Dan
Nie bądź takim pesymistą - odparł szeptem rzucając mu jedną ze znalezionych bryłek resztę zaś chowając za pazuchę i równie powoli jak przedtem kierując się w głąb jaskini.
Wersja do druku
Dan
Nie bądź takim pesymistą - odparł szeptem rzucając mu jedną ze znalezionych bryłek resztę zaś chowając za pazuchę i równie powoli jak przedtem kierując się w głąb jaskini.
Vito:
A nie wiem. Górnego miasta to on raczej nie patroluje sądząc po jego randze. Poszukaj gdzieś na placu świątynnym, rynku czy gdzieś tam.
Edward:
Kurtyzana zdjęła z Ciebie koszulę i wywaliła ją gdzieś na którąś szafkę, jednocześnie opadła na łoże przyjemnie wzdychając do Twojego ucha.
Dan:
A to co... Och, ruda. Dzięki - wyszeptał i udał się za Tobą. Podążyliście kolejnym, już nieco krótszym korytarzem. Natrafiliście po drodze na kilka martwych pełzaczy. Zmasakrowane truchła, pogryzione i porozrywane na części z resztkami wnętrzności walającymi się przy starym rusztowaniu, który zresztą ciągnie się gdzieś jeszcze chyba na dole. Niezbyt przyjemny to widok dla waszych oczu... Zwłaszcza, że i bez tego te bestie są już odrażające.
Falmir:
Ty! Chodź no tu do mnie - wskazał w Twym kierunku.
No to chyba Ciebie szukał... - powiedział ci szeptem jeden ze strażników.
Falmir:
O Innosie, o co mu chodzi... Niech to. Wstał i bez słowa poszedł w kierunku Wulfgara.
Dan
Na Adanosa co za smród! - pomyślał podciągając nieco koszulę by choć trochę zdławić odór martwych bestii,jednocześnie coraz mniej podobał mu się ten tunel,pełzacze do słabych bestii nie należały a te tutaj zostały dosłownie zmasakrowane i rozerwane na części.... - Co to do cholery mogło być? Cieniostwory nie zamieszkują w kopalniach....,może jacyś bandyci? Niee,wtedy by było widać ślady krwi,zresztą przyjrzę się im bliżej,może tak jakiś trop znajdę.... - po czym z wyraźnym obrzydzeniem i niechęcią wprowadził własny plan w życie oglądając z bliska martwe kreatury
Dan:
Paskudztwo... Może swoich by ubiły te pełzacze? - powiedział cicho wyraźnie obrzydzony tym widokiem.
Nie widzisz tu nic więcej. Zauważasz tylko, że rany po ugryzieniach nie są aż takie duże, więc coś jak cieniostwór czy podobnego nie mogło ich zagryźć.
Podchodząc w kierunku rusztowania widzisz, że sięga ono gdzieś na dół, choć dopóki nie zejdziesz niżej pewnie nic więcej nie dojrzysz. Na suficie zaś wisi pełno pajęczyn pełzaczy, oraz widzisz parę ich małych tuneli. Nie wiesz, czy rusztowanie i drabiny wytrzymają twój ciężar, lecz chyba nie masz innej drogi na dostanie się na dół...
Vito
Kiwnął głową strażnikowi i udał się na plac świątynnny w poszukiwaniu Rhena.
Vito:
Zobaczyłeś Rhena stojącego gdzieś blisko kaplicy Vatrasa.
Falmir:
Gdy tylko wyszedłeś z koszar Wulfgar od razu zaczął mówić - To ty jesteś Falmir, nie?
Falmir:
Rzekł śmiertelnie poważnym i pewnym siebie zarazem, głosem: Oczywiście.
Dan
Wziął pochodnię od Randolpha i powiedział - Rozpalmy kolejną,tą rzucę na dno żeby nam nieco światła rzuciła co za bydle tam się czai... - gdy wykonał jego polecenie rzucił tą trzymaną w ręce na dół a następnie sprawdził stan rusztowania i drabiny....
Vito
Podszedł do Rhena i go zaczepił Hej, Rhen, Wulfgar chce nas widzieć, masz olać wartę i iść ze mną do niego.