-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
A teraz porównaj rój pszczół do armii Korei Płn - generałowe nie muszą się liczyć z opinią publiczną, odpowiadają jedynie przed Kimem, a dla takich ludzi jak on liczy się sukces. Stracił w wojnie 2mln żołnierzy? Mniej gęb do wykarmienia, więcej dla niego.
Troche dymu i najwiekszy roj pszczol ucieka ;)
Najpierw musisz mieć dym, jak nie masz to stoisz i czekasz?
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Bo ich wyszkolenie zarówno wojskowe jak i ideologiczne jest od maleńka, jeśli mają mentalność żołnierzy japońskich z 2wś wówczas będzie to rzeź dla obu stron.
W tym przypadku rzeznikami beda zolnierze koalicji anykimowskiej ;)
Skąd ta pewność?
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
A co do opinii publicznej w Ameryce, uważasz, że Amerykanie pragną ginąć za jakiegoś tam sojusznika? Ciekawe ilu zgłosi się na ochotnika do wojska w razie wojny?
Armia amerykanska jest armia ochotnicza.W USA nie ma przymusu poboru.Kazdy kadet wie czego sie od niego oczekuje i stad wysokie morale oraz wyszkolenie oddzialow amerykanskich ;)
Błąd. Zakładasz od początku, że każdy kadet amerykański ma morale 100%, nie żołnierz, który ma niezachwiane morale to taki, który walczy w obronie własnego kraju. A przez cały XX wiek, Ameryka nigdy nie prowadziła wojny na własnym terytorium - przypomnij sobie szok po WTC - po raz pierwszy ktoś po za granic ich państwa uderzył w nich bezpośrednio. Niemcy w czasie 2wś planowali zbombardować USA, gdyby im się to udało szok i przerażenie było by ogromne. Gdy u-booty zaczęły polować przy wybrzeżu i zatapiać statki Amerykanie wpadli w panikę. Nikt nie lubi ginąć za sojusznika, zwłaszcza tak daleko od własnego kraju.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie jest ważna szybkość, ważne jest, że sobie poradzi, to nie jest bolid formuły 1 tylko ciągnik. Na polach sobie radzi a nie poradzi sobie na polnej drodze?
No tak niech dojedzie na pozycje bojowe juz po dzialaniach bojowych :D
Pewność zgubiła już nie jedną armię i niejednego pyszałka.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
A teraz porównaj rój pszczół do armii Korei Płn - generałowe nie muszą się liczyć z opinią publiczną, odpowiadają jedynie przed Kimem, a dla takich ludzi jak on liczy się sukces. Stracił w wojnie 2mln żołnierzy? Mniej gęb do wykarmienia, więcej dla niego.
Troche dymu i najwiekszy roj pszczol ucieka ;)
Najpierw musisz mieć dym, jak nie masz to stoisz i czekasz?
Parę F-ów i dymu będzie wbród, koreańskie roje odlecą w zaświaty.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Bo ich wyszkolenie zarówno wojskowe jak i ideologiczne jest od maleńka, jeśli mają mentalność żołnierzy japońskich z 2wś wówczas będzie to rzeź dla obu stron.
W tym przypadku rzeznikami beda zolnierze koalicji anykimowskiej ;)
Skąd ta pewność?
Pewnie z doświadczeń ostatnich wojen.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie jest ważna szybkość, ważne jest, że sobie poradzi, to nie jest bolid formuły 1 tylko ciągnik. Na polach sobie radzi a nie poradzi sobie na polnej drodze?
No tak niech dojedzie na pozycje bojowe juz po dzialaniach bojowych :D
Pewność zgubiła już nie jedną armię i niejednego pyszałka.
Dlatego Kim jest zgubiony, bo on pyszni się swoimi traktorakmi z rakietkami.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
A teraz porównaj rój pszczół do armii Korei Płn - generałowe nie muszą się liczyć z opinią publiczną, odpowiadają jedynie przed Kimem, a dla takich ludzi jak on liczy się sukces. Stracił w wojnie 2mln żołnierzy? Mniej gęb do wykarmienia, więcej dla niego.
Troche dymu i najwiekszy roj pszczol ucieka ;)
Najpierw musisz mieć dym, jak nie masz to stoisz i czekasz?
Parę F-ów i dymu będzie wbród, koreańskie roje odlecą w zaświaty.
Ta samo myśleli piloci Luftwaffe we wrześniu 1939...
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Bo ich wyszkolenie zarówno wojskowe jak i ideologiczne jest od maleńka, jeśli mają mentalność żołnierzy japońskich z 2wś wówczas będzie to rzeź dla obu stron.
W tym przypadku rzeznikami beda zolnierze koalicji anykimowskiej ;)
Skąd ta pewność?
Pewnie z doświadczeń ostatnich wojen.
Podaj mi przykład ostatniej wojny, w której to ideologicznie natchnieni żołnierze stają się mięsem armatni dla armii "dobra", a sama armia koalicji w ogóle nie ponosi strat.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie jest ważna szybkość, ważne jest, że sobie poradzi, to nie jest bolid formuły 1 tylko ciągnik. Na polach sobie radzi a nie poradzi sobie na polnej drodze?
No tak niech dojedzie na pozycje bojowe juz po dzialaniach bojowych :D
Pewność zgubiła już nie jedną armię i niejednego pyszałka.
Dlatego Kim jest zgubiony, bo on pyszni się swoimi traktorakmi z rakietkami.
Skoro jesteś taki pewny wyniku, to dobrze. Proponuję wstąp do armii i zostań generałem, naszym żołnierzom przyda się taki pewny dowódca.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Wojna jest przesądzona. Kim nie ma szans.... Północni co najwyżej zdobędą półwysep ale jeżeli Chiny im nie pomogą nie mają szans wygrać dłuższej wojny...
USA ma nowoczesny sprzęt i świetnie wyszkolonych żołnierzy... czego o armii Korei Północnej powiedzieć nie można...
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Ta samo myśleli piloci Luftwaffe we wrześniu 1939...
No i jak to się skończyło?
Niemcy stracili trochę ponad 10% zaangażowanych sił. Polskie Lotnictwo zostało zniszczone w 70%. Nie wspominając o tym jak poszło na lądzie.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nikt nie lubi ginąć za sojusznika, zwłaszcza tak daleko od własnego kraju.
Przyklad samych tylko Polakow walczacych w IIWS dobitnie zaprzecza twojej teorii ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Podaj mi przykład ostatniej wojny, w której to ideologicznie natchnieni żołnierze stają się mięsem armatni dla armii "dobra", a sama armia koalicji w ogóle nie ponosi strat.
Talibowie w Mali zarzekali sie ze nikt ich nie pokona...Francuzi szybko zweryfikowali ich wiare ;)
Zolnierze iraccy byli fanatycznie nastawieni przed Pustynna Burza a skonczyli jak skonczyli-to raz.Nikt tutaj nie mowi ze w ewentualnym konflikcie koalicja antykimirowska nie poniesie wogole zadnych strat-to dwa.To twoje("wogole") kryterium-to trzy ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Skąd ta pewność?
Technologia,technologia i raz jeszcze technologia oraz doswiadczenie w prawdziwych bojowych warunkach a nie poligonowych.Co innego jest strzelac farba a co innego miec swiadomosc ze za chwile juz jej nie bedziemy miec ;)
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Ta samo myśleli piloci Luftwaffe we wrześniu 1939...
No i jak to się skończyło?
Niemcy stracili trochę ponad 10% zaangażowanych sił. Polskie Lotnictwo zostało zniszczone w 70%. Nie wspominając o tym jak poszło na lądzie.
Tak, nie ważne są straty, ważna jest istota tego, że polscy piloci na gorszym jakościowo sprzęcie dokonali rzeczy niemożliwych - zestrzeliwali lepsze maszyny.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nikt nie lubi ginąć za sojusznika, zwłaszcza tak daleko od własnego kraju.
Przyklad samych tylko Polakow walczacych w IIWS dobitnie zaprzecza twojej teorii ;)
Zastanów się nim coś napiszesz, ok :!: :?:
Polacy walczyli i ginęli za sojusznika ponieważ nasz kraj był pod okupacją i walczyli by go wyzwolić, Amerykanie nie walczą w obronie swojego kraju, tylko w obronie Japonii, Korei Płd. Jest chyba różnica :?:
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Podaj mi przykład ostatniej wojny, w której to ideologicznie natchnieni żołnierze stają się mięsem armatni dla armii "dobra", a sama armia koalicji w ogóle nie ponosi strat
Talibowie w Mali zarzekali sie ze nikt ich nie pokona...Francuzi szybko zweryfikowali ich wiare ;)
Talibowie w Mali to była partyzantka to po pierwsze, a po drugie nie mieli własnych fabryk, ciężkiego sprzętu, samolotów to po drugie.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zolnierze iraccy byli fanatycznie nastawieni przed Pustynna Burza a skonczyli jak skonczyli-to raz.Nikt tutaj nie mowi ze w ewentualnym konflikcie koalicja antykimirowska nie poniesie wogole zadnych strat-to dwa.To twoje("wogole") kryterium-to trzy ;)
Żołnierze iraccy nie byli fanatykami, to po pierwsze, nie istniały tam komórki samobójców, którzy ginęli z imieniem Allacha na ustach. Jeśli się mylę podaj mi źródło bym mógł to zweryfikować. Jak nie, sam pisałeś, że F-16 spiorą koreański MiG-i, Erlond też pisał o wielkich zwycięstwach lotników amerykańskich: :)
Post na stronie 4:
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie sądzę by armia Korei Płd, sama by dała sobie radę z armia swych sąsiadów - dostała by w tyłek zalana masą wojska swych braci z płn, którzy z nosie mieli swoje własne straty dążąc do zajęcia Seulu. Armia Korei Płn. ma jedną ważna przewagę nad innymi armiami świata - ich żołnierze. Człowiek, który wierzy, że walczy i umiera za idea liczy się za trzech, ponieważ taki jest gotów poświęcić życie byle tylko wygrać. Zapewne nawet 24h naloty na pozycje wojska Korei Płn, nie złamałyby ich ducha walki. Zauważ, że żołnierz z Korei Płn jest gotowy nie tylko umrzeć za swój kraj, idea na obcej ziemi ale także umrzeć za swojego Kima.
Jak popatrza co F-16 bezkarnie wyrabiaja z ich towarzyszami broni to szybko straca entuzjazm ;)
Post na stronie 4:
Cytat:
Zamieszczone przez Elrond
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Poptrza... ciekawe. Nawet amerykański F-16 może sie stać kupą dymiącego złomu i wówczas to Amerykanie popatrza jak dostają w tyłek.
Czym je strącą? Migami 21 i 23 :D :?:
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Skąd ta pewność?
Technologia,technologia i raz jeszcze technologia oraz doswiadczenie w prawdziwych bojowych warunkach a nie poligonowych.Co innego jest strzelac farba a co innego miec swiadomosc ze za chwile juz jej nie bedziemy miec ;)
Amerykańskie społeczeństwo po dwóch wojnach, nie ma ochoty się pakować w trzeci konflikt, skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe, po tym jak z Afganu czy Iraku wracali ich okaleczeni, poranieni, ze zwichniętą psychiką ojcowie, bracia czy koledzy? Umierali, odnosili rany nie w walce o swój dom tylko o mrzonki polityków, którzy pragną hamburgerowej demokracji na całym świecie. Technologia to nie wszystko, liczy się duch bojowy, morale. Uważasz, że ilu doświadczonych żołnierzy USA wróci do wojska na trzeci konflikt. Już podczas okupacji Iraku Ameryka miała problem z werbunkiem nowych żołnierzy. Ja jestem ciekawy jak to doświadczenie sprawdzi się z 4mln armią koreańską.
Nie wiemy jakie rakiety mają samoloty koreańskie, czy nie dorównują tym amerykańskim.
Mnie tylko zastanawia, czy do ewentualnego konfliktu Amerykanie nie zaproszą swoich "5-minutowych sojuszników" czyli nas. Ja mam nadzieje, że tym razem nasz rząd nie da się wciągnąć w kolejną wojnę.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Tak, nie ważne są straty, ważna jest istota tego, że polscy piloci na gorszym jakościowo sprzęcie dokonali rzeczy niemożliwych - zestrzeliwali lepsze maszyny.
No dobrze, ale co z tego wynikło? Niemcy ponieśli straty, ale mimo to mogli pozwolić sobie na praktycznie nieskrępowane bombardowanie jednostek naziemnych, przemysłu i lotnisk. W Francji Luftwaffe też dostało po dupie, ale co z tego? Fall Weiss i Fall Gelb to przykłady blitzkriegu w pełnej krasie.
Jeszcze jedna sprawa, w tamtych czasach umiejętności i doświadczenie pilotów, oraz taktyka wykorzystania jednostek powietrznych miała dużo większe znaczenie. Parametry techniczne nie miały takiej wagi, a dysproporcje w tej dziedzinie nie występowały w takiej skali. Walka odbywałą się na bardzo krótkich dystansach i miała charakter wyłącznie manewrowy. Obecnie samoloty USAF są w stanie namierzyć i wystrzelić pocisk w kierunku maszyn Korei Pn, zanim ich radary w ogóle wykryją wroga.
Cytat:
Talibowie w Mali to była partyzantka to po pierwsze, a po drugie nie mieli własnych fabryk, ciężkiego sprzętu, samolotów to po drugie.
Jeżeli konflikt ma przypominać wojny w Iraku, a taka analogia jest najbardziej prawdopodobna, to KRLD też szybko pozbędzie się swoich fabryk, czołgów itd. ;)
Cytat:
Amerykańskie społeczeństwo po dwóch wojnach, nie ma ochoty się pakować w trzeci konflikt, skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe, po tym jak z Afganu czy Iraku wracali ich okaleczeni, poranieni, ze zwichniętą psychiką ojcowie, bracia czy koledzy? Umierali, odnosili rany nie w walce o swój dom tylko o mrzonki polityków, którzy pragną hamburgerowej demokracji na całym świecie. Technologia to nie wszystko, liczy się duch bojowy, morale. Uważasz, że ilu doświadczonych żołnierzy USA wróci do wojska na trzeci konflikt. Już podczas okupacji Iraku Ameryka miała problem z werbunkiem nowych żołnierzy. Ja jestem ciekawy jak to doświadczenie sprawdzi się z 4mln armią koreańską.
Osobiście nie słyszałem o intensywnych protestach i wielkich demonstracjach antywojennych w USA. Inna sprawa, że w potencjalnej wojnie wystąpi w roli wspierającej swoich sojuszników, głównie demokratycznej Korei Pd. Opinia publiczna inaczej przyjmie taki rodzaj interwencji. Oprócz USA, w tej wojnie będzie brać udział właśnie Korea Pd., która sama posiada niebagatelny potencjał zbrojny i przemysłowy. Można spodziewać się udziału Japonii, a nawet Tajwanu. Zagregowany potencjał sił po stronie koalicji jest miażdżący w stosunku do tego czym dysponuje KRLD.
Cytat:
Mnie tylko zastanawia, czy do ewentualnego konfliktu Amerykanie nie zaproszą swoich "5-minutowych sojuszników" czyli nas. Ja mam nadzieje, że tym razem nasz rząd nie da się wciągnąć w kolejną wojnę.
Nie ma absolutnie żadnych podstaw do uczestnictwa Polski w potencjalnym konflikcie. Chyba, że interwencja odbędzie się pod egidą ONZ.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie wiemy jakie rakiety mają samoloty koreańskie, czy nie dorównują tym amerykańskim.
Chyba gabarytami :lol:
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Już podczas okupacji Iraku Ameryka miała problem z werbunkiem nowych żołnierzy.
Zrodla poprosze
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Uważasz, że ilu doświadczonych żołnierzy USA wróci do wojska na trzeci konflikt. .
Zolnierz wykonuje rozkazy.Armia to nie klub osiedlowy a wojna to nie jest akcja spoleczna
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Amerykańskie społeczeństwo po dwóch wojnach, nie ma ochoty się pakować w trzeci konflikt, .
Jakos nic o tym nie slychac w srodkach przekazu
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe, po tym jak z Afganu czy Iraku wracali ich okaleczeni, poranieni, ze zwichniętą psychiką ojcowie, bracia czy koledzy? Umierali, odnosili rany nie w walce o swój dom tylko o mrzonki polityków, którzy pragną hamburgerowej demokracji na całym świecie. .
Skad masz pewnosc ze mlodzi Koreanczycy beda szturmowac punkty werbunkowe po tym jak ujrza powracajacych z linii frontu okaleczonych,poranionych i ze zwichnieta psychika ojcow,braci czy tez kolegow?Umierali,odnosili rany broniac mrzonek polityka pragnacego komunizmu na calym Plw.Koreanskim ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
, skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe,
Juz tobie wczesniej pisalem jaki charakter ma armia amerykanska.Czytaj ze zrozumieniem ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Talibowie w Mali to była partyzantka
Żołnierze iraccy nie byli fanatykami,
Chciales przykladow to nie wybrzydzaj ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Polacy walczyli i ginęli za sojusznika ponieważ nasz kraj był pod okupacją i walczyli by go wyzwolić, Amerykanie nie walczą w obronie swojego kraju, tylko w obronie Japonii, Korei Płd. Jest chyba różnica :?:.
Skoro jestes az taki drobiazgowy to co powiesz o zolnierzach amerykanskich walczacych za sojusznikow w dwoch WS z daleka od od swojego kraju?Usatysfakcjonowany ;)
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Tak, nie ważne są straty, ważna jest istota tego, że polscy piloci na gorszym jakościowo sprzęcie dokonali rzeczy niemożliwych - zestrzeliwali lepsze maszyny.
No dobrze, ale co z tego wynikło? Niemcy ponieśli straty, ale mimo to mogli pozwolić sobie na praktycznie nieskrępowane bombardowanie jednostek naziemnych, przemysłu i lotnisk. W Francji Luftwaffe też dostało po dupie, ale co z tego? Fall Weiss i Fall Gelb to przykłady blitzkriegu w pełnej krasie.
Jeszcze jedna sprawa, w tamtych czasach umiejętności i doświadczenie pilotów, oraz taktyka wykorzystania jednostek powietrznych miała dużo większe znaczenie. Parametry techniczne nie miały takiej wagi, a dysproporcje w tej dziedzinie nie występowały w takiej skali. Walka odbywałą się na bardzo krótkich dystansach i miała charakter wyłącznie manewrowy. Obecnie samoloty USAF są w stanie namierzyć i wystrzelić pocisk w kierunku maszyn Korei Pn, zanim ich radary w ogóle wykryją wroga.
No dobrze, ale nie wiemy jak wyposażone są ich siły lotnicze, jakie mają rakiety, radary na swoich samolotach. Znamy tylko potencjalną ich liczbę, ale nie dokładne ich uzbrojenie. Połowę sprzętu lotnictwa Korei Płn stanowią ok maszyny pro-radzieckie i ich chińskie odpowiedniki, ale trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że Chińczycy masowo kopiowali, kopiują rozwiązania technologiczne z zagranicy. To samo zapewne robią Koreańczycy. Jeśli znajdziesz mi źródło mówiące o wyposażeniu samolotów koreańskich, to się zgodzę, a póki co nie mamy takiej wiedzy.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Talibowie w Mali to była partyzantka to po pierwsze, a po drugie nie mieli własnych fabryk, ciężkiego sprzętu, samolotów to po drugie.
