Dagoth:
Kapłan skinął głową zebranym - Witajcie... - i przysiadł się na jakieś wolne miejsce. Przyglądnął się zebranym i powoli zaczął jeść. Niedużo, nie miał ochoty na jakieś obżeranie się...
Wersja do druku
Dagoth:
Kapłan skinął głową zebranym - Witajcie... - i przysiadł się na jakieś wolne miejsce. Przyglądnął się zebranym i powoli zaczął jeść. Niedużo, nie miał ochoty na jakieś obżeranie się...
Aurelia
Stała w ciężkim szoku nie potrafiąc wydusić słowa,przyłożyła tylko swoją dłoń do policzka,którego dotknęła Alda po czym otrząsnęła się i podbiegła do niej krzycząc - Aldo zaczekaj!
Alda
Zatrzymała się, przymknęła na chwilę oczy, a gdy je otworzyła spojrzała na Aurelię i spytała - tak?
Aurelia
Pójdźmy razem - powiedziała spokojnie biorąc ją za rękę i jeśli ta się nie wyrywa schodzi z nią na dół
Alda
Kurwa no przestań dziewczyno bo mnie zaraz coś... Pomyślała gdy chwyciła ją za rękę, ale nie wyrwała się i zeszła z nią na dół. Jak chcesz zjedz coś, ja pójdę osiodłać nasze konie.
Maikh
Zaczepił karczmarza Gospodarzu, to jednak kobieta się będzie o mnie rozpytywać, bądź dwie. A swoją drogą, to jakieś ciekawe wieści dotarły Twych uszu ostatnio, którymi mógłbyś się ze mną podzielić?
Aurelia
Nie Aldo,zjedzmy razem a potem wspólnie osiodłamy nasze konie,nie ma mowy żebym się wylegiwała i jadła kiedy Ty odwalasz moją robotę....- powiedziała zdecydowanym głosem po chwili dodając cicho - Chyba,że wolisz pobyć sama,wtedy najpierw ja zjem i osiodłasz swojego ogiera a potem zrobimy zmianę......
Alda
Nie mam za co Aurelio, upoluję coś w czasie podróży. I nie, nie wolę pobyć sama, jestem samotna już od dawna - odparła zaciskając zęby ze złości.
Aurelia
Teraz dopiero zachowujesz się głupio! Myślisz że co wolę,mieć jedną monetę więcej i patrzeć jak chodzisz głodna czy zjeść śniadanie w Twoim towarzystwie?! - powiedziała zezłoszczona
Alda
Spuściła wzrok w geście zrezygnowania, nie miała siły się wykłócać. Postanowiła jednak na trakcie upolować coś także dla niej, by się odwdzięczyć za dobroć. Aleś ty uparta... Wygrałaś. Rzekła ponuro i usiadła przy stole, głowę na nim kładąc, aż brzdękło blachą od hełmu... Ta, na chuj to zakładałam, łeb bym sobie rozwaliła i by spokój był... Ale znając moje jebane szczęście bym sobie nabiła tylko guza.