-
Rycerz na początku jakby się zląkł, gdy skończyłeś jednak mówić odetchnął z ulgą. Zaśmiał się znów pytając - jak brzmi twe miano więc... Rycerzu?
Agnes rzekła do Filipa - miłej rozmowy z Oswaldem, szukaj nas w karczmie "Spoczynek rycerza", zacny to zajazd dla wysoko urodzonych choć jego miano zawsze przywodzi mi na myśl wieczny spoczynek hehe. Kto do karczmy chce to za mną!
-
Gunter
Wreszcie jakiś trunek ochoczo ruszył za Agnes
-
Bertrand
Spojrzał jeszcze na Templariusza Czegóż nieznajomych przyjezdnych nękasz? po czym udał się w kierunku, w którym wdowa zmierzała.
-
Filip
Zwę się Filip - Filip de Dijon. A Ty skąd pochodzisz? Bo zgaduję, że nie stąd?
-
Robert
Do wiecznego spoczynku jakoś mi nie spieszno - odparł ze śmiechem z wolna za nią podążając,po czym dodał skupiając na niej swoją uwagę - A jak stosunki Królestwa z niewiernymi wyglądają? I słyszałem pogłoski o jakimś wielkim wodzu saracenów zwanym Salah-ad-Din,co możesz mi o nim powiedzieć moja Pani?
-
Bertrand
Takoż i ja o tym wodzu słyszałem, ale czy on nie zmarł trzy zimy temu?
-
Adriano
Adriano ruszył za Agnes.
- Też o nim słyszałem ale nie wiem czy dalej żyje.
-
Dijon! Czyżbyś więc był księciem Burgundii? Co się stało z księciem Hugonem III zatem? Jesteś jego synem i wywodzisz się od Kapetyngów? Hugon żyje? Zaczął wypytywać templariusz. A jam z Chastelneuf, mój ojciec jest tamtejszym panem.
Agnes odrzekła na wasze słowa o wodzu saracenów - nie, nie zmarł, żywot wiedzie we znaki dając się Jerozolimie, zwiemy go Saladynem. To wielki wódz i ponoć prawy rycerz, biada nam że on przepędził Fatymidów z Egiptu, oni nam czoła stawić nie potrafili. Ten człowiek zaś gromadzi ogromne armie i lada chwila stanie pod murami Jerozolimy... Ale ja wierzę, że młody król dorówna swemu ojcu i poprowadzi naszych rycerzy do walki... Tak, wierzę...
-
Robert
To złe wieści, słyszałem że król to młodzian i to chory na trąd,wiara Twa Pani jest godna podziwu ale z całym szacunkiem dla królewskiego majestatu ja bym prędzej ją pokładał w bitność i świetność zachodniego rycerstwa,żadna siła nie ustoi naszej szarży! - rzekł z pewnością w głosie
-
Bertrand
Czyli zapewne o innym wodzu słyszałem, miana ich tak pogmatwane, że trudno je dokładnie spamiętać.