Czy Sycylia zechce wypowiedzieć się na ten temat?
Wersja do druku
Czy Sycylia zechce wypowiedzieć się na ten temat?
O ile pamiętam podbiłem ten fort przed podpisaniem rozejmu, a zapłacić nie mam z czego.
W sumie to jeśli ten fort jest na mojej ziemi to chyba logiczne, że powinieneś mi go oddać po wojnie ?
Owszem, Katana ma rację. Pretensje o ten fort już z daleka pachną jajami. :d Opuszczone forty są niczyje, nawet jeśli w mechanice rozgrywki wciąż należą do któregoś z graczy. To ma bardzo duże znaczenie np: dla ilości dopuszczonych fortów na prowincję.
Nie próbuj się odgryzać za wszelką cenę, bo Ci to nie wychodzi. Nie mam zamiaru pisać drugi raz mojego postu, więc zajrzyj do niego, a zobaczysz, że w powyższych zdaniach, jak i w poprzedniej wypowiedzi piszesz takie bzdury, że aż głowa boli. Przeczytaj coś, spróbuj zrozumieć, a potem komentuj, bo wygląda to tak, jakbyś bezmyślnie uczepił się zdania, które nie popiera Twojej roszczeniowej postawy w tej sprawie i za wszelką siłę chciał wszystkim pokazać, że jest ono błędne.
Nie, nie mogłoby, ale skoro już jesteś takim strażnikiem regulaminu, to pewnie wiesz dlaczego. :cool:Cytat:
Jeśli nie to 2 sojuszników mogło by sobie na zmianę plądrować określone prowincje zyskują kasę, a nie wiele przy tym tracąc :D
Matisek i Lama,prośba byście już skończyli tą dyskusję,zapadł wyrok,sprawa zamknięta,jeśli jednak dalej chcecie się o to spierać kieruję jak zawsze w tej sytuacji na pw.
Rafi, myślałem że ten pusty fort był na twoim terenie, ale jeżeli jest na terenie Sycylii to nie mamy o czym rozmawiać ;)
1. Podpisanie pokoju
2. Opuszczenie fortu przez moje wojska
3. Zajęcie de facto weneckiego fortu prze wojska Sycylii, czyli akt agresji na mapie kampanii
Jeśli się trzymamy sztywno regulaminu to takie zagranie nie powinno być dopuszczalne ;)
Już powiedziane zostało, że pusty fort jest niczyj. Jakby miał być czyjś to za każdym razem, kiedy normalnie zmieniasz pozycje fortów, nie mógłbyś na tej samej prowincji stawiać innych, poprzednie zostawiając opuszczonymi, bo dalej liczyłyby się jako twoje. Pusty fort to tylko kratka na mapie. Sycylia ma zresztą pełne prawo się po swoim terytorium poruszać nieograniczenie.
Żadne prawo nie jest stosowane w 100% sztywno.
Zresztą... to w zupełności naturalne historycznie przejęcie fortyfikacji wycofujących się wojsk. ;)
Proszę o przyklepanie przekazania przez Danię miasta Kalmar Litwie.
Przyklepuję
Napisałem że wyjeżdżam na kilka dni, wracam i widzę że mi Francję już odebraliście :( Ponadto od wstawienia poprawnego linka do mojej tury nie minęło regulaminowe 24h, a mimo to dostałem klepsydrę.
PS Nieraz bywało tak że gracze trzymali tury po kilka dni i uchodziło im to płazem a tymczasem ja nie dość że dostałem klepsydrę to zostałem pozbawiony frakcji. WTF?
Sorry Lama, ale trzeba było napisać kiedy pojawisz się ponownie. Skąd miałem wiedzieć kiedy wrócisz? Pisałeś o zastępstwo, to zrobiłem :p Mogę Ci wysłać zrobioną przeze mnie turę, a jak nie będzie odpowiadało to zastanowimy się co dalej.