Jeżeli konflikt ma przypominać wojny w Iraku, a taka analogia jest najbardziej prawdopodobna, to KRLD też szybko pozbędzie się swoich fabryk, czołgów itd. ;)
Armia iracka nie była tak liczna, a po 1 wojnie w Zatoce nie dysponowała już takimi siłami,po drugie pustynia a teren górzysty to dwie różne kwestie. Po trzecie KRLD od ponad 50 lat przygotowują się do potencjalnej wojny, więc ma rozbudowaną obronę, opracowane plany ataku i obrony.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Amerykańskie społeczeństwo po dwóch wojnach, nie ma ochoty się pakować w trzeci konflikt, skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe, po tym jak z Afganu czy Iraku wracali ich okaleczeni, poranieni, ze zwichniętą psychiką ojcowie, bracia czy koledzy? Umierali, odnosili rany nie w walce o swój dom tylko o mrzonki polityków, którzy pragną hamburgerowej demokracji na całym świecie. Technologia to nie wszystko, liczy się duch bojowy, morale. Uważasz, że ilu doświadczonych żołnierzy USA wróci do wojska na trzeci konflikt. Już podczas okupacji Iraku Ameryka miała problem z werbunkiem nowych żołnierzy. Ja jestem ciekawy jak to doświadczenie sprawdzi się z 4mln armią koreańską.
Osobiście nie słyszałem o intensywnych protestach i wielkich demonstracjach antywojennych w USA. Inna sprawa, że w potencjalnej wojnie wystąpi w roli wspierającej swoich sojuszników, głównie demokratycznej Korei Pd. Opinia publiczna inaczej przyjmie taki rodzaj interwencji. Oprócz USA, w tej wojnie będzie brać udział właśnie Korea Pd., która sama posiada niebagatelny potencjał zbrojny i przemysłowy. Można spodziewać się udziału Japonii, a nawet Tajwanu. Zagregowany potencjał sił po stronie koalicji jest miażdżący w stosunku do tego czym dysponuje KRLD.
Były demonstracje, widać źle słyszałeś. Po drugie jestem ciekawy jak opinia publiczna amerykańska zareaguje na wieść o nowym konflikcie w jaki uwikłał się ich kraj. Na pewno będzie skakać z radości, zwłaszcza, że ledwo co się wygrzebała z kryzysu gospodarczego, nie zakończyła konfliktów w Iraku i Afganie (nadal stacjonują ich tam siły porządkowe). A teraz dodatkowo doszedł Boston. No jak nic fiesta na ulicach, Amerykanie się cieszą, że znów walczą, podczas gdy nie potrafią obronić swojego kraju.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Mnie tylko zastanawia, czy do ewentualnego konfliktu Amerykanie nie zaproszą swoich "5-minutowych sojuszników" czyli nas. Ja mam nadzieje, że tym razem nasz rząd nie da się wciągnąć w kolejną wojnę.
Nie ma absolutnie żadnych podstaw do uczestnictwa Polski w potencjalnym konflikcie. Chyba, że interwencja odbędzie się pod egidą ONZ.
Czyli co kolejna wojna, w której będą uczestniczyć polscy żołnierze, opłacani przez polskich podatników? Czy tych pieniędzy nie można przeznaczyć na coś innego? Już i tak pod egidą UE wysyłamy naszych żołnierzy do Mali - koszt 5,8mln złotych. Co Polska z tego będzie mieć? Jedno wielkie 0.
http://www.rp.pl/artykul/978886.html
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie wiemy jakie rakiety mają samoloty koreańskie, czy nie dorównują tym amerykańskim.
Chyba gabarytami :lol:
Nim zaczniesz się śmiać, podaj mi źródło mówiące o uzbrojeniu samolotów Korei Płn. Twój śmiech świadczy tylko o Twojej ignorancji i braku wiedzy.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Już podczas okupacji Iraku Ameryka miała problem z werbunkiem nowych żołnierzy.
Zrodla poprosze
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
, skąd masz pewność, że młodzi Amerykanie będą szturmować punkty werbunkowe,
Juz tobie wczesniej pisalem jaki charakter ma armia amerykanska.Czytaj ze zrozumieniem ;)
Proszę: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... &_ticrsn=3
http://www.idg.pl/news/332721/armia.usa ... owymi.html
http://www.wsws.org/en/articles/2005/03/mili-m12.html
Długo nie szukałem :)
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Uważasz, że ilu doświadczonych żołnierzy USA wróci do wojska na trzeci konflikt. .
Zolnierz wykonuje rozkazy.Armia to nie klub osiedlowy a wojna to nie jest akcja spoleczna.
Ta, wrócą rozśpiewani niczym skowronki na wiosnę.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Amerykańskie społeczeństwo po dwóch wojnach, nie ma ochoty się pakować w trzeci konflikt, .
Jakos nic o tym nie slychac w srodkach przekazu
Bo nikt nie traktuje Kima poważnie.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Talibowie w Mali to była partyzantka
Żołnierze iraccy nie byli fanatykami,
Chciales przykladow to nie wybrzydzaj ;)
Inteligentnego przykładu...
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Polacy walczyli i ginęli za sojusznika ponieważ nasz kraj był pod okupacją i walczyli by go wyzwolić, Amerykanie nie walczą w obronie swojego kraju, tylko w obronie Japonii, Korei Płd. Jest chyba różnica :?:.
Skoro jestes az taki drobiazgowy to co powiesz o zolnierzach amerykanskich walczacych za sojusznikow w dwoch WS z daleka od od swojego kraju?Usatysfakcjonowany ;)
Nie wiem na ile znasz historię obu wojen, ale widzę muszę Cię douczyć:
W czasie 1wś USA przystąpiła do wojny z powodu 3 rzeczy - zatopienia "Lusitanii", prowadzenia nieograniczonej wojny podwodnej, w której to U-Booty zatapiały statki pasażerskie (ginęli obywatele amerykańscy) oraz depeszy Zimmermana, w której to rząd Rzeszy nakłaniał Meksyk do wypowiedzenia wojny St. Zjednoczonym.
W czasie 2wś większa część społeczeństwa amerykańskiego były nastawiona proniemiecko, nie chciała handlować czy dostarczać broni Wlk. Brytanii z obawy, że wciągnie ich to w konflikt. Dwa dni po Pearl Harbort, Niemcy wypowiedziały wojnę USA, niektórzy historycy uważają, że to był błąd. Istniała szansa, że Stany Zjednoczone pozostałyby neutralne w konflikcie z 3 Rzeszą. Jeśli chcesz źródło polecam książkę : "Przymierze wrogów – Tajemnice współpracy wywiadu amerykańskiego i niemieckiego podczas II wojny światowej”, autorstwa niemieckiego historyka Agostino von Hassell.
Pod linkiem masz konspekt z niej może Cię zaciekawi:
http://www.binek.pl/6_t89.html
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Jeżeli konflikt ma przypominać wojny w Iraku, a taka analogia jest najbardziej prawdopodobna, to KRLD też szybko pozbędzie się swoich fabryk, czołgów itd. ;)
Armia iracka nie była tak liczna, a po 1 wojnie w Zatoce nie dysponowała już takimi siłami,po drugie pustynia a teren górzysty to dwie różne kwestie. Po trzecie KRLD od ponad 50 lat przygotowują się do potencjalnej wojny, więc ma rozbudowaną obronę, opracowane plany ataku i obrony.
Liczebność armi irackiej i koreańskiej nie wiele ma do rzeczy, bo Amerykanie stosują doktryny dominacji w powietrzu oraz przewagi techologicznej i ogniowej.
Oznacza to iż armia Kima byłaby rozpirzona w podobny sposób jak armia Saddama. Teren górzysty sprawia duże kłopoty, ale nie uniemożliwia działań z powietrza. Dominacja USA nie podlega tu dyskusji, nawet jak KRLD dysponuje lepszym sprzętem niż wiadomo to same liczby bezwzględne mówią kto tu ma przewagę.
Liczniejsza armia koreańska, byłaby stłoczona na mniejszym obszarze, a to skutkuje szybszym jej wykryciem i zniszczeniem. Nawet jak wszyscy koreańcy zakopaliby się pod ziemię, kiedyś muszą wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza czy dostarczyć żywności i zaopatrzenia. Milionowa armia nie jest w stanie głodować dłużej jak tydzień potem mogą nawet zacząć pożerać się nawzajem.
Kim najwyraźniej straszy bardziej na użytek wewnętrzny niż realnie zagraża USA i ich sojusznikom.
Rezultat takiej wojny jest do przewidzenia. Jednak nikt chyba nie chce totalnego unicestwienia.
Niemniej nie wolno bagatelizować pogróżek KRLD, bo zawsze może zdarzyć się coś wariackiego.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie wiemy jakie rakiety mają samoloty koreańskie, czy nie dorównują tym amerykańskim.
Chyba gabarytami :lol:
Nim zaczniesz się śmiać, podaj mi źródło mówiące o uzbrojeniu samolotów Korei Płn. Twój śmiech świadczy tylko o Twojej ignorancji i braku wiedzy.
Zestawienie samych potencjałów zbrojeniowych USA i KRLD mówi kto dysponuje większymi i nowocześniejszymi siłami.
Koreańskie rakietki nie są w stanie wygrać wojny z USA i ich sojusznikami, choć szkód narobć mogą sporo. Bardziej jednak zagrażałyby one w charakterze spadajacego złomu niż realnej możliwości pokonania przeciwnika.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Talibowie w Mali to była partyzantka
Żołnierze iraccy nie byli fanatykami,
Chciales przykladow to nie wybrzydzaj ;)
Inteligentnego przykładu...
Zając podał ci inteligentne przykłady, inteligentna osoba to dostrzeże.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Polacy walczyli i ginęli za sojusznika ponieważ nasz kraj był pod okupacją i walczyli by go wyzwolić, Amerykanie nie walczą w obronie swojego kraju, tylko w obronie Japonii, Korei Płd. Jest chyba różnica :?:.
Skoro jestes az taki drobiazgowy to co powiesz o zolnierzach amerykanskich walczacych za sojusznikow w dwoch WS z daleka od od swojego kraju?Usatysfakcjonowany ;)
Nie wiem na ile znasz historię obu wojen, ale widzę muszę Cię douczyć:
W czasie 1wś USA przystąpiła do wojny z powodu 3 rzeczy - zatopienia "Lusitanii", prowadzenia nieograniczonej wojny podwodnej, w której to U-Booty zatapiały statki pasażerskie (ginęli obywatele amerykańscy) oraz depeszy Zimmermana, w której to rząd Rzeszy nakłaniał Meksyk do wypowiedzenia wojny St. Zjednoczonym.
W czasie 2wś większa część społeczeństwa amerykańskiego były nastawiona proniemiecko, nie chciała handlować czy dostarczać broni Wlk. Brytanii z obawy, że wciągnie ich to w konflikt. Dwa dni po Pearl Harbort, Niemcy wypowiedziały wojnę USA, niektórzy historycy uważają, że to był błąd. Istniała szansa, że Stany Zjednoczone pozostałyby neutralne w konflikcie z 3 Rzeszą. Jeśli chcesz źródło polecam książkę : "Przymierze wrogów – Tajemnice współpracy wywiadu amerykańskiego i niemieckiego podczas II wojny światowej”, autorstwa niemieckiego historyka Agostino von Hassell.
Zanim zaczniesz kogoś douczać sam dokładniej zapoznaj się z historią I i II WŚ.
Zrozumiesz wtedy dlaczego USA przystąpiły do tych wojen.
Liczenie, że USA zachowałyby neutralność to istna naiwność. One od dawna zaopatrywały aliantów, więc ewidentnie sprzyjały jednej ze stron konfliktu.
USA wzmacniały swą potęgę na szybkim rozwoju gospodarczym i szeroko pojmowanym handlu. Wielkie wojny na dłuższą metę im nie były potrzebne.
W I WŚ Amerykanie wzięli więc udział kiedy było jasne iż szybsze zakończenie wojny w Europie leży w ich interesie.
Pewne incydenty i drobne preteksty, które podajesz były tylko propagandowo nagłaśniane. Prawdziwe przyczyny były bardziej związane z interesami USA.
Rosveltowi do wojny również propagandowo potrzebne był odpowiednie preteksty i tych dostarczyli mu sami Japończycy i NIemcy.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Jeżeli konflikt ma przypominać wojny w Iraku, a taka analogia jest najbardziej prawdopodobna, to KRLD też szybko pozbędzie się swoich fabryk, czołgów itd. ;)
Armia iracka nie była tak liczna, a po 1 wojnie w Zatoce nie dysponowała już takimi siłami,po drugie pustynia a teren górzysty to dwie różne kwestie. Po trzecie KRLD od ponad 50 lat przygotowują się do potencjalnej wojny, więc ma rozbudowaną obronę, opracowane plany ataku i obrony.
Liczebność armi irackiej i koreańskiej nie wiele ma do rzeczy, bo Amerykanie stosują doktryny dominacji w powietrzu oraz przewagi techologicznej i ogniowej.
Oznacza to iż armia Kima byłaby rozpirzona w podobny sposób jak armia Saddama. Teren górzysty sprawia duże kłopoty, ale nie uniemożliwia działań z powietrza. Dominacja USA nie podlega tu dyskusji, nawet jak KRLD dysponuje lepszym sprzętem niż wiadomo to same liczby bezwzględne mówią kto tu ma przewagę.
Liczniejsza armia koreańska, byłaby stłoczona na mniejszym obszarze, a to skutkuje szybszym jej wykryciem i zniszczeniem. Nawet jak wszyscy koreańcy zakopaliby się pod ziemię, kiedyś muszą wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza czy dostarczyć żywności i zaopatrzenia. Milionowa armia nie jest w stanie głodować dłużej jak tydzień potem mogą nawet zacząć pożerać się nawzajem.
Kim najwyraźniej straszy bardziej na użytek wewnętrzny niż realnie zagraża USA i ich sojusznikom.
Rezultat takiej wojny jest do przewidzenia. Jednak nikt chyba nie chce totalnego unicestwienia.
Niemniej nie wolno bagatelizować pogróżek KRLD, bo zawsze może zdarzyć się coś wariackiego.
Rezultatem ewentualnej wojny byłoby to samo - czyli podział Korei na dwa państwa, oraz masa ofiar po obu stronach. To, że technologicznie USA przeważają jest kwestią bezapelacyjną , to się zgodzę. Jednak zgromadzenie tak dużych sił na małym obszarze, sprawi również duże kłopoty ewentualnej koalicji, podobnie jak Kimowi. Po prostu w pewnym momencie wszyscy utkną i nie dadzą się zapewne ruszyć z miejsca. A przedłużający się konflikt spowoduje zawieszenie broni - czyli nic nie rozwiążę tak naprawdę.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie wiemy jakie rakiety mają samoloty koreańskie, czy nie dorównują tym amerykańskim.
Chyba gabarytami :lol:
Nim zaczniesz się śmiać, podaj mi źródło mówiące o uzbrojeniu samolotów Korei Płn. Twój śmiech świadczy tylko o Twojej ignorancji i braku wiedzy.
Zestawienie samych potencjałów zbrojeniowych USA i KRLD mówi kto dysponuje większymi i nowocześniejszymi siłami.
Koreańskie rakietki nie są w stanie wygrać wojny z USA i ich sojusznikami, choć szkód narobć mogą sporo. Bardziej jednak zagrażałyby one w charakterze spadajacego złomu niż realnej możliwości pokonania przeciwnika.
Ja nie twierdzę, że Kim jest zdolny wygrać wojnę, staram się tylko uzmysłowić moim przedmówcą fakt, że ewentualna wojną nie będzię spacerkiem po plaży tylko rzeźią dla obu stron.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Talibowie w Mali to była partyzantka
Żołnierze iraccy nie byli fanatykami,
Chciales przykladow to nie wybrzydzaj ;)
Inteligentnego przykładu...
Zając podał ci inteligentne przykłady, inteligentna osoba to dostrzeże.
Jeśli porównamy ewentualny konflikt w Korei do wojny w Iraku, francuskiej interwencji w Mali to naprawdę dostrzeżemy same podobieństwa. Jeśli nie jestem według Ciebie osobą inteligentną to mi wytłumacz podobieństwa.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Polacy walczyli i ginęli za sojusznika ponieważ nasz kraj był pod okupacją i walczyli by go wyzwolić, Amerykanie nie walczą w obronie swojego kraju, tylko w obronie Japonii, Korei Płd. Jest chyba różnica :?:.
Skoro jestes az taki drobiazgowy to co powiesz o zolnierzach amerykanskich walczacych za sojusznikow w dwoch WS z daleka od od swojego kraju?Usatysfakcjonowany ;)
Nie wiem na ile znasz historię obu wojen, ale widzę muszę Cię douczyć:
W czasie 1wś USA przystąpiła do wojny z powodu 3 rzeczy - zatopienia "Lusitanii", prowadzenia nieograniczonej wojny podwodnej, w której to U-Booty zatapiały statki pasażerskie (ginęli obywatele amerykańscy) oraz depeszy Zimmermana, w której to rząd Rzeszy nakłaniał Meksyk do wypowiedzenia wojny St. Zjednoczonym.
W czasie 2wś większa część społeczeństwa amerykańskiego były nastawiona proniemiecko, nie chciała handlować czy dostarczać broni Wlk. Brytanii z obawy, że wciągnie ich to w konflikt. Dwa dni po Pearl Harbort, Niemcy wypowiedziały wojnę USA, niektórzy historycy uważają, że to był błąd. Istniała szansa, że Stany Zjednoczone pozostałyby neutralne w konflikcie z 3 Rzeszą. Jeśli chcesz źródło polecam książkę : "Przymierze wrogów – Tajemnice współpracy wywiadu amerykańskiego i niemieckiego podczas II wojny światowej”, autorstwa niemieckiego historyka Agostino von Hassell.
Zanim zaczniesz kogoś douczać sam dokładniej zapoznaj się z historią I i II WŚ.
Zrozumiesz wtedy dlaczego USA przystąpiły do tych wojen.
Liczenie, że USA zachowałyby neutralność to istna naiwność. One od dawna zaopatrywały aliantów, więc ewidentnie sprzyjały jednej ze stron konfliktu.
USA wzmacniały swą potęgę na szybkim rozwoju gospodarczym i szeroko pojmowanym handlu. Wielkie wojny na dłuższą metę im nie były potrzebne.
W I WŚ Amerykanie wzięli więc udział kiedy było jasne iż szybsze zakończenie wojny w Europie leży w ich interesie.
Pewne incydenty i drobne preteksty, które podajesz były tylko propagandowo nagłaśniane. Prawdziwe przyczyny były bardziej związane z interesami USA.
Rosveltowi do wojny również propagandowo potrzebne był odpowiednie preteksty i tych dostarczyli mu sami Japończycy i NIemcy.
Wytłumacz mi proszę, jak zakończenie konfliktu w Europie było w interesie USA, podczas 1 czy 2wś?
Wielkie wojny mają to do siebie, że wyczerpują obie strony konfliktu, a na dostarczaniu broni czy surowców można dużo zarobić. Sam napisałeś, że USA bazowały na handlu. Jeśli posiadasz jakieś dowody, źródła to mi je pokaż, bo nie wiem czy zapoznałeś się z konspektem książki, który wrzuciłem. USA skutecznie poprzez Hiszpanie i Portugalię handlowały z Niemcami, równocześnie wspierały Wlk. Brytanię.
Nigdzie też nie spotkałem się z informacją o tym, że Roosevelt pragnął wojny. Z chęcią o tym poczytam.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
zdecydujcie się: albo Korea, albo 2 WŚ.
nie za bardzo są tu punkty wspólne aby porównywać...
