Surija
Ehh że ten bydlak zdążył się zasłonić, ciekawe gdzie jesteśmy
Wersja do druku
Surija
Ehh że ten bydlak zdążył się zasłonić, ciekawe gdzie jesteśmy
Surija:
Widzę, że się zbudziłaś Surijo, o niedoszła zgubo głupców, jakim to ja byłem. Powiedz mi więc, cóż z tobą począć mam? Spytał Kasim po arabsku.
Surija
Cny rycerz zapewne by wypuścił niewiastę, obiecuję już nie będę nastawać na Twój żywot
Surija:
Cny rycerz wypuściłby niewiastę na pustynię, na pewną śmierć ją skazując? Masz w ogóle gdzie się podziać, Surijo? Farys delikatnie, jakby szyderczo się uśmiechnął.
Surija
Naprawdę szlachetny rycerz wypuszczonej niewieście wskazał by drogę i wręczył zapasy na ową podróż, co do miejsca gdzie mogę się podziać do niedawna takowe miałam i żywię nadzieję, że jeszcze mam
Surija:
Kasim zatrzymał swoją klacz, po czym wskazał palcem - tam jest Jerozolima, która wnet padnie, bo stamtąd - wskazał inną stronę - nadciąga armia Salah-al-Dina, wielkiego wodza wiernych. Twoim wyborem jest, czy wrócisz do rycerzy, przed którymi to zapewne uciekałaś, czy w stronę obozu wiernych się skierujesz wraz ze mną. Mogę cię ochraniać przez drogę, jako należy, a potem się rozstaniemy.
Surija
To trudny wybór, nie uciekałam przed rycerzami tylko już miałam dość co niektórych towarzyszy. Prowadź do Salah-al-Dina, pora żeby niektórzy przekonali się co to znaczy narazić się na Mój gniew
Charles de Tournemire
Kapłan po zbudzeniu się od dźwięku rogu wstał, zmówił krótką modlitwę i zaczął przygotowywać się do podróży. Chciał już dotrzeć do Jerozolimy i zobaczyć święte miasto, a i jeśli czas pozwoli to i odwiedzić grób pański.
Spytko po polsku:
Jaka miła pobudka uśmiechnął się i nie mitrężąc czasu wstał. Obmył naprędce swą twarz i przywdział zbroję.
Surija:
Gnaliście z Kasimem cwałem cały czas w stronę obozu wielkiego wodza muzułmanów. Był to najbardziej szalony rajd ze wszystkich w Twym życiu, w trakcie farys puścił Cię i dosiadłaś swej Elili. Zmęczeni jesteście wy, oraz wasze klacze, ale pod wieczór dotarliście do wielkiego obozowiska. Po drodze minęliście także oblężony zamek Blanchegarde. Oto więc jesteśmy, dopełniłem swej obietnicy, mimo iż mej śmierci pragnęłaś, być może też pragniesz dalej. Może będziesz miała szczęście i Saladyn cię przyjmie. Niech Allah ma cię w swej opiece piękna Surijo - rzekł farys.
Przed Tobą rozciąga się ogromny obóz, nad którym powiewają sztandary z półksiężycem. Pomiędzy namiotami przechadzają się wojownicy, a Kasim czeka na to, co uczynisz.
Katarina, Spytko, Charles, Tomasz:
Wyruszyliście w stronę Świętego Miasta. Jechaliście powoli, stępa zazwyczaj, po drodze zatrzymując się kilka razy napoić konie. Balian, pan Ibelinu widocznie zamierza oszczędzać wasze i swoich rycerzy siły. Gdy nadszedł wieczór, ujrzeliście mury świętego miasta... Piękne, majestatyczne, z wnoszącymi się nad nim wysokimi wieżami oraz widoczną z daleka złotą kopułą. Królewskie sztandary powiewają nad bramami i basztami, dumnie łopocąc na wietrze. Co ciekawe, przed murami ustawione są namioty, jakoby szykowano wojenną wyprawę. Między nimi przechadzają się rycerze, inni wojownicy oraz zwykli ludzie.
