Maikh
To dwa orgi będą, juki i towar zaraz spakuję, a chłopaka co mi pomaga do konia pośle, tylko który to?
Wersja do druku
Maikh
To dwa orgi będą, juki i towar zaraz spakuję, a chłopaka co mi pomaga do konia pośle, tylko który to?
Aurelia
Na chwilę uśmiech pojawił się na jej twarzy i aż klasnęła radośnie jednak po chwili znów zmarkotniała i rzekła obojętnie - Pójdę kupić dla nas zapasy,Ty się w międzyczasie przygotuj....
Maikh
Ten rozkublaczony, z czaprakiem i siodłem przewieszonym przez żerdź przed nim - odparł dając zapłatę.
Alda
Chwyciła obydwie dłonie Aurelii, spojrzała w jej oczy i zapytała łagodnie - o co chodzi? Szczerze...
Regina...
Zakrztusiła się aż kawałkiem strawy....Jak?!,, krzyknęło jej się.. ale zaraz już ciszej dodała... Issarczyk celowo chciał przy Was ekchar ściągnąć? Coś chyba Wam sie pochrzaniło... Nie może.. To jedno z ich najważniejszych praw. Nie może celowo tego zrobić.... Inaczej jak byście sami go podejrzeli albo przypadkowo.. Ale on sam specjalnie nie odsłoni twarzy.... Nie miał by czego szukać u Matki....
Regina mówiła to co jej się wydawało, że takie jest prawo Issarczyków.. choć nie była tego pewna, ale uczciwości Issarczyka była raczej pewna...
Maikh
Podszedł do rozmawiających przy stole. Mówiłaś, że bardzo pożywne i zdrowe, zostawiłem je więc specjalne dla Ciebie. Postawił półmisek z ośćmi przed Reginą.
Dagoth:
Kapłan zjadł spokojnie swój posiłek, nie wdając się w to żadne rozmowy z towarzyszami... - Ruszam się spytać karczmarza o to, gdzie tu jakieś zapasy na drogę mogę kupić, coby znowu nie biegać za zającami... Ani to czasami nie musieć przymierać głodem - widząc, że Issar odszedł udał się prosto do niego.
Morghar
Już chciał odpowiedzieć, gdy Issar podszedł do stołu, nie odezwał się więc słowem i kończył posiłek w ciszy.
Regina
Rozmowę z kawalerzystą przerwał jej Issarczyk podstawiający swoją miskę przed nią.
Widzisz? zwruciła się do kawalerzysty... Nawet poczucie humoru mają...he he. Miała ochotę tę michę wepchnąć Issarczykowi w pysk, ale powstrzymała się....
Maikh
Nieładnie tak kogoś obmawiać za jego plecami, jeśli coś do mnie macie, to powiedźcie mi to prosto w ekchar. Chyba odwagi Wam nie brakuje?
Aurelia
Przecież dobrze wiesz....,paszę też kupię by nam w drodze nie zbrakło....- odparła ze smutkiem odwracając się i udając zrobić zakupy
Alda
Chwyciła ją znów za rękę, obróciła do siebie i powiedziała wyraźnie zdenerwowana, choć nie była to złość... Aurelio powiedz mi proszę, nie wiem. Przed chwilą się śmiałaś, a potem nagle zmarkotniałaś, znów się zaśmiałaś do Asandera... A potem gdy patrzysz na mnie to wydajesz się smutna. Co ja zrobiłam kochanie? Staram się zmienić, nie być markotna, uśmiechać się i tobie radość dawać a ty... Nie chcesz mi powiedzieć co się trapi, naprawdę nie zasługuję na zaufanie?
Regina
Popatrzyła na Issarczyka... A ktoś mówi, że Cie obgadują? Za wysoko nie mierzysz czasem? Wyjaśniałam pewne nieporozumienie co między Wami zaszło... Ale widać nie ma to sensu.. Pierdalnęła talerzem z ośćmi na glebę co jej Maikh pod nos podsunął wstała i wyszła na zewnątrz....
Aurelia
Ojejku nie,Aldo,nie mów tak nawet,kochanie Ty moje najpiękniejsze! - powiedziała tuląc ją do siebie - Ja widzę że jesteś ze mną szczęśliwa,nawet nie wiesz jak bardzo mnie samą to raduje....chodzi mi tylko o to że nie będę Cię już miała w swych ramionach choć czuję że masz rację....to wszystko....I nigdy więcej nie mów że nie zasługujesz na moje zaufanie,bo poszła bym za Tobą w ogień bez wahania.....
Alda
Co kurwa? Pomyślała obejmując wybrankę, całkowicie zaskoczona. Odetchnęła jednak z ulgą, bała się że o coś poważnego chodzi. Nie skomentowała tego, rzekła tylko - wezmę cię na Asandera, zrób zapasy przez ten czas a ja się przygotuję do dalszej drogi.
