-
Dagoth:
Kapłan powstał po tym festiwalu miłości, stwierdzając, że Aurelia straciła zainteresowanie jego osobą. Rzucił tylko - To ja wam nie przeszkadzam. A odpowiadając na wcześniejsze pytanie... Na przykład obowiązki zbrojne, jakie zostawały mi przydzielane przez wyższych rangą, tak w skrócie - po czym odszedł w jakieś zaciszne miejsce, niedaleko obozu, usiadł i wpatrywał się w niebo, jednocześnie starając się w sobie stłumić irytację po tym co słyszał - Głodnemu chleb na myśli... Choć nic dziwnego po tej nocy w karczmie.
-
Aurelia
Zaraz wrócę - wyszeptała i poszła w ślad za Dagothem,gdy go znalazła rzekła - Nie obrażaj się,nie chciałam Cię urazić....i nie dziw się że więcej uwagi poświęcam ukochanej niż obcemu mężczyźnie....spokojnej warty Dagothcie - i nie czekając na odpowiedź wróciła do Aldy,usiadła obok niej i objęła ją w pasie kładąc głowę na jej ramieniu jednocześnie wsłuchując się w otoczenie
-
Dagoth:
Nie dziwię, nie dziwię... Spokojnej warty - odparł jej zwyczajnym tonem. Parę minut później wyjął swój miecz, wbił go w ziemię i uklęknął, łapiąc rękojeść oburącz i opierając głowę o swoje dłonie i zaczął się modlić, przeto przed snem tego nie zrobił. Stara się być podczas niej cały czas czujny. Od czasu do czasu też zerka na obozowisko i okolicę, coby coś ich nie zaatakowało z zaskoczenia.
-
Aurelia
Po minięciu odpowiednio długiego czasu,wstała i podeszła powoli do Issara delikatnie nim potrząsając i mówiąc - Maikhu,teraz Twoja warta z Reginą.... - po czym wróciła do Aldy i ułożyła się wraz z nią na przygotowanym wcześniej posłaniu okryła je obie kocem i wyszeptała - Dobranoc skarbie - niemal od razu po tym przymykając oczy i powoli zapadając w sen
-
Maikh
Podniósł się ledwo został dotknięty. Widać miał bardzo czujny sen. Skinął głową Aurelii i poszedł obudzić Reginę. Prosiłaś bym Ci obudził.
Techniczny:
No to wypada w końcu zrobić przerwę do powrotu PerWerki - i tak ma już sporo do czytania :D
MG popiera
-
Alda
Dobranoc - odszepnęła Aurelii mocno ją utulając i wreszcie zasypiając po kilku chwilach.
-
Regina(Issarski)
A co byś chciał "MI" obudzić? zapytała trochę żartobliwie... Wyspana i najedzona nawet miał dobry humor. Wstała powoli przeciągając się....
Techniczny
Asu zapewne zrobił literówkę, ale cóż nie poprawił więc :P
-
Maikh (Issarski)
Wybacz przejęzyczenie Regino, mekh nie jest mym ojczystym językiem, czasem popełniam w nim pomyłki - odpowiedział poważnym głosem. Co w myśli to i na języku, muszę bardziej uważać na przyszłość.
-
Regina (Issarski)
Nie przepraszaj... Ja zapewne jeszcze więcej gaf mówię w Twym języku.... Podsunęła nos do jego głowy i powąchała... uuu...Pachniesz pieczystym.... Aż człowiek głodny się robi.... Spojrzała mu przy tym prosto w oczy i się uśmiechnęła miło....
-
Maikh (Issarski)
Cofnął się o jeden krok do tyłu. Zaraz Ty we mnie coś obudzisz i znów do nieporozumienia dojdzie powiedział dość miękkim tonem. A Alda z Aurelią podzieliły się ze mną swym łupem w zamian za jego przyrządzenie, stąd ten zapach. Przy okazji straciłem zaufanie do dwójki z naszych towarzyszy.
-
Regina( Issarski)
Oj.... znowu coś robię nie tak? Pomyślała gdy Issarczyk zrobił krok w tył...
Nieźle szczury dobrały nas... Nikt tak naprawdę nie ufa wszystkim... he he... Mam nadzieję, że nie pozabijamy się... Wiesz,,, tak sobie myślę, że dopiero pierwsze poważne kłopoty pokażą komu można a komu nie można ufać...
-
Maikh (Issarski)
Cofnąłem się nie dlatego, że Ci nie ufam, tylko żebyś zła na mnie nie była, jak w karczmie. Jestem mężczyzną, któremu się bardzo podobasz, czasem nawet zbyt bardzo. Chyba, że nie tego tyczyły się Twe słowa. Wtedy muszę Ci przyznać rację, na razie jesteśmy tylko laagha*. To nie to samo co laagvara*, o al'fedri* nie wspominając.
*
laagha - towarzysze podrózy
laagvara - towarzysze walki
al'fedri - przyjaciele
-
Regina
Odważne słowa.... Do kobiety.... Wiesz, że mówiąc w prost że Ci się podobam pociągasz za sznurki, których nikt jeszcze nie ciągnął?....
