Cytat:
Co do aktorstwa, można się dopatrzeć zaburzeń psychicznych u głównego bohatera, jak i u części pobocznych aktorów. Mam nadzieję, że w drugim sezonie akcja się rozkręci i do głosu dojdą jednak Anglosasi przedstawieni jako nieudacznicy. Ogólnie serial dla mnie nie jest taki zły do się oglądać, a w pewnych momentach można powiedzieć, że nawet wciąga. Oczywiście na miano "Serialu, który podbił Amerykę" nie zasługuję, no chyba, że mają tak małe wymagania co do jakości serialu.
Ten slogan reklamowy to chyba miało być nawiązanie do odkrycia Ameryki przez wajkingów a nie do jakiś wielkich oglądalności ;) No własnie, choroby psychiczne i ten nieszczęsny Floki... Z założenia miał być ciekawym szaleńcem ale jak dla mnie to wyszło tragiczne. Koleś jest na maska sztuczny i idealnie wpasowywałby się w seriale pokroju Xeny, Renegata czy inne polsatowce gdzie aktorstwo było tylko dodatkiem. Przy dzisiejszej konkurencji, to jednak wymaga się by w serialach aktorzy na prawdę grali.
Cytat:
Co do nowych odcinków serialu The Walking Dead, właśnie sobie przypomniałem co mnie tak bardzo denerwowało w tej produkcji. Po pierwsze i chyba najważniejsze momentami jest to wysyp głupoty na ekranie, dosłownie, widz ma czasem ochotę krzyczeć, "Co Wy ku**a robicie?". I gdy myślisz, że limit głupoty wyczerpany następny odcinek zaskakuje. W sumie miałem nadzieję na uspokojenie akcji, zobaczenie postapokaliptycznej społeczności, która stworzyła strukturę mogącą funkcjonować w nowym świecie. Nie chcę by z tego zrobiła się telenowela, lecz ukazanie zwyczajnego życia w lepszym aspekcie by się przydało. Zamiast tego dostajemy niestety bohaterów na jeden odcinek, którzy giną w przeciągu paru scen. Monotonne już dialogi między bohaterami, którzy potrafią albo narzekać albo pocieszać twierdząc, że wszystko będzie dobrze. Nie wiem również czy dobrym rozwiązaniem jest wprowadzanie, aż tylu nieszczęść. Miałem wrażenie, że twórcy powinni zmienić nazwę na The Walking Bad, bo to co widzę to jedno wielkie pasmo nieszczęść. Ogólnie poziom serialu spada i jedyne co go ratuje to zwykle finał. Lecz czasami do tego finału ciężko dotrwać.
No trochę rzeczy irytuje. Te postacie wprowadzone na końcu poprzedniego sezonu, a potem sprowadzone do roli mięsa armatniego. I znowu zostaje stara ekipa. Ich nieudolność, złe pomysły, to rzeczywiście jest, ale jakoś się tym nie przejmuję. W sumie nie wiem czemu. Może dlatego, że nie byłem nigdy fanem zombi i nie zwracam na to uwagi. Mnie zaś nie podoba się "włażenie" na niektóre postacie. Mówię tu o Darylu. Przez wszystkie sezony drży się o to czy nie zdecyduje się ich opuścić, najpierw wyrzucenie brata, potem powrót brata, potem zabicie brata, teraz wyrzucenie Caroll... No kurde, nie żebym był jakimś fan boyem, ale jak scenarzyści chcą się go pozbyć, niech zrobią to raz a porządnie! Takie ciągłe nękanie jednej postaci jest nudne moim zdaniem.