-
Regina
Żebyś potem w nocy kuśkę przy pamięciówie urwał? Zapytała trochę żartobliwie a trochę z ironią... Usiadła jednak gdzieś w pobliżu pulchniutkiego. Uwierz mi, nie chcesz mnie na kolanach... Rozejrzała się po izbie i czekała czy wezmą ją za ignorantkę czy może za kogoś co nie ma nastroju na udowadnianie komuś, że kobieta nie musi zajmować się gromadką bachorów i być miła i posłuszna mężowi... Czas spędzony w Straży Górskiej i obite mordy co niektórych już jej się przejadły... Ale jeśli trza będzie i tu coś komuś udowadniać to proszę bardzo.
-
Alda
Drygnęła, gdy poczuła dłoń Aurelii na swym ramieniu. Zostaw mnie, nie patrz na idiotkę, która straciła wszystko! Krzyknęła i wstała, zdenerwowana wychodząc z karczmy na zewnątrz, opierając się o jej ścianę.
-
Aurelia
A Ty co,myślisz,że możesz nam kazać wziąć udział w jakiejś misji,nie mówiąc nic o zapłacie ani jej celu? - powiedziała do nieznajomego wściekła na to jak potraktował Aldę - I dlaczego akurat my dwie?
-
Rehlynn
Ech, już nie mogę się doczekać mówi zrezygnowany i wsiada na konia. Świetnie. No ciekawy jestem co z tego będzie. Kiedyś wrócę, wtedy policzę się z tamtym starym pierdzielem. Specjalnie się mnie pozbył, wiedział, że kiedyś stanę się dla niego zagrożeniem. Oj zobaczy, że nic go przede mną nie uchroni. Zobaczy...
-
Maikh
Oddaj ją komuś, komu będzie potrzebna, albo zachowaj, powiem reszcie że jak tu dotrą mają szukać Issara z osią do wozu hehe
Alda i Aurelia
Jak, prosto, stary lis wmówił Verdano i Sahrendey to co chciał, skłócił Was bo wspólnie mogliście go pokonać gdy budował swe koczownicze imperium, a co do misji są sprawy ważniejsze niż zapłata, choć uratowanie setek istniej to chyba gra warta świeczki, kiedyś to Imperium dzieliło i rządziło kontynentem, teraz pojawiło się coś co chce zetrzeć wszystko w pył i pora się temu przeciwstawić, to wasz cel, więc weźcie się w garść. Pytasz dlaczego Wy, bo jest cień szansy na to, że właśnie Wam się uda
Morghar
Skończyłeś posiłek, zostajesz jeszcze w saki czy czynisz coś innego?
Regina
Heheh ozwał się grubas zabawna jesteś, po czym pokazał Ci rękę w której miał szpilkę choć jakbyś usiadła było by jeszcze zabawniej, ale co tam Ursun jestem, miło zobaczyć nową twarz w zamku, zwłaszcza taką co pożartuje, nie jak tamten wskazał palcem na Morghara jakiś ponurak i służbista
Dagoth
Pewno zauważyłeś, że coraz więcej Uroczysk staje się aktywnych i wyrzuca ze swych trzewi różne plugastwa, coś za Mrokiem zbytnio urosło w siłę i pora temu czemuś utrzeć nosa, Ciebie między innymi czeka takie właśnie zadanie
Rehlynn
Podróż wyglądała jak wszystkie poprzednie magiczne, których doznałeś, znaleźliście się na dziedzińcu jakiegoś zamku, podszedł do was sługa W samą porę na posiłek, pośpieszajcie do sali jadalnej
-
Aurelia
Pokręciła głową z dezaprobatą i wyszła do Aldy nic już mu nie odpowiadając,mając w pamięci to jak się wzdrygnęła,stanęła obok niej i powiedziała łagodnie - Ja też tak kiedyś myślałam....i wcale nie uważam żebyś była głupia Aldo....
-
Maikh
Skinął głową jadąc wzdłuż wozu. Pewno nawet nie jesteście ze sobą spokrewnieni? zapytał. Nawet nie po to, by zaspokoić swą ciekawość, raczej po prostu by zabić czas, zanim ich drogi się rozdzielą. Jeśli w bramie spostrzega znajomego mu strażnika, także mu kiwa głową na przywitanie. Zmierza do znanej już mu karczmy koło świątyni Laal.
-
Regina
A nie usiadł Ci czasem na kolana, że taki ponury? uśmiechnęła się trochę... Mnie zwą Regina.... Odwróciła się do Morghara... Wystarczy natrzeć łojem to szczypać przestanie... ha ha ha...
Spojrzała potem na posiłek.... Czym nas gospodarz uraczył? głodna jestem po prawdzie, że konia z kopytami bym zjadła.....
-
Alda
Westchnęła ciężko i patrząc Aurelii w oczy spytała - czemu to robisz? Nie bardzo bowiem mogła uwierzyć, że znalazł się ktoś kto z szczerej troski i dobroci do niej mówi...
-
Dagoth:
Tak, zauważyłem. I jaki macie plan na to wszystko?