Do tej pory mężczyźni się mnie raczej bali.... I naprawdę na palcach jednej ręki policzyć ich można tych co darzę szacunkiem...
Podziwiam Twą szczerość Issarczyku... I za to masz moje słowo, że chcę mieć Cię jako al'fedri. Ale nie dlatego, ze tak wypada a raczej zasłużyć sobie na to... Pożyjemy zobaczymy...
Na moją impulsywność nic nie poradzisz... Zbyt często musiałam udowadniać, że nie pozwolę sobie w kaszę dmuchać... I owszem czasem muszę siłą a czasem językiem wystarczy, ale honor mój przed własnym sumieniem inaczej mi nie pozwala... Zapewne wpędzi mnie to do grobu, ale przynajmniej z uniesionym czołem mogę powiedzieć, że kobieta w Straży Górskiej znaczy tyle samo co nie jeden wojownik...
-
Maikh (Issarski)
Odważne, szczere, ale i głupie. Jest tylko jeden wyjątek od Pierwszego Prawa. Nie jestem aż tak okrutny.
-
Regina(Issarski)
Wyjątek od tego by Twą twarz zobaczyć i nie musieć potem z Tobą walczyć na śmierć i życie?... Nie ukrywam, że zaciekawiłeś mnie.
-
Maikh (Issarski)
Tak, kobieta spoza Issaram może zobaczyć moją twarz i nie musieć ze mną walczyć na śmierć i życie jeśli zostanie moją żoną. Pierwszego dnia po ślubie może nacieszyć swe oczy widokiem mej twarzy, drugiego zobaczyć twarze każdego z mego plemienia, jednak trzeciego musi stracić swój wzrok.
-
Regina
Musiałą by Cie strasznie mocno pokochać by zgodzić się na takie poświęcenie.... Co za zjeby...Pomyślała... Niech ino by mnie jaki chciał wyłupać oczy, to bym mu wsadziła łapę w dupę i wywlekła na lewą stronę...
-
Maikh (Issarski)
A ja na pewno nie chciał bym sprowadzić na Nią takiego losu, tym bardziej jeśli odwzajemnił bym Jej uczucie. Wspomniałem o tym Regino, bo zbytnio szanuję Twój honor, by Cię kiedykolwiek próbować zwodzić w sprawach serca.
-
Regina
Nie wiadome są ścieżki, którymi kroczymy....
A tak czysto teoretycznie.... Macie jakieś prawa, które mówią o tym by stać się Issarczykiem? Wiesz o co mi chodzi... Jak mówiłam.... Interesuje mnie wasza kultura. A co do tego, że nie chcesz wybranki narażać na taki los to świadczy tylko dobrze o Tobie...
-
Maikh (Issarski)
Tak, jedno z rodziców musi być z ludu Issaram. Co prawda, niektórzy z nas dzieci z domieszką obcej krwi nazywają mieszańcami, pół krwi Issaram. W każdym narodzie trafiają się głupi, podli i zawistni. Wobec Prawa bowiem, są one tak samo równe, jak każdy inny z mego ludu.
-
Regina
Cieszę się Maikhu, że wyjaśniliśmy sobie trochę pewne kwestie.... zmieniając temat. Po kim wartę przejęliśmy? obchód by trza pewnie jakiś zrobić....
-
Maikh
Po Aurelii i Dagothcie. Ruszajmy zatem.
-
Regina
Aurelia i Dagoth... hmm to dobrze... Paradoksalnie lepiej pasowała by suka do pilnowania, ale ona chyba ruje ma to i piczą myśli. Myśli swe jednak zachowała dla siebie domyślając się, że Issarczykowi dziewczyny przypadły do gustu. Jej zdanie co do nich zna... i to chyba nad wyrost...
-
Maikh (Issarski)
Niedługo przed świtem podszedł do Reginy. Zaraz brzask nastanie, trzeba będzie budzić resztę. Mam pomysł jak to szybko zrobić i przy okazji się rozruszać nieco. Co powiesz na propozycję wspólnego treningu? Tylko, jeśli się zgodzisz, nie zapominaj, że proponuję Ci ćwiczebną walkę, a nie prawdziwą. A, czekam jeszcze na to, kiedy zaczniesz mnie uczyć języka swego ludu.
-
Regina (Issarski)
O...Walka... he he... Bardzo dobry pomysł.... Odłożyła swój topór i tarczę... Ściągnęła rękawice... zatem chcesz się bić? Oczywiście dla treningu....
To zaczynajmy.... Uderzyła pięścią w swoją dłoń...i czekała na reakcję Issarczyka...
-
Maikh (Issarski)
Myślałem o treningu władania orężem, ale takim też nie pogardzę. Tylko nie szarp podczas niego za mój ekchar.Zdjął pasy z yphirami i przygotował się do starcia.
Techniczny:
Nie chce uszkodzić kobiety, więc raczej będzie starał się wykorzystać Jej siłę i stosować głównie rzuty i dźwignie, zamiast uderzeń w żywotne organy (np w krtań).
-
Maikh Regina
Zaczęliście ćwiczebną walkę, wszystko z początku zdawało się ograniczać do zwykłej próby siły, która z czasem zaczyna przeradzać się w coś intymnego...