Cytat:
Nigdzie też nie spotkałem się z informacją o tym, że Roosevelt pragnął wojny. Z chęcią o tym poczytam.
udział SZA w wojnie był tylko w interesie WB. Nawet jak amerykańska eskorta została zniszczona przez u-booty, to Roosevelt nie wypowiedział Niemcom wojny.
kroplą, którą przepełniła czarę było Pearl Harbor.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Przypomnę jeszcze, że wojska Północy musiałby najpierw przebyć największe pole minowe na świecie, jeżeli atak miałby być przeprowadzony na szerszym obszarze. Ewentualnie pozostają im desanty z morza i powietrza, a tutaj dominacja USA-Korea Pd jest ponownie bezapelacyjna.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez K A M 2150
Przypomnę jeszcze, że wojska Północy musiałby najpierw przebyć największe pole minowe na świecie, jeżeli atak miałby być przeprowadzony na szerszym obszarze. Ewentualnie pozostają im desanty z morza i powietrza, a tutaj dominacja USA-Korea Pd jest ponownie bezapelacyjna.
To samo w drugą stronę. Wojska USA-Korea Płd również musiałby przebyć tą samą drogę do Korei Płn :) chyba, że USA zdecydują się na desant morski, ewentualnie powietrzny. Tylko, że obie te opcje musiałby zostać wsparte przez ofensywę lądową. Desant pod miastem Inch'ŏn był bardzo ryzykowny, ale też wsparty ofensywą lądową. A wówczas armia koreańska nie była aż tak silna.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
No dobrze, ale nie wiemy jak wyposażone są ich siły lotnicze, jakie mają rakiety, radary na swoich samolotach. Znamy tylko potencjalną ich liczbę, ale nie dokładne ich uzbrojenie. Połowę sprzętu lotnictwa Korei Płn stanowią ok maszyny pro-radzieckie i ich chińskie odpowiedniki, ale trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że Chińczycy masowo kopiowali, kopiują rozwiązania technologiczne z zagranicy. To samo zapewne robią Koreańczycy. Jeśli znajdziesz mi źródło mówiące o wyposażeniu samolotów koreańskich, to się zgodzę, a póki co nie mamy takiej wiedzy.
Jak to nie wiemy? Przecież już ktoś wymieniał co mają w KRLD. Zobacz sobie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3...82y_Powietrzne
Wszystko to zabytki. Główny trzon stanowią MiG-23 i chińskie kopie MiG-19 i 17. Dosłownie muzeum. Ciekawe ile z tych maszyn jest w ogóle sprawna i zdolna do lotu.
Cytat:
Armia iracka nie była tak liczna, a po 1 wojnie w Zatoce nie dysponowała już takimi siłami,po drugie pustynia a teren górzysty to dwie różne kwestie. Po trzecie KRLD od ponad 50 lat przygotowują się do potencjalnej wojny, więc ma rozbudowaną obronę, opracowane plany ataku i obrony.
Chyba zapomniałeś, że Amerykanie już walczyli na półwyspie koreańskim i zaszli aż do granicy chińskiej. To było 5 lat po najbardziej krwawej wojnie w historii ludzkości. USA było kompletnie nieprzygotowane do interwencji. Różnice technologiczne w sprzęcie nie były znaczne. Ponad to od czasu tamtej wojny Amerykanie prowadzili działania bojowe w wielu miejscach na świecie, co daje kilkadziesiąt lat praktycznego doświadczenia. Sztuka wojenna KRLD istnieje głównie w wymiarze teoretycznym, do tego opartym na przestarzałym sprzęcie.
Cytat:
Były demonstracje, widać źle słyszałeś.
Domyślałem się, że były tylko nie w skali analogicznej do antywojennego ruchu, który powstał przy okazji wojny wietnamskiej. To jest zupełnie inna skala zjawisk.
Cytat:
Na pewno będzie skakać z radości, zwłaszcza, że ledwo co się wygrzebała z kryzysu gospodarczego, nie zakończyła konfliktów w Iraku i Afganie (nadal stacjonują ich tam siły porządkowe).
Przecież amerykanie wycofali się z Iraku w grudniu 2011 r.
Cytat:
A teraz dodatkowo doszedł Boston.
No i?
Cytat:
No jak nic fiesta na ulicach, Amerykanie się cieszą, że znów walczą, podczas gdy nie potrafią obronić swojego kraju.
Niektórzy będą niezadowoleni, inni będą się cieszyć i zacierać dłonie. Mam tu na myśli lobby przemysłu zbrojeniowego.
Cytat:
Czyli co kolejna wojna, w której będą uczestniczyć polscy żołnierze, opłacani przez polskich podatników? Czy tych pieniędzy nie można przeznaczyć na coś innego? Już i tak pod egidą UE wysyłamy naszych żołnierzy do Mali - koszt 5,8mln złotych. Co Polska z tego będzie mieć? Jedno wielkie 0.
Wskazałem problem podstaw takiej interwencji. Nie stwierdziłem, że taka będzie miała miejsce.
Cytat:
Rezultatem ewentualnej wojny byłoby to samo - czyli podział Korei na dwa państwa, oraz masa ofiar po obu stronach.
Nie wiem, dla mnie nie ma jednoznacznych argumentów i silnych dowodów na potwierdzenie tezy o masach ofiar.
Cytat:
Jednak zgromadzenie tak dużych sił na małym obszarze, sprawi również duże kłopoty ewentualnej koalicji, podobnie jak Kimowi. Po prostu w pewnym momencie wszyscy utkną i nie dadzą się zapewne ruszyć z miejsca.
Są dwa scenariusze w takiej sytuacji. Amerykanie zrobią to co Niemcy z ZSRR, czyli pojadą do przodu i zamkną Koreańczyków w kotłach. Albo zrobią to co lubią najbardziej, czyli po prostu ich zbombardują. ;)
Cytat:
A przedłużający się konflikt spowoduje zawieszenie broni - czyli nic nie rozwiążę tak naprawdę.
Pisałem wcześniej o potencjalnych celach wojny.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
To samo w drugą stronę. Wojska USA-Korea Płd również musiałby przebyć tą samą drogę do Korei Płn :) chyba, że USA zdecydują się na desant morski, ewentualnie powietrzny. Tylko, że obie te opcje musiałby zostać wsparte przez ofensywę lądową. Desant pod miastem Inch'ŏn był bardzo ryzykowny, ale też wsparty ofensywą lądową. A wówczas armia koreańska nie była aż tak silna.
Otóż nie to samo w drugą stronę, bo raczej Południu nie jest śpieszno do zdobywania zacofanej Północy. Czyli USA i Południe będzie sobie bombardować Północ lepszą artylerią, flotą i samolotami, a Północ nie będzie w stanie przejąc zdecydowanej przewagi na lądzie, gdyż najpierw będzie musiało przebyć wspomniane przeze mnie największe pole minowe na świecie. Oczywiście ku chwale komunistycznej chwały mogą wysłać przodem kompanie karne, w końcu czym jest dla nich życie ludzkie.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Rezultatem ewentualnej wojny byłoby to samo - czyli podział Korei na dwa państwa, oraz masa ofiar po obu stronach. To, że technologicznie USA przeważają jest kwestią bezapelacyjną , to się zgodzę. Jednak zgromadzenie tak dużych sił na małym obszarze, sprawi również duże kłopoty ewentualnej koalicji, podobnie jak Kimowi. Po prostu w pewnym momencie wszyscy utkną i nie dadzą się zapewne ruszyć z miejsca. A przedłużający się konflikt spowoduje zawieszenie broni - czyli nic nie rozwiążę tak naprawdę.
Nie waidomo jak zakończyłaby się wojna w Koreii i czy nadal byłyby tam dwa państwa.
W otwartym konflikcie zbrojnym KRLD ma nikłe szanse na przetrwanie. Przegrana Kima jest prawie oczywista.
Prwadopodobnym rezultatem wojny byłyby jednak zniszczenia i śmierć wielu Koreańczyków. Takie rozwiązanie jest nieopłacalne dla Korei Południowej.
Dlatego USA i ich sojusznicy nie kwapią się z rozprawą z Kimem.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Jeśli porównamy ewentualny konflikt w Korei do wojny w Iraku, francuskiej interwencji w Mali to naprawdę dostrzeżemy same podobieństwa. Jeśli nie jestem według Ciebie osobą inteligentną to mi wytłumacz podobieństwa.
Nie wiem jak jest z twoją inteligncją, bo jej nie badałem. Zauważam jedynie iż masz problem z dostrzeganiem faktów.
W przykładach zająca nie o podobieństwa chodzi, a o fakt że w Iraku i w Mali technika wojskowa w walce zbrojnej pokonała różnorodnego przeciwnika bezapelacyjnie. Dowodzi to dużej przewagi wojskowej zachodu, której KRLD nie jest w stanie przeciwstawić równorzędnych sił i środków. Przy takiej przewadze większa armia Kima to tylko więcej cełów do zniszczenia. Przy istniejącym potencjale wojskowym USA i ich sojuszników nie stanowi to większego problemu.
Problemem jest niewiadoma wielkość strat w Korei Południowej, czy ewentualnie w Japonii. Głównie to powstrzymuje od otwartej akcji wojskowej.
Nie do końca wiadomą jest ewentualna postawa Chin i Rosji, choć oni raczej nie poparliby Kima, bo nie mają w tym większego interesu.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Wytłumacz mi proszę, jak zakończenie konfliktu w Europie było w interesie USA, podczas 1 czy 2wś?
Wielkie wojny mają to do siebie, że wyczerpują obie strony konfliktu, a na dostarczaniu broni czy surowców można dużo zarobić. Sam napisałeś, że USA bazowały na handlu. Jeśli posiadasz jakieś dowody, źródła to mi je pokaż, bo nie wiem czy zapoznałeś się z konspektem książki, który wrzuciłem. USA skutecznie poprzez Hiszpanie i Portugalię handlowały z Niemcami, równocześnie wspierały Wlk. Brytanię.
Nigdzie też nie spotkałem się z informacją o tym, że Roosevelt pragnął wojny. Z chęcią o tym poczytam.
W interesie USA był rozwój gospodarczy i handel m.in. z Europą.
Trudno handlować z wyczerpanymi wojną lub krańcowo zrujnowanymi karajmi, zwłaszacza jeśli miliony potencjalnych klientów przenoszą się na tamten świat.
W I WŚ państwa centralne odnosiły istotne sukcesy na wschodzie. Pokonały i zajęły Serbię, Rumunię, zagrażały Grecji. W Rosji w 1917 r. doszło do rewolucji lutowej, armia rosyjska w zasadzie rozpadała się. Uzyskanie znacznej przewagi na Wschodzie przez Niemcy oraz możliwe pogorszenie pozycji enenty na Zachodzie i we Włoszech nie leżało w interesie USA. Dlatego m.in. Ameryka przyłaczyła się po stronie ententy w kwietniu 1917 r. z nadzieją szybkiego zakończenia wojny. W zasadzie tak się stało, zangażowanie Ameryki w wojnę nie było stosunkowo długie.
W II WŚ sprawa była bardziej skomplikowana.
Władze USA wyczekiwały na większe wykrwawienie potencjalnych przeciwników, bo miały świadomość, że ta wojna prowadzona z dużym podłożem ideologicznym może być daleko krwawszym konfliktem. Większe osłabienie potencjalnego wroga było więc korzystne. Społeczeństwo amerykańskie zniechęcone było do mieszania się do kolejnej wielkiej wojny w Europie. USA korzystały na dostawach do walczących stron, ale nie mogły czynić tego w nieskończoność. Musiały opowiedzieć się po tej stronie, która była bardziej korzystna dla ich interesów.
Wielkie i szybkie sukcesy państw osi były niesprzyjające dla dalekosiężnych interesów Amerykanów. Stąd pozycja USA stawała się bardziej określona, sprzyjająca aliantom co niejako sprowokowało występienie Japonii i Niemiec. Amerykanie zmuszeni zostali do większego wysiłku oraz wkładu w wojnę.
Niemniej USA stały się niekwestionowanym liderem zachodu. Nawet Imperium Brytyjskie musiało pogodzić się z tym faktem.
Rosevelt nie był epigonem wojny. Jako idealista chciał pokoju, ale tego nie dało się osiągnąć bez interwencji USA.
Jesli chcesz poczytać poszperaj w bibliotekach, bibliografia do I i II WŚ jest bardzo obszerna.
Ja nie zamierzam polecać ci nic specjalnego, bo widzę, że powinieneś rozpocząć od podstaw.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
No dobrze, ale nie wiemy jak wyposażone są ich siły lotnicze, jakie mają rakiety, radary na swoich samolotach. Znamy tylko potencjalną ich liczbę, ale nie dokładne ich uzbrojenie. Połowę sprzętu lotnictwa Korei Płn stanowią ok maszyny pro-radzieckie i ich chińskie odpowiedniki, ale trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że Chińczycy masowo kopiowali, kopiują rozwiązania technologiczne z zagranicy. To samo zapewne robią Koreańczycy. Jeśli znajdziesz mi źródło mówiące o wyposażeniu samolotów koreańskich, to się zgodzę, a póki co nie mamy takiej wiedzy.
Jak to nie wiemy? Przecież już ktoś wymieniał co mają w KRLD. Zobacz sobie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3...82y_Powietrzne
Wszystko to zabytki. Główny trzon stanowią MiG-23 i chińskie kopie MiG-19 i 17. Dosłownie muzeum. Ciekawe ile z tych maszyn jest w ogóle sprawna i zdolna do lotu.
Jejku- samolot nie równa się uzbrojenie. Prosiłem o wykaz uzbrojenie samolotów - a nie sam wykaz ich maszyn. Lotnictwo Korei Płd. po za F-16 i F-15 też ma nie jest jakoś bardzo nowoczesne - nadal używają Northop F-5 (170 sztuk) - konstrukcja z lat 60, czy McDonnell Douglas F-4 Phantom II też nie młoda konstrukcja. Więcej w linku:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82y_ ... liki_Korei
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Armia iracka nie była tak liczna, a po 1 wojnie w Zatoce nie dysponowała już takimi siłami,po drugie pustynia a teren górzysty to dwie różne kwestie. Po trzecie KRLD od ponad 50 lat przygotowują się do potencjalnej wojny, więc ma rozbudowaną obronę, opracowane plany ataku i obrony.
Chyba zapomniałeś, że Amerykanie już walczyli na półwyspie koreańskim i zaszli aż do granicy chińskiej. To było 5 lat po najbardziej krwawej wojnie w historii ludzkości. USA było kompletnie nieprzygotowane do interwencji. Różnice technologiczne w sprzęcie nie były znaczne. Ponad to od czasu tamtej wojny Amerykanie prowadzili działania bojowe w wielu miejscach na świecie, co daje kilkadziesiąt lat praktycznego doświadczenia. Sztuka wojenna KRLD istnieje głównie w wymiarze teoretycznym, do tego opartym na przestarzałym sprzęcie.
Podobnie jak Koreańczycy z Płn, też zajęli praktycznie całą płn, i gdy nie gen. McArtur ze swoim desantem na ich tyłach historia mogła się potoczyć inaczej. To, że Amerykanie prowadzili działania wojenne w wielu miejscach nie świecie nie znaczy, że nagle wiodą prym w dziedzinie doświadczenia bojowego. Ponieważ jak sam zauważyłeś sprzęt się zmienia, a więc stare metody walki nie będą się już sprawdzać.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Były demonstracje, widać źle słyszałeś.
Domyślałem się, że były tylko nie w skali analogicznej do antywojennego ruchu, który powstał przy okazji wojny wietnamskiej. To jest zupełnie inna skala zjawisk.
Masz całkowitą rację, demonstracje nie były aż tak duże, ale przez wojnę w Iraku (jak się okazało niesłuszną - nie znaleziono broni masowego rażenia czy powiązań z Al Kaidą) spadł poziom rekruta w wojsku amerykańskim. Zobacz do linków, które zamieściłem w odpowiedzi do Zająca.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Na pewno będzie skakać z radości, zwłaszcza, że ledwo co się wygrzebała z kryzysu gospodarczego, nie zakończyła konfliktów w Iraku i Afganie (nadal stacjonują ich tam siły porządkowe).
Przecież amerykanie wycofali się z Iraku w grudniu 2011 r.
A ile mld dolarów pochłonął ten konflikt? Ciekawy jestem czy społeczeństwo amerykańskie udźwignie po raz kolejny tak duże obciążenia finansowe.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
A teraz dodatkowo doszedł Boston.
No i?
Jesteś Amerykaninem, Twój kraj szykuje się do kolejnej poważnej wojny po za granicami, w zamachu bombowym(terrorystycznym - jak to określił Obama) giną przypadkowi ludzie. Zastanów się czy będziesz popierał nową wojną, skoro służby bezpieczeństwa Twojego kraju nie potrafią Ci zapewnić bezpieczeństwa?
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
No jak nic fiesta na ulicach, Amerykanie się cieszą, że znów walczą, podczas gdy nie potrafią obronić swojego kraju.
Niektórzy będą niezadowoleni, inni będą się cieszyć i zacierać dłonie. Mam tu na myśli lobby przemysłu zbrojeniowego.
Dodajmy też Pentagon. Generałowie na pewno będą chcieli przetestować nowe zabawki F-22 czy F-35.
Cytat:
Zamieszczone przez fenr1r
Cytat:
Rezultatem ewentualnej wojny byłoby to samo - czyli podział Korei na dwa państwa, oraz masa ofiar po obu stronach.
Nie wiem, dla mnie nie ma jednoznacznych argumentów i silnych dowodów na potwierdzenie tezy o masach ofiar.
W czasie wojny w Korei, w ciągu trzech lat zginęło lub zostało rannych: 454 515 po stronie "aliantów", a po komunistycznej stronie było ponad 1mln zabitych. Kolejna wojna może przynieść porównywalne straty.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Rezultatem ewentualnej wojny byłoby to samo - czyli podział Korei na dwa państwa, oraz masa ofiar po obu stronach. To, że technologicznie USA przeważają jest kwestią bezapelacyjną , to się zgodzę. Jednak zgromadzenie tak dużych sił na małym obszarze, sprawi również duże kłopoty ewentualnej koalicji, podobnie jak Kimowi. Po prostu w pewnym momencie wszyscy utkną i nie dadzą się zapewne ruszyć z miejsca. A przedłużający się konflikt spowoduje zawieszenie broni - czyli nic nie rozwiążę tak naprawdę.
Nie waidomo jak zakończyłaby się wojna w Koreii i czy nadal byłyby tam dwa państwa.
W otwartym konflikcie zbrojnym KRLD ma nikłe szanse na przetrwanie. Przegrana Kima jest prawie oczywista.
Prwadopodobnym rezultatem wojny byłyby jednak zniszczenia i śmierć wielu Koreańczyków. Takie rozwiązanie jest nieopłacalne dla Korei Południowej.
Dlatego USA i ich sojusznicy nie kwapią się z rozprawą z Kimem.
Jak już pisałem Korea Płd. nie jest zainteresowana połączeniem z Płn - a czemu wiele mld. jenów/dolarów pochłonie budowa infrastruktury, rozwój zacofanej gospodarki, nastąpi ogromna migracja ludności z Płn. na Płd. Kto za to wszystko zapłaci - Japonia, Stany Zjednoczone czy może Korea Płd. Sprawa jest chyba oczywista. Po drugie Rosja i Chiny - uważasz, że te dwa państwa będą patrzeć biernie jak dojdzie do zjednoczenia płn., czy obalenie Kima i postawienie na jego miejscu marionetki ze USA? Przywódcy tych państw musieli by upaść na głowę, by pozwolić stworzyć St. Zjednoczonym kolejnego sojusznika w Azji. Rosja skutecznie zablokowała Patrioty w naszym kraju (o dziwo dostanie je Rumunia!), czemu? Ponieważ mamy wspólną granicę. W przypadku wybuchu 3 wojny światowej Korea Płn stanowi doskonały bufor i straszak na Japonię czy Chiny. To, że teraz zerwała się z łańcucha nie znaczy, że na niego nie powróci.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Jeśli porównamy ewentualny konflikt w Korei do wojny w Iraku, francuskiej interwencji w Mali to naprawdę dostrzeżemy same podobieństwa. Jeśli nie jestem według Ciebie osobą inteligentną to mi wytłumacz podobieństwa.
