-
Kersijana
Zacisnęła zęby... Nie chciała nic odpowiadać tak jakby mając nadzieję, że szalej w jej głowie sam odejdzie... Bijąc się ze swoimi myślami a właściwie starając się o niczym nie myśleć zajmowała się dalej chorymi. Nawet nie popatrzyła za małą... Nie mogła pokazywać na kim jej zależy.... Skupiła się na pracy.
-
Catherine
Założyła pierścień na jej palec jednak od razu po tym skupiła się na Adele którą wycałowała tak jak je obie przed momentem,po chwili położyła jednak jedną dłoń na plecach Betty delikatnie ją po nich głaszcząc,drugą wciąż mocno tuląc do siebie Adele,dopiero po tym odparła królowej - Tak coś w tym stylu....Ale jak widzisz w pewnym momencie przejęłam inicjatywę hihi
-
Catherine:
Nagle Adeli zaczęło braknąć oddechu, rozkasłała się strasznie nie mogąc złapać powietrza przy tym...
Kersijana:
Ssssspójrz na małą, dalej zamierzasz mnie nie sssssłuchać? Hihihiiii...
-
Catherine
Co jej jest? - zapytała Lothiriel wystraszona jednocześnie gorączkowo zaczynając oglądać siostrę....
-
Kersijana
Obróciła się w stronę dziewczynki.... pobladła z przerażenia... Dobrze,,,, Przestań,,, wygrałeś... powiedziała w myślach przytykając dłoń do ust z trwogi....
-
Kersijana:
Jak to łatwo do uległośśśśści zmusssssić hihihiiii... Pomożesssssz mi w sssstossssownym czassssie przywrócić rycerza Ssssaenreda do życia, ale wsssszystkiego dowiessssz sssię w sssswoim czassssie... Usłyszałaś jeszcze, a Adela przestała się dusić.
Catherine:
Adela przestała nagle kasłać i się dusić... Lothiriel równie wystraszona zaczęła ją oglądać i przytknęła jej dłoń do czoła, szepcąc z przerażeniem - to była magia...
-
Catherine
Magia?Ale kto?Jak? - rzekła tuląc do siebie siostrę z przerażeniem jednocześnie czując ogromną ulgę że jej przeszło....
-
Kersijana
Nie odpowiedziała nic, ale podeszła do dziewczyn spoglądając z troską na Adelę... Lothiriel, możemy pomówić? zapytała w myślach.
-
Nie wiem Cathy, zostańcie z nią dziewczynki, zaraz wrócę - szepnęła Lothiriel i podeszła do Kersijany, oddalając się z nią na moment.
Kersijana:
Chciałaś ze mną pomówić, tak? Spytała Cię królowa.
Catherine:
Betty też troskliwie przytuliła Adelę , ta też się nieźle wystraszyła... Tymczasem waszym szamotaniem oraz płaczem zbudziłyście Lilly, która mruży oczkami i z zaskoczeniem przygląda się Betty oraz Adeli...
-
Catherine
Wybacz Lily....Nie chciałyśmy Cię obudzić....Ale za to możesz poznać moje siostry....To Adele,a to Betty,siostrzyczki to moja przyjaciółka Lily.... - rzekła patrząc niewinnie uzdrowicielce w oczy po chwili dodała - A tam stoi Lothiriel,elfka którą spotkałaś przed laty....