Elfka jechała na swoim rumaku przez szeroką polanę. Promienie słońca przyjemnie ogrzewały ją po ciele a wiatr rozwiewał jej delikatne włosy. Nikt nie mógł zmącić tej chwili przeznaczonej tylko dla nich. Liczyła się niczym nieograniczona wolność....
Upojona tymi doznaniami nagle zobaczyła w oddali postać, która równie jak i ona gnała przed siebie...Obie dziewczyny dojechały w pobliże siebie.... I zeszły z koni...
Dopiero teraz okazało się, że są zupełnie nagie.
Nie bój się Kersi, córko Jany, usłyszała gdzieś w głowie przemiłe słowa.
Nie boję się... Skąd znasz moje imię? zapytała elfka....
Wszyscy znają imię najjaśniejszej gwiazdy na niebie... Twoja uroda jest znana wszystkim... Ci co Cie nie widzieli marzą o Tobie, a ci co Cię widzieli usychają z tęsknoty.... Dziewczyna zbliżyła usta do ust Elfki i ją czule pocałowała. A ci co cie skosztowali... zawsze już będą mięli słodycz w ustach...
Kersi nie mogła oprzeć się wrażeniu że zna Tę osobę... Urodą dorównująca jej samej... Nie była próżną dziewczyną ale znała swoją wartość i urodę... Tak,,, mogła zaliczać się do tej nielicznej grupy, która sama sobie się podobała i dobrze się z tym czuła...
Ów dziewczyna była bardzo do niej podobna swoja urodą... Ciało łani, zgrabne i poruszające się z gracją....
Kersi po pocałunku poczuła jak na plecach przechodzą delikatne ciarki... Bardzo przyjemne.... Położyła swoje dłonie na jej piersiach. Palcami pieściła ja po sutkach... Usłyszała przyjemny odgłos rozkoszy z jej ust...
Nieznajoma równie jak i ona swymi dłońmi pieściła ją po nabrzmiałych z podniecenia piersiach.
Usta utonęły we wzajemnym pocałunku. Wargi mokre z zachłannością ,ale nadal delikatnie kosztowały się wzajemnie... Powoli zaczęły osuwać się na ziemię....
Ogier i klacz nieznajomej podobnie jak ich właścicielki przypadły sobie do gustu... Kersi znała swojego ogiera i wiedziała że nie tknie on byle klaczy. Ale ta była niezwykła.
Nic nie było w stanie dorównać się z jej urodą... Ich szyje splotły się ze sobą gdy razem szły gdzieś dalej.. Delikatne parsknięcie potwierdzało co za chwilę będą robić... Obie dziewczyny zaśmiały się cicho gdy usłyszały swoje konie...
Kersi, córko Jany... wierzysz w przeznaczenie?
Tak, odparła elfka...
Kersi przyglądała się klęcząc jak konie spacerują razem ocierając się bokami. Klacz swój ogon zwiewnie odsuwała dając jakby do zrozumienia że jest gotowa przyjąć jego ogromną męskość.. Kersi zauważyła jak jego penis zaczyna się wysuwać...
Och... wyszeptała. poczuła jak robi się mokra....
Klęczała tak przypatrując się koniom, gdy nieznajoma obeszła ją od tył.... położyła swe dłonie na jej ramionach i zaczęła ją delikatnie masować sprawiając jej niesłychana przyjemność. Kersi mimowolnie odchylała głowę do tył pieszcząc się po piersiach... Czuła na swoich plecach intymność dziewczyny. Mokrą i wilgotną... Starannie wydepilowaną o aksamitnej skórze. Tylko płatki róż były równie zmysłowe jak jej kobiecość... Tak samo delikatne...
Ciekawe czy smakują i pachną tak samo... Kersi nie wiedziała czy wypowiedziała te słowa na głos czy w myślach, ale to nie było istotne, gdyż nieznajoma jakby na zawołanie znów obeszła Kersi i dłońmi przyłożyła jej twarz ku swojej intymności... Lubieżnie, ale zmysłowo elfka zaczęła ją pieścić językiem i wargami. Przepięknie pachniesz i smakujesz... pomyślała nadal ją pieszcząc... Rękoma gładziła ją po pośladkach i nogach. Poczuła jak po wewnętrznej stronie ud nieznajomej spływają soki pożądania... I kersi była cała mokra... Czuła jak i z jej kobiecości wypływa ciepły i delikatny miód... Trwało to bardzo długo i nie wiadomo kiedy nieznajoma leżała na plecach... Kersi siedziała na niej okrakiem w ten sposób ze obie masowały się wzajemnie swoimi intymnościami.
Ich ręce lubieżnie pieściły się wzajemnie po piersiach.... Kersi dostrzegła jak ogier dosiada klaczy... Mocniej i mocniej... czuła w sobie jego organ... Podniecenie, którego doznawała w tej chwili było tak silne że nie mogła się powstrzymać by nie wziąć ręki nieznajomej i nie wsadzić sobie jej palca do swojej intymności... wraz z rytmem rumaka dosiadającego klacz...
Nieznajoma piękność nagle podniosła się i zaczęła ją całować po szyi i piersiach... Kersi czuła jak obie zaczynają dochodzić do granic wytrzymałości by w końcu z wycieńczenia paść na trawę... Ogier i klacz najwidoczniej już tez skończyły ze sobą bo zaczęły zajadać trawę...
Nieznajoma nic nie mówiąc wstała po dłuższej chwili i wzięła elfke za rękę... Podeszły obie do swoich zwierząt i ich dosiadły... Kim jesteś?, zapytała elfka Nieznajomą....
Twoim dobrym aniołem Kersi, córko Jany... Wyszeptała gdy podjechała bokiem do elfki całując ją w usta... Nagle spięła konia i odjechała..... Elfka, odprowadziła ją wzrokiem... gdy ta zniknęła w oddali...
Położyła swoją głowę na szyi ogiera a ręką pogładziła po niej...
Mój Ty książę ... Co za miłe spotkanie.. a tak nie chciałeś jechać... Ogier zaparskał dość głośno z zadowoleniem i pognał znów przed siebie. Wiatr rozwiewał znów elfki włosy a słońce grzało przyjemnie skórę..