Dostrzegliście też grupę kilkunastu rycerzy (w tym wielu lazarytów) oraz dwie kobiety wśród nich... Konstabl wpatruje się w dwie niewiasty jak zaczarowany, konia swego nie wstrzymując. Agnes... Charlotte... Cicho powiedział.
Robert, Adriano, Bertrand:
Gnaliście chyżo ku Jerozolimie, nie bacząc na zmęczenie. Gdy nadszedł wieczór, ujrzeliście mury świętego miasta... Piękne, majestatyczne, z wnoszącymi się nad nim wysokimi wieżami oraz widoczną z daleka złotą kopułą. Królewskie sztandary powiewają nad bramami i basztami, dumnie łopocąc na wietrze. Co ciekawe, przed murami ustawione są namioty, jakoby szykowano wojenną wyprawę.
Dostrzegliście też nadjeżdżającą grupę kilkudziesięciu rycerzy, wśród nich jedną kobietę. Jest też z nimi kilku lazarytów, jeden bożogrobca i kapłan św. Jana. O Boże... Powiedziała Agnes, zatrzymując się i wpatrując w hufiec...
Surija
Dzięki Ci Panie, może źle Cię oceniłam, ale teraz to już niczego nie zmieni, żegnaj, mi pora udać się w poszukiwaniu posłuchania u Saladyna
Robert
Wychodzi na to że nie długo przyjdzie nam w bitwie stanąć, przynajmniej chwalebna śmierć to będzie, a może i zwycięstwo? - pomyślał po czym usłyszał słowa Agnes na co podjechał do niej i powiedział cicho - Co się stało ?
Charles de Tournemire
Święte miasto... Wreszcie. Długo czekałem na tę chwilę - odparł przyglądając się temu co widzi, lecz zaintrygowało go spojrzenie konstabla w kierunku dwóch jakiś dam - Panie? Czemu tak przyglądasz się tym dwóm niewiastom? Znasz je?
Bertrand
Ujrzawszy miasto uśmiech zagościł na jego twarzy, Francuz przeżegnał się, i ucałował swój krzyżyk. Wspaniałe to musiało być oblężenie, rycerstwo europejskie szturmujące mury, a wśród nich mój pradziad... wypowiedział ściszonym głosem do siebie.
Spytko:
Czyżby znowu jakąś niewiastę do swej żony podobną zobaczył? Ale zaraz, co to za Charlotte? zwrócił baczniejszą uwagę na zachowanie konstabla.
Adriano
Więc to jest ta Jerozolima. Zaiste cudne miasto.
Zwrócił uwagę na Agnes po tym jak się zatrzymała - Coś nie tak pani?
Katarina
O pani Charlotte.. Szczery uśmiech zagościł na twarzy Katarzyny..... Panie Boemundzi,,, Pozwól, że przywitać pojadę Tę niewiastę za którą tęskniłam skrycie...
Surija:
Samotna niewiasta w obozie, chyba życie ci niemiłe, jedź przy mnie, też do Saladyna zmierzam. Jak szczęście będziesz miała, to może żaden cię nie zhańbi po drodze - rzekł Kasim i nie oglądając się, ruszył stępa wgłąb obozu.
Katarina, Spytko, Charles, Tomasz:
Czy znam... Znam jak nikt inny... Rzekł konstabl, zwracając się po tym do Katariny - a więc moja siostra jest już ci znana... Jedź, przywitaj się z nią.
Zauważyliście, że jedna z dwóch niewiast w drużynie rycerzy zaczęła płakać.
Robert, Adriano, Bertrand:
Boemund... Powiedziała Agnes, po czym zapłakała gorzko.