-
Regina
Regina poczuła nagle, że zabawa w walkę zaczyna przeradzać się w coś więcej.. wiedziała że się mu podoba i postanowiła to wykorzystać... Siłując się i wiedząc tez o swej krzepie, oraz to że on bardziej skupia się na obmacywaniu jej niż na walce, postanowiła spróbować go powalić podkładając mu nogę i swym chwytem przerzucić go przez swój bok....
Techniczny
Jeśli jej się to uda to natychmiast siada mu na torsie okrakiem przytrzymując jego nadgarstki na ziemi....
Coś na zasadzie jak siłacze kładą przeciwnika na łopatki.... Tak jak pisałam wyczekuje odpowiedniego momentu... i wykorzystuje to że pewnie niejednokrotnie siłowała się już z facetami w górach...
-
Maikh (Issarski)
Natychmiast odskoczył. Przepraszam, to miał być trening. Jednak za bardzo na mnie działa Twa bliskość, bym mógł go z Tobą bez broni prowadzić.
-
Regina Maikh
Niestety próba góralki nie powiodła się, Maikh odskoczył zwinnie
Pozostali
Odgłosy szarpaniny Was obudziły, jedynie mag zroszony potem i wstrząsany drgawkami leży na posłaniu, czyżby zachorował lub też był aż tak słabym wędrowcem że zjadł surowe ryby które mu zaszkodziły?
-
Renia(issarski)
He he... Sam zaproponowałeś walkę... Z bronią to różnie by mogło być.... Tyś zwinny ja silna... Nie myślę byśmy się mieli pozabijać albo zranić ale broń to nie zabawka.... Czego się boisz Maikhu? Ja nie gryzę... uśmiechnęła się do niego najładniej jak tylko umiała...
Techniczny
Urok
-
Maikh
Widok uśmiechu Reginy wprawił Twe lędźwia w przyjemne drżenie
-
Maikh (Issarski)
Tego, że stracę nad sobą panowanie i zrobię coś wbrew Twej woli wychrypiał i wskazał ruchem głowy na coraz bardziej widoczne wybrzuszenie.
-
Aurelia
Obudziły ją odłosy walki a gdy zobaczyła Issara z Reginą pomyślała - Jak można być tak zakłamanym? Krzywi się jak widzi mnie z Aldą a sama go podrywa na naszych oczach,ehh..... - po czym ucałowała Aldę na powitanie i delikatnie wyswobadzając się z jej objęć podbiegła do maga krzycząc - Rehlynnie,co Ci? Jak mogę pomóc?
-
Alda
Z obrzydzeniem spojrzała na Maikha i Reginę, gdy tylko otworzyła oczy... Miałam cię za mądrego wojowniku, a ty z tą kurwą romansujesz. Mam nadzieję, że przejrzysz na oczy. Pomyślała, po czym pobiegła do maga za Aurelią, badając czy wszystko z nim w porządku.
Techniczny
Korzystam z umiejki leczenia.
-
Morghar
Przewrócił się na bok, kierując twarz w stronę zgiełku i wymamrotał wciąż leżąc z jednym okiem zamkniętym Co tu się kurwa dzieje...
-
Regina(Issarski)
Spojrzała na wybrzuszenie w rozporku Issarczyka.... No tak.... Słaby punkt... Miast skupić się na walce to wdzięków kobiecych szukasz.... Zatem przyjmuje, że przegrałeś pojedynek skoroś niezdolny do wal...przerwała nagle słysząc Aurelię. Coś z magiem chyba nie tak... chodźmy.... pozbierała swoje zabawki i podbiegła do chorego i "koleżanek"
-
Maikh (Issarski)
Mówiłem Ci jak na mnie działasz. Masz dowód Regino, że nie kłamałem. Przyjmijmy, że przegrałem to starcie. Nie chcę bowiem nawet próbować czegoś, na co nie dasz mi wyraźnego przyzwolenia. Wolę to przerwać, zanim będzie za późno - podniósł pasy z yphirami i założył je z powrotem na swych plecach. Zaczekał aż jego męskość przestanie napierać na materiał i ruszył za góralką.
-
Dagoth:
Kapłan podniósł się i spojrzał co się dzieje. Jak się okazało to Maikh z Reginą "szamotali się". Nie zrobiło to na nim większego wrażenia, zaś na widok maga zachciało mu się nawet trochę śmiać, ale postanowił zachować kamienną twarz mimo wszystko. Podszedł do niego, sprawdzając co z nim jest - Przynajmniej nas w porę obudzili... A mag co? Wpierniczał surowe ryby i go brzuch boli? No cóż... Gość przeliczył swoje możliwości.
-
Wszyscy
Mag ma wysoką gorączkę, znacie się dość na leczeniu, ale pytanie czy leczenie maga wygląda tak samo jak leczenie kogoś bez talentu magicznego? Do rozważenia pozostaje kwestia czy sami staracie się pomóc Rehlynnowi czy też szukacie wzdłuż traktu większego sioła/miasteczka i być może tam maga z talentami w zakresie leczenia...