-
Catherine
Nie wygłupiaj się i nawet ze mną nie dyskutuj,widzę jak się słaniasz,o mało się nie przewróciłaś.... - rzekła stanowczo i pociągnęła ją by się ułożyła - Jak chcesz pomagać w tym stanie?Ty też jesteś człowiekiem Lily,musisz odpocząć.... - po czym sama powoli wstała nieco przy tym wzdychając z bólu i wysiłku i dodała - A skoro nie odpowiedziałaś to i ramiona i stopy hihi,dłonie też mogę jeśli chcesz....
-
Catherine:
Lilly pokręciła głową z uśmiechem i rzekła - przypominasz mi pewną Noldorkę, jaką kiedyś spotkałam w lesie gdy zbierałam zioła. Żadnej dyskusji, kładź się i daj się wymasować. Tylko jakbyś mogła to obmyj mi Cat te stopy, bo już tyle czasu w butach łażę, nie zdziwiłabym się jakby i pościerane były...
-
Catherine
Roześmiała się radośnie po raz pierwszy od dawna bowiem była niemal pewna o jakiej Noldorce mowa - Och Lily,jeszcze ją spotkasz,obiecuję Ci to....I oczywiście że je obmyję,chociaż tak mogę Ci się odwdzięczyć w imieniu naszym i wszystkich tych którym okazałaś serce.... - po czym zdjęła jej buty,podstawiła misę z wodą i zaczęła delikatnie i starannie myć jej stopy rozmasowując je przy tym,mimo że znała ją dość krótko niezmiernie ją polubiła,zupełnie jak Ritę....Za którą była zresztą wielce stęskniona,podobnie jak za siostrami i królową,także nieobecność Tristana,którego dotąd oglądała codziennie sprawiała że czuła się nieswojo....
-
Catherine:
A co, umiesz przewidywać przyszłość? Zapytała z uśmiechem Lilly, wygodnie się układając i odruchowo, troskliwie obejmując Margaret, która położyła głowę na jej ramieniu. Stopy uzdrowicielki są bardzo miłe w dotyku, takie same miałaś wrażenie kiedy dotykałaś jej dłoni, jakby u 20-letniej dziewczyny...
-
Catherine
Można tak powiedzieć.... - rzekła z delikatnym uśmiechem i puściła oko do Margaret,zaraz po tym zagaiła nie przerywając masażu - Masz przepiękną i delikatną skórę,korzystasz z jakichś maści i ziół?
-
Catherine:
Zielarstwo przydaje się nie tylko w uzdrawianiu jak widzisz. Znam parę ciekawych receptur i jestem przekonana, że gdybym to wystawiła na sprzedaż, to wszystkie szlachcianki by się rzuciły a ja byłabym bajecznie bogata... Ale po co mi to... I tak nie miałabym z kim go dzielić, jak to u samotniczki bywa...
-
Catherine
Spojrzała jej w oczy i rzekła z tajemniczym uśmiechem - Nie martw się Lily,myślę że Twoja samotność niedługo dobiegnie końca.... - po czym wzięła do ręki drugą jej stopę i także zaczęła ją rozmasowywać
-
Catherine:
A co, zakochałaś się we mnie? Spytała żartobliwie Lilly, na co Margaret się uśmiechnęła, na szczęście wyczuwając żart.
-
Kersijana
Uśmiechnęła się również na widok dziewczyn. Widzę, że już zdrowiejesz Anno. Pięknie wyglądasz... Obie wyglądacie przepięknie... Powiedziała podchodząc i całując I Annę i Neldę w policzki.Przyszłam zobaczyć czy coś Wam nie potrzeba... Za chwilę muszę wracać do szpitala, ale nie mogłam nie skorzystać z chwili spokoju by Was nie zobaczyć... Jak się czujecie? Kersi nie szczędziła pochwał Neldzie za fachową opiekę... Przymilając się jednocześnie.
-
Catherine
Zachichotała cicho jednak nic nie odpowiedziała,gdy uznała że już wymasowała odpowiednio obie jej stopy przysunęła się nieco i wzięła jej dłoń do ręki niemal z marszu zaczynając je rozmasowywać tak samo delikatnie i starannie jak to uprzednio robiła ze stopami....Sama wciąż nie była w najlepszej formie jednak ponad dzień leżenia niemal bez ruchu pozwolił jej zregenerować znaczną część sił,także psychicznych....