Catherine:
Betty nie przestała Cię mocno przytulać. Po chwili podjechała do was Rita, cała i zdrowa, choć bez zbroi to bez żadnej rany, za to z pustym kołczanem...
Wersja do druku
Catherine:
Betty nie przestała Cię mocno przytulać. Po chwili podjechała do was Rita, cała i zdrowa, choć bez zbroi to bez żadnej rany, za to z pustym kołczanem...
Catherine
Choć chciała uśmiechnąć się na jej widok nie potrafiła przywołać go na swej twarzy,zamiast tego po prostu rozłożyła jedną rękę dając jej znak by i ona się do niej przytuliła....Nie miała najlepszego humoru jednak dużą ulgę dawała jej świadomość że jej najbliższym nic się nie stało choć nieco niepokoiła się o Tristana....
Kersijana
Hmmm.. Bardzo trudne zadajesz pytania moja droga... Ale zawsze lubiłam pomagać rannym i chorym.. Tym których nie stać na medyków z wielkich miast... Wiesz, nie wszyscy wiedzą, ale umiem czasem i magia wyleczyć albo ożywić kogoś.... A Ty jeździectwo masz we krwi... Jesteś wybranką moja Droga... Tylko Nielicznych ludzi nie zrzuci Nordolski Rumak Bojowy... Ciebie nie dość, że nie zrzucił to jeszcze pokochał..... To za sprawą tego małego serduszka, które tak mocno bije... Kersi pokazała na pierś dziewczynki..
Catherine:
Rita również podeszła do was, ale nim was objęła, Beatrice nagle zemdlała i gdyby nie Ty, upadłaby na ziemię...
Kersijana:
Adela cmoknęła Cię w policzek i spytała - opowiedz mi nieco o swojej pierwszej miłości, hihihi.
Catherine
Aż zakrzyknęła ze strachu gdy jej siostra zemdlała i natychmiast zaczęła ją dokładnie oglądać aby sprawdzić co mogło spowodować utratę przytomności....
Catherine:
Betty ma przebity lewy bok, dotychczas zasłonięty płaszczem. Uderzenie musiało być bardzo silne, zapewne zadane lancą, bo przeszło przez zbroję...
Kersijana
Moją pierwszą miłością? Adelo..... A skąd.. No dobrze.... Moja pierwsza miłość to Mirillia Lasii.... Mój najwierniejszy i najbardziej oddany towarzysz i brat... Jego kocham z całego serca i całym sercem... Jemu jestem w stanie zawierzyć Swoje życie i za niego je oddać... Zresztą jest pierwszą ale i do teraz go kocham....
A Ty Słonko kogo kochasz najbardziej?
Catherine
Mamo!Chodź szybko!Rito pomóż mi,musimy zabandażować jej ranę,i tak straciła wiele krwi.... - krzyknęła cały czas podtrzymując siostrę zdrową ręką,ranną zaś delikatnie głaszcząc jej włosy....
Kersijana:
Nie potrafię wybrać, mamę, siostry, ciebie... Ale ciociu, ja pytałam o taką miłość, no wiesz... Hihihi - Adela uśmiechnęła się nieco wrednie.
Catherine:
Najpierw zdejmijmy jej zbroję - rzekła Rita, a gdy uporałyście się z tym i królewna leżała na ziemi, zabrałyście się za jej ranę. Wtedy przybiegła Lothiriel ze łzami w oczach, odsuwając was od bandażowania i sama zabierając się za opatrywanie jej. Rycerze zebrali się w kręgu, niepokojem obserwując całe zajście...
Catherine
Nic jej nie będzie....A teraz odsuńcie się i nie róbcie zbiegowiska.... - rzekła donośnym głosem klęcząc przy siostrze i delikatnie trzymając jej dłoń w swoich rękach....