-
Kielon
Przed walką druid i mag gdzieś zniknęli, krasnolud postanowił, że po walce przedyskutuje z Nimi pewne sprawy, ale na dalsze dywagacje nie było już czasu, teraz nastała pora aby spuścić łomot zarozumiałym nomadom. Nawała hanzy runęła w bój w największą ciżbę wrogów, wtem w nomadów uderzyły dwa pioruny, Kielon zbulwersował się jeszcze bardziej, nie dość że musi na wrogów uważać to jeszcze Jego towarzysze zaraz przypieką Mu zadek jakąś kulą ognia. Choć po prawdzie musiał przyznać, że chaos spowodowany czarami ułatwił rozbicie szyku nomadów, teraz starczyło tylko tłuc każdego kto odbiegał strojem od sojuszników. Pierwszy spotkał śmierć jakiś zrzucony z konia spieszony z musu jeździec, który nawet nie bardzo stanął na nogi, a już ze zmiażdżoną twarzą padł ponownie na ziemię. Teraz krasnolud za cel obrał jakiegoś konnego, który starał się wierzchowcem obalić Strażnika, nomad zajęty powodowaniem wierzchowcem umarł cicho z przetrąconym krzyżem, a jego truchło na galopującym koniu pomknęło w mrok i piaski. Kielon zaszarżował na dwóch pieszych, gdy młócił ich niemiłosiernie masakrując oblicza, torsy i przetrącając kończyny od tyłu zajechało Go dwóch jeźdźców, o fakcie tym poinformował Go ból który nagle wybuchł w plecach i miejscu gdzie plecy już nie zwą się tak pięknie oraz impet mijających Go koni, nogi pod krasnoludem się ugięły po plechach rozlał się żar, ale napastnicy nie cieszyli się długo swym triumfem zmieceni z siodeł przez włóczników. Ciężko rannego krasnoluda spróbował teraz odesłać w niebyt inny jeździec, Kielon już nie miał zbytnio sił by się bronić, ucapił się siodła napastnika i dobytym nożem rozorał mu udo, krew z tętnicy chlusnęła obficie, wróg niemrawo zadał parę ciosów powiększają ilość ran u krasnoluda, choć niezbyt ciężkich. Szarpiący się koń uwolnił się z chwytu i pogalopował w dal, zwalając już nieprzytomnego pana, który przy upadku pewno skręcił kark. Kielon pozbawiony podpory klapnął na ziemię tuż obok załadowanej i porzuconej przez kogoś kuszy, bardziej dla zabawy sięgnął po broń i posłał bełt, który o dziwo ugodził w ramię jakiegoś nomada, odgłosy walki powoli cichły, Kielon nie wiedział tylko czy to już koniec bitki czy życie z Niego ulatuje.
1PL na zmianę średniej w lekką
-
Miejsce na opis, cholera już dwa zaległe mam.
Techniczny
1PL na zamianę poważnej w średnią.
-
-
Angus:
Druid w końcu się doczekał, aż atakujący oddalili się od zwierząt i tak, jak miał zamiar, rozpętał im piekło. Piekło pełne huku i wybuchających kulistych piorunów na dziedzińcu fortecy. Niestety wrogowie szybko zorientowali się skąd śmierć przybywa i nie zawsze udało się Angusowi w porę zniknąć pod płaszczem niewidzialności przed ich pociskami. Na szczęście powierzchowne to były zranienia, na które nie musiał zwracać większej uwagi. Gdy nomadzi w panice zaczęli uciekać poza mury, spojrzał jak radzi sobie hanza. Nagle serce zamarło mu na chwilę, gdy zobaczył osuwającą się po murze budynku ukochaną. Vira! ryknął i poświęcił całą pozostałą mu moc na uzdrowienie lubej.
Techniczny:
Vira uleczona z rany poważnej i średniej.
Co do maga - telekinezą mógł kogoś na mur wrzucić. Żeby jednak sam się tam dostać powinien Lot rzucić, lub być zmienionym w latającego zwierza przez druida (ewentualnie sam zostać wrzucony druidzką telekinezą). Proszę nie traktować tego jako czepialstwo.
Od MG
To rzucił Latanie, o ile go nie wrzuciłeś tam swoją Telekinezą. Liczyłem na odrobinę współpracy miedzy wami władającymi mocą, i to właśnie załozyłem. Nieważne czy był na murze czy nie, zrobił podobna masakrę co Druid. Na przyszłość bardziej precyzujcie jak się dostajecie na mur fortu np. Bo w razie braku współpracy druga osoba może mieć problem i zostanie na dole a ja muszę to wiedzieć jako MG. potraktowałem Telekinezę na siebie jak Lewitację i tez działa. :geek:
Nadal możesz komuś lekką wyleczyć, chyba, że leczysz sobie usuwam rany Viry.
