Mehir
Mam nadzieję że ie zwymiotuje! - zaśmiał się na głos bo narkotyk wytezyl mu dowcip - ej! Veroniko, lap! - rzucił jej pudełko.
Wersja do druku
Mehir
Mam nadzieję że ie zwymiotuje! - zaśmiał się na głos bo narkotyk wytezyl mu dowcip - ej! Veroniko, lap! - rzucił jej pudełko.
Druid
Odczytałeś z grubsza co naprawdę myślą.
Techniczny
Kontynuacja przygody raczej po Świętach, jutro dam jakieś wpisy może wprowadzające Meroe.
Zróbmy tak, że Nikt z Was PL nie wydał bo macie kilka dni spokoju to się wyleczycie częściowo sami częściowo z pomocą Druida, a PL się przydadzą. Bonus od MG.
Techniczny:
Dokładnie, bo jak Veronika nie będzie protestować, to wyjątkowo Ją druid też wyleczy. Sam, z własnej woli, bez prośby czy groźby ze strony innych. I bez komentarza z jego strony.
Isterin
W myślach
Odwraca się i przed oczyma ukazuję mu się widok pięknej elfiej twarzy, to kobieta. Jej włosy są jasnego koloru i piękne oczy spoglądają się prosto na niego. Widzi siebie tulącego się do niej. Są szczęsliwi, kochają się. Obraz zaczyna się ściemniać, słyszy krzyki ludzi Te,patrzta na te skurwysństwo! Widzi ogień, śmierć, krew. Ciało jego ukochanej, czuje palący żar. Och Neoine! Nie, przecz z mojej głowy! Ach! Nie mogę, nie potrafię zapomnieć....
Angus
Objął czulej Virę i przestał podtrzymywać czar zobaczywszy śmierć ukochanej Isterina.
Haakon
Otworzył jedno oko i patrzy się co oni tam wyprawiają i powiedział sobie w myślach: "Eh, Nilfgardzki ćpun... Skąd oni go wytrzasneli? Eh, będą z nim kłopoty, będą... A ja nic na to nie mogę poradzić." po czym wstał i podszedł do Hasana i spytał się: "Tak więc... kiedy ruszamy?" Sam osobiście chciałby trochę zostać jeszcze w forcie i spisać parę rzeczy w swoim dzienniku w całkowitej samotności.
Veronika
Złapała lecące pudełeczko ciesząc się życzliwie do Mehira. Usiadła wygodnie na piasku o mur się opierając i usypała sobie kreskę białego proszku. Mocno wciągnęła fisstech i równie mocno kichnęła. Ból momentalnie ustąpił, a i uśmiech wrócił na jej spochmurniałą twarz.
Isterin
W myślach
Zabiłem wszystkich, ich dzieci, żony, bliskich. Razem z innymi spaliłem wiochę. Widziałem jak cierpią. Jak na ich oczach, podrzynałem gardła ich rodzinom. Płakali, byli bezradni, tak jak ja. Martwi....wszyscy.
Hasan
Pewnie za kilka dni, wielu poważne rany odniosło więc trochę potrwa aż wszyscy do siebie dojdą. Tobie widzę też nie pali się do kolejnej wyprawy?
Techniczny
Asur zapamiętam na przyszłość ;D
Haakon
Ano. Chcę chwilę odpocząć, zebrać potrzebne mi zapasy i poznać grupę nieco lepiej zanim zaczniemy wyprawę. *mówi po cichu* ...oczywiście wszystkich prócz Mehira... *mówi już normalnym głosem* A do fortu możemy już wejść czy nie bardzo?