Nie wiem jak jest z twoją inteligncją, bo jej nie badałem. Zauważam jedynie iż masz problem z dostrzeganiem faktów.
W przykładach zająca nie o podobieństwa chodzi, a o fakt że w Iraku i w Mali technika wojskowa w walce zbrojnej pokonała różnorodnego przeciwnika bezapelacyjnie. Dowodzi to dużej przewagi wojskowej zachodu, której KRLD nie jest w stanie przeciwstawić równorzędnych sił i środków. Przy takiej przewadze większa armia Kima to tylko więcej cełów do zniszczenia. Przy istniejącym potencjale wojskowym USA i ich sojuszników nie stanowi to większego problemu.
Problemem jest niewiadoma wielkość strat w Korei Południowej, czy ewentualnie w Japonii. Głównie to powstrzymuje od otwartej akcji wojskowej.
Nie do końca wiadomą jest ewentualna postawa Chin i Rosji, choć oni raczej nie poparliby Kima, bo nie mają w tym większego interesu.
Przy przewadze technologicznej jak to określiłeś straty były by minimalne i do zaakceptowanie. Japonia nie ruszy na Płn. bez wsparcia ze strony USA, zwłaszcza, że są ciągłe zatargi o jakieś skaliste wyspy z Chinami, Korea Płd. sama nie zniszczy Kima a i w jej interesie zostaje podział półwyspu. Co do stanowiska Chin czy Rosji pisałem wyżej, nadmienię jednak, że w przypadku wojny oba te kraje będą spokojnie patrzyły jak Kim obrywa by potem rozpocząć mediacje pokojowe. Czemu? Pisałem już czemu chcą Kima w płn, a upokorzony grubasek stanie się łatwiejszym pieskiem do prowadzenia przez te kraje.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Wytłumacz mi proszę, jak zakończenie konfliktu w Europie było w interesie USA, podczas 1 czy 2wś?
Wielkie wojny mają to do siebie, że wyczerpują obie strony konfliktu, a na dostarczaniu broni czy surowców można dużo zarobić. Sam napisałeś, że USA bazowały na handlu. Jeśli posiadasz jakieś dowody, źródła to mi je pokaż, bo nie wiem czy zapoznałeś się z konspektem książki, który wrzuciłem. USA skutecznie poprzez Hiszpanie i Portugalię handlowały z Niemcami, równocześnie wspierały Wlk. Brytanię.
Nigdzie też nie spotkałem się z informacją o tym, że Roosevelt pragnął wojny. Z chęcią o tym poczytam.
W interesie USA był rozwój gospodarczy i handel m.in. z Europą.
Trudno handlować z wyczerpanymi wojną lub krańcowo zrujnowanymi karajmi, zwłaszacza jeśli miliony potencjalnych klientów przenoszą się na tamten świat.
W I WŚ państwa centralne odnosiły istotne sukcesy na wschodzie. Pokonały i zajęły Serbię, Rumunię, zagrażały Grecji. W Rosji w 1917 r. doszło do rewolucji lutowej, armia rosyjska w zasadzie rozpadała się. Uzyskanie znacznej przewagi na Wschodzie przez Niemcy oraz możliwe pogorszenie pozycji enenty na Zachodzie i we Włoszech nie leżało w interesie USA. Dlatego m.in. Ameryka przyłaczyła się po stronie ententy w kwietniu 1917 r. z nadzieją szybkiego zakończenia wojny. W zasadzie tak się stało, zangażowanie Ameryki w wojnę nie było stosunkowo długie.
Zadziwiające, że Stany Zjednoczone bardzo szybko podjęły handel ze zrujnowanymi Niemcami- co przeczy Twojej argumentacji. Gospodarka USA była nie naruszona kwitła, aż w końcu się załamała. Po drugie pomimo przerzucenia may sił na front wschodni, Niemcy nie odnieśli tam znaczących sukcesów - były już wyczerpane wojną, brakowało masy materiałów dla produkcji wojskowej, po trzecie jakby St. Zjednaczonym tak bardzo zależało na szybkim zakończeniu wojny już dawno zaczęły by się zbroić by z chwilą przystąpienia do wojny dysponować silną armia lądową czy lotnictwem. W 1917 to lotnictwo zapewniało wiele zwycięstw, zarówno Ententa jak i państwa Centralne miały rozbudowane siły powietrzne, a USA nie miały w ogóle lotnictwa. Jeśli szykujemy się do rychłego przystąpienie do walk to się zbroimy. Wszystko to przeczy Twej teorii.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
W II WŚ sprawa była bardziej skomplikowana.
Władze USA wyczekiwały na większe wykrwawienie potencjalnych przeciwników, bo miały świadomość, że ta wojna prowadzona z dużym podłożem ideologicznym może być daleko krwawszym konfliktem. Większe osłabienie potencjalnego wroga było więc korzystne. Społeczeństwo amerykańskie zniechęcone było do mieszania się do kolejnej wielkiej wojny w Europie. USA korzystały na dostawach do walczących stron, ale nie mogły czynić tego w nieskończoność. Musiały opowiedzieć się po tej stronie, która była bardziej korzystna dla ich interesów.
Wielkie i szybkie sukcesy państw osi były niesprzyjające dla dalekosiężnych interesów Amerykanów. Stąd pozycja USA stawała się bardziej określona, sprzyjająca aliantom co niejako sprowokowało występienie Japonii i Niemiec. Amerykanie zmuszeni zostali do większego wysiłku oraz wkładu w wojnę.
Niemniej USA stały się niekwestionowanym liderem zachodu. Nawet Imperium Brytyjskie musiało pogodzić się z tym faktem.
Rosevelt nie był epigonem wojny. Jako idealista chciał pokoju, ale tego nie dało się osiągnąć bez interwencji USA.
Jesli chcesz poczytać poszperaj w bibliotekach, bibliografia do I i II WŚ jest bardzo obszerna.
Ja nie zamierzam polecać ci nic specjalnego, bo widzę, że powinieneś rozpocząć od podstaw.
Naprawdę dziwi mnie Twoja pokrętna logika - jeśli sprzyjali Aliantom to czemu dostarczały surowce Niemcom? Konflikt trwający od dwóch lat był krwawy i wyczerpywał obie strony, ale żadna tak naprawdę nie miała szans na wygraną. Niemcy uwikłali się w nowy front na wschodzie i mimo początkowych zwycięstw grzęzły, nie miały szans na podbój Wlk. Brytanii, zaczęło im brakować surowców, Wlk. Brytania wraz ze swoją koalicją również nie miała szans wygrać sama wojny - ale posiadała nieorganiczne surowce ze swych kolonii, wojna w Afryce zaczęła się przechylać na stronę koalicji, pomimo przybycia Africa Corps ze swoim genialnym dowódcą i zwycięstwom na M.Śródziemnym panowała marynarka R.Navy, która blokował skutecznie dostawy.
Jeśli Stany Zjednoczone planowały przystąpić do wojny i szukały pretekstu, znalazły go po Pearl Harbort, to czemu lekceważyły sygnały o potencjalnym ataku. Przecież dowództwo mogła postawić w stan gotowości wojska. Japończycy zostali by przywitani samolotami i art. plot zadając tym samym straty napastnikom.
Jeśli chcesz mnie przekonać podaj konkretną pozycję, a nie odsyłaj mnie do jakiś tak książek. Skoro posiadasz taką wiedzę, przeczytałeś na pewno masę książek, i zapamiętałeś jakiś tytuł. Więc proszę coś mi podaj abym Ci mógł przyznać rację.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Jejku- samolot nie równa się uzbrojenie. Prosiłem o wykaz uzbrojenie samolotów - a nie sam wykaz ich maszyn.
Wątpię żeby szczegółowe dane na ten temat były dostępne. W przypadku chińskich odpowiedników Mig-17 i 19 nie można spodziewać się zbyt wiele. Raz, te konstrukcje mają z 50-60 lat, a w dodatku Mig-17 nie osiąga nawet prędkości dźwięku. Dwa, to jest muzeum. Jedyne co może mieć wartość bojową to Mig-21, 23 i garstka 29, a i tak są to zabytki w porównaniu z najnowszym sprzętem USA, Japonii i Korei Pd.
Cytat:
Lotnictwo Korei Płd. po za F-16 i F-15 też ma nie jest jakoś bardzo nowoczesne - nadal używają Northop F-5 (170 sztuk) - konstrukcja z lat 60, czy McDonnell Douglas F-4 Phantom II też nie młoda konstrukcja.
No tak, tylko trzon stanowią właśnie F-16 w wersjach C i D oraz F-15K oparty na wersji E. Wszystko to maszyny dość nowoczesne, a KRLD nie ma nic co by mogło nawiązać z nimi równorzędną walkę. F-5 to raczej samoloty treningowo-bojowe.
Cytat:
Podobnie jak Koreańczycy z Płn, też zajęli praktycznie całą płn
Przecież pisałem, że Amerykanie nie byli przygotowani do tej interwencji.
Cytat:
i gdy nie gen. McArtur ze swoim desantem na ich tyłach historia mogła się potoczyć inaczej.
Co to za gdybanie? Operacja się udała i tyle w tym temacie.
Cytat:
To, że Amerykanie prowadzili działania wojenne w wielu miejscach nie świecie nie znaczy, że nagle wiodą prym w dziedzinie doświadczenia bojowego.
Stwierdzić nic na pewno nie można, ale to jest bardzo silna przesłanka, żeby taką tezę uznać za prawdziwą. Amerykanie ciągle wprowadzają nowy sprzęt a co najważniejsze testują go w realnych działaniach bojowych.
Cytat:
Ponieważ jak sam zauważyłeś sprzęt się zmienia, a więc stare metody walki nie będą się już sprawdzać.
Teraz mi powiedz jak to stwierdzenie ma się do armii KRLD?
Cytat:
Masz całkowitą rację, demonstracje nie były aż tak duże, ale przez wojnę w Iraku (jak się okazało niesłuszną - nie znaleziono broni masowego rażenia czy powiązań z Al Kaidą) spadł poziom rekruta w wojsku amerykańskim. Zobacz do linków, które zamieściłem w odpowiedzi do Zająca.
Przecież USA nie będzie angażować całych swoich sił, co więcej będzie miała wsparcie całej armii Korei Pd. Albo nawet odwrotnie, to USA będzie wspierać armie Korei Pd.
Cytat:
A ile mld dolarów pochłonął ten konflikt? Ciekawy jestem czy społeczeństwo amerykańskie udźwignie po raz kolejny tak duże obciążenia finansowe.
Daj spokój. :D
W Ameryce na pewno znajdą się pieniądze na kolejną wojnę.
Cytat:
Jesteś Amerykaninem, Twój kraj szykuje się do kolejnej poważnej wojny po za granicami, w zamachu bombowym(terrorystycznym - jak to określił Obama) giną przypadkowi ludzie. Zastanów się czy będziesz popierał nową wojną, skoro służby bezpieczeństwa Twojego kraju nie potrafią Ci zapewnić bezpieczeństwa?
Aha, to znaczy, że po ataku na WTC Amerykanie stali się zgorzałymi pacyfistami? Spokojnie, administracja wszystko wytłumaczy przeciętnemu obywatelowi. ;)
Cytat:
W czasie wojny w Korei, w ciągu trzech lat zginęło lub zostało rannych: 454 515 po stronie "aliantów", a po komunistycznej stronie było ponad 1mln zabitych. Kolejna wojna może przynieść porównywalne straty.
Może, ale jak dotąd nie podałeś mocnych argumentów na to. Dysproporcja w potencjale sił i jakości sprzętu jest tak duża, że ze sporym prawdopodobieństwem można mówić o powtórce pierwszej wojny irackiej. To będzie konfrontacja najnowocześniejszego sprzętu ze skansenem.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Wiadomo, technologicznie MiG-i 17 i 19 mocno odbiegają od standardów nowoczesnego lotnictwa, po drugie nie wiadomo w jakim stanie się znajdują, czy w ogóle są zdolne do lotu. Polskie lotnictwo używa nadal Su-22 tyle, że są mocno zmodernizowane. Nie muszą używać starszych typów do walki powietrznej, ale jako np samoloty wsparcia, co prawdo równie szybko pojawiają się w powietrzu jak i spadną na ziemię. Chyba, że nagle Kim dostanie pomoc od Rosji i Chin - i nagle pojawią się nowsze typy maszyn. Ale Korea Płn, nie liczy zapewne na panowanie w powietrzu, bardziej opiera się na wojskach lądowych, które przy ukształtowaniu tereny będą mogły się skutecznie bronić.
Czytałeś jakąś książkę na temat wojny w Korei? Desant był wielką niewiadomą - teren nie nadawał się do desantu - niski poziom wody, do tego desantowano się w środku miasta. Co prawda przy obecnej technice desant na płn. miałby duże szanse powodzenia, ale też strona atakująca mogłaby mieć duże straty w sprzęcie i w ludziach.
Za Amerykanami przemawiają sukcesu w Afganistanie czy w Iraku, armia Korei Płn to dużo liczb a nie wiadoma ich jakość. Ja nie twierdzę, że Korea Kima ma jakieś duże szanse, że opanuje południe, zresztą nawet jakby mu się to udało to i tak nic by nie zyskał w wiele by stracił. Doświadczenie walkach armia Koreańska nie ma w ogóle, Amerykanie mają tą przewagę, że ich sprzęt i dowódcy już walczyli. Tylko jest jeden minus - doświadczenia a Afganistanu czy z Iraku nie będzie można przenieść w 100% na front koreański. Przewagę w sprzęcie będą mieli zapewnioną, ogniową zapewne też. Ale w Afganistanie walczyli praktycznie z partyzantką, zdobyli główne miasta, kontrolowali tereny miejskie, ale co z tego skoro kolejne lata upłynęły na walkach w górach, gdzie walczyła piechota a nie czołgi. W Iraku zmietli praktycznie niczego nie spodziewającą się armię iracką - słabo wyszkoloną i słabo dowodzoną o bardzo niskim morale. Od razu też praktycznie utworzył się wśród ludności front anty-Saddamowski. Ale czy będzie tak samo jak wejdą na płn? Ludność Korei Płn. żyje w całkowitym izolacjonizmie, nie znają innego życia, od dziecka wierzą w nieomylność władz partii i swego Kima. Nie mają dostępu do internetu czy telewizji oprócz tej rządowej. Ciągle ich się straszy "diabłami z Południa". Tu można zadać pytanie jak zachowa się przeciętny mieszkaniec Korei Kima - potulnie patrząc jak obcy ludzie wchodzą do jego domu, głosząc wolność czy też podejmie zbrojną walkę? Czy w Korei w ogóle istnieje jakiś ośrodek oporu wobec władzy?
Po WTC, po raz pierwszy ktoś z poza USA uderzył w ich serce, nigdy wcześniej żaden terrorysta z obcego kraju nie wysadził się pociągając za sobą tyle ofiar. WTC były też symbolem - władzy, pieniędzy podobnie jak Pentagon czy Biały Dom. Po raz pierwszy ktoś na taką skalę zaatakował ich kraj. Przypomnij sobie jak zareagowali Amerykanie najpierw szok, a potem ostro bierzemy się do roboty. Jakby mogli to, żaden obcy nie miałby wstępu do ich kraju. Szybko wprowadzili masę zabezpieczeń na lotniskach - każda potencjalna broń została zakazana, wprowadzono jeszcze bardziej drobiazgowe kontrole na lotniskach.
Niemcy podczas 2wś wierzyli, że atak nawet pojedynczego bombowca na choćby Nowy York może spowodować, że społeczeństwo będzie się domagać zaprzestania działań wojennych, zwłaszcza, że wówczas w Ameryce działo silne lobby anty-wojenne. Pojawienie się niemieckich u-bootów i zatapianie przez nie handlowców wywołało istną psychozę. Nastąpiło całkowite zaciemnienie miast jak podczas nalotów, trwało to jak się nie mylę do zakończenie wojny, mimo iż już wcześniej przestały się pojawiać ok. podwodne.
Po drugiej wojnie światowej nastąpiła psychoza ze szpiegami sowieckimi - słynna komisja McCarthiego.
Przeciętny Amerykanin o izolacjonista, przekonany o dwóch rzeczach - o potędze swojego kraju, oraz o tym, że nikt ich nie zaatakuje ponieważ są za daleko. Czy podobna psychoza nastąpiła po atakach bombowych w Londynie czy w Hiszpanii?
Mam nadzieję, że sprawdzą się Twoje słowa, ale historia uczy nas jednego - nigdy nie można lekceważyć przeciwnika przyciśniętego do muru.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Chyba, że nagle Kim dostanie pomoc od Rosji i Chin - i nagle pojawią się nowsze typy maszyn.
Poniosla Cie fantazja gdyz jak widac nie masz pojecia o konsekwencjach politycznych takiej pomocy.Jezeli dojdzie do interwencji zbrojnej przeciwko Korei Pl. bedzie ona za przyzwoleniem ONZ zas wszelka pomoc rezimowi(jawna lub tajna) stanie sie automatycznie aktem agresji wymierzonym w miedzynarodowa spolecznosc :!:
Na szczescie ruskie oraz kitajce maja bardziej chlodne glowy ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
bardziej opiera się na wojskach lądowych, które przy ukształtowaniu tereny będą mogły się skutecznie bronić.
Przeciwko szalejacemu bezkarnie lotnictwu :shock:
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Przypomnij sobie jak zareagowali Amerykanie najpierw szok, a potem ostro bierzemy się do roboty. Jakby mogli to, żaden obcy nie miałby wstępu do ich kraju. Szybko wprowadzili masę zabezpieczeń na lotniskach - każda potencjalna broń została zakazana, wprowadzono jeszcze bardziej drobiazgowe kontrole na lotniskach.
Wlasnie wymieniles najwieksza zalete Amerykanow:elastycznosc
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Od razu też praktycznie utworzył się wśród ludności front anty-Saddamowski.
Zaden front "anty-Saddamowski" :shock: Zwyczajnie Szyici gnebieni przez Saddama wzieli sie za wyrownywanie rachunkow przeciwko Sunnitom
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
A ile mld dolarów pochłonął ten konflikt? Ciekawy jestem czy społeczeństwo amerykańskie udźwignie po raz kolejny tak duże obciążenia finansowe.
Wojna jest inwestycja handlowa.Mrzonki o demokracji,wolnosci oraz prawa do niepodleglosci kazdej nacji sa dobre bo chwytliwe.Jezeli NATO ma juz gdzies przelewac krew swoich zolnierzy nie robi tego za "free" i oczekuje czegos w zamian.Patrz :arrow: Irak, :arrow: Mali :arrow: Libia (z ostatnich kilku lat)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Jeśli porównamy ewentualny konflikt w Korei do wojny w Iraku, t
Masz do czynienia z jednostkami regularnej armii.Wszystko trzeba tobie pokazywac paluszkiem :shock: :?: Zaraz sie przyczepisz ze mieli inne kolory umundurowania i skory ;)
Odnosnie talibow i komunistow z polnocy to nie widze zadnej roznicy pomiedzy fanatyzmem religijnym a ideologicznym ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
skoro służby bezpieczeństwa Twojego kraju nie potrafią Ci zapewnić bezpieczeństwa?