Wszyscy poza Suriją:
W międzyczasie obydwie drużyny zbliżyły się do siebie, hufiec Baliana się nie zatrzymał, ale konstabl już tak. Tymczasem lazaryci w drużynie, w której jest Agnes i Charlotte, także nie oglądając się zmierzają do Świętego Miasta.
Bertrand
Serce zabiło mu szybciej, przygryzł także wąsa usłyszawszy imię padające z ust Agnes.
Robert
Podjechał do niej i czule położył dłoń na ramieniu mówiąc cicho - Nie czekaj więc tylko jedź mu na spotkanie, Ty chociaż możesz spotkać się z ukochaną osobą,mnie zabrano i taką możliwość......
Surija
Nie mając wielkiego wyboru podążyła za Kasimem
Adriano
I wszystko jasne...
Katarina
Podjechała jak najszybciej ku Siostrze konstabla.....
Pani.... Jak miło Cię znowu widzieć.... Tęskniłam za jakąś przychylną kobietą i przyznam że smutek mnie ogarnął, że ledwo Cie poznając, musiałaś tak nagle nas opuścić. Ale widać dobry Bóg nasze drogi znów splótł... Z nieukrywaną radością i nie zwracając uwagi na to czy to przystoi czy też nie, zbliżyła konia do jej i przytuliła Charlotte w takim spontanicznym i pełnym sympatii uścisku.
Spytko po łacinie:
Pojechał za Katariną. Witajcie cne Panie, Spytko me miano. Miło spotkać mi osoby najbliższe sercu mego dobrodzieja, konstabla zakonu lazarytów z Jerozolimy.
Surija:
Podążałaś za farysem przez ogromny obóz, do czasu az nie stanęliście przed dużym, czerwono-złotym namiotem, pilnowanym przez dwóch, ciężko uzbrojonych i potężnie zbudowanych wojowników. Ich długie kolczugi wzmacniane są żelaznymi płytkami, a hełmy zdobione złoceniami. W dłoniach dzierżą potężne, dwuręczne topory, na plecach zaś okrągłe, żelazne tarcze. Zsiedliście ze swych rumaków, Kasim rzekł do obydwu strażników - jam posłańcem z Bagdadu do sułtana Salah-al-Dina. Na to jeden z wojowników odchylił płachtę namiotu przepuszczając was. Weszliście więc do wnętrza, nie mniej pięknego niż na zewnątrz, dostrzegliście tam stojącego człowieka w zbroi, o długich włosach, dumnych wąsach i czarnej, średniej długości brodzie. W dłoni trzyma kielich, druga zaś spoczywa na rękojeści niewydobytego z pochwy miecza. Kasim złożył głęboki, dworny ukłon przed sułtanem i rzekł - jestem posłańcem z Bagdadu panie, oto list od mego władcy. Po czym wręczył zwinięty pergamin Saladynowi, dodał też - a ta kobieta, ma ponoć do ciebie nie cierpiącą zwłoki sprawę panie. Sułtan skinął farysowi głową, ten na to wykonał kolejny, głęboki ukłon i wyszedł z namiotu. Wówczas wódz powiedział głosem przejawiającym wielką mądrośc i bystrość - z czym do mnie przybywasz i jak twe miano brzmi?
Reszta:
Żona konstabla rzekła cały czas wpatrując się w oblicze męża - miło mi panie Sssspydko? Wybacz, nie potrafię dobrze wymówić twego miana panie... Jam jest Agnes de Montmirail, to Charlotte de Moulins, Robert de Modica, Bertrand de Toulouse, Adriano de Silan i Godwyn Bjornsson.
Charlotte na widok swej znajomej również się uśmiechnęła i wykrzyczała radośnie - Katarina! Odwzajemniła mocny uścisk, wtuliła się też w Polkę jakoby potrzebując czyjegoś ciepła.
Boemund nie może wykrztusić z siebie ani słowa, wpatruje się cały czas w piękne oczy swej ukochanej...