Dagoth:
Kapłan po załatwieniu wszystkich spraw wychodzi na zewnątrz do swojego konia. Nie wtrącał się do tego całego zgrzytu między Reginą a Issarem... Nie żeby specjalnie go to wszystko dziwiło, w końcu Issar już wcześniej pokazał co to on potrafi...
Rehlynn
Mag spokojnie spożywa obiad przy sąsiednim stoliku z zaciekawieniem zerkając na Morghara
Morghar
Spojrzał w ekhar Maikha, gdzieś na wysokości oczu. No bo w sumie ten test przy ognisku mnie zaintrygował, można było mniej inwazyjnie sprawdzić zaufanie, ale chyba rzeczywiście nie powinienem tego konsultować z postronnymi... Wiedz jednak, że moja postawa wtedy była zupełnie naturalna, sądziłem że się zapomniałeś, nie należy winić kogoś za to, że nie zna dobrze zachowania drugiej osoby i działał nim odruch... Zaczął mówić spokojnie i nie za głośno, na tyle żeby Issar go jednak usłyszał i zrozumiał. No i masz babo kurwa Twarzoszmatkę... Z placka bardziej bym się cieszył.
Maikh
Skinął głową. Na przyszłość załatwiaj ze mną osobiście takie rzeczy, miast wciągać do tego postronne osoby. Obrócił się na pięcie i podszedł do kontuaru by odebrać zamówienie, jak już będzie gotowe.
Morghar
Gdy Issar odszedł, odetchnął z ulgą. Ło kurwa, dobrze, nie chciałem go i tak zajebywać. A tamta to miła, ale obgadywać nikogo z nią za bardzo nie można, muszę zapamiętać. Skończył jeść i podszedł do kucharza. Da się u was trochę wędzonego mięsa kupić na podróż?
Regina
Zaciągnęła dość sporą dawkę tabaki... Kuźwa co za zjeb... pomyślała... wróciła jednak do środka... Podeszła do lady i zamówiła suchary na dalszą drogę i pasze dla konia... Tak w sam raz by starczyło akurat do portu.... Jeśli tam stoi Issarczyk to nie odzywa sie do niego ani słowem... Ryby chyba zatrute z tej wody bo albo jeden nieprzytomny leży, albo drugi świruje... Mówi półgłosem ino, zupełnie nie przejmując się czy ją kto słyszy
Techniczny
Zapasy prowiantu suchary plus suszone mięso i pasza dla konia na tydzień jak w przypadku Issara 2 orgi od głowy, konie w karczmie wodę i owies dostały (wliczone w obiad fundowany przez maga)
Maikh (issarski):
Przepraszam Regino za oskarżenie, jednak naprawdę nie musisz stawać w mej obronie. Nie ucięli mi języka, by ktokolwiek za mnie wyjaśniał ewentualne nieporozumienia.
Morghar
Zapłacił karczmarzowi 2 orgi i oczekiwał na swoje zamówienie, spoglądając niepostrzeżenie od czasu do czasu to na Reginę to na Maikha. Nikt się w tej drużynie nie lubi, ciągle jakieś kłótnie, niesnaski, pojebane to wszystko, nawet w woju tak nie było...
Aurelia
Nie już w porządku,pojadę na Lisiczce....i nie myśl tak więcej,nie dałaś mi dotąd nic prócz wielkiego szczęścia - odparła z delikatnym uśmiechem po czym odwróciła się i udała do środka aby zamówić dla siebie i ukochanej zapasy na drogę.
Techniczny
Aurelia - 4 orgi
Alda
Wykończy mnie... Ale kochana jest hehe - pomyślała odprowadzając Aurelię wzrokiem nieco się uśmiechając. Dosiadła zaraz Asandera wskakując na niego z rozbiegu i zaczęła powoli stępować, by przyzwyczaić swoje nogi do dosiadu po tylu godzinach spędzonych w ramionach ukochanej.
Regina(issarski)
Ino wlazłeś w pół zdania... Nie ja mówiłam mu o twoich prawach a on zagadał... Może nie zna tak dobrze Twoich praw i nie wie czy w ogóle może do Ciebie zagadać.. Nie jesteście tu pospolici a więc nie dziw się, że rozmawiają o Tobie... Wszyscy Ciekawi was może są... Myślałam Maikhu, że kogo jak kogo.... Przerwała myśl.. A tak w ogóle co chciałeś tą michą osiągnąć? Myślałeś że zeżrę te odpadki? Powinnam Ci ją wepchnąć... hmmm tam gdzie ciemność masz... Celowo nie powiedziała "gdzie słońce nie dochodzi" bo by obraziła na zabój Jego religię i kłanianie się słońcu... Co za popaprańcy... Ja pierdolę... Będzie dobrze jak dożyjemy w ogóle do tego pieprzonego portu...
