Arathena
Ale na pewno nim zostaniesz... Nie martw się i ja nie chcę obrażać Twej Bogini.. Troszkę przyspieszyła konia....
Zatrzymuje się tuż koło posągu....
Wersja do druku
Arathena
Ale na pewno nim zostaniesz... Nie martw się i ja nie chcę obrażać Twej Bogini.. Troszkę przyspieszyła konia....
Zatrzymuje się tuż koło posągu....
Koń giermka ruszył za wierzchowcem Aratheny. Za posągiem ujrzeliście nagą kobietę wylegującą się na kamieniach leżących przy brzegu jeziora. Wcześniej rzeźba Pani Jeziora zasłaniała Wam ten widok. Kobieta ma czujnie uniesioną głowę w Waszym kierunku, pewno obudziliście Ją swą rozmową.
Spoiler:
Gdy tylko Was dojrzała, zerwała się z piskiem na równe nogi jedną ręką zasłoniwszy swą kobiecość, a drugą próbując zasłonić biust, choć ze znacznie gorszym skutkiem. Obróciła się na pięcie i wyrzuciwszy wprzód ramiona rzuciła szczupakiem w toń, błyskając przy tym swymi pośladkami. Chritophe spiekł raka, twarz ma całą czerwoną, a oddech znacznie mu przyśpieszył na widok tych krągłości.
Christophe Leroy
... Dopiero co wysłali z misją, a już takimi widokami raczą... Coś czuję, że dalej będzie jeszcze ciekawiej... Kto to mógłby być? - powiedział nieco z zakłopotaniem, aniżeli nie miał zbyt wielu okazji oglądać kobiet w "całej swojej okazałości". Zsiadł z konia, pokłonił się przed posągiem Pani Jeziora i podszedł ostrożnie do wody i wpatrywał się w nią zastanawiając się kim była ta kobieta... I dlaczego wskoczyła do tego jeziora. Na dodatek zastanawiało go jeszcze, dlaczego akurat w tym miejscu, przy posągu jego bogini...
Arathena
Ejże odwróć się.... zaśmiała się elfka.... Jak te biedne dziewczę ma wyjść z wody gdy patrzysz na nią..... Rycerzowi tak nie przystoi.....
Również zsiadłą z konia.... rozglądała się za jakąś częścią ubrania dziewczyny coby mogła jej podać gdy ta odważy się do nich podejść...
Elfka zaczęła się zastanawiać jednak czy dziewczyna się przypadkiem nie utopi... Leżała na słońcu i nagle wskoczyła do wody.. to może się źle skończyć....
Szybko zaczęła się rozbierać.....
Arathena szybko zrzuciła ciuchy, giermek nie wie gdzie swój wzrok podziać. Z jednej strony miała rację elfka by w jezioro się nie gapić, z drugiej zaś sama naga stoi obok...
Techniczny:
- 2 PS Christophe
Aratchena
Widzisz ją gdzieś?
Nie czekając na odpowiedź skoczyła do wody mniej więcej w miejsce gdzie wcześniej skoczyła nieznajoma....
Christophe Leroy
Nie... - urwał, zauważając, że już wskoczyła do wody. Próbował swój wzrok unieść ku niebu, bądź ku posągowi jeśli słońce by go oślepiało, byleby nie spoglądać dalej na elfkę. Nie nurkował z nią, wiedząc, iż nie potrafi pływać - Hmm, te ciało... Nie... co ja gadam. Zachować się muszę i nie gapić się na nią, bo im dalej tym gorzej...
Arathena zdała sobie sprawę, że impuls serca mógł ją przyprowadzić do zguby, woda bowiem nie jest żywiołem w którym czuła by się bezpiecznie. Udało się Jej jednak nie wpaść w panikę, mimo że nie poczuła gruntu pod nogami i wynurzyć się nabierając tchu. Jakoś utrzymuje się na wodzie, może nawet uda się Jej dopłynąć z powrotem do brzegu...