Sorry, nie w tej KO. Jeżeli nawet się taki wyjątek zdarzył to wcześniej pisali że im się przeciągnie i kiedy wstawią.Cytat:
Nieraz bywało tak że gracze trzymali tury po kilka dni i uchodziło im to płazem
Węgry oddają za darmo prowincje Kijowowi. Działanie jest kompletnie nie fair, jak dla mnie podpada to pod paragrafy o niepoddawaniu gry i o handlu osadami, choć niech mg zdecyduje, jak widzi tą sytuację.
Najpierw Mefisto oblegał może sześcioma jednostkami Szepes- Radek nie odbił, mimo że miał w pobliżu całą armię. Myślałem wtedy "okej, może woli zachować armię do jakiś tajnych celów" (chociaż wystarczyłyby pewnie 3-4 jednostki do odbicia oblężenia). Ale w poprzedniej turze Mefisto obległ stolicę Węgier- Esztegorm- dwoma (!) jednostkami i mimo posiadania w zasięgu całej armii Węgier nie odbił oblężenia. Jak to możliwe, żeby mając całą armię w pobliżu nie odbić oblężenia stolicy, szczególnie że Węgrowi zostały de facto dwa miasta- no, już jedno.
Mnie też to zdziwiło ze Kijów wgryzł się tak daleko w terytorium Węgier dysponując zaledwie połową flagi,to wszystko wyjaśnia....
Szczerze mówiąc, też wydało mi się dziwnym że węgier nie odbił tego oblężenia. Wydaje mi się jednak że aby uznać jakieś ruchy za poddawanie gry, musiałyby one powodować jawną szkodę dla rządzonego przez niego państwa przy braku jakichkolwiek korzyści. W tym przypadku myślę, że chęć odgrodzenia się od najeżdżającej kraj nawały bizantyjskiej jest pewną okolicznością łagodzącą. Również pamiętajmy że w sytuacji, w jakiej znajdują się Węgry, każdy oddział jest dla nich na wagę złota.
Jakkolwiek logika która za tym stoi może być dla niektórych nieprzekonująca, to jednak pamiętajmy że nie każdy gracz jest tak samo doświadczony a dramatyczna sytuacja Węgier może uzasadniać takie ruchy.
Pytaniem pozostaje również kwestia, na ile można ingerować w niezależne wybory innych graczy. Moim zdaniem, jedyne, co mogę zrobić to upomnieć Radka bo takie zachowanie jest niehonorowe w stosunku do przeciwnika. No chyba że zobaczę że dokonuje się jakaś wymiana finansowa. Wtedy będę zmuszony potraktować to jako handel miastami.
Aha, gwoli ścisłości - zostały mu dwa miasta.
Cóż za absurd. W momencie kiedy Kijów mnie zaatakowała ktoś kliknął moją turę. W następnej zobaczyłem co się święci i po prostu zgarnąłem wszystko co miałem i puściłem w stronę Niemiec. Dlaczego Bizancjum i Wenecja nie płaczą, że im też puste miasta zostawiam? Staram się jedynie przetrwać. Oczywiście najlepiej by było gdybym bił się z Kijowem, a Bizancjum w 2 tury podleciało swoimi armiami i definitywnie rozbiło to co mi zostało, a przy okazji zajęło także miasta Kijowskie...
Jak obległem Wiedeń, to tak że nie miałeś szansy odbić oblężenia.
A jak obległem tą wieś Pecs za pierwszym razem to oblężenie zostało przerwane.
I zależało Ci na tym żeby nie stracić Pecs a na stolicy Ci nie zależy?
Absurdem jest to co się stało właśnie w poprzedniej turze. Przecież nawet o wiele bardziej opłacalne byłoby zawrócić jedną jednostkę z tej Twojej pełnej armii, odbić oblężenie, ustawić ją jako garnizon w mieście, wyburzyć wszystkie budynki i generała z miasta włączyć do armii która idzie na zachód. Finansowo byś wyszedł bardzo na plus za budynki + 1 tura posiadania stolicy dłużej, a militarnie byś wcale nie stracił.
