Alessio
Brak ukochanej u boku miał swoje plusy,łatwiej było mu zerwać się ze snu...., dlatego dość szybko wstał przeciągając się i okrutnie ziewając mówiąc zaspanym głosem - Potrzebujesz w czymś pomocy Pani?
Wersja do druku
Alessio
Brak ukochanej u boku miał swoje plusy,łatwiej było mu zerwać się ze snu...., dlatego dość szybko wstał przeciągając się i okrutnie ziewając mówiąc zaspanym głosem - Potrzebujesz w czymś pomocy Pani?
Nie, dziękuję. Zjemy, osiodłamy konie i ruszymy dalej. Podczas jedzenia tylko trzeba przedyskutować kto z kim w nocy będzie jechał.
Christophe Leroy
Giermek leniwie wstał i próbował powstrzymać się od ziewania. Chętnie by jeszcze pospał, ale musi dalej podążać za swym panem, Tankredem de Loiret...
Alessio
Dlaczego trapi mnie dziwne przeczucie że będę jechał z tym giermkiem?..... - pomyślał udając się w ślad za swą elfią przyjaciółką na śniadanie uprzednio odpowiadając jej skinieniem głowy
Arathena
Ziewnęła bez ogłady...
Łooooooo....ooo..aaaa.
Że tez noc zawsze w śnie taka krótka....
Coś Pani o Klusku mówiła? bo głodnam jak pies przy budzie..... Wstała na równe nogi i zrobiła szybko parę przysiadów i truchtu w miejscu...
Wstawaj Aniu i obczaj czy dzień dziś ładniejszy nie jest... I nie dąsaj się już bo szkoda takiego ślicznego lica na zmarszczki.. Prawda Panie Cyruliku? Uśmiechnęła się do Alessio
Anna de Loiret
Ziewnęła delikatnie, zasłaniając dłonią usta. Po chwili ocierając oczy, wstała i ucałowała Arathenę po przyjacielsku w policzek. Mimo to humoru zbyt dobrego wciąż nie miała, poszła niezbyt energicznie za Liothanneą.
Alessio
Tak,to prawda - odparł słabo się uśmiechając,zaś do lubej powiedział chcąc wybadać w jakimż to teraz nastroju jest jego kapryśna wybranka - Dzień dobry kochanie,Arathena ma rację że to piękny dzień,nie dąsaj się już więcej,dobrze?
Christophe Leroy
Jechać razem? A nie ważne... Wszystkiego pewno się dowiem przy śniadaniu. Nie mam siły na rozmyślanie o tym... - udał się od razu za Liothanneą do szynku.
Anna de Loiret
Nie - odparła zadziornie. Będę się dąsać, bo mam powód, bo jestem kobietą, bo tak teraz należy i bo lubię! Zatrzymała się krzyżując ręce na piersiach.
Arathena
Widząc, że z Anią wszystko w porządku poszła do szynku coby jej kluska nikt nie zeżarł....
Szynk pusty oprócz gospodarza, na ławie już leżą drewniane talerze, każdy ze sporą pieczoną rybą. Tajemniczy pieczony klusek okazał się węgorzykiem znanym także jako śliz pospolity. Do popicia jest po kubku młodego wina. Niezbyt specjalnego w smaku, ni to wytrawnego, ni to słodkiego.
Alessio
Podszedł do niej i objął w pasie, a gdy reszta drużyny zniknęła w szynku zapytał - Kochanie,o co Ci chodzi? Proszę powiedz bo naprawdę nie wiem,zostawiłem Cię zaledwie na chwilę....
Anna de Loiret
O co chodzi? Zamyśliła się na chwilę, bo tak naprawdę sama przestała się w tym wszystkim orientować. Już ty powinieneś wiedzieć o co chodzi! Głodna jestem - odwróciła się próbując wyrwać i iść na śniadanie...
