Vira
Ekhem... Kochany, jak chcesz... emm zasłaniać się płaszczem cały czas w czasie ekhemm...? Może choć jakoweś miejsce ustronne, albo zaczekamy, aż do miasta nam dane będzie zawitać? Jestem taka zmęczona...
Wersja do druku
Vira
Ekhem... Kochany, jak chcesz... emm zasłaniać się płaszczem cały czas w czasie ekhemm...? Może choć jakoweś miejsce ustronne, albo zaczekamy, aż do miasta nam dane będzie zawitać? Jestem taka zmęczona...
Haakon
Krzyczy z daleka: Pomoglibyście tu może z rannymi, co? Po czym wraca do bandażowania elfa.
Angus
Ech, zaczekajmy zatem aż bardziej dogodne do tego miejsce znajdziemy i porę. Przytrzymaj płaszcz, ubiorę się szybko i zobaczę co z rannymi.
Isterin
To chyba drugi raz w moim życiu kiedy dhoine okazuje mi taką życzliwość.
Hasan
Najpierw zrobił prowizoryczny opatrunek swoich ran a potem ruszył pomóc reszcie Hanzy zaczynając od Kielona, do Mehira w ogóle się nie zbliżając i najbardziej rannym żołnierzom z fortu.
Vira
Dobrze, ja też. Gdy narzeczony się ubrał, wstaje i założywszy pelerynę podchodzi do Hasana i pyta - jak się trzymasz wojowniku? To była dobra walka, ledwie żeśmy z życiem uszli ale dobra.
Hasan
To prawda, choć wielu zacnych ludzi zginęło, moje rany są niczym przy tym co niektórych spotkało. Ty też dobrze sobie poczynałaś w walce - odparł z życzliwym uśmiechem. Pomożesz z rannymi? Wielu tutaj pilnej pomocy potrzebuje.
Vira
Uśmiechnęła się i odrzekła - tak, oczywiście! Podbiegła do rannych żołnierzy, starając się opatrzyć im rany.
Haakon
Cóż... Dopóki mi nie podpadasz ani nie sprawiasz problemów to nic do Ciebie nie mam, a jako, że należymy do tej grupy to trzeba by sobie pomóc... - nie wiedział za bardzo co mu powiedzieć i jak zareaguje w odpowiedź na to, bandażuje go dalej aż do wykończenia ran. Stan z tego ci widzi jest dosyć mocno kiepski...
Angus
Hasanie, jeśli masz czyste bandaże, to i ja pomogę. Magią już dzisiaj nikogo nie wyleczę, ale i bez niej znany żem na Wyspach uzdrowiciel. Popatrzył na biegnącą Virę i pomyślał tak, właśnie widzę jak żeś zmęczona.