Jak Twoja gra ma polegać na oddawaniu prawie pustych miast to może nie graj więcej w KO.
Albo co skłoniło Kijów do oblegania Esztergomu akurat dwiema jednostkami? Jakby Mefisto chciał uniemożliwić Matiskowi oblężenie tego miasta to by wystarczyła tylko jedna. No ale jedna to by było pewnie za mało żeby w razie czego podbić stolicę. Ale jakim prawem ktokolwiek mógł pszypuszczać, że Radek nie odbije oblężenia? No cuda
Jeżeli nie narusza swym postępowaniem regulaminu, co nie zostało dowiedzione, to może robić co chce. Podobne dywagacje są niepoważne. Jego stosunek do przyszłych okupantów może być różny, młody węgierski władca został doprawdy okrutnie potraktowany, pozbawił się wszelkich szans już na poziomie dyplomatycznym.
Idilla
Jak ja w MKOXXXVI wypowiem Matiskowi PONa i nie stawiając żadnego oporu pozwolę podbić mu wszystkie swoje ziemie na Bałkanach i w Grecji łącznie z Konstantynopolem to to też będzie zgodne z regulaminem :) W sumie ciekawa wizja, nie?
Ale czy wtedy Ty i Remix nie czulibyście się pokrzywdzeni? To jest przykład większego kalibru, ale jak najbardziej adekwatny.
I ja sobie zdaje sprawę z tego, że to nie jest teoretycznie łamanie regulaminu, ale jeśli Mefisto i Radek zrobili to po wcześniejszym porozumieniu się, a pewne rzeczy na to wskazują, to jest to zagranie po prostu nie fair.
Mylisz się. Dlaczego a priori przyjmujesz, że Sycylia przystanie na taki wariant? Dlaczego rozpatrujesz podobne zagadnienie w oderwaniu od czynników strategicznych, politycznych, geopolitycznych i dyplomatycznych?Cytat:
Jak ja w MKOXXXVI wypowiem Matiskowi PONa i nie stawiając żadnego oporu pozwolę podbić mu wszystkie swoje ziemie na Bałkanach i w Grecji łącznie z Konstantynopolem to to też będzie zgodne z regulaminem :) W sumie ciekawa wizja, nie?
Gwarantuje Ci, że dyrektoriat Rewolucyjny Matiska zdaje sobie dobrze sprawę z konsekwencji afirmacji takowego potencjalnego scenariusza. ;)
Analogia do naszej kampanii jest w wielu wymiarach nieuzasadniona. Dla przykładu, określone prowincje mają zdefiniowane przeze mnie znaczenie strategiczne. Nie jest tak, że im więcej ziemi tym silniejsze państwo, tutaj ważna jest polityka administracyjna i szerzej operacyjne i strategiczne zagospodarowanie kontrolowanej osady.
Potem się dziwicie, że nikt z wami nie chce grać... Wyskakujesz z jakimiś głupotami i obliczasz sobie co ja mogłem, a co nie mogłem. Skąd wiesz jaka była dokładna sytuacja mojego kraju? A może masz dostęp do haxów bo wiele na to wskazuje(szach mat). Widzisz? Ja też mogę cię oskarżyć. A teraz żeby nie kontynuować tego chorego konfliktu jestem w stanie dać komuś uprawnionemu, tj każdemu, kto pełni funkcje arbitrażowe dostęp do konta i zobaczy, czy mam jakieś ciekawe rozmowy z Kijowem. Naprawdę ta dyskusja (o grę komputerową, gdzie ja w niej przegrałem) jest po prostu żałosna.
Owszem, ale każdy gracz może zgłosić do mg podejrzenie o złamanie regulaminu i od tego jest ten temat, żeby tę sprawę wyjaśnić.