Techniczny:
- 2 PS Arathena
Arathena
Zrozumiała, że przesadziła z tym skokiem. Starała się jednak spokojnymi ruchami rąk dopłynąć do brzegu.
Koń... One umieją pływać. olśniło ja nagle....Ważka!zawołała do klaczy przypominając sobie, że są one tresowane by przyjść na zawołanie imienia.... Zatrzymaj ogiery by za nią nie polazły wypowiedziała z trudem do Giermka.
Od MG
+5 PD
Christophe odwrócony tyłem do jeziora usłyszał elfkę. Ważka na dźwięk swego imienia ruszyła ku tafli wody. Arathena poczuła nagle dłoń na swej ręce, która szarpnęła ją mocno w dół. Zdążyła jeszcze tylko nabrać powietrza w swe płuca, zanim tafla wody zamknęła się nad nią. Widzi nagą nieznajomą, która trzymając Ją za rękę nurkuje w dół, ciągnąc Ją za sobą. Dookoła nich płynie ławica dużych szczupaków szczerząc swe zębiska przypominające ostrza sztyletów.
Arathena
łyk powietrza, który zdołała pochwycić zachłannie w swoje płuca nie mógł jej starczyć na długo. Do póki nie zabraknie jej tlenu stara się za wszelką cenę rękę z uścisku wyrwać. Gdy Dziewczyna jest poniżej elfki ta odruchowo zapiera sie o nią swoimi stopami by zwiększyć swą siłę. Jeśli to się uda Uzyska też impęnt który pozwoli jej szybko wyskoczyć z wody, Przy odrobinie szczęścia powinna też złapać sie konia, który zapewne gdzieś tam w tej wodzie jest
Christophe Leroy
Wypowiedział głośno imiona ogierów, lecz coś mu się wydawało tu nie tak... A ty co tak zmęczonym głosem mówisz? Na pewno sobie dajesz rade? - po czym mimowolnie odwrócił głowę w kierunku jeziora
Nie wyrywaj się głupia jak już w gościnę przybyłaś, bo czar zezwalający Ci w wodzie oddychać przestanie działać z dala ode mnie rozległ się kobiecy głos w głowie Aratheny. Elfka, choć stara się wyrwać, czuje jakby dłoń miała zamknięta w żelaznych obcęgach. Niestety stopy swe ma wyżej od ciała, ciągnięta za dłoń nie ma jak ich obrócić, by zaprzeć się nimi o nieznajomą.
Chritophe obejrzał się gdy klacz popłynęła w stronę miejsca w które wskoczyła najpierw nieznajoma, a później Arathena. Nigdzie nie widać elfki. Ważka nagle zakwiczała jak by ktoś ją żywcem ze skóry obdzierał, woda przy niej zakotłowała się gwałtownie, mocno przy tym zabarwiając czerwienią.
Arathena
Zrozumiała że nie może już walczyć z tym tłuścioszkiem ( ;) ). Postanowiła mimo, że instynkty nakazywały jej trzymać zamknięte usta, spróbować czy to jest możliwe by mogła oddychać w wodzie. Nie miała już nic do stracenia. Tym bardziej że panika która ją ogarnęła gdy poczuła nagle uścisk na swej dłoni spowodowała, że te marne rezerwy powietrza w jej płucach gwałtownie się wyczerpują...
Powoli otwarła usta i czułą jak woda wlewa jej się w gardło. Ale po chwili poczuła jak jej krew zaczyna znowu krążyć dając paliwo do jej organów....
Spodobało jej się to doświadczenie nawet....
Kim jesteś? Pomyślała mając nadzieję, że skoro ona słyszała nieznajomą to równie i ona usłyszy ją.
