-
Alda
Śpij... Mruknęła dalej wtulona delikatnie ją głaszcząc. Cholera... Ale mam ochotę teraz... Wzięła bym ją za ręce, obie padłybyśmy na trawę, obcałowałabym ją od stóp po samą głowę a potem zaczęła pieścić jej ko... Kurwa, nieważne, zaraz znowu włożę jej przez to dłoń w spodnie a tego bym nie chciała...
-
Morghar
Przytroczył swoje zapasy do Ugryzia i przygotował go do drogi. Po wszystkim podjechał do Reginy, widząc jej zdenerwowanie. Widzisz? Mówiłem że to dziwny człowiek jest... Rzekł cicho.
-
Regina
Że co? Możesz trochę głośniej bo nie usłyszałam... tak żeś cicho powiedział.....
-
Morghar
A nic, nieważne już. Powiedział głośno i odjechał. Lepiej jej bardziej nie wkurwiam bo jeszcze ja wyłapię w mordę, hehehe
-
Regina
Wskoczyła na konia i ruszyła oddalona od reszty ale z drugiej strony co Issarczyk... Wcześniej jednak jeszcze se niucha wzięła...
-
Wszyscy
Oddaliliście się od wsi może o milę, na wzgórzu czeka jeździec, gdy tylko Was dojrzał pozdrowił dłonią i ruszył w Waszym kierunku, zmierza wprost do Maikha, gdy znalazł się w zasięgu głosu rzekł Chciałeś czegoś od Cesarza, nie było to łatwe, ale Imperator wie już o wszystkim, o dziwo wziął oba wywiady w karby, poselstwo już szykuje się do drogi, oby Twój lud nie zawiódł ponownie po czym począł podążać w stronę sioła, które opuściliście
-
Maikh:
Trzy i pół tysiąca lat już czekamy by naprawić tamten błąd. Nie zawiedziemy - odparł jeźdźcowi.
-
Wszyscy
Widocznie nikogo poza Issarem nie obeszło spotkanie z posłańcem, dni mijają Wam monotonnie, teraz macie kolejny ranek, wieczorem powinniście dotrzeć do Ponkee Laa, czynicie jakieś szczególne przygotowania?
Nizar
Po sprawdzeniu tego, że Alstin opuścił miasto masz nowe zadanie, Gruby nakazał Ci mieć oko na nowo przybyłych do miasta, chyba spodziewa się, że ktoś może węszyć wokół ostatnich wydarzeń
-
Aurelia
Kochanie....,to miasto jest naprawdę ogromne,trzymaj się mnie,dobrze?Nie darowała bym sobie jeśli bym Cię zgubiła.... - powiedziała ujmując wybrankę za dłonie i spoglądając w jej oczy
-
Alda
Nie zamierzam oddalać się na krok od ciebie, nienawidzę wielkich miast, brrr, okropne. Wolałabym spędzić resztę życia z tobą z dala od miast... Nigdy cię nie puszczać... Odparła ukochanej również spoglądając w jej oczy.
-
Aurelia
Cieszę się że się zgadzamy - powiedziała z uśmiechem,powoli do niej podchodząc,przytulając ją i delikatnie głaszcząc po włosach - Jest mi z nią tak dobrze....,nie zniosła bym rozłąki nie mówiąc o jej....
-
Alda
Zamruczała i wtuliła się w Aurelię mocno, masując ją po plecach. Kiedy wreszcie zostaniemy same... Szepnęła.
-
Aurelia
Zachichotała i odszepnęła - Myślisz tylko o jednym moja Ty kocico....
-
Alda
A ty tego nie pragniesz? Spytała szeptem, zaczynając delikatnie dotykać palcami karku Aurelii.
-
Aurelia
Westchnęła zmysłowo prosto do ucha wybranki - Wiesz że tak....,jak dojedziemy do miasta to znów weźmiemy kąpiel,mam z tym dobre wspomnienia hihi
-
Alda
Westchnęła tylko i zaczęła ją nieco intensywniej masować, oraz głaskać... Tak... Nie mogę się doczekać... Szepnęła.
-
Aurelia
Również westchnęła jednak mimo rosnącego podniecenia niechętnie zdjęła jej ręce ze swojego ciała ujmując je w swoje dłonie całując i szepcząc - Ja też,ale teraz przestańmy bo zaraz zrobimy to przy wszystkich hihi
-
Regina
Jechała w milczeniu.... zastanawiała się czy te dwie skończą kiedyś pierdzielić.... Od czasu do czasu zażyła ino tabaki.
Po prawdzie to nawet cieszyła się z tego, że ogólnie wszyscy jechali w milczeniu. Ino irytowały ją pogłaskiwania i chichoty dziewczyn.