Z jednej strony tak, a z drugiej nie- po co wtedy przepis o nakazie aprobaty przez mg oddania drogą dyplomatyczną każdej osady, skoro zaatakowany mógłby mieć "różny stosunek do przyszłych okupantów" i oddać jednemu prowincje za darmo, żeby inny ich nie zdobył? Jeżeli doszło (nie przesądzam, że doszło, istnieją jedynie podejrzenia) do umowy między Węgrami a Kijowem o oddaniu Esztegormu, to należałoby to traktować jako zwykły handel osadami. Gdyby zapytali mg o aprobatę, to wątpię by się zgodził.Cytat:
Podobne dywagacje są niepoważne. Jego stosunek do przyszłych okupantów może być różny.
Cytat:
Dlaczego Bizancjum i Wenecja nie płaczą, że im też puste miasta zostawiam?
Tak jak pisał Rafi- każdą osadę oblegałem mając sto procent pewności, że nie masz szans odbić. Czym innym jest tutaj wysłanie jednej jednostki do odbicia oblężenia stolicy.
Cytat:
Skąd wiesz jaka była dokładna sytuacja mojego kraju?
Bo mam szpiega i turę zawsze przed Tobą- ergo- widzę Twoje armie i ich zasięg jak na dłoni. Czyli też to, że miałeś całą armię z zasięgiem do stolicy, z której to armii wystarczyło wydzielić jedną jednostkę.
IMO dalsze dywagacje w tej chwili nie mają sensu, ciekaw jestem co mefisto powie, jak to wyglądało z jego strony
Dokładnie tak,i do czasu aż Mefisto się nie wypowie stop dla dyskusji.
Ta dyskusja jest bez sensu. Ja nie mam zamiaru wnikać w niezależne ruchy innych graczy. Odnośnie umowy, może była, może nie, ale jak niby mamy to sprawdzić? Żadnego przekazu gotówki nie było więc nie ma mocnych podstaw żeby tak twierdzić. Zresztą, nawet jeśli była to co z tego? Nie jest to przekazanie miasta. Po prostu wydarzyła się pewna sytuacja którą Węgry wykorzystały. I słusznie, patrząc na to jak pieklą się ich przeciwnicy.
Odnośnie tej waszej sprzeczki: jeśli chcecie się wyżywać na Radku, możecie otworzyć sobie w tym celu wątek i tam do woli to uskuteczniać.Tutaj jest dział MG i będę wysłuchiwał tylko poważnych argumentów. A do takich ta hiperbolizacja sytuacji dokonana przez Rafiego na pewno się nie zalicza.
Ja jasno wyraziłem swój werdykt i nikt się do niego nie odniósł. Wnioskuję więc że nie ma do moich argumentów zastrzeżeń. Jeżeli tak, to na tym kończę sprawę.
Tak jasno wyraziłeś werdykt, że jeszcze niedawno pisałeś że żądasz tutaj wyjaśnień od Mefista, który to zignorował więc wyedytowałeś post i koniec sprawy. Niech już tak będzie.
Moje pytanie do MG.
Hipotetycznie gdybym wypowiedział oficjalnie na forum sojusznikowi wojnę, omyłkowo zostawił bez garnizonu jakieś miasto lub kilka (takie rzeczy się zdarzają, np. w MKO36 zostawiłem tak kiedyś Korynt który mój wróg zajął i cały wyburzył), następnie straciłbym te miasta na jego rzecz, a na koniec podpisalibyśmy pokój i sojusz na takich warunkach, że wypłaca mi jako odszkodowanie dużą sumę pieniędzy to czy to byłoby w jakikolwiek sposób niezgodne z regulaminem?
