-
Vira
Angusie... Powoli odsunęła dłoń od uleczonej rany, nawet nie spoglądajac na nią tylko wpatrując się w oczy druida - tak dobrze cię widzieć, myślałam że mym przeznaczeniem jest tu polec, nawet nie mogąc się z tobą pożegnać, zaś ty się zjawiasz kiedy ja już tracę nadzieje... Tak się ciesze - rzuciła się Angusowi w ramiona.
-
Angus
Objął ukochaną i syknął Nie tak mocno, kilka razy mnie trafiły chędożone bękarty. Skoro wcześniej sposobności nie było, a w pewnym oddaleniu od reszty jesteśmy, o czym chciałaś ze mną Miła porozmawiać na osobności?
-
Vira
Ach nieważne już, pokaż no gdzie cię zranili, nie jestem uzdrowicielką ale nieco ran umiem leczyć.
-
Angus.
Tak przy wszystkich mam kilt ściągać? Wiesz przecież doskonale, że nic pod nim nie noszę. Nie będziesz zazdrosna, że gołego mnie zobaczy Veronika?
-
Vira
Zapomniałam z tego wszystkiego... Chodź, o tam! Veronika nie zobaczy, nakryję cię swoją peleryną a rany trzeba opatrzyć, by ci się coś nie stało - rzekła delikatnym głosem.
-
Angus
Ech, to jeno draśnięcia, nic mi nie będzie. Gorzej że mi ubranie podziurawili marudził po drodze idąc za ukochaną we wskazane miejsce. Szybko rozdział się posłusznie, pomimo słów rzucanych wcześniej.
-
Vira
W myślach - dawnom tego nie robiła, mam nadzieję iż mu krzywdy nie zrobię... Zerrikanka wzięła sie do opatrywania ran ukochanego.
Techniczny
Leczenie na poziomie drugim, to nie wiem jak tam skutecznie będzie, ale chyba coś podziała.
-
Haakon
Skoro tak chcesz. Może potem ten druid Cię uleczy, bo ja takich mocy do leczenia to jeszcze nie mam, hehe. No nic, to lecę do tego elfa. Wstaje i idzie w kierunku elfa, rozrywając czyste materiały po drodze, aby posłużyły jako bandaże po czym następnie podchodzi do niego i obandażowywuje go.
-
Angus
Obniżył płaszcz nieco i szepnął zostaw, z ranami sobie sam poradzę. Ale z tym już nie bardzo, oparł swą dłoń na głowie Lubej i przysunął coraz bardziej prężącej się męskości.
-
Kielon
Idź, idź potem ciszej a Ja sobie tu poumieram