-
Anna de Loiret
Nie chcę - odparła beznamiętnie i przytuliła się na chwilę do Alessia. Po tym dodała - mój braciszek wartowałby całą noc, a mi nie pozwolił na to nawet gdybym chciała. Jak wyruszaliśmy na kilka dni poza zamek, to powiadał, że miło czuwać nad mym snem, chyba ty nie myślisz inaczej?
-
Alessio
Przytulił ją mocno i wyszeptał - Zatem wypoczywaj ,będę mógł podziwiać piękno mej bogini podczas snu....
-
Anna de Loiret
Uśmiechnęła się do Alessia i powiedziała do Christophe'a - rozsiodłaj Thilbauta, następnie wyczyść jego sierść zgrzebłem i wyszczotkuj. Rozczesz też mu grzywę oraz ogon, po tym możesz iść spać. A! Jeszcze nie zapomnij umyć wędzidła i wyprać czapraka. A tymczasem ja muszę umyć włosy i miło by było, gdyby ktoś mnie zaniósł nad strumyk i wyręczył przy okazji... Spojrzała wymownie, ze słodką miną na Alessia.
-
Alessio
Nie wypuścił jej z objęć tylko namiętnie pocałował kilka razy w okolicy szyi i ust po czym wyszeptał podnieconym głosem - Obejmij mnie za szyję kochana - gdy to uczyni, bierze ją na ręce i powoli niesie w stronę potoku wpatrując się w jej oczy....
Techniczny
Liczę że Ania schudła to znaczy że rzeczy zostały przy koniach ;D
-
Anna de Loiret
Z radością dała się zanieść nad strumyk, tonąc w oczach ukochanego ale myśląc o czym innym... Też mnie tak nosiłeś Rolandzie, ile razy zasypiałam w twych ramionach... To były takie szczęśliwe dni.
-
Arathena
Otwarła na chwilę oczy, by zobaczyć czy Pieski tańczą jak im Pani zagrywa....
Widząc jak Alessio niesie Annę na rękach.... To dlatego mężczyźni żyją krócej od kobiet. Zakocha się taki i snu i jedzenia nie zazna byle Tej w dupsku było dobrze....
-
Liothannea pokręciła głową po słowach Anny. Zbudź mnie w połowie nocy Alessio, skoro Anna warty objąć nie chce, mimo że ja swą będę trzymać. Rozsiodłała swego wierzchowca, wyjęła zgrzebło z juków i zaczęła go czyścić.
-
Anna de Loiret
Stój! Powiedziała do niosącego ją ukochanego i zwróciła się do elfki - chyba nie sądzisz Liothanneo, że nie chcę w ogóle na warcie stać? Powiedziałam tylko, że teraz nie chcę wartować, w połowie nocy niech mnie zbudzi. Nie wiedziałam, że tak nisko mnie cenisz... Przyjaciółko.
-
Christophe Leroy
Skąd ja wezmę zgrzebło teraz? - spojrzał na Annę z bezradną miną, po czym powiedział jej - Pani... A ma pani takowe zgrzebło...? Bo ja nie zostałem nim obdarowany przez mego pana na tę podróż...
-
Liothannea odparła Po takich słowach jakie usłyszałam, Alessio rzeczywiście gotów był nie tylko swoją, ale i Twoją wartę wziąć na swe barki. Zastanów się Anno na przyszłość jakie słowa i do kogo je wypowiadasz po czym się roześmiała.