Morghar
Chwałę, złoto i przygodę, choć w sumie za złoto można mieć wszystko, i to chyba głównie na nim mi zależy, hehe. A jak się dorobię to może osiądę, znajdę sobie babę i będę żył w dostatku... odparł mu rozmarzając się trochę.
Wersja do druku
Morghar
Chwałę, złoto i przygodę, choć w sumie za złoto można mieć wszystko, i to chyba głównie na nim mi zależy, hehe. A jak się dorobię to może osiądę, znajdę sobie babę i będę żył w dostatku... odparł mu rozmarzając się trochę.
Regina
Z ciężkim sercem, musiała zgodzić się z wolą ojca...Zdawała sobie doskonale sprawę, że jest mu tu kulą u nogi. Niby nigdy nie pokazywał, że ją faworyzuje, ale widziała, że nie jest sobą. Jako dowódca i ktoś odpowiedzialny za Górska Straż musi być stanowczy i sprawiedliwy... Przede wszystkim sprawiedliwy. A jak miał nim być gdy jej uchodziły różne małe wpadki? Taka na przykład jak dziś rano? Jego autorytet wisiał na włosku i tylko jeszcze buntu tu brakowało....
Nie chciała okazywać Ojcu jak jest jej przykro, ale tez i nie chciała by pomyślał, że Jego decyzja jest jej obojętna...
Rozumiem,,, powiedziała spokojnie... Wiesz, że będę potrzebowała dobrego konia? Uśmiechnęła się do Ojca... Twoja Klacz mnie chyba polubiła....Uśmiech jej słodki mówił wyraźnie jakiej odpowiedzi oczekuje.
Rehlynn
Za uratowanie Elsy nie wiem jak mam dziękować. Masz tu srebrnika ma uzdrowiciela i orga dla siebie i brata. Drugim trzeba się zając zanim się obudzi, a potem się z nim trochę pobawić. Och nie podoba mi się to. Elsa nie powinna ufać teraz nikomu oprócz mi i swojemu ojcu. Dobrze, że mnie dzisiaj spotkała, och los. Muszę ją jak najszybciej obudzić i odprowadzić ją do domu, choć czy tam jest bezpieczna? Pewnie nie, ach, u mnie tez nie może za długo przebywać, ale muszę od drugiego bandyty coś się dowiedzieć, nie mogę go puścić żywym, ale może coś wyduszę. Pewnie teraz i ja będę celem ataków za tą pomoc, albo spróbują mnie zastraszyć.
Maikh
Świstak zaaferowany godami dostrzegł Cię zbyt późno, jedno płynne cięcie i łepek zwierzaka zatoczył krwawy łuk. Teraz starczy go oprawić i przyrządzić
Dagoth
Nie, dam sobie radę, ino muszę trochę ochłonąć rzekł kupiec rozglądając się trwożnie na jatkę w koło
Alda
Kaczki uparcie nie chcą wrócić, widać nie doceniłaś ich instynktu przetrwania. Wierzchowiec ugasił pragnienie, Ty zaś odświeżona nabrałaś nowej energii, czas ruszać w dalszą drogę
Aurelia
Zjadłaś, posiłek okazał się całkiem smaczny i syty, ciężko przegnać Ci zmęczenie, chyba pora na spoczynek
Morghar
To trza było najemnikiem zostać, a nie żołnierzem jak złoto Ci się marzy albo rabusiem jakimś hehe
Regina
A to już nie wystarcza Ci twoja własna klacz? Nie podoba Ci się mój ostatni prezent spytał ze smutkiem Onufry
Rehlynn
Dziewczynka wzięła monety Ja nie mam brata po czym pognała po uzdrowiciela, masz czas zastanowić się gdzie chcesz pobawić się z bandytą i jak tam go dostarczyć
Morghar
Aaa tam. Nie muszę tego złota aż tak szybko zdobywać jak najemnik, zresztą przynajmniej zawsze wiem dla kogo pracuję. Rabusiem? Może i życie dostatnie, ale na ogół krótkie i bezsensowne, kiedy wszyscy chcą Cię zabić. Zresztą moi przodkowie służyli w imperialnej armii, poszedłem w ich ślady.
