Alda
To była przestroga z serca, bałam się że możesz sobie krzywdę zrobić, ty albo twoja ukochana klacz. Wybacz mi za tą troskę, może nie powinnam była - rzekła, a w jej głosie można było wyczuć tyle smutku ile złości.
Wersja do druku
Alda
To była przestroga z serca, bałam się że możesz sobie krzywdę zrobić, ty albo twoja ukochana klacz. Wybacz mi za tą troskę, może nie powinnam była - rzekła, a w jej głosie można było wyczuć tyle smutku ile złości.
Maikh
Przez dwa dni pojawiałeś się koło południa we wspólnej sali, jak na złość łotry się nie pojawiły, chyba sama Twa obecność wystarczyła, karczmarz wyraźnie się uspokoił, zasłyszałeś przy okazji też kilka plotek, o wonie Wozaków z Koczownikami na Wielkich Stepach, tylko nie bardzo wiadomo kto wygrał, jedni twierdzą, że Imperium już chwieje się pod ciosami Sekohlandczyków, inni że to właśnie Imperium prze w zwycięskim marszu na wschód. Podobno też na zachodzie w Ponke Laa ktoś wybił pół miasta, a może to tylko powiesili wszystkich złodziei, kto tam wie
Aurelia
Z troski?Naprawdę? - powiedziała od razu łagodniejąc i bacznie przypatrując się Aldzie,nie sprawiała wrażenia nieszczerej a i widać było po niej złość i żal do samej siebie - Aldo....,po prostu powiedziałaś to takim tonem że....,nieważne....,cieszymy się że to nieporozumienie a za troskę szczerze dziękujemy- Troszczy się o mnie? Ale dlaczego?
Alda
Tonem kpiącej ze wszystkiego kurwy, wiem doskonale. Nie mogę się od tego opędzić - odparła wzrok odwracając od Aurelii.
Aurelia
Podjechała do niej,spróbowała spojrzeć jej w oczy i zapytała łagodnie - No właśnie....,dlaczego? Przecież nie jesteś taka...
Alda
A cholera wie jaka jestem - odrzekła przelotnie tylko spoglądając w oczy Aurelii.
Maikh
Może by tak urządzić zasadzkę... ale skoro nie mogę ich zgładzić, to szkoda marnować na nią mą energię. Widocznie Pani na Niebie ma dla nich tez jakieś zadanie, skoro skierowała ich ścieżki w inną stronę. Do codziennej rutyny dołączył około południowe wizyty we wspólnej sali.
Aurelia
Ja wiem....,jesteś dobra,czuła i troskliwa,tylko bronisz się przed tym ze wszystkich sił.... - powiedziała poważnie,delikatnie się do niej uśmiechając gdy spojrzała jej w oczy,po czym zawróciła konia i zaczęła powoli jechać w stronę Starego Meekhanu nie chcąc już napastować Aldy....
Alda
A ty musisz kurwa wszystko przejrzeć, co ja otwarta księga jestem? Pomyślała patrząc na nią przez chwilę, po czym się zrównując już ze swoją koleżanką bez słowa...
Dagoth:
Tak, też przywiała. Miło mi was poznać. A co do mojego imienia to nazywam się Dagoth. Podróż tak... nie była zbyt łaskawa.