-
Kersijana:
Obydwie przytuliły się do Ciebie. Mi już trochę lepiej, jak widzisz na tyle, że spacerować mogę z pomocą Neldy. Ale ty wyglądasz, jakbyś zaraz miała paść na ziemię... Kersi chodź, położysz się a my cię wymasujemy... Rzekła Anna. Rzeczywiście nie bardzo czujesz się na się siłach by wrócić do szpitala, ani tym bardziej by odmawiającymi posłuszeństwa rękami opatrywać jakąkolwiek ranę.
Catherine:
Nie wiem, czy to dlatego że nikt moich stóp nie masował od kilku lat, czy dlatego że po prostu dobrze to robisz, ale dla mnie to trwało tak krótko... Wiem, niewdzięczna ze mnie cholera - rzekła Lilly z serdecznym uśmiechem, drugą rękę kładąc na Twej dłoni którą ją masujesz.
-
Kersijana
Faktycznie ledwo stała na nogach i wszystko ją bolało... Wysiliła się na lekki uśmiech, i je posłuchała... Nie pozwólcie mi ino zasnąć, a gdybym zasnęła to proszę obudźcie mnie... Oni tam naprawdę dzielnie walczą a mało jest uzdrowicieli....
-
Kersijana:
Wiem... Ale Bowen i Ealdred świetnie dowodzą, ufam że sobie poradzą... A wyczerpana uzdrowicielka na nic się nie zda - rzekła Anna i z córką zaprowadziła Cię do swej komnaty, pomagając Ci się położyć.
-
Catherine
Za krótko mówisz....Dobrze zatem,zaraz wrócimy do stóp hihi....Może pewnego dnia będziesz mogła mi się odwdzięczyć.... - rzekła odwzajemniając serdeczny uśmiech,cały czas masowała jednak dłonie nowej przyjaciółki,to wszystko było dla niej nie tylko okazją na odwdzięczenie się Lily ale i sporą przyjemnością....
-
Kersijana
Och... Ja pewnie cuchnę... Dziewczyny, tak mi wstyd, od dwóch dni się nie myłam. Kersijana nie kryła wstydu i zażenowania. Nie miała śmiałości prosić o to by Księżna zawołała służbę z ciepłą i pachnącą od olejków wodą... Czystym ubraniem i smaczną strawą.
-
Catherine:
Na pewno się odwdzięczę, obiecuję ci - odparła Lilly i wyszczerzyła zęby w pięknym uśmiechu, zamruczywszy po tym...
Kersijana:
Poczekaj chwilę, zaraz każę przynieść balię - rzekła Nelda i wyszła na chwilę, po czym zaraz wróciła siadając obok Ciebie i Anny na łóżku. Kersi, ułożysz mi włosy jakoś ładnie? Mamę boli ręka więc niezbyt w stanie do tego...
-
Catherine
Uśmiechnęła się tylko,tym szerzej gdy nareszcie zamruczała,wymasowała jej dłonie po czym usiadła za jej plecami i delikatnie uniosła jej głowę opierając ją na swoich kolanach,po czym zabrała się za jej ramiona i kark - Od stóp zaczęłam to i na nich skończę hihi
-
Kersijana
Usiadła na łóżku i wskazała Neldzie by usiadła na podłodze między jej nogami... Z przyjemnością. Masz delikatne włosy... Takie aksamitne... W ogóle jesteś śliczna jak Twoja Mama... Kersi zaczęła palcami rozczesywać jej włosy.... Bardzo starannie rozdzieliła trzy równe kosmyki i zaczęła pleść idealnie równego warkocza.... Taka ładna buzia powinna być odkryta..... Schyliła się nad jej głową by z góry zobaczyć twarz dziewczyny.... Uśmiechnęła się do niej miło... Ręce niemiłosiernie bolały ale Elfka dzielnie to znosiła.
-
Catherine:
Wiesz? Wzruszyłam się - stwierdziła cicho Lilly i w jednej chwili uśmiechnęła się oraz uroniła kilka łez.
Kersijana:
Dziewczyna rzeczywiście slicznie wygląda z warkoczem i odsłoniętą, całą twarzą. Uśmiechnęła się i oparła o Ciebie wygodnie. Zaraz też dwie służki przyniosły balię z wodą, po czym wyszły, kłaniając się księżnej.
-
Catherine
Spojrzała na nią zdziwiona,co prawda domyślała się powodów jej wzruszenia zwłaszcza ze przed chwilą uzdrowicielka mówiła o samotności jednak mimo to zapytała ze szczerą troską - Coś się stało?O co chodzi Lily?