W jaki sposob sluzby bezpieczenstwa moga zapewnic ochrone spoleczenstwa przed atakami terrorystycznymi :shock: :?: Mowisz o rzeczy calkowicie awykonalnej :!:
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Jak już pisałem Korea Płd. nie jest zainteresowana połączeniem z Płn - a czemu wiele mld. jenów/dolarów pochłonie budowa infrastruktury, rozwój zacofanej gospodarki, nastąpi ogromna migracja ludności z Płn. na Płd. Kto za to wszystko zapłaci - Japonia, Stany Zjednoczone czy może Korea Płd. Sprawa jest chyba oczywista. Po drugie Rosja i Chiny - uważasz, że te dwa państwa będą patrzeć biernie jak dojdzie do zjednoczenia płn., czy obalenie Kima i postawienie na jego miejscu marionetki ze USA? Przywódcy tych państw musieli by upaść na głowę, by pozwolić stworzyć St. Zjednoczonym kolejnego sojusznika w Azji. Rosja skutecznie zablokowała Patrioty w naszym kraju (o dziwo dostanie je Rumunia!), czemu? Ponieważ mamy wspólną granicę. W przypadku wybuchu 3 wojny światowej Korea Płn stanowi doskonały bufor i straszak na Japonię czy Chiny. To, że teraz zerwała się z łańcucha nie znaczy, że na niego nie powróci.
Wysoce wątpliwe stawiasz hipotezy.
1. Nie wiesz czy Korea Płd. nie jest zainteresowana połączeniem, a raczej przyłączenia Płn. Zawsze to zjednoczenie narodu i więcej konsumentów dla koreańskich produktów, które już napotykają ostrą konkurencję i barierę poputu na świecie.
2. Rosja i Chiny pozostaną raczej bierne, bo popieranie Kima przeciw USA nie leży w ich interesie. One chętnie widziałyby lepszą współpracę międzynarodową.
Podnoszenie napięcia w Koreii jest więc zbędnym bciążeniem.
3. Blokowanie patriotów w Polsce to raczej niechęć Amerykanów do zbęnych wydatków. Patrioty w Rumuni narazie wystarczą dla ich ewentualnej tarczy.
4. Bufor w postaci Koreii w przypadku 3 WŚ jest doprawdy śmieszny. Rakiety kontynentalne mijałyby ten bufor w kilka minut. Zatem KRLD to zbędny dla Rosji i Chin balast w rozwijaniu ich stosunków z USA, Koreą Płd, Japonią itd.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Przy przewadze technologicznej jak to określiłeś straty były by minimalne i do zaakceptowanie. Japonia nie ruszy na Płn. bez wsparcia ze strony USA, zwłaszcza, że są ciągłe zatargi o jakieś skaliste wyspy z Chinami, Korea Płd. sama nie zniszczy Kima a i w jej interesie zostaje podział półwyspu. Co do stanowiska Chin czy Rosji pisałem wyżej, nadmienię jednak, że w przypadku wojny oba te kraje będą spokojnie patrzyły jak Kim obrywa by potem rozpocząć mediacje pokojowe. Czemu? Pisałem już czemu chcą Kima w płn, a upokorzony grubasek stanie się łatwiejszym pieskiem do prowadzenia przez te kraje.
Korea Płd i Japonia nie będą same przeciw Kimowi to jest pewne. Za to pomoc Chin i Rosji dla Kima jest niepewna, ale raczej wysoce wątpliwa.
Chiny i Rosja póki co nie mogą przeciwstawić się wojskowo USA, Koreii Płd, Japonii i NATO, bo mógłby być to koniec świata. Zatem one nie będą wystawiać swoich tyłków za Kima.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Zadziwiające, że Stany Zjednoczone bardzo szybko podjęły handel ze zrujnowanymi Niemcami- co przeczy Twojej argumentacji. Gospodarka USA była nie naruszona kwitła, aż w końcu się załamała. Po drugie pomimo przerzucenia may sił na front wschodni, Niemcy nie odnieśli tam znaczących sukcesów - były już wyczerpane wojną, brakowało masy materiałów dla produkcji wojskowej, po trzecie jakby St. Zjednaczonym tak bardzo zależało na szybkim zakończeniu wojny już dawno zaczęły by się zbroić by z chwilą przystąpienia do wojny dysponować silną armia lądową czy lotnictwem. W 1917 to lotnictwo zapewniało wiele zwycięstw, zarówno Ententa jak i państwa Centralne miały rozbudowane siły powietrzne, a USA nie miały w ogóle lotnictwa. Jeśli szykujemy się do rychłego przystąpienie do walk to się zbroimy. Wszystko to przeczy Twej teorii.
1. USA szybko podjęły handel z Niemcami, bo te nie były po I WŚ całkowicie zrujnowane, więc można było korzystać z faktu szybszego zakończenia tej wojny.
Po 2 WŚ Niemcy były niemal kompletnie zrujnowane, ale tu potrzebna była natychmiastowa pomoc i odbudowa Niemiec, aby zyskać silnego sojusznika gotowego powstrzymywać postępy komunizmu ZSRR. Niemcy nadal pozostawały dużym rynkiem gotowym na przyjęcie amerykańskich inwestycji.
Dawało to USA wszechstronne zyski. Zatem moja argumentacja była i jest trafna.
2. Państwa Centralne w I Wś odnosiły duże sukcesy na froncie wschodnim. Do 1917 r. odbiły część Prus, Galicji, zajęły Polskę (kongresówkę), większość Litwy, pół Białorusi, znaczną część Łotwy. Armia rosyjska po rewolucji lutowej była praktycznie sparaliżowana i rozpadała się. Doprowadziło to do tego, że państwa Centralne zajęły potem całą Białoruś, Ukrainę, Estonię i weszły na Kaukaz. W stosunku do ich osiągnięć na Zachodzie był to ogromny sukces, który po rewolucji październikowej eliminował Rosję z wojny.
3. Pomyślne dla Ententy zakończenie I WŚ było więc osiągalne dzięki rozstrzynięciom na Zachodzie, w tym przystąpieniu USA do wojny.
Szybkie zakończenie wielkiej wojny leży w interesie zwycięscy, zbędne przedłużanie wojny to zawsze większe koszty. Ameryka na skróceniu wojny zyskiwała.
4. Siły powietrzne nie były czynnkiem decydującym w I WŚ. Była to wojna na wyczerpanie konwencjonalnych środków walki, tj armii lądowych i floty.
Stany prowadziły konwencjonalne zbrojenia, ale armia USA była stosunkowo mała i zapóźniona w odniesieniu do wielomilionowych armi europejskich ścierających się w tej wojnie. Europa zbrojiła się kilukanaście lat przed wojną. USA miały mniej czasu na zbrojenia, ale i tak znacząco podniosły swoje siły zbrojne. Zatem moja argumentacja jak najbardziej opierała się na faktach i nie możesz temu zaprzeczać.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Naprawdę dziwi mnie Twoja pokrętna logika - jeśli sprzyjali Aliantom to czemu dostarczały surowce Niemcom? Konflikt trwający od dwóch lat był krwawy i wyczerpywał obie strony, ale żadna tak naprawdę nie miała szans na wygraną. Niemcy uwikłali się w nowy front na wschodzie i mimo początkowych zwycięstw grzęzły, nie miały szans na podbój Wlk. Brytanii, zaczęło im brakować surowców, Wlk. Brytania wraz ze swoją koalicją również nie miała szans wygrać sama wojny - ale posiadała nieorganiczne surowce ze swych kolonii, wojna w Afryce zaczęła się przechylać na stronę koalicji, pomimo przybycia Africa Corps ze swoim genialnym dowódcą i zwycięstwom na M.Śródziemnym panowała marynarka R.Navy, która blokował skutecznie dostawy.
Jeśli Stany Zjednoczone planowały przystąpić do wojny i szukały pretekstu, znalazły go po Pearl Harbort, to czemu lekceważyły sygnały o potencjalnym ataku. Przecież dowództwo mogła postawić w stan gotowości wojska. Japończycy zostali by przywitani samolotami i art. plot zadając tym samym straty napastnikom.
Jeśli chcesz mnie przekonać podaj konkretną pozycję, a nie odsyłaj mnie do jakiś tak książek. Skoro posiadasz taką wiedzę, przeczytałeś na pewno masę książek, i zapamiętałeś jakiś tytuł. Więc proszę coś mi podaj abym Ci mógł przyznać rację.
Moja logika nie jest pokrętna. USA sprzyjało Alinantom dlatego Japonia i Niemcy wystąpiły przeciw nim. Jakieś dostawy dla Osi nie zmieniały tego faktu.
Sytuacja nie była tak patowa jakby mogło sie wydawać. Państwa Osi odnosiły wielkie sukcesy, a Alianci byli w defensywie. ZSRR został zaatakowany i postęp państw Osi był tu jeszcze szybszy niż na innych frontach. Brytyjska flota i lotnictwo same nie mogły wygrać na kontynencie. Wygrana zaś nazistów nie leżała w interesie USA. Zatem postawa władz USA była oczywista. Sprzyjali Aliantom, a nawet ZSRR, bo wygrana Osi nie była dla nich dobra.
Przed przystąpieniem do wojny powstrzmywała je niechęć armerykańskeigo społeczeństwa do mieszania się do kolejnej, dalekiej i krwawej wojny.
Pearl Harbor i wypowiedzenie wojny przez Niemcy załatwiały sprawę. Być może dlatego władze USA lekceważyły sygnały o potencjalnym japońskim ataku.
Jeśli chcesz poczytać coś więcej to idź do bibioteki. Ja nie mam ochoty na podawanie ci obszernej bibliografii.
Na tym można zakończyć te dywagacje.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Wiadomo, technologicznie MiG-i 17 i 19 mocno odbiegają od standardów nowoczesnego lotnictwa, po drugie nie wiadomo w jakim stanie się znajdują, czy w ogóle są zdolne do lotu. Polskie lotnictwo używa nadal Su-22 tyle, że są mocno zmodernizowane. Nie muszą używać starszych typów do walki powietrznej, ale jako np samoloty wsparcia, co prawdo równie szybko pojawiają się w powietrzu jak i spadną na ziemię. Chyba, że nagle Kim dostanie pomoc od Rosji i Chin - i nagle pojawią się nowsze typy maszyn.
Chyba, a może, a gdyby. To nie jest dyskusja. Albo opieramy się na faktach i analizujemy sytuacje na podstawie dostępnych informacji, albo tworzymy sobie fikcje polityczną. Z analizy potencjału gospodarczego, technologicznego i realnych sił wynika, że armia KRLD zostanie zmieciona.
Co do polskich Su-22, używamy ich dlatego, że ktoś w latach 80 wpadł na pomysł żeby kupić tyle uzbrojenia, że do dzisiaj nam zostało i nie wiadomo co z tym zrobić. W zasadzie to wszystkie Su-22 powinny być wycofane. Planuje się ich zastąpienie przez F-16.
Dlaczego niby Rosja ma pomigać KRLD? Nie mają żadnego interesu w tym.
Cytat:
Ale Korea Płn, nie liczy zapewne na panowanie w powietrzu, bardziej opiera się na wojskach lądowych, które przy ukształtowaniu tereny będą mogły się skutecznie bronić.
Przed czym, atakiem z powietrza? O ile nie pochowają się w jaskiniach tak jak mudżahedini to nie wróżę im szczęścia. Tylko jak w tedy będą bronić terytorium i wspaniałego Kima?
Cytat:
Czytałeś jakąś książkę na temat wojny w Korei? Desant był wielką niewiadomą - teren nie nadawał się do desantu - niski poziom wody, do tego desantowano się w środku miasta.
Ale co z tego ma wynikać? Skoro tak ryzykowna operacja się udała, to jak to świadczy o komunistach z północy?
Cytat:
Tylko jest jeden minus - doświadczenia a Afganistanu czy z Iraku nie będzie można przenieść w 100% na front koreański. Przewagę w sprzęcie będą mieli zapewnioną, ogniową zapewne też.
To jest szczegół. Amerykanie mają doświadczenie w wojnie konwencjonalnej jak i partyzanckiej.
Cytat:
Ale w Afganistanie walczyli praktycznie z partyzantką, zdobyli główne miasta, kontrolowali tereny miejskie, ale co z tego skoro kolejne lata upłynęły na walkach w górach, gdzie walczyła piechota a nie czołgi.
Bo taki był zamysł. Kontrolować miasta i główne szlaki komunikacyjne.
Cytat:
W Iraku zmietli praktycznie niczego nie spodziewającą się armię iracką - słabo wyszkoloną i słabo dowodzoną o bardzo niskim morale. Od razu też praktycznie utworzył się wśród ludności front anty-Saddamowski. Ale czy będzie tak samo jak wejdą na płn?
Wiele rzeczy na to wskazuje.
Cytat:
Ludność Korei Płn. żyje w całkowitym izolacjonizmie, nie znają innego życia, od dziecka wierzą w nieomylność władz partii i swego Kima. Nie mają dostępu do internetu czy telewizji oprócz tej rządowej. Ciągle ich się straszy "diabłami z Południa". Tu można zadać pytanie jak zachowa się przeciętny mieszkaniec Korei Kima - potulnie patrząc jak obcy ludzie wchodzą do jego domu, głosząc wolność czy też podejmie zbrojną walkę? Czy w Korei w ogóle istnieje jakiś ośrodek oporu wobec władzy?
To nie jest pełna izolacja. Jest wielu emigrantów, jest kontakt ze światem zewnętrznym. Druga rzecz, że reżim Kima jest bardzo represyjny. Tam całe rodziny trafiają do obozów pracy i umierają w torturach i głodzie. Kanibalizm jest zjawiskiem szeroko rozpowszechnionym. Dochodzi nawet do morderstw w celu pozyskania i sprzedaży ludzkiego mięsa. To są skrajne zjawiska i nie sądzę, żeby ktokolwiek z własnej woli i w pełnej świadomości chciał stanąć w obronie tego systemu.
Cytat:
Niemcy podczas 2wś wierzyli, że atak nawet pojedynczego bombowca na choćby Nowy York może spowodować, że społeczeństwo będzie się domagać zaprzestania działań wojennych, zwłaszcza, że wówczas w Ameryce działo silne lobby anty-wojenne.
To było tylko i wyłącznie urojenie Hitlera.
Wiesz jakie było zmierzenie Brytyjczyków w bombardowaniu niemieckich miast? Chcieli złamać ducha obywateli. Efekt był zupełnie odwrotny.
Cytat:
Przeciętny Amerykanin o izolacjonista, przekonany o dwóch rzeczach - o potędze swojego kraju, oraz o tym, że nikt ich nie zaatakuje ponieważ są za daleko. Czy podobna psychoza nastąpiła po atakach bombowych w Londynie czy w Hiszpanii?
Za daleko to może było w czasie 2WŚ. W latach 50 wystąpiło ryzyku nuklearnego bombardowania. W latach 60 Ruscy dysponowali już rakietami o zasięgu międzykontynentalnym.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
1. Nie wiesz czy Korea Płd. nie jest zainteresowana połączeniem, a raczej przyłączenia Płn. Zawsze to zjednoczenie narodu i więcej konsumentów dla koreańskich produktów, które już napotykają ostrą konkurencję i barierę poputu na świecie.
Nie jest. Jaki rynek zbytu? Chyba darmowej żywności z pomocy humanitarnej. Wybacz ale dalej nie czytałem.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Zdaję sobie sprawę Zającu, nie jestem ignorantem w tej sprawie :) pomimo nałożonego embarga na broń dla Syrii Rosja jakoś nie ma oporów jej tam wysyłać, i jakoś nie ponosi za to konsekwencji politycznych. Uważasz, że jak ONZ ukaże Rosję czy Chiny za sprzedaż broni Korei Płn? Aby postawić zarzuty trzeba mieć dowody, a nie spalone wraki :)
Lotnictwo można przyziemić rakietami, artylerią plot, nie można od razu zakładać, że 4mln armia rozpierzchnie się po przeleci nad nią F-16.
Elastyczność podszytą strachem, wielka mi elastyczność. Amerykańskie społeczeństwo nie zaznało nigdy smaku walki na własnym terytorium, dlatego reaguje w tak paniczny sposób.
Z Iraku można oczekiwać ropy, z Libii też, a Korea płn co ma do zaoferowania?
Zając osłabiasz mnie, to Tobie właśnie trzeba pokazać wszystko paluszkiem, armia armii nie równa, zadziwiająco jest, że dużo mniejsza armia izraelska podczas pierwszych konfliktów potrafiła zatrzymać wrogie armie dysponujące porównywalnym sprzętem, o wiele liczniejsze i nacierające z kilku stron. Jak to wytłumaczysz? Poczytaj sobie trochę o współczesnych konfliktach zbrojnych, nie opieraj się na wiadomościach z netu.
Skoro służby wywiadowcze, nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa kraju, to po co są? Po co wykłada się na nie ciężkie mln? O dziwo na temat ataku na WTC wiedziały dużo wcześniej i nie zareagowały. Ameryka ma chyba najbardziej rozbudowane siły bezpieczeństwa na świecie, a mimo to nadal po 11IX dochodzi u nich do ataków.
Skoro ja stawiam wątpliwe hipotezy to jak mam nazwać Twoje ExNowy?
1- Czemu Korei Płd ma zależeć na połączeniu z płn, podaj mi choć jeden racjonalny powód, którego nie da się podważyć.
2 - Polityka ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo co się może stać. Popatrz na mapę, poszukaj na niej sojuszników USA w Azji, a następnie sojuszników Chin? Wyjdą ciekawe rzeczy co? Poszukaj też informacji na temat zatargów Chin o wyspy z innymi krajami.
3- :D nie ma co - pomoc w Afganie, pomoc w Iraku a my nie dostaniemy rakiet tylko Rumunie, bo się bardziej opłaca, nie rozśmieszaj mnie :D
4- KRLD to straszak dla Korei Płd i Japonii a więc sojuszników USA...
Pomoc dla Korei Płn może iść różnymi kanałami, nie koniecznie prosto z Chin czy Rosji :) a póki co NATO jakoś nie wyraziło się, że weźmie udział w ewentualnej wojnie, chyba, że o czymś nie wiem.
No tak znów dostałem pokrętną logikę, przy braku jakich kolwiek źródeł. Na słowo przestałem wierzyć jak byłem dzieckiem. Poprosiłem choćby o jedną pozycję, a nawet tego nie mogę dostać. Książek w bibliotekach o 1 czy 2wś jest masa...
Drogi użytkowniku Fenr1r pisałem już obszernie na temat polityki Rosji czy Chin wobec Płn, nie mam zamiaru się powtarzać, przykro mi. Dodam tylko, że jak Korea Płn rozpoczęła budowę reaktora to oba państwa nie wpływały na nią jakoś mocno, mimo iż miały ku temu stosowne środki.
Co wynika z tego desantu - wynika jedna bardzo ważna kwestia - gdy desant się nie udał, walki w Korei mogły by się potoczyć inaczej.
I co z tego, że kontrolujemy miasta i główne drogi, skoro nie kontrolujemy pobocza - podobnie myśleli Rosjanie.
Ilu ludzi wyemigrowało z Korei Płn - możesz mi podać liczby?
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Z Iraku można oczekiwać ropy, z Libii też, a Korea płn co ma do zaoferowania?
http://biznes.onet.pl/chinczycy-eksploa ... news-detal
"Korea Północna posiada znaczne zasoby różnorodnych surowców miner.; wydobycie węgla kam., gł. antracytu (na północ od Phenianu), rud żelaza (w pobliżu m. Musan), magnezytu (najbogatsze złoża na świecie), rud wolframu, cynku i ołowiu, miedzi, złota, poza tym fosforytów, siarki, fluorytów."