Murwa! Tyś z kraju Lachów, czy jak tam na was mówia Nowogrodzianie! Nie mylę się? Zwrócił się Duńczyk do Spytka.
Spytko po łacinie
Ano nie mylisz się rycerzu z równie dalekiej północy. Jam, ma Luba Katarina i jeden z rycerzy zakonnych, Tomasz wskazał ruchem głowy polskiego Lazarytę z tego kraju pochodzim.
Surija
Jam Surija al-Samanid Panie, przygnało mnie do ciebie pragnienie pomsty, wiem że maszerujesz na Jerozolimę, przebywałam trochę w tym mieście mogę wyjawić ci jego słabe punkty oraz wiem co nieco o tym kto do niego i w jakiej sile zdąża
Bertrand
Lachy?... z dalekijej północy? Czyżbyś panie jakowymś wikingiem był? Z Królestwa Szwecji zapewne? Choć nigdym nie spotkał się z takim określeniem jak Lachy na Szwedów... spytał Bertrand Spytka.
Spytko po łacinie
Polaka wikingiem nazwać parsknął śmiechem i pokręcił przecząco głową. Toć od morza nas pogańscy Prusowie odgradzają.
Katarina
Gdy przestały się już witać spojrzała na Bertranda... Ło panie to mylisz nas. My pochodzimy z kraju w którym chodzą chrząszcze i szczebiotki....
Bertrand
Wyprowadzony z błędu uśmiechnął się serdecznie do obojga kochanków Ach Polaki! To Wy się wiecznie z Cesarstwem bijeta!
Charles de Tournemire
Jam jest Charles de Tournemire, francuski kapłan z zakonu świętego Jana. Miło was poznać.
Robert
Słowa księdza wyrwały go z zamyślenia,wciąż trzymając rękę na ramieniu Agnes rzekł - O! I Ciebie miło poznać ojcze,chyba będę miał do Ciebie jedną sprawę ale pozwolisz że później o tym pomówimy....
Charles de Tournemire
Ciebie również miło poznać, panie. W porządku, później o tym porozmawiamy - odparł mu domyślając się, że nie chodzi mu o zwyczajne pogaduszki.
Bertrand po francusku do kapłana
Jak dobrze kolejnego krajana na tej pustyni spotkać, witaj ojcze.
Spytko po łacinie
Jak to wiecznie? Przecież nasz pierwszy król, Bolesław Chrobry, symbolicznie koronowany został przez samego cesarza Ottona na zjeździe w Gnieźnie. Czasem się poszarpiemy, jak to z sąsiadami bywa.
Charles de Tournemire
Witaj, panie. Widzę, iż tu nas rodaków znacznie więcej jest.
Robert
Skinął księdzu głową z wdzięcznością po czym zagadnął Spytka i Katarinę - Polska? Nie słyszałem ja za bardzo o tym kraju ale to wina raczej tego iż nigdy zbyt pilnie się nie uczyłem - zaśmiał się lekko po chwili dodając - Daleką drogę musieliście Państwo przebyć z tej krainy
Bertrand
W takim razie o tym nie słyszałem, a jedynie o naciągniętych stosunkach. Wybacz panie jeślim Cię i Twych ziomków uraził. odparł Spytkowi.
Surija:
A skąd pewność mogę mieć, że zaufać ci można? Spytał Saladyn, podając Ci za chwilę kielich z jakimś winem.
Reszta:
Agnes spojrzała na chwilę w oczy Roberta, po tym powoli podjechała do Boemunda, jej twarz zdradzała wiele różnych emocji i uczuć - strach, tęsknotę, smutek, ale też wielką miłość oraz zauroczenie. Wyciągnęła do niego swą dłoń, którą rycerz zaraz ujął przedtem zdejmując hełm oraz czepiec, i bez słowa, spoglądając w swe oczy ruszyli w stronę Jerozolimy stępa, trzymając się za ręce... Bertrand z przerażeniem spostrzegł, że ów rycerz jest postacią ze snu...