Catherine
Z kim?! - rzekła przestraszona i zarazem zdenerwowana patrząc siostrze w oczy i łapiąc ją za ręce
Wersja do druku
Catherine
Z kim?! - rzekła przestraszona i zarazem zdenerwowana patrząc siostrze w oczy i łapiąc ją za ręce
Catherine:
No z ciocią Kersijaną - rzekła zdezorientowana Adela, niezbyt rozumiejąc o co Ci chodzi...
Catherine
O nie,tylko nie z tą zdz....Wiesz gdzie poszła? - zapytała wstając i zdejmując delikatnie koński łeb ze swoich kolan
Catherine:
Cathy! Krzyknęła oburzona Adela, która wciąż kocha Kersijanę. Betty rzekła - nic nam nie mówiła, rozmawiały chwilę a potem wyszły. Też się wkurzyłam...
Catherine
O świetnie,czyli jednak wiesz Betty! - powiedziała do siostry ze złością po chwili dodała do Adele już łagodniejszym choć wciąż rozgniewanym głosem - I dobrze że i Ty Adele się odezwałaś kiedy pytałam za pierwszym razem!Wiem że ją kochasz ale prawda jest taka że tej....Że nie można jej ufać za grosz!Idę poszukać mamy!
Kersijana
Lothiriel, a nie znasz kogoś co by może miał powiedzmy zdolności albo predyspozycje.... Wiesz lepkie łapki... Po prostu przydał by się ktoś kto ma kontakty w tym mieście i powiedzmy trudnił by się... jakby to powiedzieć? O... przywłaszczaniem sobie cudzej własności... hi hi....
Kresijana popatrzyła na Elfkę pukając w drzwi.
Kersijana:
Z takimi ludźmi nigdy się nie zadawałam... Odparła Lothiriel, a na pukanie do drzwi nikt niestety nie odpowiada. Po kilku chwilach królowa spojrzała na okno, a potem porozumiewawczo na Ciebie...
Kersijana
Przeszła przez okno. Starała się być cicho i sama nasłuchiwała czy ktoś jest w środku. Wychyliła się na zewnątrz... Długo tak będziesz tu stała?
Kersijana:
Lothiriel z gracją i niemal bezszelestnie wskoczyła przez okno do wnętrza domu. Waszym oczom ukazało się zadbane i bogato wystrojone wnętrze. Są też schody, które prowadzą na górę oraz... Na dół, skąd słychać jakieś dziwne syczenie.
Kersijana
Słyszysz? wyszeptała patrząc w dół schodów... Założę się o wszystko, że to tam znajdziemy księgę... Powoli zaczęła iść w tamtym kierunku...Czy pamiętasz imię tamtego co go Margaret ubiła? Możemy udawać, że przyszłyśmy by pomóc go ożywić...