1. Spór między sojusznikami
2. Wojna
3. Pokój i odszkodowanie wojenne
Jeśli tak to jakie punkty regulaminu by to naruszało? A jeśli nie no to mamy ogromne pole do robienia wszelkiego rodzaju wałków z wymianą miast w tle ;)
Bo jeśli regulamin tego nie zabrania, a nie wydaje mi się żeby zabraniał, to w tej kampanii będzie taki wałek, I ja w tym wałku będę brał udział, ale mówię wam to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnicie :D
P.S.
Sorry ale jeszcze to jest śmieszne xd Węgry wykorzystały :D tak wykorzystały że straciły stolice którą została zajęta przez bande jakichś kijowskich pachołków, wroga Węgrów tak samo jak ja i Bizancjum :DCytat:
Po prostu wydarzyła się pewna sytuacja którą Węgry wykorzystały. I słusznie
I jeszcze jedno ważne pytanie do MG.
Radek napisał, że w momencie kiedy Kijów zaatakował jego Szepes ktoś kliknął jego turę. To była zdaje się ta tura, którą właśnie Ty Soplico wykonywałeś. I Węgry miały oblężone osady Szepes - przez wojska Kijowskie i Pecs - przez moje wojsko Weneckie.
I ja tego nie widziałem podczas swojej tury, ale Matisek w tym temacie pisał, że oblęznie Szepes było na spokojnie do zdjęcia (pełna flaga w zasięgu).
Więc przechodzac do sedna, jak to jest możliwe, że bezstronny Mistrz Gry wykonując turę za nieaktywnego gracza jedne oblężenia odbija, a innych nie? Mój atak został odparty, a Kijowowi pozwoliłeś na kontynuację oblężenia i w konsekwencji zajęcie Szepes i otworzenie Mefistowi drogi do Esztergomu, mimo że to było jawne działanie na szkodę Węgier a faworyzujące Kijów.
Proszę mi to wytłumaczyć
Tłumaczę to w ten sposób, iż to nie ja robyłem wtedy turę, tylko Radek. Ja robiłem turę wcześniej i odbiłem pecs, który obległeś jedną jednostką, najwyraźniej spodziewając się że to nie zostanie odbite. I jakbym nie robił zastępstwa to możliwe że tak by było. ;)
Odnośnie tej machlojki, którą chcecie dokonać: śmierdzi to na kilometr o czym sam wspomniałeś. Nie chciałbym żeby takie sytuacje miały miejsce, dlatego też myślę że pierwszą część tego manewru można by było podciągnąć pod poddawanie gry przez zostawianie pustych miast. Jako że często rozstrzygamy tutaj spory opierając się na precedensach, prosiłbym starszych ode mnie graczy żeby wypowiedzieli się, czy taka sytuacja miała miejsce w przeszłości, i jaki był werdykt.
Ok. Tak czy siak Radek napisał "W momencie kiedy Kijów mnie zaatakowała ktoś kliknął moją turę." co wskazywało na to, że Ty robiłeś turę zamiast Węgra w momencie ataku Kijowa na Szepes. To mnie wprowadziło w błąd.
Pecs obległem bo miał tam tylko 1 oddziałów łuczników i wydawało mi się, że nie będzie w stanie podciągnąć tam żadnej dodatkowej jednostki.
Oczywiście, że to co opisałem wyżej śmierdzi na kilometr. Ale zostawienie jednego czy 2 pustych miast to nie jest poddawanie gry, bo ja nie miałbym zamiaru kończyć udziału w tej ko. A poddawanie gry to jest dążenie do własnej porażki.
A nawet jeśli zostawienie pustych to byłaby przesada, to wystarczyłoby tylko wstawić tam po 1 oddziale chłopów, co jedynie wydlużyłoby proceder o jedną ture. Wtedy to już absolutnie do niczego nie można by się było przyczepić.
Zresztą jak wcześniej wspominałem mi się zdarzyło nawet omyłkowo zostawić w 36 pusty zamek, który momenlatnie podbił Matisek i jakoś nikt mnie wtedy nie chciał ścigać za poddawanie gry :D
Dotykasz istoty niedoskonałości regulacyj.