Christophe Leroy
Ważka! - wydarł się by spróbowała wyjść - Cholera i jeszcze elfkę gdzieś wciągneło... To ta pewnie sprawka tej kobiety co wskoczyła do jeziora. Tylko jak ja mam teraz ją wyciągnąć z tej przeklętej wody... - wiedząc, iż sam nie ma nic przydatnego przy sobie podbiegł szybko do ubrań i rzeczy należących do Aratheny próbując znaleźć coś przydatnego by ją wyłowić.
W oczy Christopha rzuciła się zwinięta sieć oraz oraz osobno lina. Ważka kwicząc przeraźliwie z bólu próbuje zatoczyć koło płynąc by uciec z powrotem na brzeg do wołającego ją człowieka. Woda wokół niej nadal kipi rozlewając na tafli jeziora coraz większą plamę czerwieni.
Elna mi na imię. Jestem nimfą, która niedawno się tu sprowadziła. Zaraz Ci pokażę jak świetnie zdążyłam się tu urządzić. rozległo się w głowie elfki, choć nieznajoma nie obróciła swej głowy, nadal ciągnąc Ją ku dnu jeziora.
Arathena
Obawiała się tylko by nimfa nie chciała by z nią zamieszkała jezioro...
Skoro tak ochoczo mnie zapraszasz to chyba wyjścia nie mam i muszę je przyjąć. Choć powinnaś się zorientować, że na ratunek wskoczyłam za Tobą bo myślałam ze topisz się... W słońcu leżałaś.... Nadal mówiła w myślach.
Od MG
+5 PD
Christophe Leroy
Wziął jej linę, a do jednego z jej końców przywiązał spory kamień. Oczekiwał aż koń wyjdzie, bądź też padnie w wodzie, a wtem zarzuca sieć na coś co go atakuje.
Chritophe podczas rzutu zaplątał się w sieć i padł jak długi na brzegu jeziora. Klaczy nie udało się dotrzeć do brzegu.
Lubie czuć pieszczotę słońca na swej skórze tak samo jak i pieszczotę wody. Cóż, nie wiedziałaś kim jestem, a rzuciłaś się mi na ratunek. Miałam nadzieję, że zamieszkamy razem i będziemy się wszystkim dzielić jak siostry. Każdy może mieć swe marzenia, szkoda że rzadko się ziszczają. Nie będę Cię tu więzić wbrew Twej woli, po tym co chciałaś dla mnie uczynić. Jeśli taka Twa wola, odprowadzę Cię do brzegu w głowie Aratheny zabrzmiała dłuższa wypowiedź Elny.
Arathena
Nawet nie wiesz ile zła zaznałam w swoim życiu i przyznam że kusisz mnie swą propozycją. Nie mogę z Tobą teraz zamieszkać ale daję słowo I zaklinam się na Ishę,
że jeśli będę miała możliwość a dni moje bedą ku końcowi się zbliżać to wrócę do Ciebie i zostaniemy siostrami.
Christophe Leroy
Murwa... Pieprzona sieć, że też się musiałem w niej zaplątać... - po czym próbował rozerwać ją siłą by się wydostać uważając przy tym, czy nie zrobić czegoś jeszcze bardziej głupiego... I przy okazji nie wpaść do jeziora.
Odprowadzę Cię zatem na górę pod kamienie, jak wyciągniesz ręce to się ich uchwycisz i wciągniesz na nie. A nasz dom pokażę Ci jak odpowiednia chwila przyjdzie, muszę i tak go poszerzyć by nam tłoczno nie było jak rzekła do Aratheny za pomocą telepatii, tak i uczyniła. Musiała Jej co prawda pomóc przy dostaniu się na kamienie, gdyż elfka mocno osłabiona poprzednią szarpaniną była i nie dała rady sama się podciągnąć. Nimfa złapała Ją w pasie i uniosła do góry. Przemoczona, zziębnięta, kucając na kamieniu widzi jak Christophe zaplątany w sieć na brzegu napręża swe ciało. Liny sieci trzeszczą, lecz nie puszczają. Wtem wszystko zagłuszyło głośne pierdnięcie giermka.
