-
Robert
Zanim zbliżył się do rozmawiających chrząknął jeszcze głośno aby jego głos zabrzmiał w miarę normalnie po czym podszedł i powiedział - Przepraszam że przeszkadzam Panie ale czy mógłbyś mi komnatę jedną przydzielić co bym mógł się odświeżyć nieco i szaty na ucztę odpowiedniejsze przywdziać?
-
Robert:
Hrabia spojrzał na Ciebie i odparł - tak... Dostaniesz jedną z gościnnych komnat, zaraz zawołam pacholika jakiegoś by ci pokazał gdzie.
- Nie ma potrzeby, też idę wziać kąpiel przed ucztą to pokażę Robertowi komnatę - rzekła Agnes.
- Zatem idź...
- Robercie? Spytała, zsiadając z konia.
-
Robert
Pani - odrzekł jej nie ukrywając radości z tego że to akurat Agnes będzie jego przewodnikiem,po czym zrównał się z nią i poczęli iść w stronę komnat.
-
Robert:
Weszliście do sali rycerskiej. Waszym oczom ukazał się piękny widok - duże pomieszczenie ze sklepieniem podtrzymywanym kolumnami, wszędzie pozłacane i posrebrzane zdobienia, również wiele rzeźb oraz pomników, przedstawiających biblijne postaci lub jakichś wojowników. Na ścianach są porozwieszane tarcze i miecze, nadające sali cząstki europejskiej modły. Całe pomieszczenie nie jest tym, co znacie z Europy... To wyjątkowa mieszanka wielu kultur, razem tworząca wprost wspaniały efekt. Widzicie jak służba przystawia stoły i sprząta podłogę, uczta tuż tuż. Agnes poprowadziła Cię do jednych z wielu drewnianych drzwi w sali. Weszliście do wąskiego korytarza, już coraz bardziej przypominającego pomieszczenia z europejskich zamków, choć zamków najbogatszych panów... Bowiem bogaty jest wystrój każdego kawałka tegoż wnętrza. W końcu po schodach dotarliście do kolejnego korytarza, na którym znajdują się wejścia do różnych komnat. To tutaj - Agnes wskazała drzwi - do zobaczenia na uczcie, liczę że sztuka tańca nie jest ci obca. Nie czekajac na odpowiedź, weszła do jednej z komnat.
-
Robert
Ups,zdarzało się tańczyć na ucztach z moją ukochaną Julią ale nie wychodziłem na totalnego lebiegę tylko dlatego że ona była świetną tancerką,cóż wychodzi mi pokładać nadzieje w Twoich umiejętnościach Agnes - pomyślał po czym kazał przygotować sobie kąpiel aby obmyć kurz z podróży a następnie przebrał się w swe bardziej wytworne szaty i nałożył na palce wszystkie swe liczne pierścienie będące jedynie wspomnieniem dawnego przepychu i bogactwa jakie miał w posiadaniu, krzyż również wziął ze sobą jednak ponownie schował go pod szaty tak że widać było jedynie zloty łańcuszek na szyi.
-
Adriano
Z drogi bo ważne sprawy mam. Uważnie aczkolwiek szybkim tempem dostaje się i dosiada konia.
Na Boga czemu ja żem nie pomyślał przedtem, pędzić konno po ulicach tego zatłoczonego miasta. - po włosku
-
1 załącznik(ów)
Robert:
Wziąłeś kąpiel, przyodziałeś piękne szaty - jesteś gotowy do uczty. Po wyjściu ze swej komnaty, dostrzegasz na korytarzu wpatrującą się w jakiś punkt Agnes, na sobie ma ciemnoniebieską suknię i białą pelerynę, widocznie zdążyła się wcześniej wyszykować.
Reszta:
Gunterowi i Adrianowi z trudem udało się wygrzebać i dosiąść swych koni, gdy nagle usłyszeliście śmiech. Gdy spojrzeliście w stronę, z której go dobiega, waszym oczom ukazał się rycerz w długiej kolczudze, u lewego boku nosi szeroki miecz, u prawego potężny topór. Dosiada białego rumaka, który ma pod siodłem duży, czerwony czaprak sięgający zadu, na nim zaś wyszyty biały, prosty krzyż. Nierozwaga prowadzi do grobu, to nie wiecie o tym? Spytał po łacinie hardym głosem. A głupota częstokroć do śmierci w męczarniach, która chyba was czeka.
Trędowaci rozeszli się bez słowa, gdy już też wstać im się udało.
Wygląd owego rycerza:
Załącznik 1131
-
Bertrand
Rudy rycerz ma rację, no i po co za mną na złamanie karku pędziliście? wciąż chichra się pod nosem.
-
Robert
Pani wyglądasz naprawdę olśniewająco - powiedział Robert wychodząc i zamykając za sobą drzwi komnaty
-
Adriano
Trupa trędowatego w zaawansowanym stanie za ręce trzymałem a towarzysz za nogi więc nie sądze by coś się nam miało stać po takiej wpadce. Mów ktoś ty.