W moje ocenie zapis "Zakazuje się poddawania gry, poprzez zostawianie pustych miast, bądź oddawanie ich innemu graczowi." mógłby zostać usunięty.
Może być nieegzekwowalny jak słusznie wykazuje Rafi, ponadto bezzasadny. Nie widzę zasadniczych podstaw, dlaczego gracz ma mieć ograniczoną swobodę w tym zakresie.
Jeżeli wojna ma wymiar totalny, wówczas pojawiająca się często osobista niechęć do oponenta, może skłaniać do poświęcenia się na rzecz wroga mojego wroga, albo sąsiada czy przyjaciela. Dlatego też likwidacja tej zasady, mogłaby uczynić konflikty krótszymi i bardziej epizodycznymi. Gdyby Matisek nie machał szabelką wobec Rusi Kijowskiej, mógłby przyjąć z nim jakiś tajny protokół sankcjonujący podział stref wpływów. To błędy dyplomatyczne Konstantynopola skłoniły Kijów do wejścia na Węgry za wszelką cenę. Tego należało się spodziewać i można było tego uniknąć.
Macie rację, regulamin w wielu punktach jest niedoskonały, nad czym ja też boleję. MG ma, jak na moje oko, zbyt duże pole do interpretacji. A jak wiadomo, interpretacje są zawsze w jakimś stopniu subiektywne.
No i w związku z tym, po namyśle zajmuję następujące stanowisko: Manewr, o którym pisał Rafi jest ewidentną próbą obejścia posiadania zgody MG na wymianę miast. Dlatego też, stosując wykładnię celowościową do przepisu o handlu miastami, w takiej sytuacji, niezbędna będzie zgoda mg na wymianę. Bez zgody, nie będzie mógł zajść przekaz gotówki, a co za tym idzie, ruch ten nie będzie miał sensu.
Problem jest natomiast w tym, że regulamin nie precyzuje ściśle, w jakich warunkach mg ma udzielać, a w jakich nie udzielać zgody.
Co się natomiast tyczy przepisu o poddawaniu miast: tutaj również wychodzi nieprezycyjność regulaminu. Możemy tylko arbitralnie przyjąć że np. jedno puste miasto nie będzie uznane za poddawanie gry, natomiast już może dwa a na pewno trzy puste miasta powinny skłaniać mg do podejrzeń. Po przeanalizowaniu takiej sytuacji, mg zdecyduje co zrobić. Tutaj trzeba też zwrócić uwagę na to czy taki ruch przynosi jakąś korzyść oddającemu. W przypadku Radka wytłuściłem że przynajmniej mogło mu się tak wydawać.
Ja, w odróżnieniu od Idilli, uważam że zapis o poddawaniu nie jest bezzasadny. Wszak może się wydarzyć sytuacja że jeden z graczy oszaleje, i tak jak pisał wcześniej Rafi, zapragnie oddać połowę swoich miast jednemu z przeciwników, niszcząc w ten sposób innym grę. W tym przypadku zapis ten może uratować całą rozgrywkę.
Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia do mojego stanowiska, śmiało piszcie :)
Niewątpliwie tak bywa, jak piszesz Soplica. Stawiam tezę, że wynika to najczęściej ze sprowadzenia gry tylko i wyłącznie do brutalnej siły, ze zlekceważenia dyplomacji.
Gdyby brać poprawkę, na ryzyko zaistnienia takiej roszady politycznej, wówczas rozgrywka staje się bardziej złożona.
W rzeczywistości politycznej standardem są podobne postawy, gdzie strony zrzekają się własnej suwerenności, a nawet statusu autonomii w związku z określonymi okolicznościami. Pruscy mieszczanie mogli chcieć być poddanymi Korony, aniżeli władz Zakonu.