Arathena
Nie zerwiesz ich gdy szarpać się będziesz tak.... A i silą nie wskórasz nic nad to co przed chwilą Ci z wnętrza uszło... Mimo że zziębnięta i naga podeszła do giermka trochę uśmiana..
Pomogła się rozplątać giermkowi......
Widok nagiej elfki tak blisko był wprost oszałamiający, Chritophe ledwo się opanował by nie ulec chuci. Jednak Jej delikatny dotyk, gdy pomagała wyplątywać się mu z sieci, nawet dla niego okazał się ponad siły. Złapał Jej dłoń i przytrzymał na swym nabrzmiałym nagle kroczu.
Arathena
Czy widok nagiej kobiety tak na Ciebie działa? Powstrzymać się przed żądzą i umieć zapanować nad swoimi emocjami to podstawa by być rycerzem.....
puść .... wycofywała swoją rękę..
OD MG
+5 PD
Christophe Leroy
Dotarło do niego właśnie po słowach elfki, iż żądza zapanowała nad nim. Czuł się zawstydzony, a zarazem mocno podniecony. Jednak nie odważył się pójść dalej i puścił jej rękę i odparł jej ze wstydem - Następnym razem jak znowu dostanę tego swojego... "ataku", to przywal mi, dobra? Eh, co za hańba.. - ostatnie słowa wyszeptał, nie chcąc już myśleć o niczym innym.
OD MG
+5 PD
Arathena
Podeszła do swoich rzeczy.... Przepraszam nie powinnam naga przed Tobą paradować choć nie uważam tego za niestosowne... Bym oddała się komuś to muszę go pokochać. Obiecuję że więcej nie będę już Cię prowokować. Zaczęła się ubierać..... Gdy już tego dokonała wycierając swe jeszcze długie włosy zaczęła się rozglądać za koniem... Ważka! wykrzyknęła........
Nigdzie nie widać klaczy, którą zawołała Arathena. Gdy rozejrzała się, na wodzie zobaczyła sporą plamę krwi.
Christophe Leroy
Nie... To ja Cię przepraszam. Nie dałem rady zapanować nad sobą i wyszło jak wyszło... A jedynie zhańbiłem się przed Tobą i w świętym miejscu Pani... - odparł jej zażenowany, po czym dodał - A... W sprawie Ważki... Coś zagryzło ją w wodzie. Nawet gdyby przeżyła to zapewne by ją wyleczyć trzeba by było zostać tu na kilka dni...
Arathena
Biedny koń.....
(elficki)
życie za życie... Elno.... ale rozumiem, to ja wtargnęłam do Twego domu i taką ofiarę musiałam zapłacić.....
Pozbierała swoje rzeczy tzn to co pozostało jeszcze i nie poszło na dno razem z koniem....
(Bretoński)
Więc pozostanie nam po jednym luzaku.... powiedziała do giermka..... ruszajmy.....
Christophe Leroy
Nie wspominajmy o tym wszystkim nigdy więcej... Tak właściwie to jak ty się wydostałaś z tego jeziora? - zapytał zmierzając w kierunku swego wierzchowca
Techniczny
Zmienia konia na "świeżego", niech poprzedni sobie trochę odpocznie od Krzysia. :P przywiązuje konia do siodła od razu
Arathena
Nimfa.... Nimfa wodna chciała mnie porwać.... Niepotrzebnie wskoczyłam do wody choć teraz myślę że to było i tak nieuniknione. Wydaje mi się, że one mają swoje sztuczki by do wody kogoś zwabić..
Myślałam, że utopi mnie ale zlitowała się w końcu i postanowiła mnie wypuścić...
Techniczny
Siada na swoją klacz dzięki temu nie musi ogiera wiązać do siodła. W górach raczej galopować nie będą to i związany koń będzie mniej upierdliwy xD.