-
Haakon:
Mag po wkroczeniu do fortu za towarzyszami stanął przy rogu ściany i rozglądnął się po obszarze, gdy nagle zobaczył druida na murze. Hanza ruszyła na wroga a z jego pozycji rzucanie zaklęć miało mały sens. Pobiegł najszybciej jak potrafił do muru, stanął na jakąś skrzynię i za pomocą telekinezy podniósł się z nią na wysokość muru, wskoczył na niego a skrzynią cisnął we wroga. Nie było tam nic ciężkiego prócz jakiś śmieci. Podszedł do druida gdy ten rzucił w nomadów kulistym piorunem ze swojej dogodnej pozycji. Zrobił od razu to samo co on i walczył dalej. Uwielbiał to zaklęcie oraz uwielbiał patrzeć jak jego wrogowie płoną i są rażeni od tego. Gdy nagle dowódca nomadów zorientował się, skąd rzucane są zaklęcia nastąpił ostrzał i rzuty oszczepami w maga i druida. Postanowił uciec w kierunku jakiejś ściany lub obiektu, za którą mógłby się schować, a wtem dostał strzałą w udo. Na całe szczęście miał na sobie zaklęcie ochronne, które znacznie redukowało obrażenia i jedynie pocisk go praktycznie jedynie drasnął. Dotarwszy do bramy i schowaniu się za ścianą po małym uspokojeniu się strzałów wychylił się i cisnął po raz drugi piorunem w stronę wrogów. Razem z druidem rozgromili całą wrogą grupę, a gdy nomadzi zaczęli uciekać z fortu mag zaczął strzelać w nich grotami oraz próbował zaciągać ich telekinezą do towarzyszy bądź łamiąc im karki zrzucając ich z dużych wysokości. Gdy walka przestała mieć sens rozglądnął się po polu bitwy i zauważył rannego Kielona, do którego od razu podbiegł do niego. Wziął i uciął gruby kawał czystego ubrania od któregoś z nomadów i zaczął go obandażowywać po czym następnie dał mu jedną z jego mikstur leczniczych, którą odzyskał po ich ataku na karawanę (w sumie było ich 2). Nie była zbyt mocna ponieważ była przeznaczona głównie na lekkie rany, ewentualnie na średnie ale powinno to mu i tak jakoś pomóc.
Z bitwy był bardzo zadowolony. Martwił go zaś stan innych towarzyszy. Kielon dostał całkiem mocno tak samo jak Vira, a on nie miał potrzebnych rzeczy przy sobie do uleczenia go na miejscu. Na dodatek druid nie powiedział nam o jego planie więc będzie ostro jak wszyscy staną przed nim. Zastanawia się czy komentować tą sprawę jakoś czy nie, zwłaszcza w obecnej sytuacji, ale chyba najlepiej zrobi, gdy będzie siedział cicho. Chyba po tym całym burdelu przeszuka ciała aby znaleźć coś kosztownego... W końcu musi mieć w razie czego więcej kasy na tą libacje ich.
Od MG
Mikstur leczniczych nie było do tej pory. Niech będzie została Ci 1 mikstura i usuwam ranę Lekką za użyty specyfik.
-
-
Techniczny:
MG, usuń jeszcze lekką ranę Virze, według opisu całą moc leczniczą druid zużył na leczenie Ukochanej, tylko walnąłem się w obliczeniach...
Nie wiem czemu zakładasz współpracę z ledwo poznanym magiem, który w dodatku wkurzył druida sypiąc piaskiem w twarz Virze. Jedyna współpracą była wspólna niewidzialność, dopóki nie skrzywdził czarem pierwszego zwierzęcia. Od tamtej pory mag podczas walki obchodził druida tyle co zeszłoroczny śnieg. Jeśli druid będzie z nim współpracował, to dam to wyraźnie znać.
Od MG
Zakładam współpracę w imię dobra Hanzy, pisz jasno na przyszłosć nie pomagam Magowi, moimi czarami skupiam się na swoim planie. Chodziło o lekkie wsparcie w walce, no o wyjawianie sekretów druidów.
-
Techniczny:
2 PL na lekkie proszę.
-
Techniczny:
Haakon ma zamiar po bitwie i po małej pomocy innym przeszukać trupy nomadów w celu znalezienia jakiś pieniędzy i innych kosztowności.
-
Kielon do Haakona
No dobra Haakon pokazałeś na co Cię stać, choć ogniem nie zionąłeś, tu Mnie zawiodłeś, a co do opatrywania zajmij się innymi, ze Mnie twardy bydlak, ale dzięki za troskę. Ehh szczęście miał ten co Mnie w zad ciął że zginął.