-
Dan:
To nie jest posąg Beliara... Beliara nie tak przedstawiano - powiedział mag ognia do wszystkich, do Ciebie zaś - Też to czuję. Czuję nieznaną mi siłę, której nie jestem w stanie rozpoznać. Zapewne wszyscy to czujemy... Nie ważne. Odsuńcie się wszyscy! - wydał komendę i wyjął jakiś szarawo czarny kamień z jakimiś dziwnymi znakami i cisnął olbrzymią kulą ognia w tenże posąg. Usłyszeliście wtem okropny krzyk, przez który padliście na kolana obezwładnieni. Jedynie mag ognia jeszcze sobie jakoś daje radę... Ci, którzy czekali za kaplicą wtem udali się do was. Możesz ujrzeć wydobywające się z ciemności przy posągu żywe trupy - czy to szkielety z zardzewiałymi, dwuręcznymi mieczami czy zombie podążający w waszym kierunku.
Nie wiesz, czy dasz radę się podnieść i walczyć. Czujesz się bezsilny i obezwładniony, tak jak i strażnicy.
-
Dan
Ale kretyn z tego maga,wiedziałem że Ci z zakonu ognia to idioci.....,no oprócz niektórych - pomyślał ponuro próbując się odczołgać jak najdalej od nadchodzących trupów
-
Dan:
Udało ci się odczołgać w bezpieczne miejsce, w tym czasie mag zebrał w sobie siły i cisnął tą samą kulą ognia w jedną z grupek nieumarłych. Widzisz jak kości i proch latają wszędzie, jak i również słyszysz krzyki padających i martwych zombie. Vatras wraz ze strażnikami nadszedł i również dołączył się do walki ciskając lodem w trupy. Jednak coby nie było za łatwo ujrzałeś, iż od tyłu nadciągają cztery martwe pełzacze. To te same, które leżały jeszcze niedawno na górze. Strażnicy chyba nie są tego świadomi i są skupieni na zatrzymaniu nadciągającej nawałnicy trupów i osłanianiu swoich. Powoli też czujesz, że odzyskujesz siły, choć do walki jeszcze się nie nadajesz.
-
Dan
Chłopaki! Za Wami! - krzyknął do strażników choć przemknęła mu przez głowę myśl że powinien milczeć....,zganił się za to jednak i jeszcze odsunął od szalejącej walki czekając na powrót do pełni sił....
-
Dan:
Bronić strażników! Ja się zajmę pełzaczami! - krzyknął Vatras, po czym wycofał się na tyły, zaś strażnicy wyszli do przodu by dać szansę pozostałym. Widzisz jak mag rzuca jakieś zaklęcie, które powoli zatrzymuje i zamraża nadchodzących nieumarłych. Z przodu zaś straż rozpoczęła walkę z trupami. Walka ani to im nie wychodziła dobrze, ale i też nie ustępowali nieumarłym. Zapewne gdyby nie mag ognia to byście się załamali od tej strony... Większości strażnikom udało się odczołgać w bezpieczne miejsce, lecz jednemu niestety nie... Zombie przyciągneły go do siebie i rzuciły się na niego gryząc i pożerając go żywcem. Drze się w niebogłosy, a krew leje się strumieniami z jego ran. Mag próbuje mu pomóc odciągając zombie od niego, lecz chyba to już powoli jego koniec. Ty zaś z każdą to sekundą odzyskujesz siły, i zapewne niedługo będziesz w stanie pomóc swoim kompanom w walce.
-
Dan
Biedak....,ale lepiej on niż ja hehe - pomyślał widząc śmierć strażnika, odczołgując się jeszcze trochę,jednak był coraz bardziej zniecierpliwiony własną bezradnością....
-
Dan:
Vatrasowi udało się zamrozić wszystkie pełzacze, tym samym blokując drogę od tyłu. Do zwycięstwa wam jeszcze daleko, choć powoli przechyla się jej szala na waszą stronę, choć jak długo to potrwa to nie masz pojęcia. Ci nieumarli są nieulegli, a mimo każdej rany, czy odrąbanej kończyny próbują walczą dalej, zaś żywi nie mają takiego daru... Odzyskałeś jednak niemalże wszystkie swoje siły i możesz już stanąć do walki.
-
Dan
Zerwał się łapiąc za broń i natychmiast rzucając się do walki z bojowym okrzykiem i furią na ustach starając się odcinać głowy nieumarłym....
-
Dan:
Podczas walki udało Ci się pokonać dwóch zombie oraz jeden szkielet. Niestety podczas walki jeden z nich użarł Cię w rękę pozostawiając za sobą ranę po ukąszeniu. Niepokoi Cię to, wszak jego zęby były pokryte jakąś dziwną, czarną mazią... Walka powoli dobiega końca, a strażnicy dobijają pozostałości po trupach. Oni nie wyglądają wcale lepiej. Widzisz, że odnieśli sporo obrażeń po ukąszeniach czy ranach zadanych przez miecze szkieletów. Gdy tylko walka dobiegła końca magowie zniszczyli to co jeszcze się ostało z mrocznego posągu, roznosząc go w pył i drobne cząstki. Pozostaje wam tylko dobić nieumarłe pełzacze i przeszukać to całe miejsce...
Rhen i Falmir:
Dotarliście do koszar. Widzicie, jak Wulfgar zajmuje się ćwiczeniami wraz z nowymi rekrutami. Trzymać to i oni ledwo miecz potrafią...
Techniczny:
100 - 13 = 87 punktów wytrzymałości dla Dana + zakażenie.
Vito:
Kwatemistrz zaprowadził Cię do środka. Widzisz tu niezły burdel - masa skrzyń, worków, lin, kul armatnich, a i nawet działo Ci się tu udało zobaczysz - No, to szukaj... Ja zaczekam sobie na zewnątrz.
-
Falmir:
Ci ludzie mogliby się tymi mieczami pozabijać prędzej. Zerknął w stronę Wulfgara, po czym podszedł do niego Nie przeszkadzam? Potrzebna mi pańska pomoc w rozwiązaniu pana zlecenia.