Elfka ma cały swój ekwipunek?
Techniczny:
Elfka ma cały swój ekwipunek. Z Ważką przepadł tylko zapas żywności dla jednej osoby.
Christophe Leroy
Ano, zapewne mają... Dobra, mam dość tego miejsca, ruszajmy - wsiadł na swego wierzchowca
Ruszyliście dalej, słońce na szczęście wysuszyło włosy Aratheny. Droga bowiem pnie się coraz wyżej między coraz bardziej potężnymi szczytami gór i zaczyna być coraz zimniej. Często musicie zmieniać wierzchowce chcąc utrzymać przyzwoite tempo podróży. Z tego tez powodu posiłek zjedliście w siodłach. Na szczęście podróż przez przełęcz minęła bezpiecznie. Trakt zaczął się obniżać, późnym popołudniem wyjechaliście z gór i mogliście pognać naprzód. Po prawej stronie drogi, na zachodzie, rozciąga się ogromne bagnisko. Śmierdzi zbutwiałą roślinnością. O zmroku Arathena zobaczyła nagle stado jakiś ptaków, które ociężale poderwały się znad traktu.
Arathena
Mając w pamięci niedawną"przygodę z Nimfą Wodną" -Jak następnym razem będę chciała zrobić coś głupiego to zwyczajnie nie pozwól mi na to... Wysiliła się na odrobinę uśmiechu...
- widzisz te ptaki? Mam nadzieję, że nie żerowały nad jakimś truchłem...Chyba jesteśmy za daleko byśmy to my je spłoszyli, ale sprawdzić to musimy...
-Co proponujesz?
Zapytała zatrzymując konie...
Christophe Leroy
Następnym razem chyba po prostu Cię przywiąże do konia, będzie prościej - odparł starając się lekko uśmiechnąć, mimo, iż nie miał ochoty na żarty od wydarzeń nad jeziorem - Może i nie żerowały, ale skoro odleciało ich tyle to pewno coś je wystraszyło... W każdym razie - musimy rozbić gdzieś tutaj obóz albo znaleźć jakieś schronienie. Jechaliśmy cały dzień, a do tego nie spaliśmy dziś za długo... Ja coraz mniej widzę, więc bez pochodni to będziesz mnie musiała zapewne prowadzić za rękę, chyba, że uzbieramy drewna na nie... Albo sama pójdziesz, a ja postaram się nazbierać drzewa. Więc jak - odparł jej zatrzymując obok niej konia.
Arathena
Dobrze, Masz chyba rację.... Podjedźmy do tych drzew, tam przenocujemy.... Z ważką poszły na dno jeziora zapasy jedzenia więc nie przetrwamy na tym co zostało.... zajmij się końmi i nazbieraj trochę chrustu i jakieś z dwa , trzy grubsze konary, ale nie rozpalaj ognia zanim nie wrócę....pójdę może coś uda mi się upolować...
Aratchena poszła ostrożnie w kierunku w którym ptaki poderwały się w górę... Starała się być bardzo cicho....
Christophe Leroy
Dobrze - odparł jej, po czym złapał luzaka Aratheny za ogłowie i zaczął jechać w kierunku drzew znajdujących się po lewej stronie, po czym zsiada i przywiązuje konie do jakiegoś drzewa i zaczyna zbierać suchy chrust. Kładzie go w jedno miejsce, na kupkę. Zaraz po tym zabiera się za przytarganie 2-3 grubszych konarów.
Arathena przeszła kilkanaście metrów zanim ujrzała rozwłóczone przez dzikie zwierzęta zwłoki. Ptaki odleciały w kierunku drzew.
Christophe na czworakach zbiera chrust by go w ogóle w tej ciemnicy zauważyć. Uporawszy się z tym znalazł grubszy konar. Tylko powstał problem gdzie go zatargać. Kompletnie nie wie bowiem w którym kierunku ma iść by znaleźć obozowisko.