Alda
Głupie dziwki... Więcej szczęścia niż rozumu to ma... Mruknęła poirytowana i od niechcenia wstała z brzegu jeziorka. Szczerze wolałaby cały dzień teraz siedzieć tak, moczyć sobie nogi i patrzeć w niebo, by odpocząć od tego wszystkiego. Założyła to, co uprzednio z siebie zrzuciła oraz wskoczyła na Asandera, poganiając go od razu do galopu. Widziałam, jak patrzyłeś na te kaczki. Też miałeś ochotę zarżnąć te cholerne kwoki. Spokojnie koniku, kiedyś je dorwiemy.
Maikh
Pochylił się i podniósł świstaka za tylne łapy, po czym wyczyścił ostrze o jego futerko. Schowawszy broń podszedł do żony kupca. Oto przyczyna całego zamieszania, będzie smakowity dodatek do kolacji rzucił podając Jej truchło.
Rehlynn
Jak to nie ma? Może nie przypadkiem mi pomogła, cholera żeby rzeźnicy mieli coś takiego, rzeźnicy ha! Dobra nie zwiążę go niczym a i tak już w tym tkwię, a żywego go nie mogę puścić. Liczy się bezpieczeństwo Elsy, tak. Ten śmieć musi zginąć, pewnie to tylko pionek, dużo nie może wiedzieć, miał tylko odwalić robotę brudną, grozić tak pięknej i dobrej kobiecie. Niech zdycha! Mag dobywa swego miecza i dobija bandytę.
Dagoth:
W porządku... I rozglądaj się przy okazji, żeby coś znowu nas nie zaskoczyło - odparł mu, po czym czeka aż kupiec ochłonie. Rozgląda się jeszcze dookoła i sprawdza, czy "zoofil" znowu nie spróbuje zaatakować obozu. Przezorny zawsze ubezpieczony...
Regina
Widząc smutek malujący się w oczach Ojca zrozumiała jak bardzo go zraniła...
Bardzo mi się podoba... Wybacz, roztargniona jestem.. odkąd pamiętam, zawsze byłam zadrą w Straży Górskiej. "Złe oczy" już dawno wypatrywały moich potknięć....Nie zrozum mnie źle Tato, ale teraz to, że muszę was opuścić... Tak bardzo Cię kocham i wiesz, że w głębi serca jestem Twoją małą córeczką....
Podeszłą do niego i przytuliła się... Przepraszam... pocałowała go w policzek... Uważaj na siebie jak pojadę.... Obiecaj mi, że będziesz się pilnował.... Po policzku spłynęła jej łza...
Aurelia
Nie,muszę zapomnieć o spaniu!Najpierw kąpiel,och....jak ja dawno nie myłam swoich włosów i ciała..... - pomyślała sennie,udając się pokoju,gdy weszła,zamknęła za sobą drzwi i niemal od razu zrzuciła z siebie ubranie i zanurzyła się w ciepłej wodzie całkowicie się przy tym rozluźniając i zapominając o smutku - Muszę być silna,tak,silna,Ci co odeszli nie wrócą choć bym tego chciała,wyrywała włosy z głowy i wznosiła modły,martwi pozostaną martwymi.....,a jeśli dalej będę dobra i radosna życie mi za to kiedyś odpłaci tą samą monetą....- i już z nieco jaśniejszym obliczem poczęła pieczołowicie się myć,szczególną uwagę poświęcając włosom, pomrukując przy tym z zadowolenia....
Morghar
Andrum uśmiechnął się ze zrozumieniem No w armii nieprędko dorobimy się tego złota ledwo skończył zdanie usłyszeliście gwizdek sygnałowy Prawo formuj klin, widocznie zwiad coś dostrzegł, może przynajmniej chwałę zyskacie szybciej niźli złoto...
