Kersijana
Udała, że nie widziała mrugnięcia okiem do Cathy... Nie chciała teraz się kłócić... Czy już po wszystkim? zapytała... Jatu już nam nie zagrażają?
Wersja do druku
Kersijana
Udała, że nie widziała mrugnięcia okiem do Cathy... Nie chciała teraz się kłócić... Czy już po wszystkim? zapytała... Jatu już nam nie zagrażają?
Catherine
Wiem....Ledwo tu doszłyśmy,jestem wyczerpana....Też nie chcę go tu zostawiać.... - odparła z ciężkim westchnięciem,zaś gdy usłyszała słowa elfa a potem dostrzegła jego mrugnięcie aż zamarła z niedowierzania,nie sądziła że stać go na podobny gest i myślała że gardzi wszystkimi bez wyjątku....Jednak po chwili konsternacji skinęła mu delikatnie głową i wróciła do rozmyślań nad tym jak by tu przenieść Tristana....Rozejrzała się za ewentualnymi rękami do pomocy jednak jej wzrok za każdym razem zatrzymywał się na Elrohirze bowiem okazał się być jedynym mężczyzną w zasięgu wzroku.... - Ehh,teraz to by się mama przydała,jej by posłuchał na pewno....No ale trudno,nie zaszkodzi spróbować.... - pomyślała i podeszła do niego mówiąc - Przepraszam że wam przeszkadzam ale czy pomógł byś nam przenieść Tristana do lazaretu? Same nie damy rady,Margaret ma skręconą kostkę,ja ledwo stoję a Lilly przecież go nie uniesie....
Już po wszystkim moja miła, Jatu rozgromieni uciekają z podkulonymi ogonami. Nieprędko wrócą, wielu martwych zostawili na polu - odparł Elrohir ukochanej. Spojrzał po tym na rudowłosą i nic jej nie odpowiadając, rzekł do Lilly - weź go krótkoucha za nogi, bo nawet ja go sam nie uniosę, bicie człeczyn jest... Absorbujące. Kersi, idziesz z nami? Rycerz Brzasku wziął Tristana pod pachami, a uzdrowicielka za nogi i zaczęli go nieść do szpitala.
Catherine
Spojrzała na niego z wdzięcznością jednak także nie rzekła ani słowa,zamiast tego podeszła do Margaret i ponownie pomogła jej wstać choć przyszło jej to z dużym trudem....
Kersijana
Nie chciała budzić Adeli... Tak słodko spała, ale będąc sama ranna w rękę nie mogła jej podnieść... Pogłaskała ją delikatnie po głowie... Zbudź się śliczna księżniczko.... Sprawdzimy czy w szpitalu nie potrzebują pomocy....
Kersijana:
Adela zbudziła się, mrużąc oczkami. Mruknęła cicho i uśmiechnęła się do Ciebie, nie zauważając jeszcze siostry.
Catherine:
Cathy co to będzie, ja się nie rozbiorę w szpitalu, nie ma mowy - rzekła stanowczo Margaret, gdy zaczęłaś ją prowadzić.
Catherine
Spokojnie....Jakoś Cię zakryjemy,nikt Cię nie zobaczy poza mną i Lilly.... - rzekła łagodnie choć w duchu robiła się coraz bardziej poirytowana przesadnym jej zdaniem zachowaniem Margaret....
Kersijana
Wiesz.... Teraz jeszcze tylko opatrzymy rany potrzebującym... A potem wsiądziemy na Mirillia Lassi i pognamy ku słońcu..... Chcesz? Kersi zapytała z uśmiechem na ustach....
Catherine zaprowadziła swoją przyjaciółkę do szpitala, gdzie zajęła się nią Lilly, mimo pewnych problemów spowodowanych fobią Margaret. Później uzdrowicielka wraz z Kersijaną opiekowała się rannymi...
W tym samym czasie Lothiriel spotkała się ze swym mężem. Obydwoje wpadli sobie natychmiast w ramiona, ale po początkowej radości nadszedł wielki smutek, gdy królowa wyznała, że ma przybrane córki i nigdy ich nie opuści, a także że zamierza wyrzec się korony... Załamany władca Noldorów zebrał wszystkich swoich rycerzy za wyjątkiem Elrohira i wrócił do Elacrai. Jatu uciekli z podkulonym ogonem, poświęcając najbliższy czas na lizanie ran. Bitwa pod Larią, w czasie której Beatrice przeszła swój prawdziwy chrzest jako przywódczyni, stała się początkiem wojny, której celem jest ustanowienie królestwa Pendoru...
Koniec.
Punkty doświadczenia:
Catherine - 8 (dobre odgrywanie, ogólnie bez zarzutów)
Kersijana - 7 (tu miałem problem, bo Kersi raz była naprawdę dobrą kobietą o gołębim sercu, a innym razem drugą wersją Reni... Dlatego dałem minusowy PD).
Dzięki za grę.
I ja dziękuję...
Ogólnie super przygoda. Choć przyznam, że bardzo dziwnie mi się grało od momentu kiedy tylko dwoje BG zostało, do tego nienawidzące się wzajemnie i praktycznie unikające na każdym kroku. Gra z samymi NPC to chyba nie o to chodzi w pbf... :P
Chętnie zagram w następnym epizodzie ale pod warunkiem, że znajdzie się więcej graczy, w przeciwnym wypadku nie wiem czy jest sens ciągnąć tą przygodę...