Alessio
No właśnie problem w tym że nie wiem,wiem natomiast że Cię wczorajszej nocy nie zraniłem nawet przez chwilę,ni to myślą ni to czynem.... - powiedział puszczając ją z objęć i idąc za nią do szynku kręcąc przy tym głową z niedowierzaniem
Christophe Leroy
Giermek zasiadł do stołu i począł jeść swoją porcje, coby mu nie ostygło. Nie chce jeść zimnej ryby, tylko na smaku straci...
Arathena
O jaki przysmak... Az ślina leci... Dzięki gospodarzu za wyborny posiłek... Wczoraj raczyłeś nas wybornie i dziś równie smacznie.... Iście po królewsku... Mówiła wkładając sobie Mięso do ust... Gdy posmakowała wina.... Hmmm... A nie tego to ja pic nie będę... Same problemy potem.....
Co tam Pani o Koniach mówiłaś? że razem mamy na jednym jechać? Czyżbyś chciała by sen na przemian robić w jeździe? Nie głupie to i by Orkowych leżej uniknąć pozwoliło... Liny by tylko trza jakąś jeszcze Bo piątka nas... Luzaki od Ojca Anny są tresowane więc jeden na nim może się przywiązać i nie musi martwic się by drogi pilnować... Nadal co chwile wkładała sobie do ust kawałki mięsa... Przepraszam, ale takie dobre że opanować sie nie potrafię..
Anna de Loiret
Smacznego wszystkim - rzekła dosiadając się, po czym zabrała się do jedzenia, wcinając z apetytem jadło. Gdy skończyła, otarła sobie usta i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie.
Christophe Leroy
Wzajemnie, pani - Jechać razem na jednym koniu? Nie głupie... Ciekawe tylko z kim ja będę musiał jechać... Ehh... - pomyślał sobie. A ryba całkiem smakowała giermkowi. Wino zaś było takie... trochę nijakie.
Tak, lepiej po śladach jechać, także w nocy, i tak drogę nadrobić, niż tym skrótem przez góry gnać. Tym bardziej, że Wasze wierzchowce wydają się odporne na zmęczenie, choć nie wiem jak długo jeszcze. Anna obawia się, że zasadzkę na Jej ojca uczyniono. Załóżmy, iż Jej obawy słuszne, jadąc skrótem mogłybyśmy takową minąć. Ja sama na miejscu dowódcy sił uzurpatora bym pułapkę w lesie jakimś zrobiła. Ten wydaje się idealny, blisko gór leży, można zgonić na orki. Trzeba tylko uradzić kto z kim w nocy jechać będzie, a kto obwiąże się Twoją liną by z siodła podczas snu nie spaść.
Arathena
Silna jestem to z kimś jechać mogę. Obojętne z kim... Choć moja lina to chyba mogę i sama... Może Pan Alessio wpierwej Annę trzymać będzie a Wy pani Giermka.
Jak ja się sama wyśpię to Ciebie trzymać bym mogła A giermek cyrulika....
Nie utrzymam Christopha gdy w zbroi będzie, z Anną tez mogę mieć taki problem. Chyba lepiej jak mężczyźni na jednym koniu będą jechać, a Ty z Anną na drugim.
Anna de Loiret
To bardzo dobry pomysł Liothanneo, tak będzie idealnie - rzekła bawiąc się swoimi włosami.
Alessio
Tak,też tak myślę - powiedział dopijając wino i unikając ukochanej wzrokiem
Arathena
Spojrzała na Alessio i giermka... potem na Annę... Fakt, tak chyba będzie najlepiej... Luzaki tresowane są to połączyć dwa pomysły można... Zawsze ktoś bardzo zmęczony sam może jechać...
Zjedliście, wróciliście do stajni, osiodłaliście konie i udaliście się na przystań. Złota moneta od konia za transport na drugi brzeg rzeki i ćwierć za osobę rzekł jeden z flisaków. Na jeden raz cztery konie wejdą i dwie osoby.