Alda
Koń popatrzył na Ciebie jakby z pokpiwaniem, do granic Imperium masz cztery dni drogi, wybawienie już niedaleko, byle nie władować się w jakaś kabałę, podróż tego dnia i nocleg minęły spokojnie, następnego ranka Twój obóz otoczył całun smrodu, widocznie małże nie nadają się do przechowywania...
Maikh
Kobieta wzięła od Ciebie tuszkę, tak na kolacją ale jutro, musi skruszeć co rzuciwszy zawiesiła świstaka na burcie wozu, widać dziś na kolację nici z większej porcji
Rehlynn
Właśnie skończyłeś wycierać miecz gdy wróciła dziewczynka ciągnąc za szatę kogoś, zapewne uzdrowiciela, za nimi biegnie poznany wcześniej złodziejaszek. Mag władający aspektem uzdrawiania szybko ocenił sytuację, przykląkł przy Elsie, wyciągnął z kieszeni jakiś flakonik i podetknął Jej pod nos. Twa luba zaczyna odzyskiwać przytomność, To zwykłe omdlenie wyrzekł uzdrowiciel
Dagoth
Zebraliście swój dobytek i ruszyliście ku Gryz, żadne podejrzane odgłosy nie zakłócają podróży, tylko Byn wydaje się jakiś nieobecny
Regina
Onufry nic nie odpowiedział, tylko zamrugał nieco zdziwiony, zbliża się do was jakiś wieśniak, nie wygląda ni podejrzanie ni niebezpiecznie. Gdy zbliżył się dostatecznie wyciągnął rękę do Onufrego, Twój ojciec uchwycił prawicę wieśniaka i serdecznie nią potrząsną po czym zapytał Co się stało, miałeś czekać w Belenden
Aurelia
Ciepła kąpiel po sutym posiłku i całym dniu jazdy szybko sprawiła, że zasnęłaś w balii z wodą, to cud że się nie utopiłaś. Obudziłaś się w zimnej już wodzie
Maikh
Skinął kobiecie głową zadowolony, że oddał upolowane zwierzę komuś, kto lepiej znał się na jego przyrządzaniu. Sam bym nie czekał, tylko od razu je opiekł nad ogniskiem po zdjęciu futra. Była by to co prawda sycąca potrawa, ale nie koniecznie smakowita.
Aurelia
Aż krzyknęła gdy obudziła się w lodowatej wodzie - Brr.....,musiałam zasnąć,ale....jak to możliwe? Ehh,ja i moje szczęście....- westchnęła ciężko wychodząc z niej szybko,dokładnie się wycierając i wchodząc pod ciepłą kołdrę....
Rehlynn
Ostrożności nigdy za wiele, całe szczęście nic jej nie jest. Zwrócił się do złodziejaszka i dziewczynki Dzięki za pomoc, ale dlaczego?
Alda
Kurwaaaa! Krzyknęła doprowadzona niemal do granic wytrzymałości. Wysypała małże z sakwy i wszystkim po kolei zasadziła po mocnym kopniaku, żeby odleciały jak najdalej... Gińcie bydlaki, ja wam litość okazać chciałam a wy się tak odwdzięczacie!? Wywrzeszczała.
Dagoth:
Kapłan widząc nieobecnego kupca postanowił zapytać o czym tam tak rozmyśla - O czym myślisz?
Morghar
Nie odpowiedział już towarzyszowi, dostosował się do rozkazu i przygotował się do ewentualnej szarży.
Regina
Nic nie odzywała się do wieśniaka ale z zaciekawieniem się jemu przyglądała. Nie dziwiło jej to że ojciec podał mu dłoń jak równemu sobie bo zdawała sobie sprawę z różnych kontaktów jej ojca. Bardziej interesowało ją co ma wieśniak do powiedzenia. Stała tak przypatrując się nieznajomemu i czekała.....
