Alessio
Podszedł do niej,jeszcze raz mocno przytulił,pocałował w czubek głowy a następnie wrócił do obozowiska z mieszanymi uczuciami.....
Wersja do druku
Alessio
Podszedł do niej,jeszcze raz mocno przytulił,pocałował w czubek głowy a następnie wrócił do obozowiska z mieszanymi uczuciami.....
Lodowata woda szybko ugasiła rozpalone zmysły. Annie wydała się równie zimna co ostatnio, ledwo zdążyła umyć swe włosy zanim całkowicie zgrabiały jej palce. Chrstophe wyprał w tym czasie czaprak i umył wędzidło w bardzo zimnym górskim strumieniu. Alessio wróciwszy do obozowiska zobaczył, że Liothannea już układa się do snu przykrywszy kocem. Jej rumak zwiesił głowę nad swą Panią, wygląda jakby nad Nią czuwał.
Alessio
Chcąc zająć czymś myśli krążące wokół ukochanej zajął miejsce z którego mógł widzieć cały obóz i powiedział z uśmiechem - Masz wiernego przyjaciela Pani,łatwiej będzie czuwać we dwóch
Świt reaguje jedynie gdy me życie w bezpośrednim niebezpieczeństwie się znajduje. O żywota innych nie dba.
Christophe Leroy
Dobra... Wyprane. Eh, się szczotką nie podzieli bom koń jej przeszkadza... A co on, jakiś syf przenosi? Ale z kolei jeśli jednak zostawię tego konia bez oczyszczenia to ochrzan tak czy inaczej dostanę.Może trawą szybciej pójdzie, bom samymi dłońmi to ja to tak długo będe robić, aż się zrobi ciemno... - powstał, wyrwał wiecheć trawy i zaczął zmierzać w kierunku konia Anny. To co umył położył na jakimś kamieniu niedaleko ekwipunku Anki, a następnie wziął się za czyszczenie i jako takie rozczesywanie sierści tego konia. Starał się robić to dokładnie, ale jednocześnie nie guzdrząc się z robotą zanim zapadnie całkowita ciemność. Wszak na oślep nie będzie się szykować do snu...
Techniczny:
Najpierw czyści, potem czesze. Zanim przestanie cokolwiek widzieć przez te ciemności to przerywa i szykuje się do snu.
Alessio
Taaa, no to zagaiłem, chyba Liothannea,jakkolwiek ją lubię nie jest najmocniejsza w te klocki - pomyślał po czym dodał na głos - Eee,rozumiem....., a ja muszę Cię Pani przeprosić bowiem zaniedbałem swą obietnicę nauki mego ojczystego języka. Wiedz że jestem do Twej dyspozycji..... - przetłumaczył to jeszcze na Tileański po czym ukłonił się jej.
Ach, ale to jutro, teraz senna jestem, a jeszcze warta mnie czeka. Spokojnego czuwania.
Alessio
Oczywiście,jak sobie życzysz Pani - odparł,ponownie lekko się przed nią kłaniając
Anna de Loiret
Brrr, zzzimne. A tak chciałam się cała wykąpać... Pomyślała szlachcianka, zaraz też wzięła w dłonie swe buty i ruszyła do obozu. Gdy ujrzała giermka czyszczącego jej wierzchowca bez zgrzebła i szczotki, podeszła do niego. Westchnęła i spojrzała mu w oczy z politowaniem - zgrzebła nawet nie masz przy sobie, idź spać, nie będziesz godzinę ślęczał tutaj. Czaprak uprany? Wędzidło umyte?
Christophe Leroy
Tak, nie mam, pani... Czaprak uprany i wędzidło umyte, a koń rozsiodłany. Leżą na tamtym kamieniu - po czym wskazał jej go i dodał z ukłonem - Cóż... W takim razie dobrej nocy, pani - i odszedł w kierunku swych koni, zostawiając tą trawę gdzieś za jakimś drzewkiem, coby nie zawiało i na kogoś nie poleciało. Rozsiodłał je, po czym odszedł zdjął z siebie kaftan i czepiec kolczy jak i miecz, lancę i tarczę i ułożył je obok siebie i zaczął przygotowywać sobie posłanie.
Techniczny:
Do elfki nie idzie spać.