-
Falmir:
Zgoda. Zatem przedstawmy sprawę kwatermistrzowi. Po czym odwrócił się w stronę kwatermistrza. Mamy zatem 3 prośby. Pierwsza - Vito chce sprawdzić jeszcze raz magazyn, zatem prosi o zgodę na przeczesanie magazynu. Chcielibyśmy wiedzieć jeszcze 2 rzeczy - jak zwą się strażnicy, którzy rozwiązywali poprzednio sprawę? I czy działo się tu coś ciekawego, co mogłoby również pomóc w śledztwie?
-
Dan:
A więc będzie tu niezła rzeź. Schodzimy pojedyńczo, chłopaki - odparł ci dowódca strażników i wydał rozkaz swoim ludziom. Każdy zaczął pojedyńczo schodzić po drabinie ostrożnie się przy tym oglądając. Magowie zaś stanęli gdzieś przy rusztowaniu i próbowali się w razie czego dopatrzeć wroga. Gdy wszyscy zeszli każdy począł się dokładnie rozglądać.
Gdzie teraz? - zapytał się Ciebie mag ognia.
Falmir, Rhen i Vito:
A niech włazi, byleby go ręce nie świerzbiły. Imiona tych strażników to Henry, Jan, Eric i Herman. Na zmianę stróżowali od jakiegoś tygodnia. A dziać nic się nie działo tutaj. Nic więcej nie wiem.
-
Dan
Tędy - wskazał pochodnią ścieżkę która prowadziła do posągu,zdjął topór z pleców i dodał - Panie dowódco,ośmielę się doradzić by kilku ludzi zostało na tyłach,może i te ożywione trupy są głupie ale ten kto nimi steruje niekoniecznie....
-
Falmir:
Dobrze, zatem Rhen pójdzie ze mną do tych strażników. Vito, sprawdź ten magazyn. Spotkamy się tutaj za niecałą godzinę.
-
Vito
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale czy ktoś ustanowił Cię przywódcą naszej trójki? spytał Falmira wyraźnie rozdrażniony jego zachowaniem.
-
Falmir:
Nie, aczkolwiek skoro sam się zgodziłeś na przeczesanie magazynu, to cóż. Może inaczej - nie, ale lepiej będzie jak ktoś z nas będzie dowodzić, byśmy sprężyli się z tym zadaniem. Chyba, że wolisz siedzieć tu i stać jak głupi bez powodu. Odpowiedział Falmir.
Jeszcze czego. Jakiś gnojek, który nie przeżył pewno tego, co ja wczoraj, śmie.... o Innosie, dodaj mi sił, bym mu nie przypierdzielił.
-
Rhen
No dobra więc chodźmy do nich.
-
Falmir, Rhen i Vito:
Ruszać dupy do roboty i nie kłócić się, bo wam je zaraz skopię - warknął do was zdenerwowany kwatermistrz. Chyba lepiej go nie drażnić...
Dan:
Ano prawda. Ty, ty, ty i ty, zostańcie tu na miejscu. Wielebny magu, ty i również powinieneś zostać. Potęga Twej magi pozwoli nam przeżyć -
powiedział do swoich i do Vatrasa.
Dobrze. Wy ruszajcie dalej - odpowiedział, po czym ruszyliście w kierunku posągu. Ujrzeliście go z daleka, lecz teraz nie było tam żadnych wyznawców, ani nieumarłych. Za to przed tym ochydnym posągiem w kałuży krwi leżał jakowyś nagi człowiek, cały poprzebijany... Przeszedł znowu przez Ciebie strach, a wrażenie, iż ten posąg Cię obserwuje znowu narosło.
- O kurwa, co to jest... - wyszeptał dowódca.
-
Falmir:
Już ruszamy. Odpowiedział Falmir, nie chcąc patrzeć w stronę Vito. Już zbytnio go zdenerwował. Ruszył za Rhenem do koszar.
-
Dan
Zrobiło mu się niedobrze,ledwo powstrzymał się przed zwymiotowaniem całego śniadania....,opanował się jednak i powiedział przerażonym głosem do maga stojącego obok - Panie,ja czuję wzrok tego posągu na sobie....,błagam zrób coś