Maikh
Nastał wieczór, na kolację znów dostałeś to samo co przez kilka ostatnich dni, kaszę z jakimiś skrawkami mięsa, szkoda że świstak musi poczekać. Ale nie ma się czy martwić, jutro będzie więcej mięsa, a za dwa-trzy dni dotrzecie do miasta, a tam czekają karczmy i inne ciekawe rzeczy. Noc minęła spokojnie, jest ranek, ruszacie dalej
Aurelia
Wpełzłaś cała zziębnięta pod kołdrę, może ten spotkany dziś dziesiętnik na coś by się przydał, tylko że pewnie jest już daleko. Nieważne może jednak zaśniesz
Rehlynn
Bo Panie dobrze Ci z oczu patrzy, a i my szukamy jakiegoś opiekuna rzekła nieśmiało dziewczynka
Alda
Gdyby ktoś Cię widział, miałby pewnie niezły ubaw, szkoda że reszta zapasów śmierdzi równie mocno co poniżane przed chwilą małże
Dagoth
Kupiec nic nie odrzekł, zaczął powoli osuwać się nieprzytomny z kozła, widać Gryz ukrywa coś jeszcze niż tylko nieznanych napastników...
Morghar
Niedaleko przed wami zamajaczyły sylwetki jeźdźców, sądząc po wyglądzie Błyskawic, gwizdek dowódcy oznajmił Szarża, pędzicie na wroga, kilku Twoich towarzyszy zmiotła niewidzialna siła
Regina
Wieśniak jak na swój stan przemówił dość elokwentnie Wszystko się skomplikowało, gra znacznie przyśpieszyła, nie możemy już czekać, Twoja córka jest potrzebna nam już teraz, musimy działać
Aurelia
Aż ją zemdliło na myśl,że miała by wpuścić do łoża nieznajomego mężczyznę - Wolała bym spać na dworze bez niczego niźli tak nisko upaść - pomyślała z zacięciem i sama poczęła rozmasowywać swoje ciało by nadać mu nieco ciepła
Dagoth:
Pięknie... Ciekawe co napotkam w tej wiosce - zatrzymał siebie i wóz po czym w jednej ręce trzymając strzemię swojego konia drugą przywalił mi otwartą dłonią w twarz, a zaraz od razu po tym nieco oblewa mu twarz wodą - Budź się.
Alda
To co? Znowu ruszamy na polowanie? Spytała z ponurą rezygnacją, dosiadając rumaka. Chyba nie mamy innego wyboru... Westchnęła ciężko, nie mając siły już na kolejne wrzaski.
Morghar
Popędził konia razem z innymi szykując lancę do ataku.
Regina
A Wy kim jesteście Panie? Spojrzała trochę niepewnie na ojca.... czyli przyjdzie nam chyba się już rozstać....Zastanawiała się czy ojciec ją celowo wysyłał z misją czy zwyczajnie chciał się jej pozbyć....Znała swoją wartość i umiejętności jako zwiadowca,ale wiedziała, że jest przebiegły jak lis i nawet ona znając go tak dobrze nie była w stanie przewidzieć jego poczynań.
Z wyglądu panie przypominacie.... przepraszam za moja bezpośredniość... kogoś innego... ekhm... Ale słowa zdradzają żeś kimś ważnym... chyba... Mylę się? Jej słowa brzmiały uprzejmie.
Maikh
Wysunął się na czoło karawany bacznie rozglądając się po okolicy, co by ich znów jakieś zwierzę nie zaskoczyło... czy coś od zwierza gorszego.
Rehlynn
Opie.. co? Ech, bez talentu magicznego nie wstąpicie do gildii magów, ale na razie nawet jeszcze nie znam waszych imion. Jednak jestem wam nadal winien za pomoc, tyle, że na razie muszę zadbać o Elsę. Nie jestem wam jednak w stanie zapewnić takiej opieki jakiej byście chcieli, przykro mi. Jeśli będziecie potrzebowali pomocy to się odwdzięczę.
