-
Erilla, Kersijana:
Nie jest złym pomysłem, byśmy wszystkie trzy się otuliły i przespały noc. Chyba, że któraś ma coś przeciwko? Spytała Lothiriel, poganiając swego rumaka do jazdy. Wiatr rozwiał nieco jej płaszcz, tak że dostrzegliście zdobiony miecz przytroczony do siodła oraz łuk, wraz z kołczanem, które do tej pory były skryte.
Arstan, Hallbjorn:
W dupie będziesz miał strzałę a nie propozycję, jeśli nie przestaniesz mi podskakiwać człowiecze - zwrócił się Elrohir do rycerza. Hallbjornowi zaś powiedział rycerz Gryfa - najpierw poznacie naszą królewnę, ona wam lepiej wszystko wyjaśni.
Malcolm, Malacath:
Rita rozpłakała się i pobiegła nad jeziorko, siadając przy nim, wcześniej rozpinając broszę płaszcza, tak że spadł z jej ramion a wiatr zawiał go do jego właściciela...
Catherine:
Adela śpi słodko, jej oblicze jest spokojne... Otulasz ją tak, że niewiele kropel deszczu ją sięga, choć sama pewno będziesz nieźle przeziębiona po tym wszystkim. Dziewczynka chyba czuje się przy Tobie bezpiecznie i w pełni Ci ufa...
-
Arstan
Parszywe elfy nie mając jednak innego wyjścia dającego możliwość zachowania żywota po przystaje na propozycję elfa Może tę ich królewnę uda się ubić hehe
-
Kersijana
Iście królewski oręż i iście królewskie rysy... Czy może być coś piękniejszego niż Ona.... Pomyślała i gnała za nią...
-
Erilla
Ktoś powinien stać na straży w nocy Powiedziałam równając się z Lothiriel Mogę objąć pierwszą wartę, gdy już znajdziemy miejsce na obóz.
-
Catherine
Zaczęła ją delikatnie głaskać po plecach nie przestając do siebie tulić - Moje słodkie maleństwo....,też ją lubię,aż dziwne....,ale to ta....ta dziwna więź....ona też nikogo nie ma,też jest z plebsu,też jest młoda i wystraszona....zupełnie jak.....jak ja przed laty....
-
Erilla, Kersijana:
Królowa skinęła strażniczce głową z serdecznym uśmiechem, po czym we trzy pognałyście naprzód... Jakiś czas potem, dostrzegłyście rzeczkę, a przy niej zagaszone ognisko i rudą kobietę, tulącą do siebie małą dziewczynkę...
Catherine:
Dostrzegłaś dwie Noldorki na koniach oraz jakąś ludzką kobietę, we trzy zmierzają w waszą stronę.
Arstan, Hallbjorn:
Nie tak prędko patałachy, najpierw klękać mi do miecza i składać przysięgę, że nie poczynicie nic przeciw nam - rzekł Elrohir.
-
Hallbjorn
Skoro tak mówisz nie mam chyba wyjścia
-
Arstan
Prędzej zginę niż klęknę przed elfem
-
Catherine
Powoli dobyła miecza póki co nie wstając by nie zbudzić Adele jeśli to nie będzie konieczne i czekała w milczeniu wpatrując się w nie nieprzyjaźnie....
-
Malacath:
Sama sobie zasłużyła... Teraz pewnie będzie ryczeć, strzelać fochy i być rozkapryszona przez całą tą drogę. Cóż... Ciekawe czy rzeczywiście jej ojciec jest tym marszałkiem. Jak tak to wypadałoby pomyśleć o taktycznym odwrocie... O ile to ona dalej będzie chciała z nami jechać hehe. No ale cóż, chyba będzie bo jesteśmy jej potrzebni... Pewnie go kusiła, a teraz takie cyrki odstawia, no cóż... Od tej pory tym bardziej nie będę jej traktować na poważnie - nie spojrzał na Malcoma z żadnym wyrzutem, dodał tylko po cichu do niego - Lepiej to idź z nią pogadać, żebyśmy problemów nie mieli potem.