Catherine
Martwię się,to wszystko....No już,nie mówmy o tym,nie ma czasu do stracenia,powoli się zbierają i zaraz będą na nas czekać.... - skłamała bez mrugnięcia okiem sięgając po kolczugę - Skoro mi nie powiedziałaś to ja decyduję....
Wersja do druku
Catherine
Martwię się,to wszystko....No już,nie mówmy o tym,nie ma czasu do stracenia,powoli się zbierają i zaraz będą na nas czekać.... - skłamała bez mrugnięcia okiem sięgając po kolczugę - Skoro mi nie powiedziałaś to ja decyduję....
Catherine:
Betty chyba Ci uwierzyła, a najprawdopodobniejsza wersja jest taka, że jest tak podekscytowana że odpłynęła całkowicie. Gdy ją wspólnie uzbroiłyście, olśniła niemal swym pięknem i dumą... Popatrzyła tak na was chwilę ucieszona, ale zaraz podbiegła do drugiej skrzyni, otworzyła i wskazała Ci - a to dla Ciebie siostrzyczko... W środku znajduje się podobna zbroja i ubranie, co ona właśnie założyła...
Catherine
Aż zaniemówiła z wrażenia i wydukała tylko - Dla mnie? - od razu też zrobiło jej się trochę głupio że była przed chwilą zazdrosna,jednak była święcie przekonana że siostra po prostu chwali się swoim ubiorem a dla niej nic nie ma....Bo i dlaczego miało być?Ona jest tylko śmiertelną siostrą królewny....
Catherine:
No a dla kogo głupiutka! Krzyknęła Beatrice i wraz z pozostałymi dziewczynami zaczęła zakładać Ci uzbrojenie oraz odzież. Płaszcz jest ciemnoczerwony ze złotym gryfem, w takiej samej barwie buty. Hełm nie jest noldorski, tylko zdaje się wykonany przez płatnerza z Fiersdvainu. Specjalnie taki zamówiłam, bo nie miał tu nikt drugiego noldorskiego, a tylko spod nich i północnych włosy opadają na plecy i ramiona, lubię ten efekt hihi - skomentowała to Betty. Twoja mama przypięła Ci pas z Twoim własnym mieczem.
Catherine
Westchnęła ciężko,mimo że bardzo chciała mieć taki strój a nawet poczuła o niego zazdrość to nie była zachwycona kiedy już go dostała....W porównaniu do wszystkich swoich znajomych,poza Lilly i Adele była biedna jak mysz świątynna i nie podobało jej się obsypywanie podarkami kiedy sama nie miała jak się odwdzięczyć....Nie chciała jednak robić scen z rozbieraniem się i oddawaniem prezentu dlatego tylko rzekła siląc się na radość - Tak ja też to lubię siostro....Świetny pomysł....Dziękuję.... - i przejrzała się w lustrze by sama mogła się ocenić
Catherine:
W zwierciadle ujrzałaś przepiękną wojowniczkę uzbrojoną niczym królowa... Zaraz podbiegły do Ciebie pozostałe dziewczyny poza Lothiriel i zaczęły z fascynacją się przyglądać. Pięknie wyglądacie córeczki... Zaraz do was wrócę, poczekajcie - rzekła łagodnie i wyszła.
Catherine
Stuknęła Betty swoim hełmem,po czym ujęła ją za dłonie,westchnęła ciężko i zapytała krótko patrząc jej w oczy - Dlaczego?
Catherine:
Bo jesteś moją siostrą i cię kocham - szepnęła przytulając się do Ciebie.
Catherine
Znów westchnęła ciężko i po raz kolejny musiała zwalczyć pokusę by po prostu jej oddać ten prezent,powstrzymała się jednak wiedząc jak bardzo zabolało by to Betty....No i nareszcie wyglądała bardziej kobieco niż w swojej starej zbroi....Dlatego przytuliła ją czule nic już nie mówiąc....
Catherine:
Po dłuższej chwili wróciła do was Lothiriel, ubrana w białą suknię, takiego samego koloru buty i długą pelerynę, mając na głowie królewską, srebrno-złotą koronę z wieloma klejnotami... U pasa ma przypięty swój miecz.