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/457455 ... darka.html
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
pomimo nałożonego embarga na broń dla Syrii Rosja jakoś nie ma oporów jej tam wysyłać, i jakoś nie ponosi za to konsekwencji politycznych.
Jest wielka roznica pomiedzy dozbrajaniem rebeliantow walczacych o "wolnosc" z silami rzadowymi a calych dywizji walczacych przeciwko silom pokojowym,interwencyjnym,stabilizacyjnym,etc pod egida ONZ ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
armia armii nie równa, zadziwiająco jest, że dużo mniejsza armia izraelska podczas pierwszych konfliktów potrafiła zatrzymać wrogie armie dysponujące porównywalnym sprzętem, o wiele liczniejsze i nacierające z kilku stron.
lotnictwo,lotnictwo i raz jeszcze lotnictwo
Wez tylko pod uwage ze Izrael walczyl wowczas w nowoczesny sposob jakze pozniej umiejetnie skopiowany przez USA w obydwu wojnach irackich
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
armia armii nie równa,
Na czym polegaja te roznice gdyz nie widze zbytniej roznicy pomiedzy uzbrojeniem irackim z 1990 a polnocnokoreanskim na dzien dzisiejszy?Oczywiscie poza liczba rekrutow ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Skoro służby wywiadowcze, nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa kraju, to po co są? ?
Chetnie wyslucham twoich propozycji oraz porad jak ochronic ludnosc przed atakiem terrorystycznym ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Elastyczność podszytą strachem, wielka mi elastyczność.
Dzieki niej upadl rezim Saddama w Iraku oraz talibow w Afganistanie zas same USA sa wciaz mocarstwem nr1 na tej planecie
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Amerykańskie społeczeństwo nie zaznało nigdy smaku walki na własnym terytorium
Widac ich przywodcy studiowali Sun Zi ;)
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Z Iraku można oczekiwać ropy, z Libii też, a Korea płn co ma do zaoferowania?
http://biznes.onet.pl/chinczycy-eksploa ... news-detal
"Korea Północna posiada znaczne zasoby różnorodnych surowców miner.; wydobycie węgla kam., gł. antracytu (na północ od Phenianu), rud żelaza (w pobliżu m. Musan), magnezytu (najbogatsze złoża na świecie), rud wolframu, cynku i ołowiu, miedzi, złota, poza tym fosforytów, siarki, fluorytów."
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/457455 ... darka.html
Myliłem się co do zasobów Korei Płn. przyznaję się bez bicia :)
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
pomimo nałożonego embarga na broń dla Syrii Rosja jakoś nie ma oporów jej tam wysyłać, i jakoś nie ponosi za to konsekwencji politycznych.
Jest wielka roznica pomiedzy dozbrajaniem rebeliantow walczacych o "wolnosc" z silami rzadowymi a calych dywizji walczacych przeciwko silom pokojowym,interwencyjnym,stabilizacyjnym,etc pod egida ONZ ;)
I tu się mylisz drogi Zającu - Rosja wspiera reżim, a nie bojowników. Posiada bowiem bazę marynarki wojennej w Damaszku...
Co by nie było, że kłamię:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiat ... 06073.html
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
armia armii nie równa, zadziwiająco jest, że dużo mniejsza armia izraelska podczas pierwszych konfliktów potrafiła zatrzymać wrogie armie dysponujące porównywalnym sprzętem, o wiele liczniejsze i nacierające z kilku stron.
lotnictwo,lotnictwo i raz jeszcze lotnictwo
Wez tylko pod uwage ze Izrael walczyl wowczas w nowoczesny sposob jakze pozniej umiejetnie skopiowany przez USA w obydwu wojnach irackich
I tu się kapkę mylisz, pomimo przewagi w uzbrojeniu i wojskach, państwa arabskie były źle dowodzone, w Egipcie czy w Syrii dowódców nie mianowano ze względu na zasługi czy posiadaną wiedzę, tylko na powiązania rodzinne z rządzącym reżimem. Po drugie choćby wojsko egipskie było źle dowodzone, wyszkolone o niskich morałach. Szeregowy żołnierz był tam gorzej traktowany niż pies. Podobnie jak wojsko irackie.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
armia armii nie równa,
Na czym polegaja te roznice gdyz nie widze zbytniej roznicy pomiedzy uzbrojeniem irackim z 1990 a polnocnokoreanskim na dzien dzisiejszy?Oczywiscie poza liczba rekrutow ;)
Różnica tkwi nie w sprzęcie ale w samych żołnierzach - wojsko koreańskie może posiadać wysokie morale, ze względu na fakt, że wbija im się do głów, że to nie oni są winni głodowi panującemu w kraju, tylko zachód a zwłaszcza USA. Nie możemy mieć własnego reaktora i darmowej energii bo się nie zgadza wielki brat za morza.
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Skoro służby wywiadowcze, nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa kraju, to po co są? ?
Chetnie wyslucham twoich propozycji oraz porad jak ochronic ludnosc przed atakiem terrorystycznym ;)
Nie wiem czy pamiętasz fakt, ale przypomnij sobie ile to razy służby bezpieczeństwa USA po WTC chwaliły się ile to zamachów udaremniły. A po Bostonie dosłownie w kilka godzin Barak oświadcza, że miał miejsce zamach terrorystyczny. Skąd ta pewność?
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Elastyczność podszytą strachem, wielka mi elastyczność.
Dzieki niej upadl rezim Saddama w Iraku oraz talibow w Afganistanie zas same USA sa wciaz mocarstwem nr1 na tej planecie
Mocarstwem bez prawdziwych sojuszników...
Cytat:
Zamieszczone przez zajac
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Amerykańskie społeczeństwo nie zaznało nigdy smaku walki na własnym terytorium
Widac ich przywodcy studiowali Sun Zi ;)
Bo żaden z ich sąsiadów nie jest na tyle silny by zatokować ich z lądu, ani żaden kraj nie podoła tak gigantycznej operacji morskiej by wylądować w USA. Stany Zjednaczone chronią dwa duże oceany - Pacyficzny oraz Atlantyk. Która marynarka świata była by na tyle silna by najpierw rozbić siły morskie USA, potem wylądować, a następnie chronić konwoje z zaopatrzeniem? Żaden kraj temu nie podoła.
Stany Zjednoczone prowadząc swoją wojenna politykę - czyli wprowadzaniu "hamburgerowej demokracji" tam gdzie nigdy nie istniała - Afganistan, Irak sama strzela sobie w stopę. W Europie największe państwa-mocarstwa Wlk. Brytania, Francja czy Niemcy odwróciły się od USA, zostaliśmy tylko my Polska - wierny Sancho Pansa kuszony wizami i patriotami by walczyć po stronie Ameryki.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Mocarstwem bez prawdziwych sojuszników...
A Korea Południowa i Tajwan? Czyli państwa które poniekąd swój byt opierają na sojuszu z USA? Jeżeli USA nie ma sojuszników to równie dobrze niemal nikt nigdy żadnych nie miał.
Cytat:
Stany Zjednoczone prowadząc swoją wojenna politykę - czyli wprowadzaniu "hamburgerowej demokracji" tam gdzie nigdy nie istniała - Afganistan, Irak sama strzela sobie w stopę.
Utrzymują kraj w stanie wojny, dzięki czemu nie popada on w izocjalizm tak bardzo dla niego naturalny. Mają poligony doświadczalne i zużywają część sprzętu, inną część sprzedają bądź oddają sojusznikom. Kontrolują Irak i jego ropę, kraj ten miał spory potencjał i mógłby w chwili obecnej być drugim Iranem. Gdyby nie inwazja na Irak inaczej wyglądałaby chociażby sprawa Syrii. Te wojny to doświadczenie nie tylko dla USA ale też dla całego NATO, same USA dzięki nim ma większe rozeznanie nad tym jak naprawdę wygląda potencjał NATO. Zyskują poparcie społeczeństwa dla zbrojeń wojskowych i działań wywiadowczych oraz inwigilacji. Dzięki byciu w stanie wojny są lepiej przygotowani (na kilku płaszczyznach) na wybuch kolejnej.
Cytat:
W Europie największe państwa-mocarstwa Wlk. Brytania, Francja czy Niemcy odwróciły się od USA, zostaliśmy tylko my Polska - wierny Sancho Pansa kuszony wizami i patriotami by walczyć po stronie Ameryki.
Czemu to WB się od USA odwróciła? Co do reszty to czym by się różniła sytuacja gdyby nie te wojny? Francja i Niemcy tak czy siak by się od USA dystansowały i tym bardziej pewnie nie chcieliby słuchać USA w kwestii tego że trzeba zwiększyć nakłady na armię.
Cytat:
Amerykańskie społeczeństwo nie zaznało nigdy smaku walki na własnym terytorium
Zaznało. W końcu Waszyngton sam się nie spalił.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez Dagorad
Cytat:
Mocarstwem bez prawdziwych sojuszników...
A Korea Południowa i Tajwan? Czyli państwa które poniekąd swój byt opierają na sojuszu z USA? Jeżeli USA nie ma sojuszników to równie dobrze niemal nikt nigdy żadnych nie miał.
No właśnie opierają swój byt, Chiny grożą Tajwanowi, Korea Płn - Płd, ale gdyby nie to, już dawno oba tek kraje przestałyby być ich sojusznikiem. Czy w Ameryce Płd, istnieje sojusznik USA, w Azji oprócz tych państw są jeszcze jakieś nie licząc Japonii? Państwa arabskie nie są tak naprawdę sojusznikiem USA, kupują od nich broń bo mają najlepszą i tyle.
Nawet ich sojusznik Gruzja nie doczekał się pomocy podczas wojny z Rosją - nie licząc przetransportowania ich dywizji do ojczyzny - to Ci gest sojuszniczy...
Ciekawy co w przypadku ewentualnego konfliktu Polski z jakimś naszym sąsiadem zrobi Ameryka...
W Europie ostaliśmy się tylko my - samotny sojusznik USA, który ma tak nas naprawdę gdzieś...
Cytat:
Zamieszczone przez Dagorad
Cytat:
Stany Zjednoczone prowadząc swoją wojenna politykę - czyli wprowadzaniu "hamburgerowej demokracji" tam gdzie nigdy nie istniała - Afganistan, Irak sama strzela sobie w stopę.
Utrzymują kraj w stanie wojny, dzięki czemu nie popada on w izocjalizm tak bardzo dla niego naturalny. Mają poligony doświadczalne i zużywają część sprzętu, inną część sprzedają bądź oddają sojusznikom. Kontrolują Irak i jego ropę, kraj ten miał spory potencjał i mógłby w chwili obecnej być drugim Iranem. Gdyby nie inwazja na Irak inaczej wyglądałaby chociażby sprawa Syrii. Te wojny to doświadczenie nie tylko dla USA ale też dla całego NATO, same USA dzięki nim ma większe rozeznanie nad tym jak naprawdę wygląda potencjał NATO. Zyskują poparcie społeczeństwa dla zbrojeń wojskowych i działań wywiadowczych oraz inwigilacji. Dzięki byciu w stanie wojny są lepiej przygotowani (na kilku płaszczyznach) na wybuch kolejnej.
Które społeczeństwo popiera tak naprawdę działania USA(nie licząc ich)? Żadne tak naprawdę. Po Iraku - i nie wykryciu niczego Stany Zjednoczone dużo straciły w oczach świata, dodajmy do tego stosowanie tortur w Gauntanamo...
Jaki sprzęt oddają? Nie licząc dwóch wraków jakie dostaliśmy od Amerykanów, na naszą pomoc militarną nic nie dostaliśmy - ani wiz, ani nowoczesnego sprzętu, ani nawet rakiet patriot. I gdzie nasz Wielki Brat nam pomógł? Nawet z odwiertów łupków się wycofały firmy amerykańskie...
Jak inaczej wyglądała by sprawa Syrii? Wygląda tak jak wygląda, przylatuje do Ankary minister amerykański rozmawiać co można zrobić. W Libii USA czekały aż kto inny się pierwszy ruszy - Francja i Włochy, dopiero potem łaskawie się włączyły.
Skoro bawią się w takiego szeryfa, niech pilnują porządku wszędzie a nie tam gdzie mają swoje interesy.
Cytat:
Zamieszczone przez Dagorad
Cytat:
W Europie największe państwa-mocarstwa Wlk. Brytania, Francja czy Niemcy odwróciły się od USA, zostaliśmy tylko my Polska - wierny Sancho Pansa kuszony wizami i patriotami by walczyć po stronie Ameryki.
Czemu to WB się od USA odwróciła? Co do reszty to czym by się różniła sytuacja gdyby nie te wojny? Francja i Niemcy tak czy siak by się od USA dystansowały i tym bardziej pewnie nie chcieliby słuchać USA w kwestii tego że trzeba zwiększyć nakłady na armię.
A nie, uważasz, że Wlk. Brytania patrzy przychylnym okiem na działania Amerykanów? Sami mają swoje problemy, nie potrzeba im problemów za oceanu.
Cytat:
Zamieszczone przez Dagorad
Cytat:
Amerykańskie społeczeństwo nie zaznało nigdy smaku walki na własnym terytorium
Zaznało. W końcu Waszyngton sam się nie spalił.
W którym wieku? XIX? Dwie największe wojny czyli 1 i 2 toczyły się w Europie, nawet nie zahaczyły o Stany, które pozostawały neutralne, nawet gdy Hitler żądał najpierw Sudet, potem Czechosłowacji na końcu najechał nas. Obecnie społeczeństwo Amerykańskie nie pamięta co to wojna, co to strach o swój dom. A teraz gdy nagle terroryści uderzyli w Stany Zjednoczone, nagle przypomnieli sobie, że istnieje Europa i warto ją poprosić o pomoc.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
No właśnie opierają swój byt, Chiny grożą Tajwanowi, Korea Płn - Płd, ale gdyby nie to, już dawno oba tek kraje przestałyby być ich sojusznikiem. Czy w Ameryce Płd, istnieje sojusznik USA, w Azji oprócz tych państw są jeszcze jakieś nie licząc Japonii. Państwa arabskie nie są tak naprawdę sojusznikiem USA, kupują od nich broń bo mają najlepszą i tyle.
Nawet ich sojusznik Gruzja nie doczekał się pomocy podczas wojny z Rosją - nie licząc przetransportowania ich dywizji do ojczyzny - to Ci gest sojuszniczy...
Ciekawy co w przypadku ewentualnego konfliktu Polski z jakimś naszym sąsiadem zrobi Ameryka...
W Europie ostaliśmy się tylko my - samotny sojusznik USA, który ma tak nas naprawdę gdzieś...
Bredzisz.
My jak i cała reszta NATO pozostaje w sojuszu z USA, szczególnie Wielka Brytania. ANZUS, Izrael, Turcja, Kuwejt, Arabia Saudyjska, Japonia, Tajwan, Korea Pd. Pewnie jeszcze kilka mniejszych państw, o których nie pamiętam.
Gruzja nigdy nie była sojusznikiem USA.
Cytat:
A nie, uważasz, że Wlk. Brytania patrzy przychylnym okiem na działania Amerykanów? Sami mają swoje problemy, nie potrzeba im problemów za oceanu.
To nie jest kwestia opinii. WB opiera swoje relacje z USA na zasadzie "specjalnych stosunków". Prędzej wystąpią z UE niż zerwą bliskie relacje z USA.
Cytat:
Drogi użytkowniku Fenr1r pisałem już obszernie na temat polityki Rosji czy Chin wobec Płn, nie mam zamiaru się powtarzać, przykro mi.
Możesz mi łaskawie wskazać gdzie, bo nie mam pojęcia, w którym miejscu szukać?
Rosja nie zaangażuje się w konflikt w Korei z kilku powodów:
1. Nie ma tam żadnych interesów.
2. Zajęta jest ważniejszymi sprawami. Kaukaz, Ukraina.
3. KRLD to Chińska strefa wpływów.
Cytat:
Dodam tylko, że jak Korea Płn rozpoczęła budowę reaktora to oba państwa nie wpływały na nią jakoś mocno, mimo iż miały ku temu stosowne środki.
Chiny wiadomo, tylko co do tego ma Rosja?
Cytat:
I co z tego, że kontrolujemy miasta i główne drogi, skoro nie kontrolujemy pobocza - podobnie myśleli Rosjanie.
To chyba jest pytanie retoryczne?
Cytat:
Ilu ludzi wyemigrowało z Korei Płn - możesz mi podać liczby?
Nie mogę, bo tego nikt nie wie. Są relacje emigrantów, można nawet obejrzeć filmy w sieci z sytuacji w KRLD.
Cytat:
a póki co NATO jakoś nie wyraziło się, że weźmie udział w ewentualnej wojnie, chyba, że o czymś nie wiem.
Co ma do tego NATO? Rozumiesz czym jest NATO? Jeżeli KRLD nie zaatakuje terytorium USA, to sojusz jako całość nie ma żadnych podstaw do interwencji.
Cytat:
Lotnictwo można przyziemić rakietami, artylerią plot, nie można od razu zakładać, że 4mln armia rozpierzchnie się po przeleci nad nią F-16.
Poczytaj sobie moją dyskusję z Witią w temacie o WP o naziemnej obronie p-lot. Najpewniej pierwsze ataki z powietrza koalicji będą wymierzone w te systemy.
Cytat:
Różnica tkwi nie w sprzęcie ale w samych żołnierzach - wojsko koreańskie może posiadać wysokie morale, ze względu na fakt, że wbija im się do głów, że to nie oni są winni głodowi panującemu w kraju, tylko zachód a zwłaszcza USA.
Jak pokazuje wiele przykładów, samym morale nie wygrywa się wojen. Zobaczysz co się stanie kiedy ta 4 mln armia zacznie przymierać głodem, skończą się zapasy amunicji, a ich zabytkowy sprzęt zostanie zmieciony przez siły koalicji. Kiedy dotrze do nich, że żołnierze Korei Pd. i USA to nie troglodyci z włóczniami, tylko wyszkoleni fachowcy wsparci technologią, o której mieszkańcy KRLD nawet nie śnili.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
W którym wieku? XIX? Dwie największe wojny czyli 1 i 2 toczyły się w Europie, nawet nie zahaczyły o Stany, które pozostawały neutralne, nawet gdy Hitler żądał najpierw Sudet, potem Czechosłowacji na końcu najechał nas. Obecnie społeczeństwo Amerykańskie nie pamięta co to wojna, co to strach o swój dom. A teraz gdy nagle terroryści uderzyli w Stany Zjednoczone, nagle przypomnieli sobie, że istnieje Europa i warto ją poprosić o pomoc.
Co nie zmienia faktu iż słowo "nigdy" było kłamstwem. Kiedy Amerykanie prosili Europę o pomoc przy okazji tych zamachów w Bostonie? I o jaką pomoc?
Cytat:
No właśnie opierają swój byt, Chiny grożą Tajwanowi, Korea Płn - Płd, ale gdyby nie to, już dawno oba tek kraje przestałyby być ich sojusznikiem. Czy w Ameryce Płd, istnieje sojusznik USA, w Azji oprócz tych państw są jeszcze jakieś nie licząc Japonii? Państwa arabskie nie są tak naprawdę sojusznikiem USA, kupują od nich broń bo mają najlepszą i tyle.
Nawet ich sojusznik Gruzja nie doczekał się pomocy podczas wojny z Rosją - nie licząc przetransportowania ich dywizji do ojczyzny - to Ci gest sojuszniczy...
Ciekawy co w przypadku ewentualnego konfliktu Polski z jakimś naszym sąsiadem zrobi Ameryka...
