-
Rehlynnie
Rehlynnie czemu to ciebie spotyka? Ach dać mu, czy nie dać. Ciekawe co by o mnie ta dziewczyna pomyślała gdybym pewnie sierocie miedziaka odmówił. Głęboko odetchnął po czym spokojnie rzekł Łap srebrnika. Mądrze wydaj bo więcej może tak łatwo takiego nie zdobędziesz. A ty idioto lepiej pilnuj sakwy skarcił samego siebie w myślach. Więcej nie próbuj okradać maga chłopcze, może nie trafisz na tak miłego jak ja powiedział groźnym tonem A teraz zejdź mi z oczu, mam ważniejsze sprawy na głowie.
-
Aurelia
Westchnęła ciężko patrząc ze smutkiem na martwego lisa...,jednak szybko jej oblicze rozjaśnił uśmiech, pomachała żołnierzom radośnie od razu kierując konia w ich stronę.
-
Alda
Zwolniła do galopu, bacząc wokół, by nie dać się zaskoczyć. Psie syny... Jak mogli tak nisko upaść... Cholerny żywot... Pomyślała niemal zaciskając zęby ze złości. Zamierza pogalopować jeszcze kawałek, a po tym wypatrywać dobrego miejsca na obóz. Westchnęła, a łza spłynęła po jej policzku, mimowolnie.
-
Regina
Ależ Ojcze... Przecie wiesz, że to one mnie kochają... Ale sam mi mówiłeś, że na kłopoty to najlepiej pięścią i toporem poradzić... A ja, dobra córka zawsze ojca słucham..Jej głos był miły i grzeczny.
Zresztą co się dziwić, że ciągnie mnie za mury... Usiedzieć już na tyłku nie mogę.. Ty zresztą tez masz te... Twoje oczy Cie zdradzają... Kto jak kto, ale ja Ciebie już dobrze znam i widzę jak patrzysz w dal .... Ojciec i córka... Krew z krwi... Nie nadajemy się by długo usiedzieć w jednym miejscu. Trza wyruszyć... A jak komu w mordę przywalić będzie trza to i rozrywka się przyda...ha ha..
Ale obiecuję będę uważać na siebie... i ciebie...Dodała w myślach...
-
Maikh
Pierworodny kupca trochę spłoszył się Twą nagłą reakcją, lecz zaraz oddalił się na spoczynek pozostawiają Cię samego. Zacząłeś wykonywać ćwiczenia, czas płynął leniwie, ciało szybko odnalazło rytm, wysiłek przyjemnie rozgrzał, teraz pozostało tylko czekać na brzask, uważnie lustrujesz okolice, blask gwiazd zaczyna przygasać, niebo na wschodzie zaczyna się różowić, niedługo będziesz musiał zbudzić rodzinę kupca, coby szykowała się do następnego dnia wędrówki.
Dagoth
Byn wzruszył tylko ramionami, widać trochę dziwny to człek Możemy razem wędrować mi to nie wadzi a i zawsze jest do kogo się odezwać, tylko dziś już pora udać się na spoczynek
Morghar
Wyszliście na dziedziniec na którym trwa już krzątanina, komendant fortu wraz z pułkownikiem jazdy jęli się naradzać, na murach jest sporo miejsca pytanie tylko czy się chce wam na nie wspinać
Rehlynn
Chłopak z bezgraniczną wdzięcznością popatrzył na maga Dziękuję Panie po czym rzucił się biegiem w stronę najbliższego zaułka, już myślałeś że po prostu Cię oszukał, ale zaraz wyłonił się z niego z jakąś dziewczyną i udał się do najbliższej piekarni. Widać dzięki Tobie dwoje dzieci dziś przynajmniej się naje. Nagle znów poczułeś czyjś dotyk na ramieniu, odwróciłeś głowę gotów do zrugania śmiałka, gdy napotkałeś spojrzenie Elsy Widziałam co zrobiłeś, dziękuję
Aurelia
A do czego to tak mierzyła Panna zawzięcie zapytał z ciekawością dowódca patrolu
Alda
Po kilku klepsydrach znalazłaś ustronne miejsce na obóz, niewielka niecka powinna osłonić Cię od wiatru jak i od wścibskich oczu
Regina
Onufry nie zrugał Cię roześmiał się tylko donośnie i dał znak do wymarszu, kompania zaczęła opuszczać twierdzę, zapowiada się ładny dzień idealny na rozruszanie, kierujecie się w stronę Małego Grzbietu, stylem Straży część drogi maszerujecie, część truchtacie, koło południa robicie mały postój, jest szansa podpytać Borha, dziesiętnika z którym rozmawiałaś rano, o to co Ci umknęło przed pobudką
-
Maikh
Odmówił w myślach dziękczynną modlitwę do Pani za możliwość ujrzenia kolejnego świtu. Następnie obudził kupca delikatnie go potrząsając Już czas szykować się do dalszej drogi, zbudź resztę. Posiłek jak zwykle zjem na osobności.
-
Morghar
Zatrzymał jakiegoś szykującego się żołnierza pytając Co tu się dzieje? Jakie są rozkazy?
-
Alda
Zatrzymała się w ustronnym miejscu, rozejrzała raz jeszcze, a po tym zsiadła niemrawo, powoli z Asandera, przekładając nogę nad jego szyją. Opadła ciężko, o mało się nie przewracając. Zdjęła kulbakę rumakowi, cicho zajęczawszy z wysiłku, stając na palcach by dosięgnąć. Położyła ją obok, a czaprak rozłożyła by mogła położyć na nim głowę. Wszystkie pozostałe sakwy oraz rzeczy złożyła w jednym miejscu, obok siodła. Sama usiadła zmęczona, zzuła buty oraz hełm wyciągając nogi przed siebie po tym, chcąc się rozprostować, podparta na rękach. Głowę odchyliła do tyłu, wpatrując się w niebo, ogarniane przez coraz większy mrok. Warraa, aya se waaarrraaaa... Wyszeptała cicho, przymykając oczy. Wtem Asander szturchnął ją i parsknął jej w twarz nagle. Spierdalaj - powiedziała poirytowana, by po chwili ułożyć się do snu...
-
Aurelia
Och,ostrożności nigdy za wiele Panie dziesiętniku - powiedziała posyłając mu czarujący uśmiech i odkładając łuk z powrotem na miejsce - a dokąd to zmierzacie jeśli można spytać?
Techniczny
Urok na dziesiętniku a co ;D
-
Regina
Gdy przystanęli na chwilę odpoczynku odszukała Borha.
Ojciec nic nie powiedział, ale wyczuwam że dałam plamę.... A w kompani pewnie śmiech? zapytała trochę nieśmiało. Dziesiętnik jako zaufany ojca był zawsze z nią szczery... Nigdy nie zastanawiała się czy to ze względu na stanowisko Onufrego czy może dlatego, że ją lubił... Co mnie ominęło gdy smacznie spałam?