Isterin
W myślach Ja Ci kurwa dam piękną
Wersja do druku
Isterin
W myślach Ja Ci kurwa dam piękną
Angus.
Historia przywódczyni elfów, która poderwała ich młodzież do walki przeciwko ludziom. Poderwała by zginęli w masakrze. Więcej Ci jednak może opowiedziec o Niej Isterin.
Veronika
Ostrym wzrokiem przeszywała Isterina obserwując jego reakcję. Zacisnęła pięść i zawadiacko uśmiechnęła się do elfa.
Vira
Jak mogłeś... Czemu mi to robisz... Czemu chcesz za wszelką cenę złamać odwagę w mym sercu, los elfów nie musi być losem naszym w tej wojnie! Nie... Nie musi... A nawet jeśli... Nieważne.
Isterin
Odwzajemnił uśmiech Veroniki myśląc Przecie Cintryjczycy też na wyginięciu
Mówiąc Nie pora teraz na historie.
Kielon
Tfu, My walczymy dla bogactwa, nie dla idei, nie zamierzam popełniać takich głupstw jak Biała Róża; a teraz się napijmy czegoś bo Mnie zaraz skręci od tej paplaniny i ckliwych melodii
Angus
Jeszcze się pytasz Viro czemu? Jasne, ruszajmy oznajmiając wszem i wobec nasze zamiary, doprowadzając do rychłej śmierci prawowitego następcy tronu i przegranej zanim walkę rozpoczniemy.
Isterin
W myślach Poświęciłem całe życie dla tej idei. Kiedyś nam się uda.
Vira
Pokręciła głową i szklistymi oczyma spojrzała na ukochanego rzecząc - róbcie zatem, co uważacie za słuszne. Ale gdy szabli dobędę nie wstrzymuj mnie, choćby i najstraszliwsze plugastwa tego świata mi wyzwanie rzucały...
Angus
Wiesz przecież Ukochana, że cenię sobie płomień odwagi palący się w Twoim sercu, chodzi mi tylko o to byś ją z rozumem łączyła.
Vira
Wiem, dziękuję, pierwszy raz ktoś się troszczy o me życie, nie jestem do tego jeszcze zwyczajna. Wybacz za mą lekkomyślność, blask chwały i pragnienie walki w imię czegoś, za co warto toczyć bitwy i nawet zginąć, przyćmiewają mój rozum często... I tak będzie na zawsze...
Hasan
Dotąd przysłuchujący się ze spokojem, przemówił - Nikt nie zamierza od razu zdradzać zamiarów odzyskania tronu, nie myśleliście chyba że uderzymy sami? Jedyny prawowity Emir, dołączy do nas później z innymi najemnikami i wojskami władców niezadowolonych z krwiożerczego sąsiada. Naszym zadaniem jest nawiązać kontakt z siatką wywiadowczą działającą na terenie kraju i wzniecenie powstania lojalistów. A pieśń piękna druidzie, coraz bardziej nabieram przekonania że nie słusznie Twój lud oceniałem - powiedział, wykonując lekkie skinięcie głową.
Angus
Pozwól więc bym był Twoim głosem rozsądku od czasu do czasu podszedł do Zerrikanki i ją objął czule.
Vira
Przymknęła oczy i pogrążyła się w rozmyślaniach, nie zważając na nic wokół, czując się bezpiecznie w objęciach druida.
Isterin
W myślach Wszyscy młodzi martwi..zawsze będziemy to pamiętać. Zemścimy się po stokroć. Biada temu kogo zostawię żywcem w walce.
Bastis
Jestem wyczerpany po walce z Wężem, jaki umknął, więcej jak ten pierścień nie mogę wam zaofiarować.
To jak chcecie bym kazał zorganizować fikcyjną karawanę? Gdzie jako eskorta dostaniecie się na ziemie Al_Haik? Czy macie inny plan, np. dotarcie do portu z waszym znajomym kapitanem?
Techniczny
Nic Wam nie narzucam, dotrzecie do pustynnego garnizonu, jaki strzeże granic Al-Haik przed nomadami z pustyni.
Techniczny:
Ja w tej przygodzie chyba nie dam rady, za szybkie tempo macie a ja mam ostatnio straszne urwanie głowy. ;)
Techniczny
Ten stan Pampa jakoś długo się utrzyma, przystopować możemy jak coś, ostatnie strony to samo jakoś tak wyszłoxD
Hasan
Proponuję zostać przy pomyśle karawany, w końcu dzięki generałowi mamy spore szanse pozyskania straży pustynnej a to by było duże wzmocnienie dla sprawy gdyż jest ona liczna,dobrze wyposażona a i w bojach zaprawiona z racji nieustannego zagrożenia atakami nomadów.
Angus:
Czy w zwyczaju Twego ludu Hassanie jest polowanie z drapieżnym ptactwem, sokołami lub jastrzębiami?
Hasan
Niektórzy możni mają w zwyczaju takowe zwierzęta na polowania zabierać ale to raczej w północnej części emiratu, na południu są nieliczne połacie zieleni i głównie piasek dominuje więc nie są one na polowaniach potrzebne. A jaki pomysł Ci po głowie chodzi ? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem.