W Europie ostaliśmy się tylko my - samotny sojusznik USA, który ma tak nas naprawdę gdzieś...
No i? Czym jest według ciebie sojusznik? Bo wychodzi na to że niemal nikt żadnego sojuszu nie ma ani nigdy nie miał. W tym żadne mocarstwo więc jak niby fakt iż USA też rzekomo nie ma im to miano choć trochę odbiera?
Cytat:
Nawet ich sojusznik Gruzja nie doczekał się pomocy podczas wojny z Rosją - nie licząc przetransportowania ich dywizji do ojczyzny - to Ci gest sojuszniczy..
Jaki dokument mówi/mówił o sojuszu Gruzja-USA?
Cytat:
Które społeczeństwo popiera tak naprawdę działania USA(nie licząc ich)? Żadne tak naprawdę. Po Iraku - i nie wykryciu niczego Stany Zjednoczone dużo straciły w oczach świata, dodajmy do tego stosowanie tortur w Gauntanamo...
No i co z tego? USA ma obchodzić to czy jakiś ślimakożerca ich popiera? Im zależy na poparciu swoich obywateli, którzy (przynajmniej część) wojny chcieli.
Cytat:
Jaki sprzęt oddają? Nie licząc dwóch wraków jakie dostaliśmy od Amerykanów, na naszą pomoc militarną nic nie dostaliśmy - ani wiz, ani nowoczesnego sprzętu, ani nawet rakiet patriot. I gdzie nasz Wielki Brat nam pomógł? Nawet z odwiertów łupków się wycofały firmy amerykańskie...
Tyle że ja pisałem o sprzęcie który dostają Irakijczycy i Afgańczycy.
Cytat:
Jak inaczej wyglądała by sprawa Syrii? Wygląda tak jak wygląda, przylatuje do Ankary minister amerykański rozmawiać co można zrobić.
Gdyby w Iraku panowała dyktatura to z pewnością wyglądałaby inaczej.
PS.
Cytat:
W Europie ostaliśmy się tylko my - samotny sojusznik USA, który ma tak nas naprawdę gdzieś...
A co powinni nam wysyłać co rok kwiaty i bombonierkę? To nasi zachowują się tak jakbyśmy byli gotowi wszystko zrobić za nic. Więc USA korzysta ile może bo ma w tym swój interes, tymczasowo nie ma interesu w budowaniu u nas jakieś linii obrony czy zniesieniu nam wiz. Swoją drogą to mnie bawi to wołanie o wizy, zniosą i co będzie dalej? Kraj zacznie płynąć mlekiem i miodem? Wszystkie wskaźniki polecą w górę? Zwiększy się nasza obronność? Politycy zrobili wielkie halo wokół niczego zamiast skupić się na czymś poważnym.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Rosja (...) Posiada bowiem bazę marynarki wojennej w Damaszku...
Chyba dla poduszkowcow :mrgreen: Z Damaszku do M.Srodziemnego jest jakies 150km w linii prostej no chyba ze Syryjczycy wykopali kanal albo M.Srodziemne zalalo kawal ich kraju ;)
P.S.Rosja ma baze morska ale w...Tartus
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Mocarstwem bez prawdziwych sojuszników...
Na jakiej podstawie tak twierdzisz :shock:
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie wiem czy pamiętasz fakt, ale przypomnij sobie ile to razy służby bezpieczeństwa USA po WTC chwaliły się ile to zamachów udaremniły. A po Bostonie dosłownie w kilka godzin Barak oświadcza, że miał miejsce zamach terrorystyczny. Skąd ta pewność?
A jak mozna inaczej zdefiniowac to co sie wydarzylo w Bostonie?Tak jak pisalem juz wczesniej wywiad nie moze zagwarantowac 100% bezpieczenstwa przed takimi atakami.Fakt ze CIA oraz FBI udaremnily wczesniejsze proby innych atakow swiadczy tylko o ich profesjonalizmie.Gorzej by bylo gdyby udaremnily jeden atak a zawiodly przy 10 innych :!:
Kazdy moze byc terrorysta a materialy do zmontowania bomby znajdziesz nawet we wlasnym domu.Potrafisz sie przed tym ustrzec?Watpie ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Różnica tkwi nie w sprzęcie ale w samych żołnierzach - wojsko koreańskie może posiadać wysokie morale,.
Nawet najwiekszym morale nie zatrzymasz rakiet i bomb ;)
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Szeregowy żołnierz był tam gorzej traktowany niż pies. Podobnie jak wojsko irackie.
Zas w Korei Pl. wladza nosi zolnierzy na rekach i dopieszcza w kazdy mozliwy sposob?
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
I tu się kapkę mylisz, pomimo przewagi w uzbrojeniu i wojskach, państwa arabskie były źle dowodzone, w Egipcie czy w Syrii dowódców nie mianowano ze względu na zasługi czy posiadaną wiedzę, tylko na powiązania rodzinne z rządzącym reżimem. Po drugie choćby wojsko egipskie było źle dowodzone, wyszkolone o niskich morałach. Szeregowy żołnierz był tam gorzej traktowany niż pies. Podobnie jak wojsko irackie.
Nie myle sie po prostu podalem jedna z wielu przyczyn kleski koalicji antyizraelskiej a to robi roznice.Zenujace dowodzenie nie zmienia faktu ze nowatorska taktyka przyczynila sie do zwyciestwa Izraela
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Rosja wspiera reżim, a nie bojowników.
Zrozumiala postawa bo skad maja wiedziec jakie pomysly na przyszlosc maja bojownicy ;)
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Skoro ja stawiam wątpliwe hipotezy to jak mam nazwać Twoje ExNowy?
1- Czemu Korei Płd ma zależeć na połączeniu z płn, podaj mi choć jeden racjonalny powód, którego nie da się podważyć.
2 - Polityka ma to do siebie, że nigdy nie wiadomo co się może stać. Popatrz na mapę, poszukaj na niej sojuszników USA w Azji, a następnie sojuszników Chin? Wyjdą ciekawe rzeczy co? Poszukaj też informacji na temat zatargów Chin o wyspy z innymi krajami.
3- :D nie ma co - pomoc w Afganie, pomoc w Iraku a my nie dostaniemy rakiet tylko Rumunie, bo się bardziej opłaca, nie rozśmieszaj mnie :D
4- KRLD to straszak dla Korei Płd i Japonii a więc sojuszników USA...
Ad.1 Niemcy zjednoczyły się, Korea też mogłaby. Korea Płd chętnie wyeliminowałaby zagrożenie z Północy. Wojna jest jednak bardzo kosztowna, a może być niszczycielska. Południe nie jest wiec zainteresowane bezpośrednią wojną, ale chce upadku Kima. Upadek KRLD to mniejsze wydatki na obronę przed nią. Zjednoczenie Koreii to kilkadziesiąt milionów wygłodzonych kilentów na produkty południowo koreańskeij gospodarki. Zasoby i minerealne bogactwa pólnocy Koreii też nie są do pogardzenia. Oczywiste to zyski dla Południa.
Ad. 2. Listę sjuszników USA podał ci już fenr1r nie będę się więc powtarzał. Wniosek Chiny zyskują na współpracy z USA, a stracą na popieraniu Kima.
Ad. 3. Co to ma od rzeczy w sprawie baterii patriotów w Polsce. Stany nie mają powodu do wydawania teraz zbędnej tu kasy. Mają znacznie prostrze sposoby na załatwienie tego problemu. Dlatego te rakiety wystarczą w Rumunii. Rosja może sobie gadać co chce, ale to nie ona decyduje o polityce i wydatkach USA.
Ad. 4. KRLD jest straszakiem, każdy to wie. Niestety jego nieobliczalność i szaleństwo posnięte do absurdu powoduje iż nie można lekceważyć tych zagrożeń.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Pomoc dla Korei Płn może iść różnymi kanałami, nie koniecznie prosto z Chin czy Rosji :) a póki co NATO jakoś nie wyraziło się, że weźmie udział w ewentualnej wojnie, chyba, że o czymś nie wiem.
Pomoc dla KRLD już teraz jest tak wielka, że miliony koreańczyków na Północy głoduje, a Kim straszy wojną bo nie potrafi ich nakarmić.
NATO jest sojuszem obronnym. Jeśli ktoś zaatakuje członka sojuszu to dozna bolesnego wyrazu tego sojuszu. NATO nie potrzebuje wyrażać tego w każdej trudnej sprawie, wystarczy, że ono jest. Póki co można spać spokojnie.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
No tak znów dostałem pokrętną logikę, przy braku jakich kolwiek źródeł. Na słowo przestałem wierzyć jak byłem dzieckiem. Poprosiłem choćby o jedną pozycję, a nawet tego nie mogę dostać. Książek w bibliotekach o 1 czy 2wś jest masa...
Moja logika jest prosta. Chcesz poczytać coś więcej o 1 i 2 WŚ, idź do biblioteki tam znajdziesz obszerną bibliografię.
Proponuję zacząć od podstaw. Poznaj podastawowe fakty potem moższesz szukać czegoś bardziej złożonego.
Nie licz, że wszystko podadzą ci na tacy.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Nie ma to jak zmasowany atak :)
No nic trzeba bronić pozycji :)
A więc:
Do użytkownika Fenr1r:
Nie bredzę :) wprost przeciwnie, mówię jak jest naprawdę. Stany Zjednoczone nie mają prawdziwych sojuszników, NATO powstało pod wpływem zagrożenia za strony Związku Radzieckiego, obecnie zagrożenie minęło ale struktura się nie rozpadła. Obecnie USA nie potrzebują tak naprawdę, już NATO bo po co? Nikt tak naprawdę nie zagrozi hegemonii Stanów na świecie. Rosja czy Chiny nie dysponują tak naprawdę ułamkiem sił jaki mają USA. Technologicznie są daleko w tyle. Jedynym zagrożeniem dla tego państwa są rakiety balistyczne z głowicami. Ale i na to znalazły sposób - rakiety patriot umieszczone w niektórych krajach mogą skutecznie zahamować groźbę ataku. Ale czy jest na świecie państwo, które zdecyduje się na otwarty konflikt z taką potęgą militarną? Nie. Eksperci amerykańscy szacują, że rakiety Kima z głowicą mogą dolecieć do terytorium St. Zjedn. Ale po drodze, mają Amerykańską Flotę Pacyficzną, bazy na wyspach wyposażone w sprzęt zdolny je zniszczyć. NATO jest tak naprawdę obecnie dobrą przykrywką dla działań Stanów Zjednoczonych.
Wlk. Brytania jest w sojuszu w Stanami Zjednoczonymi, ale jaki ma w tym interes? Ochrona przed kim? Nic temu państwu nie zagraża. Państwa europejskie związane są w UE, Rosja zamiast gróźb militarnych woli groźby ekonomiczne, które są bardziej skuteczne.
ANZUS - kto zagraża Australia czy N. Zelandii? Jeżeli podpisujemy sojusz, to wymierzony w kogoś. No to w kogo? Koreę Płn, Chiny? Żadne z tych państw nie ma tak naprawdę interesu by im zagrażać.
Izrael - związał się sojuszem z USA z konieczności nie z wyboru - państwa arabskie dostawały sprzęt z ZSRR więc Izrael z USA bo Europa nie chciała sprzedawać. Jedynym zagrożenie dla Izraela jest chyba tylko Iran, ale nawet on nie odważy się na atak, wiedząc, że spotka się on z odpowiedzią. Irak dostał za swoje operacja "Opera", więc skoro Izrael może i potrafi dosięgnąć państwa, z którym nie graniczy to spokojnie sięgnie i Iranu. Po za tym stosunki pomiędzy tymi krajami uległy ochłodzeniu po tym jak Biały Dom mediował i lobował by Izrael odpuścił Palestyńczykom.
Turcja, Kuwejt, Arabia Saudyjska - jak już pisałem kupują broń, ale czy są sojusznikami z prawdziwego zdarzenia? Czy ich siły zbrojne brały udział w drugiej wojnie w Iraku? Nie. Kuwejt czy Arabia Saudyjska pozbyły się dyktatora, któremu marzyło się imperium, a przy tym zarobiły nie co grosza za stacjonowanie na ich terytorium sił sojuszu.
Japonia, Korea Płd - tak długo jak zagraża im Kim, tak długo będą stały przy boku USA, nie będzie Kima skończy się mianownik łączący te państwa.
Tajwan - jak wyżej tyle, że tu mamy do czynienia z Chinami.
Czemu uważasz, że Gruzja nie była sojusznikiem USA, skoro wysyłała swoją dywizje do Iraku? Skoro pomogli im, Stany Zjednoczone powinny pomóc im. Nieprawdaż?
Pisałem, musiałeś czytać bardzo nieuważnie post na stronie 5 powyżej Twojego :)
To oczywiste, że Rosja nie zaangażuje się otwarcie w konflikt w Korei. Nie pisałem tak nawet. Ale:
1 - w pewnym momencie Rosja albo Chiny mogą skutecznie zabiegać o przerwanie walk na forum ONZ czy choćby grając na uczuciach opinii publicznej
2 - oba te kraję pod pozorem pomocy humanitarnej dla biednej ludności Korei Płn mogą podsyłać im broń. Sprawdzi ktoś co przebywa granicę?
3 - interes Rosji w Korei jest prosty jak drut - sami szachują Kima, ale wiedzą, że on lepszy Kim za płotem niż marionetka USA na jego tronie. Po drugie wspólna granica, poligony, bazy Rosji na Syberii. Putin musiałby zgłupieć by pozwolić, by nagle amerykańscy żołnierze znaleźli się tak blisko. Poparzcie na sprawę patriotów w Polsce, u nas zablokowali bo twierdzili, że są wymierzone w Rosję, to pozwolą na podobną rzecz w Korei tuż pod swoim nosem?
Co do emigrantów - oczywiście istnieją, ale czy wśród nich znajdziemy osobę, która będzie nowym przywódcą Korei Płn? Nie, nie ma tam żadnej opozycji, a więc nie ma przyszłego przywódcy.
Co ma NATO do wojny? Jak sam stwierdziłeś pozostaje w sojuszu z USA, a skoro wojnę można wypowiedzieć, nie mając dowodów (2 wojna w Iraku) to można wypowiedzieć, z powodu zagrożenia atakiem atomowym. Taka wojna prewencyjna.
Nie mówiłem, że Kim ma szanse wygrać bo jej nie ma, ma za to szanse pokazać, że jest zdeterminowanym przywódca, który nie cofnie się pod groźbami ataku.
Do użytkownika Dagorad:
Czy napisałem gdzieś na temat pomocy po zamachach w Bostonie? Chodziło mi po WTC.
Czym jest sojusz? Świstkiem papieru, który można podrzeć, spalić, zgubić - nie zobowiązuje on praktycznie do niczego. Sojusze można zawierać, zrywać, łamać. Wszystko zależy od sytuacji w której znajdzie się dane państwo. Czy dajmy na to Pakistan jest sojusznikiem USA - wspomogli i pozwolili na walkę z terrorystami na własnym podwórku.?
Nie, oba te kraje miały wspólny interes - Pakistanowi a bardziej juncie wojskowej zaczęły zagrażać bojówki terrorystów, USA akurat wkracza do Afganistanu, niech więc oni załatwią to za nas - ewentualne krzywdy spadną na nich nie na nas. Tak długo jak państwa ( głowy nimi rządzące) widzą interes by związać się z jakimś silniejszym państwem tak długo będzie trwał sojusz. Od dobrej woli rządzących zależy czy wypełnią te zobowiązania.
Nie odbieram USA statusu mocarstwa, nie będzie, niech się pcha, niech robi porządek na świecie, ale niech nie wciąga w to innych mamiąc obietnicami.
Na temat Gruzji i USA już pisałem.
Opinia publiczna światowa ma to do siebie, że potrafi dużo. Lubi ktoś Kima? Nie głodzi naród, grozi innym, opinia światowa go nie lubi. Amerykanie mogą popierać swoje rządy, ale gdy nie zaczną zwracać uwagi na opinię reszty świata szybko popadną w izolacjonizm na arenie międzynarodowej.
A my kiedy dostaniemy nasz sprzęt? Polsce też się chyba coś należy za wysłanie naszych żołnierzy by ginęli w Afganistanie czy Iraku. Nie zaprzeczysz chyba?
Masz racje nasi politycy zapomnieli o jednej ważnej rzeczy - skoro już całujemy kogoś w du... to chociaż coś dostańmy w zamian. Cukierka nie bąka... Wizy, były by dobrym gestem symbolicznym przyjaźni USA - Polska, ale za nimi powinien iść sprzęt wojskowy. Nasza flota niedługo dołączy do wrakowiska na Bałtyku, nie mogą nam odstąpić za free coś co nie wymaga kosztownych remontów?
Do użytkownika Zając:
Pomyliłem się, napisałem z głowy - mea culpa.
Poruszyłeś ciekawą kwestię - nie można się ustrzec, ale skoro służby bezpieczeństwa USA tak szybko zidentyfikowały zamachowców to musiały mieć ich na celowniku? Nie rozpoznasz twarzy wśród tysiąca innych jeśli nie wiesz kogo szukasz. Liczba zamachów zwłaszcza ze strony islamskich zamachowców będzie zapewne rosnąć,w krajach islamskich nikt nie kocha i nie pokocha USA, dla nich to diabeł, którego należy zniszczyć. Dlatego napisałem, że Stany Zjednoczone strzeliły sobie w stopę w Iraku czy w Afganistanie. Przypadkowe ofiary wśród cywilów po ostrzelaniu jakieś wioski gdzie domniemanie byli terroryści, przetrzymywanie i torturowanie ludzi w Guantanamo - pomimo iż nie postawiono wieli formalnych zarzutów.
Do użytkownika ExNowy:
1 - Jakie zyski? Korea jakoś nie zbroi się nie wiadomo jak (nadal ma F-5 czy Phantomy), upadek Kima dla Korei Płd jest fajną opcją ale nie zjednoczenie. Jacy wygłodnieli klienci? Co Ty bredzisz? Chcesz dostarczyć ludziom, żyjącym większości w epoce kamienia nowoczesność. I co z nią zrobię, skoro większość ludzi nie widziała tam nigdy lodówki czy mikrofalówki? By móc wydobywać te surowce, muszą najpierw położyć drogi, unowocześnić kolej - ile lat minie by Korea Płn dogoniła Płd. Zastanów się.
2- odpisałem już na ten zarzut innym użytkownikom.
3 - :D :D jako sojusznik USA chyba powinniśmy je dostać, bez względu na Rosję, to chyba oczywiste? Bo zadziwiająco szybko po reakcji Kremla Biały Dom szybko podwinął ogon i się przeniósł do Rumunii.
4- Podobnie jak Iran - grozi, dalej bawią się w reaktor atomowy, ale jak widać nikt nie szykuje się do wojny z tym krajem.
Póki co Kim straszy, straszył jego ojciec, straszył i dziadek i jak widać nic się nie stało.
Ja nie liczę, że podadzą mi na tacy, grzecznie poprosiłem mam do tego prawo. Ale co się dziwie - podobnie było na moje pytanie w debacie Smoleńskiej. Pozostało bez odpowiedzi.
Drodzy użytkownicy - skoro ktoś chce, prosi mnie skąd coś wiem staram się mu pokazać źródło. Zając prosił mnie bym wskazał źródło o braku rekrutów w armii amerykańskiej po Iraku, podałem mu trzy linki. A Ty nie możesz mi nawet podać jednej pozycji swoich rewelacji to nie mamy o czym rozmawiać.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie ma to jak zmasowany atak :)
No nic trzeba bronić pozycji :)
Widocznie twoja pozycja nie jest podzielana przez innych.