Alessio
Pojadę drugim transportem,muszę jeszcze wodę w beczce wymienić - powiedział zostawiając grupę i wprowadzając swoje słowa w życie
Anna de Loiret
Aleście pazerni! Szkoda że mojego ojca tu nie ma, w Loiret by chyba obdarł ze skóry swych podwładnych za takie coś! Albo mój kochany Roland, który poległ, nauczyłby uczciwości takich jak wy! Powiedziała oburzona.
OD MG
+3 PD, za pomysł na zaoszczędzenie kasy, choć stać was na tą przeprawę.
A to trza było od razu rzec Jaśnie Pani, że dziedziczka gościć raczy w naszej osadzie. Od córki naszego władcy, rycerza de Loiret, i Jej towarzyszy przeca nie weźmiem opłaty odrzekł ten, który podał cenę zdejmując z głowy filcowy kapelusz. Mnąc go w dłoniach pokłonił się nisko.
Anna de Loiret
No i to rozumiem - rzekła już łagodnie, a nie było widac po niej ani krzty poprzedniej złości. Jeźdźcie, ja za drugim razem się przeprawię.
Weźcie swe konie z luzakami, ja też następnym transportem ruszę rzekła Liothannea patrząc na Christopha z Aratheną.
Arathena
Wzięła swego luzaka i konia i weszła na tratwę... Do giermka odezwała sie pierwszy raz od tego niefortunnego zajścia nad jeziorem... Choć, wiesz że wody się boję..
Wysiliła się by zabrzmiało to trochę jako żart... Bardziej by przełamać lody
Christophe Leroy
Również wziął swojego konia jak i luzaka i wszedł na tratwę - Wiem, wiem... - odezwał się do niej w miarę normalnym tonie, a przynajmniej się starał. Mimo to dalej w głowie mu siedzi tamta sytuacja z jeziorem...
Przywiążcie swe wierzchowce do poręczy i może je gładźcie czy przemawiajcie do nich by się nie spłoszyły. rzekł inny z flisaków. Jak w toń wpadną, to już po nich. Tu głębia jest, czystość rzeki myli. Faktycznie woda w rzecze przeźroczysta, widać każdy kamyczek i roślinę na dnie oraz przepływające ryby. Wygląda jakby sięgała Wam ledwo do kostek.
Christophe Leroy
Przywiązał swoje wierzchowce do poręczy. Gdy tylko zaczynają się płoszyć głaszcze je i uspokaja coby nie stała sie zaraz tragedia.
Atatchena
Podobnie jak giermek przywiązała konie do barierek. i podobnie jak on za radą flisaka uspokaja je głaszcząc i mówiąc do nich...
Piękna okolica i piękna rzeka... Długo przeprawa będzie?
Postaramy się szybko z tym uporać, mamy wprawę. Rzeczywiście, przeprawa nie trwała nazbyt długo. Dwóch flisaków w skórzanych rękawicach ciągnęło za linę, a pozostałych dwóch długimi żerdziami odpychało ją od dna, starając się by tratwa utrzymywała równowagę na wodzie. Alessio zdążył napełnić swoją beczkę świeżą wodą z rzeki i powrócić do Anny i Liothannei gdy dotarliście na drugi brzeg.
Alessio
Nieco zdziwił się że jego ukochana wolała z nim się przeprawiać niż z Aratheną ale postanowił tego nie komentować, w czasie ponownego umieszczania beczki w jukach pomyślał jedynie - Może znowu jej się coś odwidziało? Czasem nie mam do niej siły...
Anna de Loiret
Zsiadła ze swego konia i postanowiła zaczekać na przybycie flisaków. Zachichotała w myślach widząc Alessia.
Arathena
Będąc już na drugim brzegu. Na przepraszam pewnie za późno, a i to za mało.?. powiedziała nieśmiało do giermka, zajmując się końmi
OD MG:
+5 PD za wyjście z propozycją pogodzenia się.
Christophe Leroy
Odwiązał konie i wyprowadził je na stały ląd. Gdy tylko elfka się do niego odezwała odpowiedział jej z pełną powagą - ... Jak to było z tą nimfą?