-
Kersijana:
Królową Juta? Chyba Jatu, i już widzę jak koczownicy prowadzący wojny z Noldorami od wieków, nagle by wybrali jedną z nich na królową, haaahahahaha... Ssssss... Nie mówiąc, że oni mają ordy i chanów, a nie królessssstwa i królów hihihiiii... Myśśślałaśśś, że mnie osssszukassssz?
Catherine:
Królewna pobiegła za Tobą do stajni... U jej progu potknęła się, wyrżnęła kolanem o kamień i zajęczała z bólu...
-
Kersijana
A kto powiedział, że nią jestem? Gdybyś nie wyczuł to podpowiem... to był sarkazm... Nie jest sztuką odróżnić Nordolkę wśród ludzi... wzruszyła ramionami. Powiedz mi skąd mam mieć pewność że jesteś tym za kogo się podajesz?
-
Kersijana:
Sssss... Nie wyglądasz mi na issssstotę, która wie co to ssssarkazm hihihiii... Jakiego więc dowodu żądassssz ode mnie... Rzekł wąż, odwracając się i grzebiąc coś w regale.
-
Kersijana
Nie mógł tej księgi o którą jej chodziło chować w tak prozaicznym miejscu jak zwykły regał... Jeśli jesteś tym za kogo się podajesz to musisz mieć Księgę Kultu Węża...
-
Kersijana:
Och mam... Ale ty członkinią kultu nie jessssteśśś, więc nie mussssisz jej widzieć. I mów z czym przychodzisz, bo tracę cierpliwość ssssss.... Rzekł kultyska, wyciągając z regału niewielką kuszę.
-
Kersijana
Zatem niczego się nie dowiesz... Możesz mnie zabić ale już nigdy się nie dowiesz po co Nordolka przyszła do tej zgniłej nory.... Kersi ruszyła w stronę wyjścia....
-
Kersijana:
Nagle poczułaś straszny, niemal paraliżujący ból w ręce, tuż pod lewym łokciem. Bełt z kuszy prawdopodobnie strzaskał Ci kość... Ssssss... Ja tu sssstawiam warunki, nie mussszę cię zabijać... Ssssą inne ssssposssoby, jeśśśli chcesssz ssssię dogadać mów teraz...
-
Kersijana
Ranna opadła na kolana chwytając się za obolałą rękę... Powiedziałam, że musisz mnie zabić... Już niczego się nie dowiesz...
-
Catherine
Oj Betty no.... - rzekła poirytowana bowiem ponad wszystko liczył się dla niej teraz czas....Dlatego podeszła do niej szybkim krokiem i pomogła jej usiąść pod ścianą stajni po czym dodała - Siedź tu i odpocznij,ja osiodłam Rosie.... - i niemal natychmiast zaczęła pospiesznie siodłać konia,po wszystkim zamierzając podejść do siostry z bandażem i wodą by opatrzyć jej ranę....
-
Kersijana:
Gdy skończyłaś mówić, do komnaty wpadła Lothiriel, cała we krwi... Zobaczywszy kultystę, rzuciła w niego swym mieczem, przebijając mu gardło na wylot.
Catherine:
Auć, boli... Czemu wszędzie jest tak nierówno, że się przewrócić można... Zamarudziła Betty, gdy opatrywałaś jej ranę.