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Do użytkownika ExNowy:
1 - Jakie zyski? Korea jakoś nie zbroi się nie wiadomo jak (nadal ma F-5 czy Phantomy), upadek Kima dla Korei Płd jest fajną opcją ale nie zjednoczenie. Jacy wygłodnieli klienci? Co Ty bredzisz? Chcesz dostarczyć ludziom, żyjącym większości w epoce kamienia nowoczesność. I co z nią zrobię, skoro większość ludzi nie widziała tam nigdy lodówki czy mikrofalówki? By móc wydobywać te surowce, muszą najpierw położyć drogi, unowocześnić kolej - ile lat minie by Korea Płn dogoniła Płd. Zastanów się.
2- odpisałem już na ten zarzut innym użytkownikom.
3 - :D :D jako sojusznik USA chyba powinniśmy je dostać, bez względu na Rosję, to chyba oczywiste? Bo zadziwiająco szybko po reakcji Kremla Biały Dom szybko podwinął ogon i się przeniósł do Rumunii.
4- Podobnie jak Iran - grozi, dalej bawią się w reaktor atomowy, ale jak widać nikt nie szykuje się do wojny z tym krajem.
Póki co Kim straszy, straszył jego ojciec, straszył i dziadek i jak widać nic się nie stało.
1. Korea w ewidentny sposób zyskiwała by na zjednoczneiu. Zatem jest to korzystne, zwłaszcza dla południa, które jest znacznie wyżej rozwinięte.
Tania siła robocza oraz surowce z Korei północnej są jak najbardziej pożądane. Budowa dróg i infrastruktury to tylko dalsze inwestycje.
Skoro nie dostrzegasz, że nawet zacofanego człowieka można nauczyć życia w lepszym świecie to nie zrozumiesz korzyści płynących z rozwoju gospodarczego.
2. Cóż z tego kiedy nie dostrzegasz istniejacych zależności, sojuszy oraz koszyści ze współpracy, ani strat z popierania Kima grożącego wojną.
3. Jako sojusznik USA nie musimy niczego dostawać. Po co Stany mają teraz wydawać pieniądze na zbędne rakiety w Polsce. Te rakiety są tu póki co niepotrzebne. Jak zajdzie potrzeba to tu będą. Rosja może sobie trabić co chce, nie ona decyduje o decyzjach i wydatkach wojskowych USA.
4. Iran ma zdecydowanie większy potencjał od Koreii Północnej. KRLD jest retorycznie bardziej agresywna. Oba te kraje mogą stwarzać zagożenie.
Nie lekceważy się takich zagrożeń.
Cytat:
Zamieszczone przez Chochik20
Ja nie liczę, że podadzą mi na tacy, grzecznie poprosiłem mam do tego prawo. Ale co się dziwie - podobnie było na moje pytanie w debacie Smoleńskiej. Pozostało bez odpowiedzi.
Drodzy użytkownicy - skoro ktoś chce, prosi mnie skąd coś wiem staram się mu pokazać źródło. Zając prosił mnie bym wskazał źródło o braku rekrutów w armii amerykańskiej po Iraku, podałem mu trzy linki. A Ty nie możesz mi nawet podać jednej pozycji swoich rewelacji to nie mamy o czym rozmawiać.
W dyskusji o katastrofie w Smoleńsku dawałem sporo linków, ale jakoś nic ci to nie pomogło w zrozumieniu problemów.
Nie zamierzam więc linkować ci kolejnej bibliografii, udaj się z tym do pierwszej lepszej biblioteki. Znajdziesz tam niejedną interesującą pozycję.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Nie ma to jak zmasowany atak :)
No nic trzeba bronić pozycji :)
Widocznie twoja pozycja nie jest podzielana przez innych.
Widzę, że nie zrozumiałeś mojej ironii.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
Do użytkownika ExNowy:
1 - Jakie zyski? Korea jakoś nie zbroi się nie wiadomo jak (nadal ma F-5 czy Phantomy), upadek Kima dla Korei Płd jest fajną opcją ale nie zjednoczenie. Jacy wygłodnieli klienci? Co Ty bredzisz? Chcesz dostarczyć ludziom, żyjącym większości w epoce kamienia nowoczesność. I co z nią zrobię, skoro większość ludzi nie widziała tam nigdy lodówki czy mikrofalówki? By móc wydobywać te surowce, muszą najpierw położyć drogi, unowocześnić kolej - ile lat minie by Korea Płn dogoniła Płd. Zastanów się.
2- odpisałem już na ten zarzut innym użytkownikom.
3 - :D :D jako sojusznik USA chyba powinniśmy je dostać, bez względu na Rosję, to chyba oczywiste? Bo zadziwiająco szybko po reakcji Kremla Biały Dom szybko podwinął ogon i się przeniósł do Rumunii.
4- Podobnie jak Iran - grozi, dalej bawią się w reaktor atomowy, ale jak widać nikt nie szykuje się do wojny z tym krajem.
Póki co Kim straszy, straszył jego ojciec, straszył i dziadek i jak widać nic się nie stało.
1. Korea w ewidentny sposób zyskiwała by na zjednoczneiu. Zatem jest to korzystne, zwłaszcza dla południa, które jest znacznie wyżej rozwinięte.
Tania siła robocza oraz surowce z Koreii północnej są jak najbardziej porządane. Skoro nie dostrzegasz, że nawet zacofanego człowieka można nauczyć życia w lepszym świecie to nie rozumiesz korzyści płynących z rozwoju gospodarczego.
2. Cóż z tego kiedy nie dostrzegasz istniejacych zależności, sojuszy oraz koszyści ze współpracy, ani strat z popierania Kima grożącego wojną.
3. Jako sojusznik USA nie musimy niczego dostawać. Po co Stany mają teraz wydawać pieniądze na zbędne rakiety w Polsce. Te rakiety są tu póki co niepotrzebne. Jak zajdzie potrzeba to tu będą. Rosja może sobie trabić co chce, nie ona decyduje o decyzjach i wydatkach wojskowych USA.
4. Iran ma zdecydowanie większy potencjał od Koreii Północnej. KRLD jest retorycznie bardziej agresywna. Oba te kraje mogą stwarzać zagożenie.
Nie lekceważy się takich zagrożeń.
1 - Tania siła robocza, o czym Ty mówisz? Czy po zjednoczeniu Niemiec do RFN napłynęła nagle tania siła robocza? Czym się ma objawić po zjednoczeniu ten dobrobyt gospodarczy według Ciebie? Bo sam sobie przeczysz - z jednej strony darmowa i tania siła robocza z drugiej strony życie w luksusie dla kogo? Bo chyba nie dla robotników - zamienią Kima z płn na "Kima" z płd. Zresztą czym ten człowiek z płn zapłaci? Surowcami? Nie, on nie dostanie nic tak naprawdę.
2 - Sojusz to tylko dane słowo, nie istnieje gwarancja, że się dostawać. Co się stanie jak zabraknie Kima "straszaka". Czy wówczas Korea i Japonia nadal będą tak chętne popierać działania USA np. wobec Chin?
3 - Pobudka! Czas wstać! Sojusz jest niczym przyjaźń, a czym cementujemy przyjaźń jeśli nie gestami dobrej woli. Na co Polsce potrzebny jest sojusznik, który nic nie daje ale dużo żąda?
4 - Iran ma większy potencjał, chyba tylko w ropie naftowej. Oba te kraje są militarnie zacofane.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
jakiś komentarz na temat rosyjskich manewrów na szwedzkim niebie? ;)
NATO się nie popisało...
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Dla tych, którzy nic nie wiedzą:
http://www.tvn24.pl/rosjanie-symulowali ... 232,s.html
No cóż, nie pierwszy raz Rosjanie robią coś takiego, więc odpowiedź powinna być natychmiastowa.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez chochlik20
[1 - Tania siła robocza, o czym Ty mówisz? Czy po zjednoczeniu Niemiec do RFN napłynęła nagle tania siła robocza? Czym się ma objawić po zjednoczeniu ten dobrobyt gospodarczy według Ciebie? Bo sam sobie przeczysz - z jednej strony darmowa i tania siła robocza z drugiej strony życie w luksusie dla kogo? Bo chyba nie dla robotników - zamienią Kima z płn na "Kima" z płd. Zresztą czym ten człowiek z płn zapłaci? Surowcami? Nie, on nie dostanie nic tak naprawdę.
2 - Sojusz to tylko dane słowo, nie istnieje gwarancja, że się dostawać. Co się stanie jak zabraknie Kima "straszaka". Czy wówczas Korea i Japonia nadal będą tak chętne popierać działania USA np. wobec Chin?
3 - Pobudka! Czas wstać! Sojusz jest niczym przyjaźń, a czym cementujemy przyjaźń jeśli nie gestami dobrej woli. Na co Polsce potrzebny jest sojusznik, który nic nie daje ale dużo żąda?
4 - Iran ma większy potencjał, chyba tylko w ropie naftowej. Oba te kraje są militarnie zacofane.
1. Po zjednoczeniu NIemiec wielu Niemców z byłego NRD przenosiło się do RFN. Jako tania siła robocza, zarabiali oni tam więcej niż w byłym NRD, ale mniej niż Niemcy z Niemiec Zachodnich. Jednak korzystali na tym wszycy Niemcy. Niemiecka gospodarka potrzebowała dużo taniej siły roboczej, dlatego było tam tylu różnych gastarbaiterów. Dzięki temu gospodarka niemiecka poprawiała swoją konkurencyjność, przez obniżanie kosztów. Niemcy zwiększały produkcję, bo przybyło kilkanaście mln Wschodnich Niemców, klientów na niemieckie produkty np. kolejne mln nowych samochodów itd. Wzrost gospodarczy i poprawa życia Niemców oczywisty. Problemów było i jest cała masa np. upadające zakłady na wschodzie, bezrobocie, wydatki na infrasturkturę itd, ale takie jest życie na tej ziemi.
Zjednoczenie Koreii mogłoby dać podobny efekt. Poprawa konkurencyjności gospodarki, wzrost liczby kilentów, plus zasoby naturalne, wzrost produkcji.
Zatem ja sobie nie zaprzeczałem tylko ty nie byłeś w stanie dostrzec oczywistych korzyści zjednoczenia Niemiec czy Koreii.
2. Gdybologia przez ciebie przemawia. Japonia i Korea są silnie związane z USA gospodarczo, militarnie i politycznie. Upadek Kima nic tu nie zmienia. Chiny są oczywistym konkurentem dla Koreii i Japonii, więc USA pozostaje sojusznikiem. Straszak Kima jedynie generuje koszty na przeciwstawianie się temu zagrożeniu.
3. Sojusz to sojusz, a nie jakaś altruistyczna przyjaźń. Sojusznicy zwykle mają jakieś wspólne interesy, ale zwykle to silniejsza strona decyduje jakie i kiedy będą realizowane. USA nie musi wydawać kasy na patrioty w Polsce, bo są tu teraz niepotrzebne. Wystarczającym gestem dobrej woli było np. przysłanie do Polski amerykańskich lotników. Mamy tu zdaje się wiele do naprawienia.
Nie zapominaj też o inwestycjach naszych sojuszników np. fabryki GM Opla w Polsce. Takie inwestycje są nam bardziej potrzebne niż rakiety.
4. Iran ma też kilka krotnie większy potencjał ludnościowy, dużo więcej zasobów naturalnych, newralgiczne położenie nad strategicznie istotną Zatoką Perską itd.
KRLD i Iran mają zacofane armie, ale nawet prymitywny terorysta może narobić wiele szkód. Dlatego należy uważnie przyglądać się takim państwom, które wygrażają wojną czy np. zniszczeniem swoich sąsiadów lub wyimaginowanych wrogów.
-
Re: Problemy wojny i pokoju
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
1. Po zjednoczeniu NIemiec wielu Niemców z byłego NRD przenosiło się do RFN. Jako tania siła robocza, zarabiali oni tam więcej niż w byłym NRD, ale mniej niż Niemcy z Niemiec Zachodnich. Jednak korzystali na tym wszycy Niemcy. Niemiecka gospodarka potrzebowała dużo taniej siły roboczej, dlatego było tam tylu różnych gastarbaiterów. Dzięki temu gospodarka niemiecka poprawiała swoją konkurencyjność, przez obniżanie kosztów. Niemcy zwiększały produkcję, bo przybyło kilkanaście mln Wschodnich Niemców, klientów na niemieckie produkty np. kolejne mln nowych samochodów itd. Wzrost gospodarczy i poprawa życia Niemców oczywisty. Problemów było i jest cała masa np. upadające zakłady na wschodzie, bezrobocie, wydatki na infrasturkturę itd, ale takie jest życie na tej ziemi.
Zjednoczenie Koreii mogłoby dać podobny efekt. Poprawa konkurencyjności gospodarki, wzrost liczby kilentów, plus zasoby naturalne, wzrost produkcji.
Zatem ja sobie nie zaprzeczałem tylko ty nie byłeś w stanie dostrzec oczywistych korzyści zjednoczenia Niemiec czy Koreii.
Zapominasz o jednej rzeczy NRD istniały już zakłady produkcyjne, infrastruktura, a po obu stronach istniała chęć zjednoczenia, a czy w Korei Płn masz rozwiniętą infrastrukturę czy zakłady produkcyjne? Po drugie - w NRD istniały rzeczy z zachodu, a czy w domu Koreańczyka z Płn. spotkasz lodówkę, komputer? Większość z nich żyje biednie, nie wie nic o tych rzeczach. Myślisz, że Koreańczycy z Płn pragną zjednoczenia?
Zresztą zapomniałeś o jednej bardzo ważnej rzeczy - praktycznie nigdy nie istniało państwo koreańskie, Koreańczycy nie mają więc świadomości historycznej aby się zjednoczyć. Dla Koreańczyka z płd, Koreańczyk z płn to praktycznie inny naród.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1020223,tit ... omosc.html
Cytat z tego artykułu:
"Po śmierci w grudniu ubiegłego roku północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Ila w Korei Południowej wznowiono debatę na temat perspektyw zjednoczenia z Północą. Lecz sondaże przeprowadzane jeszcze przed śmiercią Kima wykazały malejący entuzjazm Koreańczyków z Południa dla zjednoczenia z powodu ogromnych kosztów."
Trochę inne źródło:
http://en.wikipedia.org/wiki/Korean_reunification
Może to uświadomi Ci, że połączenie obu państw koreańskich w jedno, nie będzie łatwą drogą, i zamiast natychmiastowych korzyści może przynieść skutki odwrotne.
Ciekawy artykuł - warto go przeczytać, dobre poparcie moich argumentów:
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/9806 ... e-polnocna
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
2. Gdybologia przez ciebie przemawia. Japonia i Korea są silnie związane z USA gospodarczo, militarnie i politycznie. Upadek Kima nic tu nie zmienia. Chiny są oczywistym konkurentem dla Koreii i Japonii, więc USA pozostaje sojusznikiem. Straszak Kima jedynie generuje koszty na przeciwstawianie się temu zagrożeniu.
Korei bardziej jest do Chin niż do USA - choćby kulturowo czy historycznie (patrz ostatni artykuł). Są związane bo jest Kim, nawet gdy zabraknie Kima przy USA zostanie zapewne tylko Japonia ze względu na Chiny cz Rosję. Japonia czy Korea nie są aż tak związane gospodarczo z USA, nawet gdy upadnie ich sojusz i tak rynek amerykański nadal będą zalewać towary z tamtąd.
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
3. Sojusz to sojusz, a nie jakaś altruistyczna przyjaźń. Sojusznicy zwykle mają jakieś wspólne interesy, ale zwykle to silniejsza strona decyduje jakie i kiedy będą realizowane. USA nie musi wydawać kasy na patrioty w Polsce, bo są tu teraz niepotrzebne. Wystarczającym gestem dobrej woli było np. przysłanie do Polski amerykańskich lotników. Mamy tu zdaje się wiele do naprawienia.
Nie zapominaj też o inwestycjach naszych sojuszników np. fabryki GM Opla w Polsce. Takie inwestycje są nam bardziej potrzebne niż rakiety.
Zapominasz się o jednej rzeczy - patrioty nie powinniśmy traktować jako broni ale jako gestu symbolicznego, cementujące sojusz, podobnie jak wizy. Wystarczy, że do naszego kraju przyleci prezydent amerykański a już nasi politycy będą piali peony na jego cześć.
Wytłumacz mi czemu w takim razie po ewidentnych protestach Rosjan, przesunięciu do obwodu - Iskanderów, Amerykanie nagle zmienili gatkę i zamiast prawdziwych rakiet mamy "papierowe" (ćwiczebne). Fabryki są oczywiście nam potrzebne, ale też silna marynarka, lotnictwo czy armia lądowa. Czemu podczas zimnej wojny USA potrafiła za bezcen sprzedawać swoją broń dla sojuszników, a teraz nie może? Nasze okręty podwodne typu 613 niedługo staną się naprawdę podwodne, i co Stany Zjednoczone nie znajdą dla nas nic co mogli by nam przekazać?
Powiedziałeś coś ciekawego - zwykle to strona silniejsza decyduje co gdzie i kiedy będzie realizowane - to znaczy, że nasi politycy mają być niczym pies na uwięzi Wujka Sama i wiecznie chodzić na nim krok w krok. Albo rzuci jakiś ochłap albo nie. Czy w przypadku Korei Płd i Japonii USA zachowują się tak samo jak wobec naszego kraju?
Rosjanie planują rozmieścić na Białorusi pułk myśliwców oraz 4 dywizjony rakiet S-300, czy w tym przypadku w naszym kraju nie powinny stacjonować choćby myśliwce amerykańskie?
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... omosc.html
Cytat:
Zamieszczone przez exNowy
4. Iran ma też kilka krotnie większy potencjał ludnościowy, dużo więcej zasobów naturalnych, newralgiczne położenie nad strategicznie istotną Zatoką Perską itd.
KRLD i Iran mają zacofane armie, ale nawet prymitywny terorysta może narobić wiele szkód. Dlatego należy uważnie przyglądać się takim państwom, które wygrażają wojną czy np. zniszczeniem swoich sąsiadów lub wyimaginowanych wrogów.
I co z tego, że Iran jest położony na Zatoką Perską, skoro praktycznie z każdej możliwej strony otaczają go "sojusznicy" USA, myślisz, że nagle postanowi wywołać wojnę. Skoro powinniśmy się przyglądać państwom wygrażającym zniszczeniem swych wrogów to powinniśmy wziąć na celownik: USA - jego politycy niczym nie różnią w wypowiedziach od polityków Irańskich, tyle, że jedni chcą to zrobić z pobudek ideologicznych a drudzy z jakich? Nie można się dopatrywać terrorysty w każdym państwie islamskich. USA stwierdziły, że Husajn ma broń masowego rażenia (użył jak na Kurdach), ale taką broń ma USA, Rosja czy Chiny, ale nie znaleziono jej po 2 wojnie, podobnie jak terrorystów z Al-Kaidy.
Skoro dajmy na to grożę, e kogoś zabiję czy to znaczy, że jestem groźny? To mogą być czcze groźby, Iran nie zaatakował jeszcze żadnego państwa(!) odkąd obalono tam szacha, non stop grozi ale nic po za tym.
Ameryka sama skręca sobie stryczek taką retoryką, sama prowokuje swych wrogów. Zapomniała o starej maksymie: "należy uważać gdy walczymy ze złem, bo sami możemy stać się nowym złem". Czy każde państwo, które powadzi retorykę anty-amerykańską należy zniszczyć ustanowić rząd pro-USA? Czyli co po Korei, zaatakujemy Iran, potem Wenezuelę. A potem kogo?