Robert
Zaszczękał zębami w bezsilnej wściekłości po chwili aż go zamroczyło i podparł się na najbliższej kolumnie - Czy nigdy nie przestaną mnie prześladować przypominania o mojej ukochanej?!
Wersja do druku
Robert
Zaszczękał zębami w bezsilnej wściekłości po chwili aż go zamroczyło i podparł się na najbliższej kolumnie - Czy nigdy nie przestaną mnie prześladować przypominania o mojej ukochanej?!
Robert:
Wszystko w porządku, panie? Spytał nieco zaskoczony Gawain.
Robert
Nie świadomie ożywiłeś wspomnienie o kimś bardzo mi bliskim kogo odebrał zły los,wybacz mi tą chwilę słabości ale nie mówmy już o tym - rzekł powoli dochodząc do siebie.
Gunter
To czym prędzej na nią trza się udać. Powiedział Niemiec po czym wyszedł na zewnątrz i wsiadł na konia.
Robert:
Jak sobie życzysz panie, a teraz wybacz, muszę przygotować pewne atrakcje dla hrabiego... By urozmaicić nieco ucztę, bywaj - rzekł Gawain z lekkim uśmiechem, po czym oddalił się. Do sali rycerskiej weszła Agnes z Oswaldem, minęli się z Gawainem nie zwracając na niego uwagi
Robert
Podszedł do Agnes z nieznanym mu dotąd rycerzem i powiedział wyciągając do niego rękę - Witaj Panie,jam Robert de Modica, widziałem Cię już ale nie dane mi było jeszcze osobiście się przedstawić
Robert:
Oswald de Chastelneuf, bądź pozdrowiony panie - odparł templariusz. Mina na jego twarzy jest całkiem sympatyczna, zdecydowanie bardziej odmienna od aroganckiego oblicza jakie przedstawiał rozmawiając z Filipem.
Robert
Miło mi poznać,zaraz,zaraz,Chastelneuf? Przepraszam Panie za osobiste pytanie ale czy macie może siostrę Alice żonatą z niejakim Gawainem? - zapytał Robert w którym poczęły się budzić podejrzenia tym bardziej gdy nieznajomy rycerz powiedział o atrakcjach,pierwszy raz słyszał by wasale takimi rzeczami się zajmowali...
Robert:
Istotnie, moja umiłowana Alice wyszła za Gawaina de Bijoun, prawego rycerza, z którym właśnie chyba rozmawiałeś. Czemuż cię to interesuje panie? Zapytał templariusz szczerze zdziwiony.
Robert
Och wybacz me wścibstwo Panie,rozmawiałem chwilę z Twoim szwagrem i powiedział mi kilka słów o swym małżeństwie,również o swej żonie którą bardzo sobie chwalił,dlatego gdy tylko podałeś mi swe miano natychmiast skojarzyłem fakty. Doprawdy zacny z niego człek - odparł Oswaldowi nie okazując choć cienia skrępowania, jednakże w głębi duszy czuł się jak skończony idiota - Co ja sobie myślałem?! Ehh,Robercie robisz się zbyt podejrzliwy.