Złożenie hołdu lennego, przekazanie atrybutów władzy, oddanie części terytorium w historii wielokrotnie odbywało się zgodnie z partykularnym interesem (w specyficznych okolicznościach) strony podrzędnej w podobnych aktach politycznych.
Sytuacje, które tak destabilizują rozgrywkę w mojej ocenie powinny leżeć w gestii dobrowolnego porozumienia graczy, czy też w uniesieniu przestrzegania przez MG, pewnych szerokich ram zdrowego rozsądku.
Idilla, myślę że to co piszesz, zostało u mnie przestawione tutaj:
Niemniej dzięki za rzeczowy wkład w dyskusję.Cytat:
Co się natomiast tyczy przepisu o poddawaniu miast: tutaj również wychodzi nieprezycyjność regulaminu. Możemy tylko arbitralnie przyjąć że np. jedno puste miasto nie będzie uznane za poddawanie gry, natomiast już może dwa a na pewno trzy puste miasta powinny skłaniać mg do podejrzeń. Po przeanalizowaniu takiej sytuacji, mg zdecyduje co zrobić. Tutaj trzeba też zwrócić uwagę na to czy taki ruch przynosi jakąś korzyść oddającemu. W przypadku Radka wytłuściłem że przynajmniej mogło mu się tak wydawać.
ekhm, z zasady nie dzielę się strefami wpływu z kimś, kogo wkład w jakiekolwiek działania w danej strefie był zerowy. Nie ma nic za darmo. Kijów chciał mieć coś za darmo i o włos udało mu się to osiągnąć.* Cóż. Jednak gdybym był drugi raz w takiej samej sytuacji, ponownie nie dogadywałbym się z Kijowem. To zasada suwerenności i niezależności mojego państwa. Tak sobie postanowiłem, a nazywanie to "machaniem szabelką" to Twoja subiektywna ocena wydana przez pryzmat Twoich jedynie zasad i podglądów na grę.
To czy coś jest błędem to również Twoja subiektywna ocena. Ja nie uważam tego, o czym pisałeś, za błąd.Cytat:
To błędy dyplomatyczne Konstantynopola skłoniły Kijów do wejścia na Węgry za wszelką cenę. Tego należało się spodziewać i można było tego uniknąć.
Rzecz jednak w tym, że każdy ma swój pogląd na grę i na to, żeby jego państwo było takie, a nie inne. Zasady mają pozwolić każdemu na dowolność w tej kwestii, a nie sprowadzać rozgrywkę jedynie do zabawy w to, kto jest bardziej cwany, kto kogo mniej lub bardziej lubi (jak sam napisałeś) i lepiej drugiego oszuka, jak mnie oszukał Mefisto na pw. ;)
*o włos prawda? Bo uznaliśmy to w końcu wszyscy za przypadek a nie celowe działanie, nie? :cool:
Przypadek dla Mefista. Swoje argumenty w tej sprawie zawarłem we wcześniejszych postach. Nikt ich nawet nie próbował podważać, więc skończmy już z tymi insynuacjami.Cytat:
*o włos prawda? Bo uznaliśmy to w końcu wszyscy za przypadek a nie celowe działanie, nie? :cool:
Każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o KO wie że to prawdopodbnie nie był przypadek, ale oczywiście nie da się tego udowodnić, więc trzeba to zostawić tak jak jest.
Żeby bronić Brna przed moim wojskiem to Radek potrafi forty stawiać, mimo że to dziura zabite dechami, ale żeby bronić Szepesu albo Esztergomu przed Kijowem to już nie robi nic.
Tak czy siak dla mnie sprawa może zostać zakończona, konsekwencje zostaną wyciągnięte na mapie kampanii
To ja postawiłem te forty :F
To już mi brak słów
Czemu? Robiłem wtedy turę w zastępstwie. Miałem zostawić Ci wolne przejście? ;) Zarekrutowałem też jednostki w Szepes.