Catherine
Mój też mamusiu.... - rzekła także zaczynając płakać ze wzruszenia,jedną ręką objęła Betty która do nich dołączyła i spojrzała zapłakanym obliczem na Adele,chciała by i ona dzieliła z nimi tą chwilę....
Wersja do druku
Catherine
Mój też mamusiu.... - rzekła także zaczynając płakać ze wzruszenia,jedną ręką objęła Betty która do nich dołączyła i spojrzała zapłakanym obliczem na Adele,chciała by i ona dzieliła z nimi tą chwilę....
Catherine:
Lothiriel pogładziła delikatnie palcami Twe usta, wpatrując się cały czas w Ciebie jak w największy skarb. Adela również dołączyła do was, przytulając się...
Catherine
Poczuła że ich więź jeszcze się wzmocniła,były dla siebie jak rodzina,rodzina której nie miała,i rodzina której nie zamieniła by na żadną inną....Nie potrafiąc wykrztusić słowa oparła głowę na piersi swojej mamy zalewając ją łzami,na szczęście w tym wszystkim instynktownie zapamiętała którą jej bestialsko ranili i oparła ją na tej zdrowej,rękami zaś mocno utuliła do siebie siostry....
Catherine:
Po chwili płaczu i wzruszenia, wreszcie przestałyście płakać, choć wasze oblicza wciąż jeszcze są załzawione. Tristan wstał i okrył was kocem, który mu dałaś przedtem.
Catherine
Stanęło na moich włosach mamo,co z nimi? - rzekła pociągając przy tym delikatnie nosem i spojrzała na Tristana z wdzięcznością....
Catherine:
Jak to co, umyć trzeba... Masz gęste i długie, powinnaś codziennie myć, albo co drugi dzień chociaż... Po waszych słowach, nim się obejrzałaś, przybył Tristan z drewnianą miską napełnioną wodą...
Catherine
Wiem,ale ostatnio byłam niedysponowana.... - odparła wciąż się do niej tuląc,nie mogła się doczekać aż porozmawia z nią na osobności,miała bowiem tyle tematów które chciała z nią omówić,a niczyjej rady i zdania nie ceniła tak bardzo jak właśnie mamy....
Catherine:
Lothiriel patrząc w Twoje oczy chyba zrozumiała, czego pragniesz... Tristanie, tam jest pusty kąt, mógłbyś zanieść tam moją córkę? Sama bym to zrobiła, ale wciąż mnie boli rana na nodze, a pragnę z nią porozmawiać na osobności... Rycerz zgodził się bez wahania, wziął Cię na ręce delikatnie, przytulił do piersi i zaniósł w miejsce wskazane przez królową, po czym oddalił się, uprzednio całując jeszcze w policzek... Twoja mama przyniosła miskę z wodą i usiadła przy Tobie.
Catherine
Wiesz mamo....Zawsze się zastanawiałam,co by było gdybyś w wizjach ujrzała że jestem zła,podła,albo nie wiem....Skrzywdzę Betty....Znienawidziła i uprzedziła byś się do mnie nawet mnie nie znając? - zapytała i od razu jej ulżyło gdy zrzuciła z siebie ten ciężar,jednak było to zaledwie jedno z wielu pytań jakie miała do zadania....Usiadła przy tym tak by kontrolować wzrokiem wspomnianą w wypowiedzi młodszą siostrę by ta nie mogła podsłuchiwać....
Catherine:
Lothiriel pochyliła Cię nieco nad miską i zaczęła polewać Twe włosy wodą mówiąc - nigdy ci tego nie mówiłam Cathy... Ale w jednej z moich wizji zobaczyłam raz rudą dziewczynę, piękną dziewczynę... Ciebie, córeczko. Trzymałaś miecz w obu dłoniach, miecz, który przebijał me ciało na wylot. Twa mina była wystraszona, nie wiedziałaś co się dzieje... Jakbym przez przypadek nabiła się na twe ostrze...