Catherine:
Jeden z rycerzy, któremu z nosa leci krew, rzekł - ocknęła się, wyrwała i jeszcze strzeliła mi w nos stalową rękawicą, ehh tak to jest pomóc damie w potrzebie...
Wersja do druku
Catherine:
Jeden z rycerzy, któremu z nosa leci krew, rzekł - ocknęła się, wyrwała i jeszcze strzeliła mi w nos stalową rękawicą, ehh tak to jest pomóc damie w potrzebie...
Catherine
Ale gdzie ona jest?! - krzyknęła z przejęciem rozglądając się w międzyczasie po polu walki próbując wyłowić ją wzrokiem spośród walczących
Kersijana
Zwolniła konia i w końcu się zatrzymała.... Jak mogłeś pomyśleć..... zwątpić w moją miłość... Jak mogłeś? Wykrzyczała do niego płacząc....
Kersijana:
A ty możesz mnie opuszczać wtedy, gdy najbardziej cię potrzebuję? Jak więc mam nie wątpić! Odrzekł Elrohir, wyraźnie zatroskany.
Catherine:
Pojechała dołączyć do rycerzy - odparł. Zorientowałaś się właśnie, że nastąpiła przerwa w bitwie. Rycerze poluzowali szyk i wyczekują, a Betty jeździ pomiędzy nimi i wykrzykuje coś głośno. Widzisz również Margaret stojącą w hufcu. Na lewej flance dostrzegasz zaś przybyłych Rycerzy Gryfa, którzy porządkują szyki...
Catherine
Bez zastanowienia pognała w ich stronę.... - Czemu one muszę być takie głupie? Kompletnie nie myślą....Szkoda że największą cenę zapłacił za to Tristan....
Kersijana
Zawróciła konia i podjechała tak by stanąć jak najbliżej Elfa.... Wybacz, ale ja tak bardzo się boję o Ciebie... Bałam się zakochać bo wiem co to stracić swoją miłość... Nie chcę tęsknić i nie chcę by Ci się coś stało... Ale też nie chcę .... nie potrafię zapomnieć... Przytul mnie....Kersijana wyciągnęła do niego ręce
Catherine:
Pamiętajcie, jak Jatu ruszą ku wam, krzyknijcie im: moja siostrzyczka!? Cathy! Krzyknęła Beatrice przerywając swoją mowę i podjeżdżając do Ciebie, a następnie czule się przytulając...
Kersijana:
Rycerz westchnął ciężko i przytulił Cię szepcąc - nie rezygnujmy z miłości, wiemy oboje jakie one wymusza poświęcenia ale to nie jeszcze powód...
Catherine
Westchnęła ciężko jednak niemrawo odwzajemniła uścisk nic nie mówiąc,wciąż była na nią wściekła za złamanie obietnicy i to jak się narażała i kompletnie zatraciła w walce jednak wiedziała że wypominanie jej tego w środku bitwy to kiepski pomysł i postanowiła odłożyć to na później....
Catherine:
Beatrice ucałowała Cię w twarz kilka razy ucieszona i złapała za rękę. Margaret uśmiechnęła się do Ciebie uroczo.
Catherine
Dalej milczała nie odwzajemniając ani pocałunków ani uśmiechu,mimo że cieszyła się widząc je obie w dobrym zdrowiu to była wściekła za ich nieodpowiedzialne zachowanie,ponadto zdenerwowała się na Margaret że po raz kolejny uderzyła mężczyznę który niósł jej pomoc....- Tristana też by walnęła za to że ją własnym ciałem przykrywał?!