-
Catherine
Wiem.... - odparła bardzo skromnie - No już,inni też potrzebują pomocy,będę tutaj cały czas,nigdzie się nie wybieram.... - dodała kładąc dłoń na jego ramieniu dając znak by ją puścił,nie przeszkadzało jej to,a nawet było całkiem mile ale naprawdę chciała im pomóc,po za tym miała zamiar jeszcze sprawdzić co u Margaret....
-
Catherine:
Rycerz pocałował Cię w policzek ale ze smutkiem puścił wreszcie...
-
Catherine
Położyła jeszcze delikatnie dłoń na jego głowie i udała się do posłania Veccavianki,nie dość że miała z nią niedokończoną rozmowę to chciała się nią zająć i sprawdzić czy niczego jej nie brakuje....
-
Catherine:
Margaret mruknęła cicho na Twój widok, jej mina świadczy o tym, że choć niezbyt ma jak okazać, to cieszy się bardzo, iż do niej przyszłaś...
-
Catherine
I jak się czujesz kochanie?Potrzeba Ci czegoś? - rzekła z serdecznym uśmiechem układając się obok niej i troskliwie ją obejmując
-
Catherine:
Nie, wszystko co potrzeba mam od chwili, kiedy się tu położyłaś... Szepnęła i przysunęła swe usta do Twoich niepewnie...
-
Catherine
Także się przysunęła,pragnęła złożyć namiętny pocałunek na jej ustach jednak wiedziała że to nie jest czas ani miejsce....Dlatego zamiast tego ucałowała ją w policzek,choć widać było że nie przyszło jej to łatwo....- Skarbie,ostatnio zaczęłaś coś mówić i nie dokończyłaś.... - rzekła delikatnie ujmując jej dłoń
-
Catherine:
Sama nie pamiętam, naprawdę... Szepnęła wzdychając i wtulając swą głowę w Twą szyję, ściskając też dłoń.
-
Catherine
Zaczęłaś że bardzo mnie kochasz ale urwałaś.... - przypomniała szeptem przyjaciółce przymykając oczy,czuła się bardzo dobrze w jej ramionach,bezpieczna i kochana,ale to samo mogła powiedzieć o Tristanie....
-
Catherine:
I cokolwiek postanowisz, będę cię kochać a... Ale jak przyjaciółkę, jeśli tego pragniesz...