Aurelia
Rozcierając zziębnięte członki powoli czujesz, że senność powraca, dziś chłód nie odbierze Ci chwili wypoczynku
Dagoth
Po ciosie jedynie na twarzy kupca poczęła wykwitać piękna śliwa, widocznie bez poważniejszych oględzin mu nie pomożesz, a na te będziesz mógł sobie pozwolić w wiosce
Alda
Udało Ci się ustrzelić zająca, nawet jakieś drwa znalazłaś przy okazji tropienia obiadu, dziś zagości pieczyste. Ciekawe czy szczęście dopisze Ci jutro i będzie co jeść po kolejny polowaniu?
Morghar
Starliście się z wrogiem, kilku kolejnych Twoich kompanów w tym Andrun, biedaczysko, pod wpływem czarów zmieniło się w okrwawione strzępy mięsa. We wrogich szeregach z kolei wybuchła kolumna ognia, widać i mag bitewny pułku nie próżnuje, starcie powoli wytraca impet, zyskujecie przewagę...
Regina
Wieśniak wciąż popatrując na Onufrego Niegłupia, dobrze wybraliśmy po czym zwrócił się do Ciebie Lionhart wolny Szczur
Maikh
Nie odjechałeś daleko, gdy usłyszałeś trzask, odwróciwszy się dostrzegasz że ostatni wóz mocno przechylił się na prawo, ciekawe co zaszło
Rehlynn
Dzieci wyraźnie posmutniały, chłopak odezwał się pierwszy Jestem Cyt, a ona to Leila, i nie chcemy wstępować do gildii, szukamy tylko jakiegoś bezpiecznego kąta na noclegi. Patrzą na Ciebie z ufnością, ciekawe czy coś wymyślisz czy też zawiedziesz ich, a zawdzięczasz im sporo
Maikh
No nie, ośkę pewno szlag trafił, w takim tempie to jeszcze tydzień będziem podróżować do miasta, a nie parę dni ciężko westchnął zawracając.
Aurelia
Mruczała od delikatnego pieszczenia swego ciała,skoro nie miała nikogo komu miała by ochotę na to pozwolić sama dała sobie przyjemność,ponownie się rozluźniła cały czas się rozmasowując pod kołdrą,stopniowo zapadając w sen....
Regina
Regina, Straż Górska, Pierwsza Kompania... Ojciec wspominał mi już, że potrzebny Wam dobry zwiadowca.... Mówicie, ze czas nagli,,,, Idę pozbierać zatem swoje rzeczy i możemy ruszać... Jednak bym chciała jeszcze na chwilę z ojcem przed tym zanim wyruszymy porozmawiać....
Jeśli Lionhart i Ojciec nie mają nic przeciw udaje się jeszcze do Borha.
Będziemy się dziś żegnać.... Mam prośbę do Ciebie..... Pilnuj by nic mu się złego nie stało... Nie chcesz chyba poczuć mojego gniewu...ha ha ha... Zażartowała zbierając swoje szpargały....
Dagoth:
Świetnie - mruknął, po czym położył wygodnie kupca na wozie, by nie spadł i dobrze mu się leżało. Ustawia też w razie czego wszystkie klamoty tak, by coś na niego nie spadło. Następnie wsiada na swojego wierzchowca i łapie za uzdy drugiego i rusza dalej w kierunku wioski.
Morghar
Ujrzawszy śmierć Andruna poczuł jak ciarki przechodzą mu po plecach. O rany... Co to było... Mogłem tak samo skończyć... Nie próżnował i ciął wrogów dalej, teraz swym mieczem, kiedy lanca stała się bezużyteczna.
Alda
Strzała poszybowała wprost w głowę królika, wypuszczona z łuku koczowniczki. Ha! Nadszedł twój kres, tragiczny koniec żywota... Nie mogłeś mi dorównać... Wysyczała patrząc z rozżarzonymi oczyma na truchło zwierzęcia. Podeszła do niego i chwyciła za uszy, niosąc do Asandera, puszczając przed jego kopytami. Położyła ręce na biodrach, mówiąc do niego - widzisz, wreszcie coś mi się udało. Ciekawe teraz, czy uda mi się go przyrządzić... Zabrała się za rozpalanie ogniska i pieczenie zwierzęcia.
