-
Catherine
Moja mała romantyczko Ty....Jesteś tak piękna że nic Cię bardziej wypięknić nie może.... - rzekła z trudem kryjąc irytację i licząc że komplement sprawi że zejdzie nieco na ziemię bo póki co sprawiała wrażenie jak by w ogóle jej nie słuchała
-
Catherine:
Och Cathy, dziękuję, dziękuję, dziękuję! Krzyknęła ucieszona Betty i rzuciła Ci się na szyję, przypadkowo i nieopatrznie zrzucając z siebie okrywający jej nagie ciało koc, czego oczywiście nie zauważyła, albo po prostu nie zwróciła uwagi. Tristan na widok piersi królewny najpierw zrobił wielkie oczy, ale szybko zasłonił je ręką...
-
Catherine
Zachichotała zadowolona z jej reakcji i niemal natychmiast okryła ją kocem by osłonić jej nagie ciało przed wzrokiem niepowołanych osób....Zaraz po tym przytuliła ją do siebie całując delikatnie w szyję
-
Catherine:
Królewna westchnęła od pocałunku, przytulając się mocno, skuliwszy się uprzednio... Spojrzała na Ciebie tymi swoimi słodkimi oczkami.
-
Catherine
Tak słodka że już bardziej nie można hihi - rzekła tuląc ją do siebie i przymykając oczy,położyła też jedną dłoń na końskim pysku i zaczęła go delikatnie głaskać
-
Catherine:
Betty mruknęła tylko i również przymknęła oczy. Po pewnym czasie Rita wstała, założyła buty i swój łuk na ramię, mówiąc - na mnie już czas... Muszę iść na mury.
-
Catherine
Dała jej znak by do niej podeszła,gdy to zrobiła przytuliła ją mocno i wyszeptała - Proszę,bądź ostrożna,nie zniosę drugiej ciężko rannej przyjaciółki....
-
Catherine:
Dobrze, obiecuję... Odszepnęła Rita, gdy skończyłyście się tulić, tak samo pożegnała się z Adelą, Beatrice i Lilly, śpiącą Margaret natomiast całując w policzek. Tristanowi podała dłoń, którą rycerz ucałował. Po tym dziewczyna wyszła ze szpitala, w trakcie drogi jeszcze oglądając się za siebie...
-
Catherine
Pomachała jej dłonią po czym powiedziała - Martwię się o mamę,długo jej nie ma,naprawdę nie wiecie gdzie poszła? - Ta troska mnie wykończy,ciągle się muszę o kogoś martwić....Ehh,kiedyś było łatwiej....
-
Catherine:
Nie wiem, gdzieś z ciocią - odparła Adela.