Catherine
Tak,przejdę się.... - odparła powoli wstając i mając w pamięci niedawną rozmowę ze swoją mamą
Wersja do druku
Catherine
Tak,przejdę się.... - odparła powoli wstając i mając w pamięci niedawną rozmowę ze swoją mamą
Kersijana:
A czy ja pani rzekłem, żebyś się przede mną rozbierała? Bacz na oskarżenia, jakie w mą stronę rzucasz, bo za czarownicę cię mieć zacznę a tedy litości nie okażę - odrzekł.
Catherine:
Gdy wyszliście na zewnątrz, Tristan zaczął zdejmować siodło swemu rumakowi śpiewając przy tym dość ładnym głosem...
Zjawiła się pewnego ranka,
Niedzielnego samotnego poranka.
Jej długie włosy powiewały
Na mroźnym wietrze.
Nie wiem jak mnie znalazła,
Albowiem kroczyłem w ciemnościach,
Gruzy leżały wokół mnie
Po walce, której wygrać nie mogłem.
Poprosiła bym podał imię swego wroga
Odrzekłem, że jest nim chęć niektórych ludzi
By walczyć i zabijać własnych braci
Bez względu na miłość.
I błagałem ją: konnicę mi daj,
Bym stratować mógł mych wrogów,
Tak niepohamowana była moja chęć
By pochłonąć tak zmarnowane życie.
Lecz ona nie myślała o walce,
Która zamienia ludzi w bestie,
Którą łatwo się zaczyna,
A jednak niemożliwa jest do skończenia.
Ona jest matką wszystkich ludzi,
Toteż doradziła mi tak mądrze, że
Bałem się iść znowu sam
I poprosiłem ją by została.
O, pani, podaj mi swą dłoń
I pozwól mi spocząć u Twego boku.
Miej wiarę i ufaj
I ufaj w pokój, rzekła
i napełniła me serce życiem.
Siła nie tkwi w liczbach,
Nie miej takich złudzeń,
Lecz jeśli będziesz potrzebował mnie,
Bądź pewny że w pobliżu będę.
Catherine
Ucieszyła się bowiem sprawiło jej to znacznie większą przyjemność niż jego popisy na wierzchowcu.... - No,no,całkiem nieźle.... - rzekła z uśmiechem opierając się o bok jego rumaka...
Kersijana
A czy ja powiedziałam, że przed Tobą Panie mam się rozebrać? zrobiła niewinną minę....Wysokie macie mniemanie o sobie.... uśmiechnęła się do niego... robiąc znowu małego łyka...
Catherine:
Dziękuję pani, miło wiedzieć, że wreszcie udało mi się czymś ci się przypodobać - rzekł Tristan odgarniając Twe włosy, które wiaterek zaczął zawiewać na Twą twarz.
Kersijana:
Owszem, znam swoją wartość. Moją żoną jest sama Lady Gudrun, córka fiersdvaińskiego Jarla, którą żem poznał w Valonbray. Piękna kobieta, a przy tym cnotliwa. Nie zamierzam więc brać pierwszej lepszej, która sądzi że jak mi dogryźć spróbuje, to się zawstydzę - odparł zakonnik.
Kersijana
Co za cham i prostak... powiedziała do niego i poszła z powrotem do szpitala....
Catherine
Tak,uwielbiam muzykę,dobrze Ci moja siostra podpowiedziała hihi - odparła z uśmiechem
Kersijana:
W czasie drogi do szpitala obok Ciebie przejeżdża powoli sir Ealdred, marszałek zakonu Stanowczego Wezwania, zmierzający w stronę świątyni... Jest bardzo zmęczony. O, znowu Noldorka hehe, ze świątyni wracasz? Toś się ładnie pewno wykosztowała na ofiarę dla Astrei bo ten chuj nie wpuści nikogo jak za pierwszym wejściem nie zapłaci na boginię hehehe. Najlepsze, że niektóre tępaki nie domyślają się, że mu o złoto chodzi i odchodzą z kwitkiem hehe.
Catherine:
Nie umknie nic twej uwadze, prawda? Spytał Tristan uśmiechając się. Swoją drogą, zazdroszczę ci czasem sióstr, źle nie mieć żadnego rodzeństwa.
Catherine
Źle nie mieć nikogo,tak jak to było ze mną przez większość życia.... - rzekła z zauważalnym smutkiem jednak zaraz dodała z delikatnym uśmiechem - Trudno było nie zauważyć jak dyskutujecie,tym trudniej nie zdziwić się Twojemu nagłemu,całkiem miłemu dla ucha jak na mężczyznę występowi....
Kersijana
Nie mam zamiaru płacić bydlakowi za to bym modły mogła złożyć... Biedna Adela udusi się przez skorumpowanych ludzi... Teraz rozumiem dlaczego Nordolczycy i Ludzie nigdy się nie dogadają.... Ale, ale czy mnie moje długie uszy nie mylą? Jak za pierwszym razem się spotkaliśmy to powiedziałeś panie coś """ nosz kurwa, jeszcze jedna Nordolka''' No cóż, może to miasto zasługuje by je Juta zrównali... Wiesz panie,, tak sobie myślę, że to kara...