-
Erilla
Nie no, naprawdę? Mam już serdecznie dosyć nieoczekiwanych spotkań dzisiaj. Jednak spodobało mi się postępowanie rudej kobiety, gdy nas zobaczyła natychmiast sięgnęła po miecz, rozsądnie. Sama też sprawdziłam czy broń jest na swoim miejscu, by w razie czego sięgnąć po nią. Choć miałam nadzieję, że nie przyjdzie nam walczyć z samotną kobietą, do tego mającą pod opieką dziecko.
-
Kersijana
Widząc że nieznajoma wyciągnęła miecz...
Proszę... schowaj, nie mamy złych zamiarów... na wszelki wypadek zasłoniła swoim ciałem Królową wjeżdżając przed nią swoim koniem....
Proszę... Nie zrobimy Ci krzywdy..... I Twojemu dziecku...
Kersijana upewniała się , że Rudowłosa kobieta trzyma dziecko wtulone w siebie.....
Zeszła z konia i pokazując swoje dłonie, że nie jest uzbrojona podeszłą powoli do kobiety... Uśmiechnęła się miło....
-
Malcolm
Westchnął ciężko widząc zachowanie Rity. Najpierw mnie kusi a teraz się obraża i płacze? Choć może rzeczywiście na za dużo sobie pozwoliłem... Od małego uczyli mnie szacunku do kobiet, ale trudno je godnie szanować nie rozumiejąc ich... Podniósł swój płaszcz, spojrzał na Malacatha i pokręcił głową zrezygnowany. Poszedł nad jezioro. Zauważywszy kobietę podszedł do niej i zarzucił jej płaszcz na ramiona. Ubierz go, pani, jest zimno... I nie płacz... Czemu mnie kusiłaś?
-
Catherine
Bogowie zaraz mi Adele zbudzi....,naprawdę jest taka głupia i nie widzi że ona śpi?! - pomyślała poirytowana i aż zgrzytnęła zębami ze złości ledwo powstrzymując się przed wybuchem,zamiast tego wskazała mieczem na nieznajome kobiety a następnie na drogę przed nimi
-
Kersijana
Popatrzyła na gesty kobiety. Wyszeptała... Rozumiem, że się boisz ale naprawdę nie masz czego.... Schowaj ten miecz...Jej głos był nadal uprzejmy i miły.
-
Catherine, Erilla, Kersijana:
Królowa Lothiriel podjechała powoli do Catherine i dziewczynki, nie spuszczając ich obu ze wzroku. Zdjęła kaptur, ukazując im swe piękne oblicze. Jesteś więc kolejną, Catherine, którą widziałam w mym śnie. Wiedziałam też, że będziesz strzec czegoś lub kogoś, co w głębi duszy jest ci bardzo bliskie i dlatego to kochasz, mimo że masz to od niedawna. Nie wiedziałam, że chodzi o Adelę - rzekła i uśmiechnęła się.
Arstan, Hallbjorn:
Hm... Wojowniczy jesteś, człeczyno. Tymczasem powinieneś się cieszyć, że zaszczycam cię swą obecnością i mową - powiedział kpiąco Elrohir.
Malcolm, Malacath:
Rita zapięła sobie broszę, odwróciła się i rzekła zapłakana - nie kusiłam cię! Byłam tylko miła, chciałam się przytulić, byśmy oboje mieli miło i ciepło! A ty mnie panie chciałeś wziąć jak... Och, to straszne, czemu wy zawsze tylko o jednym myślicie!
-
Arstan
A Ty powinieneś się cieszyć żem ranny i żem jeszcze nie zwymiotował od tego patosu co Ci z gęby się wylewa
-
Kersijana
Jakie piękne sny ma Moja Pani... Kersi przesympatycznie patrzyła na Rudowłosą Catherine... Mam na imię Kersijana... Jej głos był cichy i spokojny
-
Malcolm
Usiadł obok niej. Nie opierałaś się gdy Cię dotykałem, sprawiałaś wręcz wrażenie zadowolonej, odprężonej. Przykro mi, że źle zrozumiałem Twoje znaki, jednak musisz wiedzieć, pani, że mężczyźni nie są zbyt skomplikowani i myślą po najmniejszej linii oporu. Rzekł uśmiechając się nieznacznie, starając się zażartować. Nie płacz już. Przepraszam.
-
Catherine
Że co? W jakim śnie?I skąd znasz moje imię?Odbiło Ci do reszty czy jak? Wynoście się stąd i cieszcie że jej nie obudziłyście....- odpowiedziała cicho mieczem wciąż wskazując na dróżkę....- Zaraz nie wytrzymam i ją sama nie chcący obudzę.....