-
Catherine:
Pognaliście na lewą flankę, okrążając zbitą w masę i zagonioną już w kozi róg armię Jatu, walczącą z powtarzającymi szarże rycerzami. Jest z wami też Lothiriel. Betty kazała się zatrzymać hufcowi i złapała Cię delikatnie za dłoń. Siostrzyczko, wiesz, że życie bym za ciebie oddała... Wiem, że nie jestem idealna i czasem doprowadzam cię do gniewu ale... A... Ale jestem już tą twoją niezdarną Betty, którą kochasz jak rodzoną siostrę, prawda? Kochanie? Szepnęła patrząc na Ciebie szklistymi oczkami. Przepraszam za wszystko...
Kersijana:
Dziewczynka mruknęła i oparła się o Ciebie, czekając aż zrobisz jej obiecaną fryzurę. Jak jest w tym waszym... Elaacrai? Dobrze powiedziałam? Bo zawsze wyobrażałam sobie miasto elfów jako taki zielony raj... Po którym można spacerować boso całymi dniami, siedzieć nad cudną rzeczką i żyć beztrosko.
-
Catherine
Wiem skarbie,wiem....Ale ja się złoszczę bo się martwię,rozumiesz? - odszepnęła w odpowiedzi i przytuliła ją do siebie delikatnie dodając - Kocham Cię taką jaką jesteś Betty,i zawsze będę....Nigdy,przenigdy o tym nie zapominaj,to że się gniewam nie znaczy że przestałam....
-
Catherine:
Królewna pocałowała Cię w policzek bardzo czule i krzyknęła głośno - niech to natarcie przesądzi o losach bitwy, niech da nam zwycięstwo! Dość już krwi, dość! Szarża! Cały hufiec z głośnymi okrzykami ruszył w stronę Jatu... Obok Ciebie jest Twoja mama, masz nieodparte wrażenie że kątem oka cały czas obserwuje i Ciebie i Betty.
-
Kersijana
Elacrai... Poprawiła Elfka... A Elaacrai znaczy "nagi" zachichotała nordolka... Nie przejmuj się moja Księżniczko... Jest masa czasu i jeśli chcesz to nauczę Cię mówić w mym języku.. Elfka dzieliła włosy dziewczynki w nierówne kosmyki, z których zaczęła wiązać małe warkocze dobierając co róż niwy kosmyk... Wyglądało to tak, że bardzo dużo małych warkoczyków zaczynało tworzyć jeden wielki i gruby... Nad czołem wpięła diadem, który lśnił niczym mała korona... Prawdziwe jego piękno ujawniało się wtedy gdy i fryzura była piękna... Elacrai to raj zieleni i błękitu. Trawy miękkiej jak aksamit i powietrzu czystym że czuć smak porannej rosy z każdym oddechem. Kwiecie o palecie nieskończonych barw.. Barw tak intensywnych że nie można od nich oderwać wzroku... Woda jest czysta że na 50 stup widać dno złotego piasku... Jest pełno ryb i ptaków... Na wielkich zielonych łąkach pasa się niezliczone stada koni, saren... Kersijana nie przestawała opisywać swojego domu starając się by dziewczynka zapomniała co się dzieje za murami miasta.
-
Catherine
Pogłaskała ją po ramieniu i pognała obok niej,miała nadzieję że to naprawdę ostatnie chwile bitwy bowiem jej nastawienie do tego dnia nie poprawiło się ani trochę....To że mama ją obserwowała było dla niej oczywiste,wiedziała że tylko czeka by wkroczyć do walki w razie zagrożenia dla którejś z nich....
-
Kersijana:
Adela z wielkim zainteresowaniem słuchała Twojej opowieści... A wy tam nie musicie pracować? Spytała ze szczerym zainteresowaniem.
Catherine:
Szarża runęła znów na Jatu... I to był koniec bitwy, tak jak przewidywałaś. Koczownicy rozpierzchli się zaraz, uciekając na złamanie karku, ścigani przez zwycięzców. Betty wjechała na mały pagórek i górując nad wszystkimi, trzymając w jednej dłoni chorągiew a w drugiej uniesiony miecz, spięła swego karego rumaka do stanięcia dęba... Ten zabił kopytami w powietrze aż w końcu opadł, parskając. Rozległ się wesoły okrzyk - Beatrice! Beatrice! Beatrice!
-
Catherine
Nie miała zamiaru zdzierać gardła z innymi,rozumiała że taka już jest jej siostra,lecz nie czuła potrzeby by brać udział w tej chwili....Dlatego po prostu zniknęła w tłumie żołnierzy i pojechała w stronę miast z zamiarem spełnienia swojego planu....
-
Kersijana
Musimy...Ależ oczywiście że musimy... tyle że każdy zajmuje się tym w czym jest najlepszy... Elf umie obserwować i gdy narodzi się dziecko.... Kersi uśmiechnęła się kładąc dłoń na brzuchu... Gdy dziecko się narodzi to zanim dorośnie jest bacznie obserwowane przez rodziców i innych elfów... każdy ma jakiś dar tylko trzeba go dostrzec a potem pomóc mu rozwinąć go. Dajmy na ten przykład małą dziewczynkę co pięknie rysuje.... Zachętą i dobrym słowem tylko się ją motywuje do ćwiczenia swego talentu.. Gdy dorośnie może na przykład malować piękne obrazy... Pracą tą będzie cieszyć innych mieszkańców, A praca którą się kocha i sprawia przyjemność nie można się znudzić... Tacy są Nordolczycy.....
-
Catherine:
Cisza! Krzyknęła królewna i dodała głośno - nie powiodła bym was tutaj, gdyby nie moja siostra, która dodała mi otuchy, wtedy kiedy najbardziej tego potrzebowałam! Cathy, kochanie! Uradowana Betty zjechala szybko z pagórka i wpadła Ci w ramiona, a rycerze zaczęli znów wznosić radosne okrzyki zwycięstwa.
Kersijana:
Zazdroszczę wam... Ja w sumie nie wiem do czego mam talent choć... Szybko nauczyłam się jeździć konno. A ty ciociu, w czym jesteś najlepsza?
-
Catherine
Westchnęła ciężko jednak pozwoliła jej się przytulić i sama delikatnie ją objęła nie mówiąc ani słowa....