Rehlynn
Ech, u mnie nie będziecie mogli za dużo przebywać. Najwięcej z dwie, jedną noc no chyba, że może uda mi się was wkręcić w pracę jako służba, będziecie tak to mieli gdzie spać, ale praca to nie łatwa. Elsę odprowadzę do domu, wy możecie iść z nami, a potem pójdę z wami do służby i może znajdę wam dom. Ale nic nie obiecuję.
Maikh
Twe podejrzenia okazały się słuszne, kupiec drepcze wkoło wozu załamany Co teraz zrobimy, co, ktoś musi jechać do miasta po nową oś, co za los, ehh co za los
Aurelia
Pieszczoty były wyjątkowo skuteczne, w pewnym momencie wydałaś zduszony jęk, pozostaje mieć nadzieję, że pozostali goście zajazdu go nie dosłyszeli, zapadłaś w spokojny sen, teraz promienie słońca padają na twą twarz sygnalizując świt
Regina
Tak, tak porozmawiaj z ojcem, pozałatwiaj co tam masz do załatwienia jeszcze, zaraz wyruszamy, Szczur oddalił się nieco dają Ci czas. Podeszłaś do Borha, nie wygląda na zaskoczonego, może coś już podejrzewał, przytaknął tylko Twej prośbie
Dagoth
Kupiec leży jak nieżywy, zaopiekowałeś się nim na tyle na ile się dało, pora popędzić nieco konie, może dotrzecie do wioski nim stanie się coś gorszego
Morghar
Starcie dobiegło końca, przepatrujecie pobojowisko w poszukiwaniu rannych, gdy niedaleko od areny walki powietrze zafalowało i objawił się w tamtym miejscu mężczyzna...
Alda
Zaśmierdziała palona sierść, szybko przypomniałaś sobie, że królika trzeba obedrzeć ze skóry i wypatroszyć co też uczyniłaś, pieczeń się już dopieka, tylko w jednym miejscu zbyt się spaliła, dziś zaśniesz z pełnym żołądkiem, może coś miłego Ci się przyśni...
Rehlynn
Dzieci się rozpromieniły, widocznie nie boją się pracy, przytaknęły na propozycję, teraz czekają aż wyruszycie do domu Elsy
Aurelia
Przeciągnęła się w łożu niczym kotka,mrucząc z zadowolenia - To był dobry pomysł żeby tu przyjechać,tego właśnie potrzebowałam ale dość tego dobrego,obowiązki to obowiązki - pomyślała,leżała tak jeszcze przez chwilę po czym wstała leniwie, zaczynając się ubierać by następnie zejść na dół na śniadanie
Maikh
Miast biadolić wyprzęgaj konia i jedź po tą oś, albo wyślij któregoś z synów. Chyba nie chcesz bym to ja jechał i Was tu zostawił bez obrony? Muszę przemyśleć tą propozycję ochrony kolejnych karawan, jak z niego taki nieporadny człek.
Alda
Nabiła pieczonego królika na strzałę i zaczęła chuchać w niego, by nieco ostygnął. Zwróciła też uwagę na jego całkowicie przypaloną, niemal czarną męskość... Auć... Bolało cię? Przepraszam, nie chciałam... Wyszeptała palcem dziubiąc kilka razy króliczą kuśkę. Otrząsnęła się zaraz i oderwała ją szybko, wyrzucając za siebie.
Gdy zaspokoiła swój głód, wstała z trudem na równe nogi, oraz wskoczyła na rumaka. Postanowiła przejechać jeszcze kawałek w międzyczasie wypatrując miejsca na kolejny obóz. Tylko nie mów nikomu o tym króliczym fiucie, sprawdzałam jakie to w dotyku, nic więcej.
Morghar
Co to znowu jest? Najpierw ta okropna magia zamieniająca ludzi w papkę a teraz jeszcze to? nie podchodzi do tego człowieka, żeby przypadkiem czymś nie oberwać.