-
Bertrand, Gunter, Adriano:
Co to za budowla? Hmmm... A nie wiem, ponoć kiedyś była tam siodlarnia a teraz już to jakaś opuszczona komnata. Tak czy tak, ja żem zostawił tam swe rzeczy po prawdzie powiem, i wiem kogo szukać jak mi znikną - odparł Godwyn po czym się roześmiał.
-
Adriano
Hmm - no dobra to za mną - Idzie do wskazanego budynku
-
Bertrand
Pogrążony w myślach przygryzł lekko wąsa Dziwne się to wydaje. Znikną? No i co się tak cieszysz konowale? No niech będzie, prowadź panie Adriano poszedł z ociąganiem za rycerzem, patrząc co jakiś czas za siebie na Godwyna.
-
Bertrand, Gunter, Adriano:
Weszliście do budynku, nieco niepewnie bowiem z wnętrza bije głuchy mrok. Prowadzący Adriano bardzo powoli, bacząc by się nie potknąć o cokolwiek leżącego na podłodze, dostrzegł w końcu mimo ciemności jakiś kształt, chyba to łoże.
-
Gunter
Pewnie nas zwieść chce albo co. Rycerz idzie za Bertrandem jednak nie wchodzi od razu do budynku. Czeka aż inni wpierw to zrobią.
-
Bertrand
Co waść widzisz?
-
Gunter
Oj może kabała być.
-
Adriano
Panowie, myślę że nie znajdziemy tu nic oprócz paru starych łóżek. Wyjdźmy stąd i zastanówmy się co robić - Wychodzi z budynku
-
Bertrand
A na cóż wychodzić jeszcze? Jak tu jeno łóżka to nic nam nie grozi. A ekwipunku Duna nie widzisz waść nigdzie?
-
Gunter
Jak go nie będzie to znaczy, że kłamie, jak jest to i nasze rzeczy zostawić ze spokojem można.