Zabrała swoje zakupy i kierowała się do wyjścia
Aurelia
Gdy odebrała zapasy znów wyszła na zewnątrz i przytroczyła swoją część do Lisiczki z drugą zaś idąc w kierunku Aldy
Alda
Dziękuję - odebrała od Aurelii zapasy i również przytroczyła do siodła, zatrzymując się. Na pewno nie chcesz ze mną jechać? Ja w trosce o Lisiczkę nie chciałam jej dosiąść z tobą. A Asander wielki i silny, dla niego bez różnicy czy do wojowniczki dołączy też księżniczka w siodle - rzekła mrugając jej okiem z uśmiechem.
Aurelia
Och skarbie!Jakaś Ty miła! - powiedziała szczęśliwa kładąc jej głowę na nodze po chwili dodając - Sama mówiłaś że chcesz się przejechać....no i nie zaproponowałaś tego od razu,jeśli chcesz podróżować sama to naprawdę nie ma żadnego problemu kochanie....
Maikh (issarski):
Sama wściekałaś się na mnie, gdy kapłana wysłałem przy naszym nieporozumieniu, a co zrobiłaś zamiast odesłać Morghara od razu do mnie? A co do "odpadków" toż Ty twierdziłaś że "ości ryb mają wiele związków odżywczych i organizm budulec czerpie nie tylko z mięsiwa". To jak w końcu z tym jest, to wartościowe jedzenie, czy tylko odpadki które ja miałem zjeść ku Twej uciesze, ale Tobie już one zupełnie nie w smak?! Nie kpij ze mnie więcej, ani nie żartuj, bo widać na Twych żartach się nie znam zupełnie, a za kpinę w końcu odpowiem stalą!
Alda
Chce się przejechać... Ale przecież będzie milej kiedy będziemy obie, prawda? Wsiadaj, muszę się wyszaleć w cwale - powiedziała podając jej dloń by pomóc wskoczyć w siodło.
Morghar
Usłyszawszy swoje imię w bełkocie Issara postanowił wycofać się zaraz po odebraniu swoich zapasów. Jeszcze go w ogień krzyżowy wezmą czy co... Wyszedł na dwór.
Aurelia
Poczekaj chwilkę - odparła z uśmiechem,po czym poszła po Lisiczkę i wróciła z jej wodzami w dłoni dopiero wtedy wskakując ukochanej do siodła - Księżniczka....mrr,jakie to słodkie z jej strony....
Regina...(issarski)
Jebie Cie człowieku? Nie widziałeś że podcinałam ości na grzbiecie leszczy? tam jest najwięcej dobrego co kretyni wywalają zamiast zjeść... A żebrami z ryb to nie trzeba być geniuszem by wiedzieć że udławić się można. Paranoicy kurwa mać wszędzie widzą zdrady i knucia.... Kapłana wysłałeś.. ha ha dobre.... A Sam pierdzieliłeś, że jak co się ma to trza Ci w etchar powiedzieć... Ja kurwa tez mam oczy,,, Jak co Ci leży na wątrobie to powiedz mi w nie a nie jakieś teorie spiskowe snujesz... Kapłana wysłałem... Trza było przyjść... Kurwa, jak stare dobre małżeństwo,,, wyrzygiwać sobie to co wyjaśnione już niby było....
Strasz dalej tą stalą... ale wpierwej zastanów się czy naprawdę tego chcesz... wyszła jebnąwszy drzwiami
Alda
Trzymaj się mocno, hja! Hja! Pognała Asandera głośnym okrzykiem i wystrzeliła cwałem przed siebie mocno trzymając jedną ręką Aurelię, a drugą wodze.
Techniczny
Po chwili wstrzymuje rumaka i wraca do sioła, też cwałem.
Aurelia
Ty też się nie możesz tego doczekać? Kiedy będziemy tylko we dwie przemierzały step? Och jakie to będzie cudowne! - powiedziała rozmarzona opierając się na jej ramionach gdy już wróciły do osady.
Alda
Tak... Nie mogę - odparła krótko chowając twarz w jej włosach i zamykając oczy.
Maikh:
Wykonał kilka głębokich wdechów i wydechów by uspokoić pożar gniewu szalejący w jego sercu. Dawno go nikt tak nie wyprowadził z równowagi. Zabrał zakupy i wyszedł na zewnątrz wraz z pomagierem karczmarza, który miał wyczyścić sierść Sani. Gdy ten wykona zadanie, Issar okublaczy wierzchowca i ruszy naprzód, trzymając się na uboczu całej grupy.
Aurelia
Nie będziesz miała nic przeciwko jeśli zasnę? - odparła sennym głosem, przymykając oczy