-
Alda
No dobrze... Szepnęła posmutniawszy trochę. Gdzie masz diadem, co ci dałam? Załóż go, i tak nie walczymy póki co, a księżniczki powinny nosić diademy - dodała wciąż szeptem.
-
Aurelia
Widząc smutek na jej twarzy od razu pocałowała ją w policzek i sięgnęła do torby po wspaniale wykonany złoty diadem jaki dostała od wybranki - Jest taki śliczny....nie wiem czy mogę go przyjąć,przecież tak pięknie musisz w nim wyglądać....,dlaczego chcesz mi go podarować?
-
Alda
Dostałam go od tego który mnie kochał... Jego już nie ma... Chcę więc przekazać go tak jak on, komuś, kogo ja bardzo kocham - odparła Aurelii.
-
Aurelia
Och Aldo! - wyszeptała z przejęciem,wtulając się w ukochaną z diademem ściskanym w dłoni,a łzy aż stanęły w jej oczach....
-
Alda
Cśśśś, spokojnie... Szepnęła utulając mocno wybrankę. Daj... Wzięła diadem, który ściskała w dłoni i powoli założyła na jej głowę.
-
Aurelia
I jak wyglądam? - zapytała delikatnie trzęsącym się głosem, odsuwając się przy tym lekko tak by ukochana mogła lepiej ocenić jej wygląd i ocierając ręką swoje łzy
-
Alda
Uważnie przyjrzała się Aurelii, po chwili mówiąc - nie jestem poetką by móc to opisać... Czasem braknie słów by wyrazić takie piękno.
-
Aurelia
Kochana jesteś - rzekła delikatnie pstrykając ją w nosek i chichocząc przy tym po chwili dodając - Skoro ładnie to będę go nosić dla Ciebie moja miła....
-
Dagoth:
Kapłan również jechał w ciszy. Nie miał powodu, ani to chęci na pogaduszki z jego towarzyszami... - Wielkie te miasto... W końcu odpocznę w łóżku i zjem coś ciepłego w zajeździe.
-
Maikh:
Ustalmy może który w końcu ma się udać do zamtuzu, by kupić od kurtyzany informacje o miejscu pobytu tego Alstina z Ligii Czapki.
-
Morghar
Ja mogę się poświęcić i pójść. Rzekł w pełni poważny. Mam trochę kasy od grubego, a może te dziwki niezgorsze hehehe
-
Maikh:
Parsknął śmiechem. Zaiste, wielkie to musi być poświęcenie. Nie mam jednak nic przeciwko.
-
Dagoth:
Ani ja - Ale maga w roli "szpiega" wśród kurtyzan bym chciał zobaczyć... No ale cóż no. Nie przeszłoby.
-
Morghar
Owszem, poświęcenie. Normalnie bym tam nie szedł. Taaa, może Twarzoszmatka mi uwierzy, chociaż sam w to nie wierzę, hehe.
-
Maikh:
Morgharze, nie jesteś Issaram, nie ma potrzeby byś przywdziewał ekchar. Chyba, że to z powodu którejś z naszych towarzyszek próbujesz pod zawojem poświęcenia ukryć fakt, że zgłosiłeś się na ochotnika.
-
Morghar
Uśmiechnął się i machnął ręką. No dobra tam... To o co mam te dziwki pytać?
-
Alda
Uśmiechnęła się serdecznie do Aurelii, łapiąc ją za rękę i przysłuchując się rozmowie towarzyszy.
-
Regina
Stała tylko i przysłuchiwała się rozmowie. Nie miała nic do powiedzenia... Ktoś tam musiał pójść i skoro jest ochotnik to sprawa sama się rozwiązała.
-
Maikh:
O to gdzie można znaleźć Alstina. Pani na Niebie, On naprawdę jest taki głupi, czy znów tylko udaje?
-
Regina
Wyciągnęła tabakierkę i wysypała odrobinę między palec wskazujący a kciuk. Zbliżając dłoń do nosa popatrzyła na Issarczyka. Nie chcę tu uchodzić za nie wiadomo co, ale myślę, że lepiej będzie jak we dwóch pójdziecie. Kawalerzysta pewnie zgubi drogę do burdelu nawet jak dziwki z rozwalonymi nogami jak drogowskaz będą go wskazywały...
Oszzz.. gdyby głupota była lżejsza od powietrza to pewnie latał by jak gołąb pocztowy.
-
Morghar
Nie chcę tu uchodzić za nie wiadomo co, ale nie mam tyle kasy żeby siedzieć tam tydzień. Nie zgubię się, nietrudno burdel znaleźć, nie będę miał z tym problemu, poradzę sobie sam.
-
Maikh:
Prawdę powiedziawszy to nawet obowiązujących cen nie znam. Nie było dotąd potrzeby bym się w takie miejsca udawał wzruszył ramionami. I nie śpieszno mi by to zmieniać.