Catherine
Ładnie wyglądałyśmy ale jeszcze ładniej i milej było by nam z Tobą.... - rzekła szczerze i zaraz dodała - Taaak,mnie też kusiło by nie dawać mu tego koca ale uznałam że dość wycierpiał hihi
Wersja do druku
Catherine
Ładnie wyglądałyśmy ale jeszcze ładniej i milej było by nam z Tobą.... - rzekła szczerze i zaraz dodała - Taaak,mnie też kusiło by nie dawać mu tego koca ale uznałam że dość wycierpiał hihi
Catherine:
Rita uśmiechnęła się szeroko i zaproponowała - chodźmy do nich, to i ja wypocznę wreszcie.
Catherine
Odwzajemniła uśmiech i objęła ją w pasie,głowę zaś podparła na jej ramieniu i zaczęła niespiesznie iść w stronę reszty przyjaciółek i sióstr....A także ma....Lothiriel....
Catherine:
Lothiriel wyciągnęła do Ciebie obydwie ręce mówiąc - no chodź do mamy, tyle czasu się nie widziałyśmy i nie przytulałyśmy...
Catherine
Z radością skorzystała z jej propozycji i wtuliła się w nią ochoczo,mrucząc i łasząc się niczym mała kotka.... - Tak,i naszych rozmów też mi bardzo brakowało.... - wymruczała cicho
Catherine:
Lothiriel położyła Cię na sobie i utuliła mocno, masując po plecach i głaszcząc po włosach. Sama oparła się o Tristana, by było jej wygodnie... Ty, kiedyś ty ostatnio włosy myła, co rudzielcu mój kochany? Spytała nagle.
Catherine
Nie wiem mamo,a czemu pytasz?Aż takie brudne są? - wymruczała roztargniona zupełnie nie zwracając uwagi na to co właśnie powiedziała i jak gdyby nigdy nic bawiła się kosmykiem jej włosów
Catherine:
Lothiriel zrobiła nagle wielkie oczy, w których zakręciły się łzy... Córeczko... Czy ty... Naprawdę nazwałaś mnie...? Wyjąkała z niedowierzaniem.
Catherine
Oprzytomniała nagle,przez chwile patrzyła w jej oczy wyraźnie się nad czymś zastanawiając po czym uklękła obok niej i przytuliła się mocno - Najwyraźniej....To było dla mnie tak naturalne że nawet nie zauważyłam....Tak,ja czuję że jesteś moją mamą....Mamą której przez okrutny los jeszcze nie miałam i zarazem najlepszą jaką można sobie wyobrazić.... - i wyszeptała także czując narastające wzruszenie
Catherine:
Królowa Noldorów wybuchnęła niekontrolowanym płaczem, ale są to łzy głębokiego wzruszenia i wielkiego szczęścia... Od razu bardzo mocno i czule Cię przytuliła mówiąc w trakcie - to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu skarbie... Betty przykucnęła obok was i ukradkiem otarła także ze swojego policzka płynącą łezkę...