Dan:
Kult Beliara w tej starej kopalni? No ładnie... Cholerne problemy, jeszcze tylko tego brakowało... A tamci gdzie idą? Jeden to pewno do miasta, a tamten? Tak poza tym czemu tam byłeś? - widać po jego tonie, że się denerwuje.
Wersja do druku
Dan:
Kult Beliara w tej starej kopalni? No ładnie... Cholerne problemy, jeszcze tylko tego brakowało... A tamci gdzie idą? Jeden to pewno do miasta, a tamten? Tak poza tym czemu tam byłeś? - widać po jego tonie, że się denerwuje.
Dan
Jeden pobiegł po Vatrasa,drugi po magów ognia,nie denerwuj się,niedługo rozwiążemy ten problem. A czemu tam byłem....,cóż,bo mnie Randolph o to poprosił,powiedział że coś podeszło pod farmę w nocy i postanowiłem to sprawdzić.... - odparł spokojnie jak gdyby to była oczywista oczywistość wzruszając przy tym ramionami
Dan:
Taa, tylko co Kate powie jak zobaczy, że przyszli tu strażnicy albo magowie... Nie zamknę jej przecież w kuchni. Chyba, że wyjdziesz strażnikom naprzeciw i wszystko im opowiesz zanim wejdą na nasze ziemie.
Dan
Ehh,dobrze już dobrze,tak zrobię....- odparł wyraźnie niechętnie bowiem ostatnia rzecz na jaką miał teraz ochotę była rozmowa z jakimiś nieogarniętymi strażnikami i ponowne opowiadanie im całej historii....
Rhen
Rhen - wyciągnął rękę do nowego towarzysza. - Wojsko... - może coś nowego nas czeka a nie te patrole tylko...
Edward
Yeeehahahaaa!!! Salwa z dziesięciu armat to przy tym nic, ha! Podyszał jeszcze chwilę podniecony, aż wreszcie rzekł - dobrze się spisałaś, zacnie się swego chwalebnego kunsztu wyuczyłaś! Ale pozwól jeszcze... Uklęknął i zaczął językiem oraz wargami pieścić kobiecość kurtyzany...
Rhen, Vito i Falmir:
W skrócie macie udać się do portu pomówić z kwatermistrzem, który teraz przebywa w tutejszym magazynie portowym. Ktoś mu kradnie zapasy dla wojska, więc macie razem współpracować i jakoś tę sprawę rozwikłać. To tyle, zrozumiano? Szczegóły wam powiedzą na miejscu.
Edward:
Kobieta rozwarła nogi i pozwoliła Ci na kontynuowanie waszych miłosnych igraszek. Jęczała i wzdychała, gdy nagle odezwała się do Ciebie od czasu do czasu dysząc... - Może panie skusisz się na jeszcze drugą rundkę? Nie martw się o mnie, dzieci mi nie narobisz. Odpowiednie specyfiki tutejszego alchemika robią swoje... Niestety Bromor będzie coś podejrzewać, jeżeli za tak długi czas będziesz tu ze mną siedział Panie, chyba, że znowu mu dasz daninę... Lub jeżeli wolisz to dokończ swoje i uciekamy... - powiedziała do Ciebie ciepłym i miłym głosem. Nie przekonało Cię to do końca, ale i wiesz, że rzeczywiście na drugą rundę kurtyzana Ci nie pozwoli bez zapłaty, a tym bardziej właściciel burdelu. Przynajmniej możesz dokończyć swoje... Albo i zapłacić i zacząć wszystko od początku po krótkiej przerwie, bo i na to będziesz miał jeszcze siły.
Dan:
Dobrze. Więc oczekuj ich, a ja wracam do pracy - odpowiedział również nieco niechętnie i wrócił do swoich zajęć. Musisz jednak trochę poczekać na strażników, bo i kilka minut minie zanim się tu zjawią. Magowie zaś pewno zjawią się tu za kilka chwil... Jedno jednak nie daje Ci spokoju, a dokładnie ten przedziwny posąg. Te uczucie, iż jego wzrok nadal na Tobie ciąży, co Cię dodatkowo niepokoi...
Falmir:
Tak jest! Rhen, Vito, widzę, że mamy zagadkę do rozwiązania. Ruszajmy zatem.
Rhen
Jasne - prowadź.
Vito
A kto Cię mianował przywódcą naszej "wspaniałej" trójki? Tak jest szefie. odparł Wulfgarowi i udał się do portu z towarzyszami, nie odzywając się już.