Aurelia
Gdy dotarły pod zajazd puściła wreszcie swoją nową przyjaciółkę odprowadziła Lisicę do stajni,wycałowała ją i zaczekała przed wejściem na Aldę.
Wersja do druku
Aurelia
Gdy dotarły pod zajazd puściła wreszcie swoją nową przyjaciółkę odprowadziła Lisicę do stajni,wycałowała ją i zaczekała przed wejściem na Aldę.
Dagoth:
Dobrze... I na jakich warunkach miałaby się odbywać ta nasza współpraca? - Ciekawe czy to mój Pan naprowadził mnie na to miejsce, bym napotkał tego człowieka? A może to nie jego ingerencja... Kto wie.
Alda
Zostawiła Asandera w stajni, klepiąc go kilka razy energicznie w szyję i mówiąc - bądź spokojny i panuj nad sobą, nie zamierzam potem wychowywać twoich źrebaków i jeszcze matką się opiekować. Po tym weszła do środka razem z Aurelią, milcząc już.
Morghar
Przyszły towarzysz? A właśnie, towarzysz w czym, jeśli można spytać, bo nikt mi jeszcze nie powiedział. Kazano mi jedynie czytać księgi, na górze, a tak naprawdę nie wiem po co tu jestem.
Aurelia
Weszła do środka zajmując miejsce przy stole i zamawiając dla siebie posiłek - Biedactwo,jest taka przygnębiona....,mam nadzieję że jeszcze kiedyś uśmiech zagości na jej twarzy...
Regina
Nie szkodzi. Nie jestem wybredna.. nawet nie wiesz jakie rzeczy miałam w buzi... he he... Przejdzie przez pysk, to przez dupę tysz..he he .... E, czekaj no... Wstała i obejrzała się na swój tyłek... klepnęła się mocno w pośladek... skoro jego koścista to moja pulchna.... Uznam to za komplement... he he... A skoro już rozmawiamy tak o towarzyszach.... Domyślam się, że czeka nas jakieś gówniane zadanie i zbieracie mięso na rzeź... Mylę się? czy też powiesz nam '''''Dowiecie się jak będziecie gotowi"
Alda
Również zamówiła coś do jedzenia, siadając obok Aurelii, pomrukując cicho jakąś smutną pieśń, przypominającą jakoby żałobną...
Maikh
Umyć też się możesz, tu woda dociera akweduktem z gór, ale chodziło mi o inną wodę, rzeki i morza, roześmiany kupiec zniknął już wtapiając się w tłum przy bramie
Rehlynn
Posiłek jak na zamkowy nie jest zły, słyszysz fragmenty rozmowy rudowłosej i grubasa, chyba te wzmianki o towarzyszach i zadaniu powinny Cię zainteresować
Dagoth
A czy to nie jest Twoja misja, zwalczanie Niechcianych i Pomiotników, czy przed chwilą tego właśnie nie czyniłeś, tego wymagała by od Ciebie współpraca
Regina i Morghar
Tak zadanie jest gówniane i wszyscy tu zebrani, choć jeszcze paru brakuje będziemy je wykonywać, może nie wspólnie i nie w jednym miejscu, ale w jednym celu. A co do mięsa to nim przecież jesteśmy hehe Ursun wykonał niespodziewanie szybki jak na jego tuszę ruch i klepnął Cię w drugi pośladek Co do czytania chudzielcu widać dali Ci zajęcie cobyś nie nudził się czekaniem, a cel poznacie niedługo, może już na kolacji jak dotrą tu ci których jeszcze nie ma
Alda i Aurelia
Zjadłyście, zapłaciłyście, pytanie czy bierzecie osobne izby, czy też jedną aby taniej było, podróż do Starego Meekhanu trochę potrwa i nie warto szastać złotem
Maikh
Czego tu się bać, woda to woda, obojętnie jak ją nazywać. Jadąc w kierunku znajomej karczmy wzruszył ramionami.
Rehlynn
Przysłuchiwał się chwilę ich rozmowie i wpatrywał się w nich zaciekawionym wzrokiem po czym po chwili zwrócił się do nich Zadanie? Gówniane, ale pewno nie będziemy się nudzić. Jestem Rehlynn ap Iorwerth mag aspektu ognia. Jak mniemam wy jesteście moimi towarzyszami powiedział spokojnie.