Catherine:
Obiecuję - szepnął rycerz przytulając Cię z nadzieją, że na to już jesteś gotowa...
Wersja do druku
Catherine:
Obiecuję - szepnął rycerz przytulając Cię z nadzieją, że na to już jesteś gotowa...
Catherine
Westchnęła ciężko jednak dała mu się przytulić,choć zrobiła to bardziej dlatego by nie robić mu znów przykrości niż dlatego że naprawdę teraz tego pragnęła....
Catherine:
Wybacz, tego też nie powinienem czynić - rzekł nagle wstając i podchodząc do swojego konia.
Catherine
Założyła na powrót buty i podeszła do niego na chwilę mówiąc szczerze - Było naprawdę miło,odpocznij trochę....Choć raz mógł byś mnie posłuchać w tej kwestii....
Catherine:
Znajdę jakiś zajazd i odpocznę, nie chcę ci się już narzucać, pani - odparł rycerz, biorąc siodło do rąk.
Catherine
Jesteś zły bo nie pozwalam Ci się całować i tulić? - rzekła poirytowana opierając ręce na biodrach i przyglądając mu sie uważnie
Catherine:
Nie jestem zły, jako rzekłem, nie chcę ci się już narzucać, ot cała prawda, moja najdroższa Catherine - odparł rycerz patrząc Ci w oczy, założył szybko siodło, ogłowie i dosiadł swego rumaka.
Catherine
To wiesz co?!Niech tak będzie,jedź i nie narzucaj mi się więcej! - krzyknęła wkurzona,odwróciła się na pięcie i udała z powrotem do szpitala
Catherine:
Tristan przewrócił oczami, zeskoczył z konia i podbiegł do Ciebie, nim wyszłaś ze stajni. Złapał Cię za rękę odwrócił w swoją stronę i padł na kolana mówiąc - jestem głupcem, wybacz mi za to... Catherine, wybacz mi...
Catherine
W istocie jesteś głupcem!I w ogóle mnie nie rozumiesz! - odparła ze złością wyrywając rękę i piorunując go wzrokiem....