Catherine:
Hm... Pani pozwoli? Spytał Cię, kłaniając się, wyciągając rękę w Twą stronę i patrząc Ci w oczy.
Wersja do druku
Catherine:
Hm... Pani pozwoli? Spytał Cię, kłaniając się, wyciągając rękę w Twą stronę i patrząc Ci w oczy.
Catherine
Roześmiała się radośnie - Chcesz tańczyć tu? W stajni? - i rzekła podając mu rękę,nieco zaskoczyła ją ta propozycja ale uwielbiała wszelkie przejawy sztuki,nie tylko muzykę ale także taniec i grę na lutni,nie mogła więc się nie zgodzić na jego propozycję....
Catherine:
Rycerze powiadają, że nieważne gdzie tańczy się z damą, z prawdziwą pięknością można bowiem i na spiczastym szczycie wieży, a czar jej urody uniesie ich dwoje w powietrzu, jako gdyby prawa natury ich nie tyczyły - odparł Tristan i zaczął Cię prowadzić powoli w tańcu, nucąc cicho jakąś spokojną pieśń.
Catherine
Zaśmiała się cicho jednak dała mu się poprowadzić w tańcu,nie czuła się jednak zbyt pewnie bowiem zupełnie nie znała kroków i mimo że była naprawdę wprawną tancerką to na pewno na taką w tej chwili nie wyglądała....
Catherine:
Po kilku chwilach zaczęłaś się czuć już pewniej... Rycerz bardzo wprawnie Cię prowadzi, sprawiając że przewidujesz kolejny krok w tańcu. Wspaniała z ciebie tancerka Cathy - rzekł cicho w trakcie, wracając do nucenia pieśni.
Catherine
Wiem....Ty też dobrze sobie radzisz.... - stwierdziła z uśmiechem - Co to za pieśń którą nucisz?
Catherine:
Nie pamiętam dobrze wszystkich słów, ale opowiada o pewnej rudej hrabinie, piękności nad pięknościami... Odrzekł z uśmiechem.
Catherine
Hrabinie mówisz?To chyba nie o mnie,ponoć jestem księżniczką....Szkoda że nie znasz słów,rada bym była o niej posłuchać....
Catherine:
Istotnie nie o tobie, bo nie była jednak tak piękna jak ty - odparł rycerz kończąc taniec obracając Cię o 360 stopni i biorąc na ręce, patrząc Ci w oczy z uśmiechem.
Catherine
Zaklaskała cicho w dłonie śmiejąc się przy tym po czym zaczekała na to co tym razem przyjdzie mu do głowy....