Mehir
Będąc prawdopodobnie obrażonym z jakiegoś powodu w ogóle się nie odzywał przez cały czas trwania dyskusji, spojrzał teraz na kompanów coś warknął pod nosem i poszedł w bliżej nieznanym kierunku ( działkę fisstechu przyjąć i wrócić).
Angus:
Myślałem Hasanie takiego szkolonego do polowań ptaka przy karawanie za dnia udawać. Widział bym szybko wszelkie niebezpieczeństwa zagrażające karawanie z oddali i mógł w porę o nich uprzedzić.
Vira
To będzie bezpieczne?
Hasan
Hmm, w sumie czemu nie, w mojej ojczyźnie nie jest rzadkością posiadanie ptaków w roli pupilów. Co o tym myślisz generale, nie wzbudziło by to podejrzeń?
Angus:
Tylko Ty Virathelleo na niebezpieczeństwo możesz się narażać? druid usmiechnął się lekko po tym jak rzekł te słowa.
Vira
Powoli zaczynam rozumieć co czujesz gdy ja nie baczę na niebezpieczeństwa... Ale masz rację, cieszy mnie twa dzielność.
Generał
Polowanie z sokołami, nader modne było wśród emirów i znaczniejszych oficerów, wielu wozi takie ptaki ze sobą, by z nimi polować nawet na pustyni.
Techniczny
Karawana liczy 60 wielbłądów, 20 ludzi ochrony i Wy. Przeskoczymy do Ghassan, pogranicza Al+Haikk. Druid jako sokół czy jastrząb wypatrzył zasadzkę nomadów, ale nie na was, a na oddział z Al-Haik, coś robicie. Około 15 minut macie do miejsca zasadzki. To pustynni rabusie, atakują oddział regularnego wojska, mając spora przewagę. Rabusiów jest 80 około a żołnierzy 20.
Mehir będzie NPC-em co najwyżej. Chyba, ze da radę, sam w szoku jestem jak posty piszecie w klimacie i dużo.
Hasan
Uważam że powinniśmy im pomóc, mogą mieć cenne informacje a do tego jest szansa przeciągnięcia ich na naszą stronę.
Kielon
Ale komu pomóc bandytom czy wojsku? Wojsku bardziej się opłaci bo bandytów ograbim, a i wdzięczność wojaków zaskarbimy sobie, a może nawet na Naszą stronę przeciągniemy
Vira
Tak, pomóc im trzeba! A ci rabusie - tu się spojrzała z szelmowskim uśmiechem na żądnych złota kompanów - to skoro tak liczni zapewne mają sporo łupów.
Techniczny:
Rezygnuję, za dużo tego i za szybko idzie, już wczucie straciłem po pierwszym poście. Także dobrej zabawy. :)
EDIT: Chociaż może nie tyle rezygnuję co nie będę się za bardzo udzielał. :)
Hasan
Oczywiście, że wojsku! Nie mogę przejść obojętnie koło umierających rodaków! - powiedział z zaciśniętą pięścią. Tak więc ruszajmy, póki jest czas.
Vira
Zatem nie czekajmy, tłuc ich tęgo by nauczyli się, że rabowanie jest złe - wybuchła śmiechem i wyszarpnęła szablę z pochwy.
Mehir
Podszedł do towarzyszy, tym razem z grobową miną po czym rzekł: To nie moja wojna, chcecie to się uganiajcie za śniadymi w imię chędożonych wiosek z błota. Ja wracam do Nilfgaardu, nie służy mi to powietrze - a skoro już o powietrzu mowa to i kuchnia na mój żołądek działa okrutnie. W takim razie przyjdzie nam się tu rozstać, ruszam do portu wy róbcie jak chcecie. - Po czym podał dłoń każdem z osobna, poprawił pas z mieczem i zbiera się do odejścia.
Isterin
Przynajmniej będzie jakie zajęcie. tutaj lekko się śmieje.
Do Mehira
Żegnaj zatem.
Kielon
Wyrychtował kuszę, a do Mehira rzekł Życie Ci zbrzydło sam chcesz wracać i zginąć po drodze, tu na razie piaski, ale poczekaj jak do jakiegoś miasta trafimy, tam się dopiero zabawimy
Techniczny
Pampa nie rezygnuj, bądź twardy:P
Vira
Nie chcesz zostać z nami? Myślałam, że jesteś lepszym człowiekiem Mehirze, gdy trzeba walczyć o coś większego niż złoto, ty odchodzisz... Zegnaj zatem. Moze się jeszcze spotkamy niegdyś.
Mehir
Piach, morze piachu to jest to co mnie obrzydza na tym lądzie. Pieniądze pięniędzmi ale bić się za kupę piachu to strata czasu. Jak daleko stąd do miasta? Tam znajdę kogoś kto do portu wyruszy.
Kielon
No Hasan gadaj ile tego piachu jeszcze, widzisz Mehir się niecierpliwy, do jakiejś roślinności Mu śpieszno. Ja też bym jakieś miasto odwiedził, poswawolił hehe